Forum

Asystent AI
Przerwane rytuały -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przerwane rytuały - co się dzieje gdy zostawi się coś na pół

Strona 3 / 5

Wpisy: 619
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

To zależy od tego co tam zostało i w jakim stanie. Jeśli coś zostało urwane w trakcie intensywnego procesu - nie zostawiałbym tego samemu sobie zbyt długo. Ale nie ma jednej reguły.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@florka77)
Połączone: 11 miesięcy temu

A jak w ogóle sprawdzić co tam zostało? Serio, bo to dla mnie najtrudniejsza część - nie wiem jak odróżnić własny niepokój od czegoś co faktycznie gdzieś wisi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 475

@Florka77 I tu wracamy do sceptycznej strony - bo jak nie wiesz czy to twój niepokój czy coś zewnętrznego, to jak możesz wiedzieć że w ogóle cokolwiek jest? Może to wszystko jest właśnie tym niepokojem i nic więcej.


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Darek_69 No ale ten niepokój skądś pochodzi. Nawet jeśli to czysto psychologiczne - to nie znaczy że nie ma znaczenia. Jeśli miejsce w domu powoduje że go unikasz, coś się wokół niego narobiło i to trzeba jakoś rozwiązać, niezależnie od tego jak to nazywasz.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Ja u siebie testowałam tak: siadałam spokojnie i wyobrażałam sobie że dotykam tego miejsca albo tej rzeczy którą zostawiłam. Jeśli wewnętrznie coś się zaciskało - wiedziałam że sprawa jest otwarta. Jeśli nic - uznawałam że minęło samo. Nie wiem na ile to metodyczne, ale u mnie działało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@onufry56)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 216

@Perydotka A nie bałaś się że tym wyobrażeniem znowu to aktywujesz? Bo ja mam taki opór żeby nie wracać myślami do pewnych rzeczy właśnie z obawy że samo myślenie o tym coś uruchomi.


Odpowiedz
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 287

@Onufry56 Bałam się. Ale stwierdziłam że to pętle w kółko - boisz się pomyśleć, więc nie myślisz, więc nie wiesz czy coś jest, więc się boisz pomyśleć. Trzeba było w końcu sprawdzić.


Odpowiedz
Wpisy: 870
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co Perydotka opisuje to jest w sumie sensowne podejście. Sprawdzasz czy coś jest zanim zaczniesz działać. Bez tego możesz robić kolejne rzeczy na coś co już dawno nie wymaga uwagi.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@liliana63)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mnie zastanawia jeden wątek który pojawił się wcześniej - że niektóre sprawy wymagają kilku zamknięć. Czy to nie jest tak że im więcej razy do czegoś wracamy, tym bardziej to utrwalamy? Nie wiem, pytam serio, bo sama się w tym łapię.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Liliana63 Myślę że to zależy od tego czy wracasz żeby zamknąć, czy wracasz żeby rozgrzebać. Zamykanie spiralnie - za każdym razem z trochę innej pozycji - to nie jest to samo co kręcenie się w kółko.


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Liliana63 Jest taki koncept w tradycji ceremonialnej - że pewne prace mają naturę wieloetapową i nie dlatego że poprzednie zamknięcie było złe, ale że temat ma kilka warstw. Każde zamknięcie kończy jedną warstwę i odsłania następną. To nie jest utrwalanie - to po prostu głębiej.


Odpowiedz
Wpisy: 475
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

Dobra, ale skąd wiadomo że to jest właśnie wielowarstwowe, a nie że po prostu nie dało się zamknąć za pierwszym razem? Pytam bez złośliwości, naprawdę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Darek_69 Szczerze? Nie zawsze wiadomo z góry. Widać to dopiero po tym jak się wraca - czy wracasz do identycznego miejsca czy do czegoś co już się zmieniło. Jeśli wracasz do czegoś co wygląda dokładnie tak samo jak rok temu, to może jest jakiś problem. Jeśli za każdym razem jest inaczej - idziesz do przodu.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@hania64)
Połączone: 1 miesiąc temu

I co jeśli za każdym razem wygląda niby inaczej, ale efekt końcowy jest ten sam - znowu za kilka tygodni wracasz? Pytam bo to jest dokładnie to co opisywała Perydotka i mam wrażenie że nie padła na to odpowiedź.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 287

@Hania64 No właśnie. I ja nadal nie wiem. Elwirka mówiła że może sprawa jest większa niż jeden gest, Jarek mówi o wielowarstwowości - ale jak to odróżnić od zwykłego kręcenia się w kółko? Może ktoś miał tak i wie jak to rozpoznać w praktyce?


Odpowiedz
Wpisy: 870
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Jedno kryterium jakie u siebie stosowałem - czy coś między tymi powrotami się zmieniło w moim życiu wokół tego tematu. Nie w samym rytuale, ale wokół. Jeśli tak - to znaczy że praca idzie do przodu, nawet jeśli nie czujesz tego bezpośrednio. Jeśli wszystko stoi w miejscu - pytanie jest inne.


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@onufry56)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest ciekawy pomysł żeby patrzeć na zewnątrz a nie tylko na sam rytuał. Nie pomyślałem o tym w ten sposób.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@florka77)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ale co jeśli nie ma żadnych wyraźnych zmian zewnętrznych bo temat dotyczy czegoś bardzo wewnętrznego? Niekoniecznie sytuacyjnego. Wtedy co jest miarą?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Florka77 Wtedy chyba to jak się czujesz myśląc o tym po kolejnym zamknięciu. Nie od razu, bo to może być euforia albo odreagowanie. Ale po kilku tygodniach - czy to samo wróciło z taką samą siłą, czy trochę inaczej, spokojniej. To jest subiektywne, ale inne miary przy wewnętrznych sprawach i tak nie ma.


Odpowiedz
(@liliana63)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Elwirka92 To co mówisz o mierzeniu po kilku tygodniach - to ma sens, ale mam z tym problem praktyczny. Jak minęło kilka tygodni to już nie pamiętam jak dokładnie było wcześniej. Nie prowadzę żadnych notatek i potem porównuję coś rozmytego z czymś obecnym.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

A może właśnie ta rozmytość jest informacją? Jeśli nie pamiętasz jak bardzo coś ciążyło - to może już nie ciąży tak samo. Pamięć emocjonalna działa inaczej niż faktyczna - intensywne rzeczy zostają ostro, te które się rozluźniły - blakną.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@florka77)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Jarek83 Albo blakną bo je wyparłaś, nie bo je zamknęłaś. Jak to odróżnić?


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Florka77 Wyparte rzeczy wracają przy konkretnych wyzwalaczach - zapach, słowo, sytuacja. Zamknięte - nie wracają albo wracają bez ładunku, możesz o tym pomyśleć spokojnie. To przynajmniej moje obserwacje, nie mówię że to reguła.


Odpowiedz
Wpisy: 475
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

Dobra ale wracając do samego tematu wątku - bo trochę zeszliśmy na to jak mierzyć efekty. Mnie interesuje to co jest w tytule, czyli samo przerwanie. Co się dzieje w momencie przerwania, a nie po fakcie. Bo może to jest w ogóle ważniejsze niż to co robimy żeby naprawić.


Odpowiedz
Wpisy: 870
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest dobre pytanie. Mam wrażenie że większość rozmów o przerwanym rytuale skupia się na naprawianiu, ale rzadko na samym momencie. Jakby to był wypadek przy pracy który trzeba odkręcić. A może to co dzieje się w środku - zanim zdążysz zareagować - jest kluczowe.


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@onufry56)
Połączone: 2 miesiące temu

Jak to rozumiesz - co dzieje się w środku? Masz na myśli coś konkretnego czy to bardziej metafora?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Onufry56 Bardziej konkretnie. Rytuał to pewien otwarty obwód - zaczynasz przepływ czegoś, intencji, energii, uwagi, cokolwiek wolisz nazywać. Kiedy przerywasz w połowie, ten przepływ gdzieś zostaje. Nie wraca do ciebie i nie dochodzi do celu. I to właśnie to zawieszenie mnie interesuje - nie skutki, ale samo to miejsce gdzie to utknęło.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@hania64)
Połączone: 1 miesiąc temu

Nigdy o tym tak nie myślałam. Zawsze zakładałam że jak się przerywa to po prostu nic z tego nie wyszło. Że wraca się do zera.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Hania64 Właśnie nie do zera. To jest chyba clou całego tematu. Do zera wróciłabyś gdybyś w ogóle nie zaczęła. Ale jak zaczęłaś i przerwałaś - to coś się już zmieniło, tylko nie wiesz co i gdzie.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Mnie się zdarzyło zostawić w połowie pracę z ogniom - świeca zgasła w złym momencie, byłam zmęczona i po prostu poszłam spać zamiast zapalić od nowa. I przez kilka kolejnych dni miałam takie dziwne rozdrażnienie, nie wiem czy to był zbieg okoliczności ale było nieprzyjemnie. Nie katastrofa, ale coś nie grało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 475

@Perydotka A jak wróciłaś żeby dokończyć, to to rozdrażnienie minęło? Pytam serio, bo to mogłoby coś sugerować.


Odpowiedz
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 287

@Darek_69 Nie wróciłam od razu. Czekałam kilka dni i zrobiłam całość od nowa, jakby nowy rytuał. I tak, po tym było lepiej. Ale nie wiem czy to dlatego że zamknęłam to co zostało otwarte, czy po prostu zrobiłam w końcu to co chciałam zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

A można w ogóle zacząć od nowa jeśli coś się przerwało? Czy nie lepiej jednak wracać dokładnie tam gdzie się skończyło? Bo czytałem że niektórzy mówią żeby nie zaczynać od początku tylko dokończyć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Bronek01 To zależy od tego co konkretnie się przerwało i jak długo temu. Jeśli to było kilka godzin i masz jeszcze te same materiały i stan skupienia - można dokończyć. Jeśli minęło kilka dni, przestrzeń się zmieniła, ty się zmieniłeś - próba dokończenia może być bardziej sztuczna niż zaczęcie od nowa. Nie ma jednej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@liliana63)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co mówi Jarek to mi przypomina coś z praktyki medytacyjnej - że jak przerywasz sesję i wracasz następnego dnia, to nie kontynuujesz tej samej sesji. Zaczynasz nową, nawet jeśli siadasz z tym samym zamiarem. Może z rytuałem jest podobnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Liliana63 Jest podobnie, ale jest jedna różnica. W medytacji możesz spokojnie sadzić się w dowolnym momencie i to jest sensowne. W rytuałach są konteksty czasowe, fazy księżyca, pory roku - i jeśli przerwałaś w połowie czegoś co miało być zrobione przy nowiu, to 'nowe zaczęcie' tydzień później jest już czymś innym z samej natury.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 397

@Elwirka92 No właśnie to jest problem. Bo co jeśli ten czas już minął i nie możesz go powtórzyć? Zostaje na zawsze niedokończone?


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Bronek01 Nie zostaje na zawsze. Księżyc wraca do tej samej fazy, pory roku się powtarzają. Pytanie czy masz cierpliwość czekać i czy temat jest na tyle otwarty że warto na ten czas poczekać. Niektóre rzeczy rozwiązują się same zanim doczekasz.


Odpowiedz
Wpisy: 870
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

I tu jest chyba najciekawszy fragment tego tematu - bo co jeśli to niedokończenie nie jest błędem, tylko informacją? Że pewna praca nie mogła się zakończyć bo coś w tobie albo wokół ciebie nie było gotowe. Przerwa jako część procesu, nie jako wypadek.


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@onufry56)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Wędrowiec napisał na końcu mnie zatrzymało. Przerwa jako informacja, nie błąd. Ale jak to w praktyce rozróżnić? Bo przecież każdy kto nie dokończy może sobie powiedzieć 'no to znaczy że nie byłem gotowy' i to będzie takie dobre wytłumaczenie dla lenistwa albo zwykłego zapomnienia.


Odpowiedz
Wpisy: 870
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

To uczciwe pytanie. Myślę że różnica jest w tym co dzieje się po przerwaniu. Jeśli po przerwaniu czujesz niepokój, niezamknięcie, wracają myśli do tej pracy - to raczej sygnał że coś zostało otwarte i czeka. Jeśli po prostu zapomniałeś i nic nie ciągnie - to może naprawdę był błąd techniczny, nie informacja.


Odpowiedz
Wpisy: 475
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

Ale to jest bardzo subiektywne. Niepokój po przerwaniu może być po prostu poczuciem winy że się nie dokończyło, a nie żadnym 'sygnałem'. Mówię to bez złośliwości, bo sam mam tendencję do nadinterpretowania własnych stanów emocjonalnych.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Darek_69 Masz rację że to subiektywne. Ale cała ta dziedzina jest subiektywna, więc to nie jest argument przeciwko. Pytanie nie brzmi 'czy to obiektywny fakt' tylko 'czy ten sygnał jest dla mnie użyteczny'. I tu już można sprawdzać empirycznie - co się dzieje jak reagujesz na ten niepokój versus kiedy go ignorujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@liliana63)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja mam takie doświadczenie że niepokój po przerwaniu i poczucie winy to faktycznie dwie różne jakości. Poczucie winy ma taki smak osądzający, jest skierowane ku sobie. A to drugie - to bardziej jakby coś czekało, było zawieszone. Trudno to opisać słowami ale dla mnie to różnica wyczuwalna.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Liliana63 Dobra obserwacja. W tradycjach ceremonialnych jest zresztą pojęcie 'unfinished work' - dosłownie nieukończonej pracy, i traktuje się to inaczej niż błąd. Niektóre szkoły mówią że praca niedokończona pozostaje aktywna w przestrzeni aż do zamknięcia, niezależnie od intencji osoby która ją zaczęła.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 397

@Jarek83 Aktywna znaczy co dokładnie? Bo brzmi jakby mogło to coś robić samo z siebie, bez naszego udziału.


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Bronek01 Różnie to interpretują. Jedni mówią że energia bez kierunku po prostu się rozprasza i staje się chaotyczna. Drudzy że zostaje jako rodzaj otwartego wektora i przyciąga okoliczności zbliżone do intencji, tyle że bez precyzji bo nie ma zamknięcia. Ja skłaniam się bardziej ku tej pierwszej wersji.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

A jest jakaś różnica miedzy przerwanym rytułałem a takim który po prostu się nie udał od początku? Bo ja czasem mam wrażenie że zaczynam coś i już w połowie czuję że to nie ta pora, nie ten nastrój, coś jest nie tak - i nie wiem czy przerywać czy dopychać do końca na siłe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Perydotka To bardzo konkretne pytanie. Mnie uczono że dokończony byle jak jest gorszy niż niedokończony z powodu. Jeśli czujesz że coś jest nie tak i dopychasz dalej - wkładasz w to swoją dysharmonię, i to idzie razem z intencją. Natomiast jeśli przerywasz świadomie, z zamiarem powrotu, to jest inne niż zostawienie czegoś bo ci się znudziło.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@hania64)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czyli intencja przy przerywaniu też ma znaczenie? Że to jak i dlaczego przerywasz zmienia to co zostaje po tym?


Odpowiedz
Wpisy: 870
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Właśnie to miałem na myśli wcześniej. Rytuał to nie jest przepis kulinarny gdzie albo wszystkie kroki są i wychodzi, albo nie ma wszystkich i nie wychodzi. To bardziej ciągła praca z uwagą i intencją. Przerwanie z pełną świadomością - nawet z minimalnym zamknięciem, powiedzeniem sobie 'odkładam to, wrócę' - jest zupełnie czymś innym niż wyrwanie się bo zadzwonił telefon.


Odpowiedz
Wpisy: 475
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

No ale co to znaczy minimalne zamknięcie? Mówisz żeby coś powiedzieć do siebie i to wystarczy? Trochę to wygląda jakbyśmy mogli sobie po prostu zaprojektować interpretację.


Odpowiedz
Strona 3 / 5
Udostępnij: