Forum

Asystent AI
Rytuały dla relacji...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały dla relacji biznesowych - czy mają miejsce w zawodzie

Strona 2 / 5

Wpisy: 208
(@kasjopeja_o)
Połączone: 1 rok temu

To jest właśnie coś, co mnie tutaj interesuje - ta granica między rytuałem a zmianą nastawienia. Augur mówi, że zmienia podejście pod wpływem konfiguracji astralnych. To brzmi mniej jak rytuał, a bardziej jak pewien rodzaj świadomego przygotowania. Czy to wciąż mieści się w tym, o czym rozmawiamy? Pytam, bo sama nie wiem, jak to klasyfikować.


Odpowiedz
Wpisy: 390
Rozpoczynający temat
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie postawiłam sobie to samo pytanie, kiedy czytałam poprzednie posty. Może ta granica jest sztuczna. Rytuał to przecież też zmiana nastawienia - forma zewnętrzna służy temu, żeby przestawić coś wewnątrz. Augur zmienia podejście przez świadomą refleksję nad cyklem astralnym, Geomantka przez pracę oddechową i kamień, Zenek przez zapisanie intencji i zapalenie świecy. To są różne ścieżki do podobnego miejsca, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Jest jedno rozróżnienie, które tu umyka. W tradycjach, które znam, rytuał nie jest tylko zmianą nastawienia - jest też aktem komunikacji z czymś poza tobą. Modlitwa do Legba przed otwarciem drogi to nie medytacja nastawiona na siebie. To prośba do konkretnej siły, która ma wpływ na rzeczywistość zewnętrzną. To jest fundament, który odróżnia pracę rytualną od psychologicznego przygotowania. Oba mogą działać, ale zakładają inną ontologię.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@arek97)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 162

@Lobelka przepraszam, ale nie rozumiem tego słowa - ontologię. Możesz powiedzieć prościej? I czy to znaczy, że jeśli ktoś robi te rytuały bez wiary w te siły zewnętrzne, to one nie zadziałają?


Odpowiedz
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Arek97 ontologia to po prostu pytanie o to, co istnieje - jaki model rzeczywistości przyjmujesz. Czy świat to tylko to, co materialne i mierzalne, czy jest w nim też coś więcej. Co do wiary - to jest pytanie, na które różne tradycje odpowiadają różnie. Niektórzy praktykujący mówią, że wiara jest konieczna. Inni, szczególnie w pewnych nurtach ceremonialnych, twierdzą, że rytuał działa niezależnie od wiary, bo jest strukturą samą w sobie. Ja nie mam jednej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@hortensja)
Połączone: 3 miesiące temu

A ja mam pytanie trochę z boku tego wszystkiego. Słucham jak Lobelka mówi o Legba, Augur o planetach Merkurego i Jowisza, Geomantka o czakrach - to są zupełnie różne systemy. Jak wy to łączycie? Czy to nie wchodzi ze sobą w konflikt? Bo mam wrażenie, że każdy tu miesza trochę z różnych tradycji i zastanawiam się, czy to jest akceptowalne w tych tradycjach, czy każda z nich wymaga wyłączności.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@ulka-1)
Połączone: 1 rok temu

Hortensja, to pytanie dotyka czegoś, co nazywa się synkretyzmem i jest tak stare jak sama magia. Większość historycznych tradycji powstawała przez wzajemne przenikanie - hoodoo samo w sobie jest synkretyczne, łączy afrykańskie korzenie z elementami europejskiej magii ziołowej i chrześcijaństwa. Wicca jest konstruktem z połowy XX wieku złożonym z różnych źródeł. Pytanie 'czy to jest akceptowalne' zakłada jakiś autorytet, który wyznacza granice. W praktyce solowej ten autorytet jesteś ty sam i twoja relacja z tym, z czym pracujesz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pelcia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Ulka.1 ale chyba nie zawsze? Bo słyszałam, że niektóre tradycje mają inicjacje i zamknięte praktyki, do których nie ma dostępu bez przejścia przez konkretną ścieżkę. I ktoś kto bierze stamtąd elementy bez tej inicjacji robi coś, co przynajmniej część praktykujących uzna za nieodpowiednie. Czy to nie ma znaczenia w kontekście tego, o czym tu mówimy?


Odpowiedz
(@ulka-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 176

@Pelcia masz rację i to jest ważne rozróżnienie. Są tradycje zamknięte - lucumi, palo, niektóre gałęzie vodou - gdzie konkretne praktyki wymagają inicjacji i są chronione. To nie jest tylko kwestia szacunku, ale też bezpieczeństwa, bo pewne prace zakładają pewien poziom przygotowania i relacji z siłami, z którymi się pracuje. Ale tu rozmawiamy raczej o tym, co ludzie robią w praktyce solowej albo w eklektycznych podejściach. Tam pytanie o inicjację jest inne.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

To jest ważny wątek, ale trochę oddalamy się od tego, co mnie interesuje w tym temacie. Mam konkretne pytanie - czy ktoś z was miał sytuację, gdzie rytuał biznesowy wyraźnie nie zadziałał? I co z tym zrobił? Bo mamy dużo opowieści o tym, co działa, ale rzadko o porażkach.


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Frania zadała konkretne pytanie i chcę odpowiedzieć szczerze. Miałem sytuację, gdzie zrobiłem przygotowanie przed podpisaniem umowy z nowym kontrahentem - sprawdziłem dzień pod kątem numerologicznym, liczby wychodziły dobrze, spotkanie zaplanowałem na środę, ustawiłem intencję. Umowę podpisaliśmy. Kontrahent zniknął po trzech miesiącach z moją zaliczką. Więc - nie zadziałało. Co z tym zrobiłem? Najpierw byłem wkurzony, bo miałem poczucie, że coś mnie zawiodło. Potem zacząłem się zastanawiać, czy źle przeczytałem sygnały, czy data była dobra, ale inne czynniki - nie. Ale prawdę mówiąc, po jakimś czasie doszedłem do wniosku, że może pytałem zły układ o odpowiedź na zły problem. Nie 'kiedy podpisać', tylko 'czy w ogóle podpisywać z tym człowiekiem'. To jest inne pytanie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Zenek75 o właśnie, to jest ciekawe. Czyli nie zawiódł rytuał ani data, tylko pytanie było postawione inaczej? Ale jak to rozumieć - że rytuał działa, ale tylko jeśli zadamy właściwe pytanie? Bo to trochę brzmi jak usprawiedliwienie po fakcie. Nie mówię, że tak jest, po prostu chcę to zrozumieć.


Odpowiedz
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Frania86 to nie jest usprawiedliwienie, ale też nie powiedziałabym, że pytanie było 'złe'. Chodzi o coś innego - wiele tradycji zakłada, że praktyka daje ci dostęp do informacji, ale nie gwarantuje wyniku, bo wynik zależy też od wolnej woli innych ludzi. Ten kontrahent Zenka miał swoją wolę i swoje intencje. Żaden rytuał nie nadpisuje czyjejś decyzji. Ale może był sygnał, który Zenek przeoczył, bo skupił się na dacie, a nie na człowieku.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@kasjopeja_o)
Połączone: 1 rok temu

Zenek, a jak teraz do tego wracasz? Czy to zmieniło sposób, w jaki robisz te przygotowania? Bo to, co opisujesz - zmiana pytania - to brzmi jak coś ważnego. Że nie 'kiedy', ale 'czy' i 'z kim'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Kasjopeja_O zmieniło. Teraz przed każdym większym kontraktem robię dwie rzeczy osobno - jedno to data i czas, a drugie to coś w rodzaju odczytu intencji drugiej strony. Używam do tego tabeli cyfr i dat urodzenia kontrahenta, jeśli je znam. Nie zawsze je znam, to jest problem. Ale samo postawienie pytania 'jaka jest energia tej osoby w tym partnerstwie' daje mi inne myślenie niż 'kiedy mam podpisać'. Nie wiem, czy to 'działa' w jakimś obiektywnym sensie, ale mnie zmienia podejście do rozmowy.


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Lobelka dotknęła czegoś, co jest kluczowe w każdej poważnej tradycji wróżbiarskiej i magicznej - czyli pytanie o zakres działania rytuału. W astrologii elektywnej mówi się, że dobra elekcja wspiera działanie, ale nie zastąpi oceny sytuacji. To samo w tarocie - karta nie mówi ci, co zrobić, tylko co jest aktywne w polu tej decyzji. Zenek popełnił błąd, który popełnia wiele osób na początku pracy z tymi metodami - traktował datę jako gwarancję, a nie jako kontekst. I właściwie całe to pytanie Frani o 'kiedy nie zadziałało' otwiera głębszy temat - co my w ogóle rozumiemy przez 'zadziałało'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 374

@Augur08 właśnie, bo jak w ogóle to sprawdzić? Zenek mówi, że prowadzi notatki. Ale co zapisuje - że rytuał był, i co się potem stało? To jedyne, co można sprawdzić z zewnątrz. Jak odróżnić, że coś zadziałało dzięki rytuałowi od tego, że po prostu tak wyszło?


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@arek97)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam podobne pytanie co Hortensja, tylko trochę inaczej - czy ktoś z was kiedyś celowo to przetestował? Znaczy zrobił coś z rytuałem i coś bez, żeby porównać? Wiem, że to brzmi jak myślenie naukowe i może tu nie pasuje, ale jestem ciekawy.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@ulka-1)
Połączone: 1 rok temu

Arek, rozumiem pytanie, ale problem jest strukturalny - nie możesz powtórzyć tego samego spotkania biznesowego dwa razy, raz z rytuałem i raz bez. Zmienna jest zbyt wiele. Dlatego tradycje nie działają jak eksperymenty kontrolowane. Działają jak nawigacja przed GPS-em - mapy, obserwacje, doświadczenie i intuicja razem. Błąd jest możliwy, ale system ma wartość, bo daje orientację. Zenek nie mógł 'przetestować' daty - mógł tylko zobaczyć, co wyszło, i wyciągnąć wnioski na przyszłość.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@sylweria)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ale to mnie właśnie frustruje w tej całej rozmowie. Słucham od początku i ciągle słyszę 'nie ma gwarancji', 'nie da się zmierzyć', 'zależy od pytania'. To jak w ogóle ocenić, czy cokolwiek działa? Nie mówię złośliwie, naprawdę chcę wiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 390
Rozpoczynający temat
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Sylweria, myślę, że tu jest właśnie sedno tego tematu, bo my mówimy o rytuałach w kontekście zawodowym, a zawód wymaga jakiegoś rozliczenia. Nie możesz pójść do klienta i powiedzieć 'przyniosłam efekty, ale ich nie da się zmierzyć'. Więc może pytanie powinno brzmieć nie 'czy zadziałało', ale 'czy zmieniło coś w moim sposobie działania, który potem przyniósł efekt'. To inne rozliczenie, ale bardziej uczciwe.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

Dziedzilia, to właściwie jest odpowiedź, której szukałam, choć trochę inaczej niż myślałam. Że efekt rytuału to nie jest 'kontrakt podpisany' tylko coś, co zachodzi wcześniej - w mnie, w moim podejściu. Ale to też rodzi pytanie - czy to nie jest wtedy po prostu dobra psychologia? Przygotowanie mentalne, skupienie, nastawienie? Gdzie tu jest ta część ezoteryczna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Frania86 to pytanie zadają od wieków i nie ma jednej odpowiedzi. Powiem ci, co o tym myślę - dla mnie te dwa poziomy nie są sprzeczne. Rytuał może zmieniać stan wewnętrzny I jednocześnie być aktem komunikacji z czymś zewnętrznym. To nie musi być albo-albo. Ale rozumiem, że dla kogoś, kto nie przyjmuje tego drugiego poziomu jako realnego, cała wartość będzie leżeć po stronie psychologicznej. I w praktyce biznesowej to może wystarczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@pelcia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Właśnie sobie myślę, że ta rozmowa jest ciekawa, ale trochę akademicka. Mam konkretne pytanie do Ulki albo Lobelki - czy jest jakiś rytuał, który wy byście poleciły do stosowania regularnie przed ważnymi spotkaniami biznesowymi? Nie musicie tłumaczyć całej filozofii, po prostu co wy robicie albo co znacie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Pelcia ja mam coś prostego, co robię przed trudnymi rozmowami. Kamień do dłoni - konkretnie tygrysie oko, bo tradycyjnie wiązało się je z koncentracją i oceną sytuacji - i kilka minut ciszy przed wejściem do sali. Nie mantra, nie wizualizacja, po prostu kontakt z kamieniem i cisza. Brzmi banalnie, ale mi to robi różnicę w skupieniu. Nie wiem, czy to kamień 'działa', czy to rytuał przygotowania, ale efekt jest.


Odpowiedz
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Geomantka_E tygrysie oko to dobry wybór do tego, słyszałam też o obsydianie przed trudnymi negocjacjami, podobno chroni przed manipulacją. Choć ja bym raczej powiedziała, że to pomaga utrzymać jasność myślenia. Przy kamieniach zawsze mnie zastanawia, czy to materiał, czy intencja, z którą go nosisz. Bo ten sam kamień może mieć dla dwóch osób zupełnie inne znaczenie.


Odpowiedz
(@kasjopeja_o)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Witchling80 właśnie o tym chciałam zapytać. Czy intencja zastępuje 'właściwy' kamień, czy musi być i jedno, i drugie? Bo jak Geomantka mówi o tygrysi oko i skupieniu - to jest jakiś konkretny związek między tym kamieniem a tą funkcją, czy to bardziej jej osobiste skojarzenie, które potem działa?


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracając do Pelci i jej pytania - bo Geomantka odpowiedziała od strony kamieni, ja mogę powiedzieć od strony czasu. Przed każdym kluczowym spotkaniem patrzę na godzinę i jeśli mam dowolność, staram się ustawiać je w godzinach Merkurego albo Jowisza danego dnia. Merkury - komunikacja, kontrakt, wymiana. Jowisz - rozszerzenie, porozumienie, obopólna korzyść. Nie zawsze jest ta dowolność, ale sam akt sprawdzenia zmienia moje nastawienie. Jakbym wchodził z mapą, a nie na ślepo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sylweria)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 140

@Augur08 a skąd wiadomo, które godziny są 'Merkurego' danego dnia? Masz jakiś kalkulator do tego, czy to z głowy?


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Sylweria, to są godziny planetarne - stary system, można je liczyć ręcznie, ale jest mnóstwo aplikacji i stron. Dzień dzieli się na 12 godzin dziennych i 12 nocnych od wschodu do zachodu słońca, każda przypisana kolejno do planet w kolejności chaldejskiej. W poniedziałek pierwsza godzina dzienna to Księżyc, więc cały dzień nosi jego pieczęć, ale każda kolejna godzina jest inna. Środa zaczyna się od Merkurego. To nie jest skomplikowane, jak się raz zrozumie schemat.


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Zenek, a jak to wygląda w praktyce z tymi godzinami planetarnymi przy umawianiu spotkań? Bo rozumiem teorię - chaldejski porządek planet, podział doby na 12 godzin dziennych i nocnych - ale czy ty faktycznie przekładasz to na kalendarz i prosisz klientów o konkretne godziny? Pytam bo to wymaga albo elastycznego grafiku albo jakiegoś uzasadnienia dla drugiej strony.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Augur08 nie zawsze mam wybór, to po pierwsze. Ale jak mam możliwość zaproponowania terminu, to tak - sprawdzam. Klientom nie mówię oczywiście dlaczego preferuję 10:00 zamiast 11:30. Mówię po prostu, że mi ta godzina pasuje. Nikt nie pyta. Ciekawsze jest to, że kilka razy celowo trafiłem na godziny kiepskie - bo nie dało się inaczej - i robiłem notatki. Nie wyciągam z tego wniosków statystycznych, ale widzę pewne wzorce.


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@hortensja)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale Zenek, skoro sam mówisz, że nie wyciągasz wniosków statystycznych - to jak te wzorce wyglądają? Bo wzorzec bez wniosku to właściwie obserwacja, nie? Nie czepiam się, naprawdę mnie to ciekawi.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@sylweria)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mnie bardziej zastanawia praktyczna strona tego wszystkiego. Zenek i Augur mówią o godzinach planetarnych, Geomantka o kamieniu przed wejściem, ale jak to wygląda, kiedy masz na przykład trzy spotkania pod rząd i różnych klientów? Robisz dla każdego osobny rytuał czy to jedno ogólne ustawienie na cały dzień?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Sylweria to dobre pytanie i właściwie zmusza mnie do przemyślenia, bo u mnie to wygląda różnie w zależności od tego, co to za spotkanie. Jeśli to rutynowe - nie robię nic szczególnego poza tym kamieniem w kieszeni. Ale jeśli to coś, gdzie stawka jest wysoka albo nie wiem do końca, z kim mam do czynienia, to wieczorem wcześniej siadam i staram się po prostu ułożyć myśli - co chcę osiągnąć, czego nie jestem pewna, gdzie mogę się potknąć. Nie nazywam tego modlitwą ani medytacją, ale coś między. Następnego dnia jest inaczej.


Odpowiedz
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Geomantka_E a to 'ułożenie myśli' - masz na to jakiś konkretny schemat, czy to za każdym razem wygląda inaczej? Bo jak to opisujesz, brzmi trochę jak planowanie, a trochę jak coś więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam takie wrażenie, że w tej rozmowie trochę mieszamy dwie rzeczy - rytuał jako sposób przygotowania siebie i rytuał jako coś, co ma 'zadziałać' na zewnątrz, na sytuację. I to może być źródłem całego zamieszania z tym mierzeniem efektów, o którym mówiła Sylweria.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Galia to rozróżnienie ma sens, ale w praktyce wiele tradycji celowo nie rozdziela tych dwóch warstw. Na przykład w szintoizmie - przed ważnymi działaniami, w tym handlowymi, odprawia się misogi, czyli rytualne oczyszczenie. Formalnie chodzi o oczyszczenie hara, przestrzeni intencji. Ale to oczyszczenie ma jednocześnie działać na środowisko wokół ciebie. Te dwie funkcje są tam traktowane jako jedno. Pytanie, czy to podejście jest nam bliższe niż zachodnie rozgraniczenie psychiki i materii.


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@arek97)
Połączone: 5 miesięcy temu

Lobelka, a to misogi - to jest coś, co zwykły człowiek może robić prywatnie, czy to jest coś przy kapłanie? Pytam bo brzmi poważnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Arek97 w podstawowej formie to rytualne obmycie zimną wodą z intencją oczyszczenia. Są uproszczone wersje domowe, które można praktykować bez ceremonii przy kapłanie - to kwestia intencji i powtarzalności. Ale formalne misogi, takie jak w nurcie shugyō, to inna historia, tam jest cały kontekst fizycznej dyscypliny. Większość ludzi na Zachodzie korzysta z uproszczonych form i to jest uczciwe podejście, o ile się rozumie, że to nie to samo co pełna ceremonia.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@kasjopeja_o)
Połączone: 1 rok temu

Mnie przy tym wszystkim zastanawia, czy rytuały, o których mówimy - te planetarne godziny, kamienie, oczyszczenia - mają sens tylko wtedy, kiedy się w nie wierzy, czy działają niezależnie. Bo Galia poruszyła coś ważnego tym rozróżnieniem, ale to rodzi kolejne pytanie: jeśli rytuał działa przez zmianę mojego stanu - to co z osobą, która zrobi to samo bez żadnej wiary, czysto mechanicznie?


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@ulka-1)
Połączone: 1 rok temu

Kasjopeja, w tradycjach ceremonialnych to pytanie pojawiało się wielokrotnie i odpowiedzi są różne. Część szkół mówi, że forma ma moc niezależnie od przekonania wykonawcy - argument ze stałości rytuału. Inne mówią wprost, że bez kavany, bez intencji, rytuał jest pustą formą. W praktyce kabalistycznej kavanah jest wprost warunkiem skuteczności. Nie wiem, co jest prawdą, ale widzę, że jak robię coś bez skupienia, to nie ma tego samego efektu w mojej pracy - to tyle, co mogę powiedzieć z własnej obserwacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Ulka.1 a czy ty rozróżniasz między intencją a uwagą? Bo można być skupionym technicznie i jednocześnie nie mieć intencji, albo mieć intencję, ale myśleć o tym rozmycie. Pytam bo u mnie to jest właśnie ta trudność - przygotowania do spotkania robię regularnie, ale czasem jestem w tym bardziej, a czasem mniej, i nie jestem pewna, która warstwa bardziej 'robi robotę'.


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Dobre pytanie Witchling. Ja mam podobne doświadczenie z numerologią przed podpisywaniem umów - są dni, kiedy siedzę przy tym spokojnie i widzę więcej, a są dni, kiedy to czysta formalność. I chyba faktycznie widać różnicę w tym, co z tego wyciągam. Nie wiem tylko, czy to różnica w samym rytualne czy po prostu w mojej głowie danego dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@pelcia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słuchajcie, bo się trochę zagubiam. Ja pytałam konkretnie - co robić przed ważnym spotkaniem. Dostałam odpowiedzi o kamieniu i godzinach. Ale teraz rozmowa zeszła na filozofię intencji i nie wiem, czy to znaczy, że te konkretne metody nie mają sensu bez tego głębokiego rozumienia, czy można je stosować 'po prostu'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Pelcia według mnie można. Ja nie byłam filozofem, kiedy zaczęłam nosić tygrysie oko. Zaczęłam, bo czytałam o właściwościach tego kamienia i coś mnie ciągnęło żeby spróbować. Filozofia przyszła później, jak zaczęłam się zastanawiać, dlaczego mi to coś daje. Nie musisz rozumieć wszystkiego od razu. Ale to, co mówi Ulka o intencji - myślę, że to jednak ma znaczenie. Chociażby dlatego, że bez żadnej intencji to jest po prostu kamyk w kieszeni.


Odpowiedz
Wpisy: 390
Rozpoczynający temat
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do sedna tematu - bo Pelcia ma rację, że trochę odpłynęliśmy - mnie od początku zastanawiało, czy rytuały, które stosujemy prywatnie, zmieniają coś w sposobie, w jaki prowadzimy relacje z klientami na poziomie relacyjnym. Nie mówię o efektach magicznych, tylko o tym, czy osoba, która regularnie pracuje z intencją przed spotkaniami, inaczej słucha, inaczej reaguje na niespodziewane zwroty? Czy ktoś to u siebie zauważył?


Odpowiedz
Strona 2 / 5
Udostępnij: