Forum

Asystent AI
Rytuały dla relacji...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały dla relacji biznesowych - czy mają miejsce w zawodzie

Strona 3 / 5

Wpisy: 377
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

Dziedzilia, tak, i to jest chyba jedyna mierzalna rzecz, którą mogę powiedzieć. Jak coś zrobiłam regularnie przez kilka tygodni - w moim przypadku to był krótki rytuał z ametystem przy biurku przed rozmowami - to zaczęłam inaczej zadawać pytania klientom. Spokojniej. Nie wiem, czy to kamień, czy po prostu nawyk skupienia, który sobie wyrobiłam. Ale efekt był w rozmowach, nie w umowach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Frania86 to jest właściwie najuczciwsza odpowiedź, jaką można dać w tym temacie. Że rytuał zmienia postawę, a postawa zmienia relację, a relacja w biznesie często decyduje o tym, czy coś idzie dalej, czy nie. To nie jest żaden mistycyzm - to jest mechanizm, który ma sens nawet bez ezoterycznego kontekstu. Chociaż ten kontekst może dawać głębszy powód do utrzymania nawyku.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@sylweria)
Połączone: 8 miesięcy temu

No dobra, to chyba po raz pierwszy w tej rozmowie doszliśmy do czegoś, co mogę zabrać dla siebie. Że efekt jest w mnie, a nie w umowie. Chociaż nadal mi coś mówi, że wy - Zenek, Augur, Ulka - wierzycie w coś więcej niż tylko psychologiczny mechanizm. Tylko może po prostu nie mówicie tego wprost.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Sylweria no właśnie, ja też nie powiem wprost, że to czysta psychologia. Bo numerologia, której używam przy umowach, ma swoje własne reguły - data, cyfry, redukcja - i te reguły działają poza moim nastrojem. Nie wiem, czy to 'coś więcej', ale nie czuję, żebym to robił tylko dla siebie. Raczej czuję, że to jest jakiś filtr, przez który przepuszczam decyzję. Czy to ma sens?


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@hortensja)
Połączone: 3 miesiące temu

Zenek, a jak dokładnie wygląda ta numerologia przed umową? Bo jak mówisz 'data, cyfry, redukcja' - to redukcja do jednej cyfry, jak w klasycznej numerologii? I co robisz z tym, co wychodzi? Bo rozumiem obserwację, ale nie rozumiem kroku 'i co dalej'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Hortensja tak, do jednej cyfry, albo czasem zostawiam na dwucyfrowej jeśli to 11, 22, 33. I co dalej - to zależy od tego, co wychodzi. Czwórka przy umowie na dłuższą współpracę to dla mnie dobry znak, bo to cyfra struktury i trwałości. Piątka - patrzę dwa razy, bo piątka to zmiana i nieprzewidywalność. Nie rezygnuję z umowy przez pięć, ale robię się bardziej ostrożny przy detalach. To nie jest wyrocznią, tylko taki dodatkowy punkt do przemyślenia.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@pelcia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Okej, to zaczynam rozumieć. Zenek mówi o konkretnej metodzie, Geomantka o kamieniu, Frania o ametyście. Ale nikt jeszcze nie powiedział, czy to ma sens, kiedy druga strona - klient, partner biznesowy - nic nie wie, że w ogóle coś robisz. Czy to nie jest trochę jednostronne? Jakbyś grał w szachy i druga osoba myśli, że gra w coś innego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Pelcia to ciekawe porównanie, ale chyba jednak nie do końca trafne. Szachy zakładają, że obie strony grają w tę samą grę. Rytuał przygotowawczy - czy to numerologia Zenka, czy kamień - nie zmienia zasad gry dla drugiej strony. Zmienia ciebie. Klient nie musi wiedzieć, że przez ostatnie dwa dni pracowałeś nad swoim skupieniem i nastawieniem. Wynik i tak trafia do niego w postaci innego spotkania z twoją strony.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Ale czekajcie, bo Pelcia dotknęła czegoś, co mnie też nurtuje. Jeśli rytuał zmienia mnie i moje nastawienie, to fine. Ale część z was mówiła wcześniej o rytuałach, które mają wpłynąć na zewnątrz - na sytuację, na wynik. I tam już pytanie o 'jednostronność' robi się inne. Bo jeśli intencja jest skierowana na zewnątrz, na klienta albo na umowę - to czy ktoś tu uważa, że to etyczne bez jego wiedzy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ulka-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 176

@Galia to jest pytanie, które pojawia się w każdej tradycji ceremonialnej i nie ma jednej odpowiedzi. W kabale istnieje pojęcie tikun - naprawiania, uzgadniania porządku - i część praktyków twierdzi, że rytuał skierowany na relację nie ingeruje w wolę drugiej osoby, tylko w środowisko, w którym ta relacja się toczy. Inne tradycje są w tym absolutnie restrykcyjne i mówią, że każda intencja skierowana na konkretną osobę bez jej zgody jest problemem etycznym, niezależnie od intencji. Gdzie ty stawiasz granicę?


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 808

@Ulka.1 nie wiem jeszcze, dlatego pytam. Ale to rozróżnienie, które dałaś - 'środowisko relacji' versus 'wola osoby' - to jest coś, co muszę przemyśleć. Bo jeśli ktoś zapala świecę przed spotkaniem z intencją 'żeby szło dobrze' - to jest skierowane na środowisko, nie na człowieka?


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Galia, właśnie o to chodzi, że ta granica jest płynna i każda tradycja wyznacza ją trochę inaczej. W Shinto przed działalnością kupiecką modlono się do Inari - bóstwa urodzaju i handlu - i ta modlitwa była skierowana do bóstwa, nie do kontrahenta. Prośba szła 'w górę', nie na zewnątrz w kierunku człowieka. To jest zupełnie inne konstruowanie intencji niż myślenie 'niech on się zgodzi'. I ta różnica ma znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@kasjopeja_o)
Połączone: 1 rok temu

Lobelka, a jak to jest z runami w kontekście biznesowym? Bo ja pracuję z runami i zdarza mi się układać stavy przed ważnymi decyzjami zawodowymi - ale zawsze czytam je dla siebie, jako wskazówkę do własnych działań, nie jako coś, co 'zrobi' cokolwiek z zewnątrz. Ale teraz zastanawiam się, czy ta granica, o której mówisz, jest wyraźna też w tradycji runicznych.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Kasjopeja_O w tradycji nordyckiej to jest akurat dość jasno rozróżniane - galdr i seiðr to dwie różne rzeczy. Galdr, czyli śpiew run, klasycznie wykonywano jako działanie skierowane na siebie lub na bieg spraw, nie bezpośrednio na inną osobę. Seiðr to już inna kategoria i historycznie wiązało się z mocniejszą ingerencją - i właśnie to budziło kontrowersje, bo naruszało autonomię. Twoje stavy brzmią jak galdr.


Odpowiedz
(@kasjopeja_o)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Lobelka no to chyba mam odpowiedź na moje własne wątpliwości. Chociaż i tak przy każdym stav'ie, który układam w kontekście spotkań, zastanawiam się, czy to rzeczywiście czytam jako wskazówkę, czy może gdzieś w środku mam nadzieję, że to 'coś ustawi'. I nie zawsze jestem szczera sama ze sobą w tej kwestii.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Kasjopeja_O, to jest bardzo uczciwe i chyba dużo osób ma dokładnie tak samo, tylko nie mówi głośno. Ja mam podobnie z przedmiotami, których używam przy pracy - niby wiem, że noszę ten bursztyn dla skupienia, ale jak podpisuję coś ważnego, to jednak limuję się do dotykania go i mam takie poczucie, że to nie jest tylko 'dla mnie'. Nie wiem jak to nazwać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Witchling80 a ten bursztyn - skąd? Pytam, bo bursztyn w kontekście biznesowym jest rzadziej wymieniany, zazwyczaj słyszę o tygrysin oku albo cytryniearcie. Zastanawiam się, czy to twój własny wybór, czy gdzieś to wyczytałaś.


Odpowiedz
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Frania86 własny. Przepraszam, bursztyn - mam na myśli konkretny kawałek z Bałtyku, który dostałam wiele lat temu. Nie wybrałam go ze względu na właściwości, po prostu jest ze mną od dawna i jakoś wszedł w te sytuacje. Dopiero później sprawdziłam, że tradycyjnie łączono go z ochroną i słońcem - no i się nie zdziwiłam. Ale nie powiem, że to był świadomy dobór.


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@arek97)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słuchajcie, ja z boku siedzę i czytam i mam jedno pytanie, może głupie. Wy wszyscy - Zenek, Witchling, Kasjopeja - mówicie, że robicie te rzeczy regularnie. Ale skąd wiecie, że to działa? Tzn. jak odróżniasz sytuację, w której spotkanie poszło dobrze bo byłeś przygotowany, od sytuacji, w której po prostu oferta była dobra?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Arek97 krótka odpowiedź: nie wiem. Dłuższa: prowadzę notatki i porównuję, ale nie ma kontrolnej grupy. Mógłbym powiedzieć, że spotkania po numerologicznym sprawdzeniu idą lepiej - i mam takie poczucie - ale nie mogę wykluczyć, że w te dni po prostu byłem lepiej nastawiony. To jest problem, z którym żyję i nie mam zamiaru udawać, że go nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 390
Rozpoczynający temat
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Arek zadał pytanie, które właściwie towarzyszy mi od początku tego tematu. Tylko dodałabym do tego: czy w relacjach biznesowych to rozróżnienie w ogóle ma znaczenie w praktyce? Jeśli regularny rytuał sprawia, że chodzisz na spotkania spokojniejszy, bardziej skoncentrowany i z klarowniejszą intencją co do tego, czego chcesz - to czy naprawdę jest istotne, czy 'zadziałał' cytryn, czy tylko twoja głowa? Wynik wychodzi do klienta taki sam.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@sylweria)
Połączone: 8 miesięcy temu

No dobra, ale wtedy po co w ogóle kamień, jeśli wystarczy ćwiczyć skupienie? Pytam serio, bo to mnie blokuje. Jakbyście powiedzieli 'medytuj 10 minut przed spotkaniem' - to jest coś, co rozumiem. Ale jak mówicie 'weź kamień', to ja nie wiem, czy biorę kamień, bo on coś robi, czy bo on mi przypomina, żebym się skupiła. I nie wiem, czy to ważne.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Sylweria a może nie musisz wiedzieć od razu? Ja długo nie wiedziałam, dlaczego tigrysie oko u mnie 'chodzi'. I szczerze - do dziś nie jestem pewna, czy to kamień, czy to fakt, że dotykam go i natychmiast przechodzę w inny tryb. Ale efekt jest ten sam. Może pytanie 'dlaczego to działa' jest mniej ważne niż pytanie 'czy to działa dla ciebie'. W biznesie liczą się powtarzalne wyniki, nie teoria.


Odpowiedz
(@sylweria)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 140

@Geomantka_E no dobra, rozumiem ten argument z 'nie musisz wiedzieć od razu', ale mnie to trochę nie satysfakcjonuje. Bo jak mam w ogóle zacząć, jeśli nie wiem, czy biorę kamień bo coś robi, czy tylko dlatego, że mi się podoba? Czuję, że wchodzę w coś bez mapy.


Odpowiedz
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Sylweria a mapy w ogóle tu działają? Pytam serio, bo mnie też na początku to blokowało - szukałam zasad, żeby wiedzieć, że 'robię dobrze'. I to właśnie było problemem. Mapa przyszła dużo później, jak już miałam kilka własnych obserwacji.


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@arek97)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słuchajcie, wracam do tego, co mówiła Dziedzilia przed chwilą - bo to mi się kręci po głowie. Ona powiedziała, że nawet jeśli rytuał to 'tylko' psychologia, to może mieć realne przełożenie na wynik spotkania. I chyba to jest jedyna teza z całej tej rozmowy, z którą mogę się zgodzić bez żadnych zastrzeżeń. Ale właśnie to mnie zastanawia - jeśli efekt jest psychologiczny, to czemu nie powiedzieć sobie wprost: 'idę na to spotkanie przygotowany mentalnie' zamiast owijać to w kamień albo numerologię?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Arek97 bo dla niektórych ludzi abstrakcja nie działa tak dobrze jak konkret. Możesz powiedzieć sobie 'jestem skupiony' i nic ci to nie da, ale jeśli masz obiekt, który dotykasz i który wchodzi w skojarzenie z tym stanem - to skojarzenie pracuje za ciebie. To nie jest mistyfikacja, to jest po prostu inna ścieżka do tego samego miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@ulka-1)
Połączone: 1 rok temu

Zenek mówi to, co w psychologii kotwiczy się pod pojęciem zakotwiczenia - NLP, techniki mindfulness z obiektem, a nawet stare rytuały przedbitewne wszystko to robi dokładnie to samo. Nadaje konkretnemu gestowi albo przedmiotowi znaczenie, które potem działa skrótowo. Problem zaczyna się tylko wtedy, gdy zaczynamy myśleć, że to obiekt ma moc sam z siebie, nie skojarzenie. Ale szczerze mówiąc - to jest dość akademickie rozróżnienie i w praktyce wielu ludzi nigdy tego nie rozdziela i jakoś funkcjonują.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Ulka.1 to jest ciekawy punkt, ale mam pytanie: czy w tradycjach, które znacie, to rozróżnienie między 'kamień działa sam' a 'kamień działa przeze mnie' jest w ogóle robione? Bo mam wrażenie, że w litoterapii to jest płynne - nikt nie mówi wprost, że to czysto projektywne.


Odpowiedz
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Frania86 w tym, co ja czytałam - i mówię o starszych tekstach, nie współczesnych poradnikach - kamień był traktowany jako coś, co ma własną 'jakość', ale żeby ta jakość działała, musiała spotkać się z intencją osoby. To nie był jeden albo drugi czynnik, tylko oba naraz. Trochę jak iskra i suche drewno - jedno bez drugiego nie da ognia.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@jaryla)
Połączone: 1 rok temu

Okay, ja tutaj wchodzę bo czytam to od jakiegoś czasu i mam podstawowe pytanie, może naiwne. Ten tigrysie oko, bursztyn, cytrynieartem - to są kamienie, które nosicie przy sobie na spotkaniach biznesowych. Ale czy jest jakaś logika w tym, co dobieracie? Tzn. czy to jest jak: 'ten kamień jest od kontraktów, ten od negocjacji', czy to jest bardziej osobiste?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Jaryla oba. Jest pewna tradycja przypisywania kamieniom konkretnych 'obszarów' i tigrysie oko faktycznie historycznie pojawia się przy odwadze i decyzjach - ale to nie jest gotowa lista, którą stosujesz mechanicznie. Dużo zależy od tego, jak dany kamień 'wchodzi' w kontakt z tobą konkretnie. Mam w kolekcji kamień, który według żadnej listy nie powinien mieć nic wspólnego z pracą, a jest jednym z tych, po które sięgam najczęściej przed trudnymi rozmowami.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@kasjopeja_o)
Połączone: 1 rok temu

Jaryla, to jest podobnie jak z runami - jest pewna baza znaczeń, ale potem każdy pracuje z tym indywidualnie. Fehu to runa kojarzona z majątkiem i przepływem zasobów, więc siłą rzeczy pojawia się w kontekście biznesowym. Ale czy to znaczy, że każdy powinien ją brać na spotkania? Nie wiem. U mnie ważniejsze okazało się to, co wyciągam w konkretnym stawie danego dnia, a nie co 'powinienem' brać.


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@hortensja)
Połączone: 3 miesiące temu

Geomantka mówiła, że ma kamień, który 'wchodzi w kontakt' - to jak to rozumieć dosłownie? Tzn. czy chodzi o to, że po prostu po nim dobrze się czujesz, czy jest coś bardziej... konkretnego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Hortensja bardziej pierwsze niż drugie, żeby być szczera. To znaczy - nie ma tu żadnego dramatu, żadnych wizji. Po prostu niektóre kamienie sprawiają, że jestem bardziej w sobie, inne są dla mnie obojętne albo wręcz rozpraszają. Tyle. Nie wiem, czy to właściwość kamienia, czy mojego układu nerwowego.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@pelcia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słuchajcie, bo wróciłam do wątku z wcześniej - Galia pytała o tę granicę między 'rytuał na siebie' a 'rytuał na sytuację' i trochę to przeszło bez konkluzji. Mam wrażenie, że większość z was praktykuje tę pierwszą opcję - kamień dla skupienia, numerologia dla orientacji, runy jako czytanie własnego stanu. Ale czy ktoś tu robi coś, co jest skierowane bardziej na zewnątrz? Na relację, na wynik, na energię spotkania w szerszym sensie? I jak to wygląda w praktyce?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Pelcia no właśnie to jest pytanie, które całą tę dyskusję dzieli na pół i nikt nie odpowiedział na nie wprost. Ja powiem tak: tak, pracuję też z intencją skierowaną na sytuację, nie tylko na siebie. Ale w kontekście biznesowym to wygląda zupełnie inaczej niż mogłoby się wydawać. Nie chodzi o to, żeby 'zmusić' wynik. Chodzi o to, żeby stworzyć warunki - w sobie, w przestrzeni, w tym, co wnoszę. Starożytni Rzymianie mieli Lary - duchy opiekunów miejsc i działań - i przed każdą ważną transakcją składano im skromną ofiarę. Nie po to, żeby Lary 'zrobiły' transakcję, tylko żeby środowisko było sprzyjające. To jest ta sama logika.


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 808

@Augur08 okay, ale 'stworzenie warunków' to jedno - rozumiem to. Pytanie, które mnie ciągnie dalej: czy pracując z intencją na zewnątrz, zakładasz, że masz do tego jakieś prawo? Tzn. czy pytasz siebie, czy to jest twoje miejsce, żeby to robić? Bo mi się wydaje, że właśnie tu zaczyna się etyczna część tej rozmowy, o której Ulka mówiła.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@ulka-1)
Połączone: 1 rok temu

Galia dotknęła sedna i to akurat jest pytanie, na które każda tradycja daje inną odpowiedź. W hermetyzmie jest koncepcja zgody kosmosu - nie innej osoby, ale pewnego porządku, w który działanie musi się wpisać, żeby miało szansę zadziałać. Jeśli robisz coś sprzecznie z tym porządkiem, rytuał 'nie idzie' - nie tyle nie działa, co po prostu nie ma przepływu. Czy to odpowiada na pytanie o prawo? Trochę tak - jeśli masz czyste intencje i twoje działanie jest w harmonii z relacją, to jest jakiś rodzaj naturalnej zgody. Ale to jest oczywiście interpretacja, nie fakt.


Odpowiedz
Wpisy: 390
Rozpoczynający temat
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ulka, to bardzo ciekawe podejście i rozumiem skąd pochodzi. Ale zastanawiam się, czy w kontekście zawodowym - czyli tam, gdzie są umowy, pieniądze, zobowiązania - ta 'harmonia z relacją' to jest coś, co można w ogóle ocenić samemu. Bo mam swoich klientów, z którymi relacje są dobre i jasne, i wyobrażam sobie, że rytuał przygotowawczy tam pasuje. Ale mam też sytuacje, gdzie interesy są rozbieżne i to jest całkowicie normalne w biznesie. I nie wiem, czy tam w ogóle chcę angażować cokolwiek poza przygotowaniem merytorycznym.


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

to jest może najuczciwsza rzecz powiedziana w tym wątku. Bo większość rozmów o rytualnym przygotowaniu do pracy zakłada, że relacja jest dobra i celem jest wzmocnienie czegoś, co już istnieje. A co z negocjacjami, gdzie punkt wyjścia jest trudny? Mam swoje zdanie, ale chętnie bym usłyszał, co inni sądzą - czy rytuał przed trudną negocjacją to coś innego niż przed spotkaniem z zaufanym partnerem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Augur08 moim zdaniem to jest coś zdecydowanie innego. Przed trudną negocjacją sięgam po inne rzeczy - nie po skupienie, bo skupienie mam, tylko po... jakiś rodzaj wewnętrznego wyrównania? Trudno to nazwać. Sprawdzam liczbę spotkania, tak jak powiedziałem wcześniej, ale też robię coś, co można by nazwać przeglądem intencji - po co tam jadę, co jest dla mnie naprawdę ważne, co mogę odpuścić. To jest bardziej praca z sobą niż jakikolwiek rytuał zewnętrzny. Kamień nie pomaga, gdy mam w głowie mętlik co do własnych celów.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

Zenek, to co opisujesz - ten przegląd intencji - brzmi jak coś, co mogłoby być rytuałem samo w sobie, bez żadnej numerologii ani kamieni. I zastanawiam się, czy dla ciebie numerologia jest częścią tego procesu, czy raczej osobna warstwa. Bo jakbyś powiedział, że to idzie razem - najpierw liczba, potem przegląd intencji - to znaczyłoby, że jedno uruchamia drugie i wtedy to ma sens jako sekwencja. Ale jeśli to dwie niezależne rzeczy, to która jest właściwie ważniejsza?


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Frania, dobre pytanie. Szczerze mówiąc, numerologia jest dla mnie warstwą wcześniejszą - robi swoje zanim w ogóle zacznę sprawdzać intencje. Tzn. patrzę na liczbę dnia i datę spotkania i to mi daje jakiś szkielet. A potem - dopiero potem - wchodzi ta część z pytaniem do siebie, po co właściwie idę na to spotkanie i czego naprawdę chcę z niego wyciągnąć. To są dwa oddzielne kroki, nie jeden. Gdybyś wyjęła numerologię, ten drugi krok i tak by był. Ale numerologia go porządkuje czasowo, bo zmusza mnie do spojrzenia na datę z wyprzedzeniem, nie w dniu spotkania rano.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Zenek75 to znaczy, że numerologia pełni dla ciebie funkcję organizacyjną bardziej niż przepowiedniową? Tzn. nie pytasz 'czy ta data jest dobra', tylko 'ta data każe mi wcześniej się przygotować'?


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie to mnie u Zenka zawsze zastanawia - i nie mówię tego złośliwie - że numerologia może działać jak pretekst do tego, żeby w ogóle usiąść i pomyśleć. Co samo w sobie jest wartościowe, ale prowadzi do pytania, czy system jest tu potrzebny. Czy nie wystarczy po prostu wyrobić nawyk refleksji bez owijania go w konkretną tradycję.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Augur08 może masz rację, że to pretekst. Ale dla mnie ten pretekst działa i nie mam potrzeby go usuwać. Bez numerologii nie siadam, to proste. Nie dlatego, że nie umiem myśleć samodzielnie, tylko dlatego że bez zewnętrznej struktury moje 'siedzenie i myślenie' szybko zamienia się w 'przeglądanie Instagrama i liczenie, że jakoś samo wyjdzie'.


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@hortensja)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę w środek, ale Zenek mówi coś, co mi bardzo pasuje do własnego doświadczenia. Ja nie znam numerologii w sensie praktycznym, ale mam swoje małe rytuały przed trudnymi rozmowami i dokładnie to samo - bez tej struktury po prostu... odpływam. Nie przygotowuję się. Czy to oznacza, że każdy potrzebuje jakiejś formy zewnętrznego sygnału, żeby w ogóle wejść w tryb skupienia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Hortensja nie wiem, czy każdy, ale duża część. I tutaj wracam trochę do tego, co mówiła Ulka o hermetyzmie - bo w wielu tradycjach rytuał nie jest opcją, jest wejściem. Nie możesz zacząć działać bez przejścia przez pewien próg. I może właśnie o to chodzi - nie o samą treść rytuału, ale o to, że on oddziela 'zwykły czas' od 'czasu działania'.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@kasjopeja_o)
Połączone: 1 rok temu

Geomantka, to rozróżnienie między zwykłym czasem a czasem działania jest chyba kluczowe. W staroskandynawskiej tradycji był taki termin - seiðr - i to nie był rytuał w sensie 'rób to i to', tylko stan. Wchodziło się w niego przez konkretne czynności, ale celem nie były same czynności. I jak teraz patrzę na to, co tutaj opisujecie, to mi to brzmi bardzo podobnie - kamień, liczba, przegląd intencji - to są czynności, które prowadzą do stanu gotowości, nie są celem samym w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 390
Rozpoczynający temat
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Kasjopeja, to jest dobry trop. I właściwie chyba o to mi chodziło, kiedy zaczynałam ten wątek. Pytałam o rytuały w zawodzie nie dlatego, że chciałam zebrać listę technik, tylko dlatego że zastanawiałam się, czy w profesjonalnym kontekście jest w ogóle przestrzeń na ten rodzaj 'wejścia w stan'. Bo spotkanie biznesowe często zaczyna się od drzwi konferencji, na które się otwierasz, i od razu jesteś w środku. Gdzie tu jest ten próg?


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@pelcia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dziedzilia, i to jest moim zdaniem naprawdę konkretny problem praktyczny, bo o ile rozumiem, że ktoś może mieć rytuał w domu rano, to co z osobami, które mają trzy spotkania pod rząd i dosłownie nie ma kiedy? Czy to działa, jeśli robisz to raz na początku dnia i zakładasz, że ten stan się utrzyma?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulka-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 176

@Pelcia to zależy od tego, co rozumiesz przez 'utrzymanie stanu'. Są tradycje, gdzie jedno mocniejsze przygotowanie rano faktycznie rozkłada się na cały dzień - coś jak uziemienie, które robi się raz, a nie przed każdym krokiem. Ale są też podejścia, gdzie każde działanie ma swój własny próg. Z doświadczenia powiem, że przy intensywnym dniu pracy pierwsza opcja jest jedyną, która jest wykonalna. Pytanie czy wystarczająca - to już zależy od człowieka.


Odpowiedz
Strona 3 / 5
Udostępnij: