Forum

Asystent AI
Przerwane rytuały -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przerwane rytuały - co się dzieje gdy zostawi się coś na pół

Strona 4 / 5

Wpisy: 216
(@onufry56)
Połączone: 2 miesiące temu

Chyba nie chodzi o projektowanie interpretacji tylko o to że świadomość ma znaczenie. Jak zasypiasz w połowie czytania książki to ta strona jest nadal otwarta. Jak ją świadomie zamkniesz na zakładkę to też jest otwarta, ale wiesz gdzie jesteś. To ta różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@florka77)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mnie ten wątek z intencją przy przerywaniu naprawdę daje do myślenia. Bo ja zwykle jak przerywam to jestem zestresowana tym że przerywam i przez ten stres pewnie nie robię żadnego świadomego zamknięcia. Po prostu uciekam od tego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@liliana63)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Florka77 I to chyba jest właśnie ten moment który robi różnicę. Stres przy przerywaniu, ta ucieczka - ona też zostaje. Jakbyś wchodziła do pokoju, zostawiała tam coś w napięciu i wychodziła trzaskając drzwiami. Co innego niż wyjść spokojnie i zanotować że wrócisz.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra ale co jeśli nie masz wyboru i musisz przerwać od razu, bez żadnego czasu na zamknięcie? Wyobraź sobie że jesteś w połowie i nagle coś się dzieje, ktoś wpada, coś pilnego. Nie masz tych trzydziestu sekund na spokojne wyjście.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Bronek01 Wtedy wracasz do tego jak tylko możesz i robisz to zamknięcie z opóźnieniem. Przestrzeń i intencja są cierpliwsze niż ludzie. Ważne żebyś wrócił i nie zostawił tego w zawieszeniu na zawsze. Kilka godzin, kilka dni - da się nadrobić, zwłaszcza jeśli wiesz co robisz i po co wracasz.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

A co z rytułałami które ktoś przerwał dawno temu i właściwie zapomniał że je zaczął? Mam na myśli coś co robiłam pare lat temu, nie pamiętam dokładnie jak kończyłam i czy kończyłam. Czy to dalej wisi?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Perydotka Szczerze? Nie wiem czy jest na to jedna odpowiedź. Wydaje mi się że część rzeczy wygasa naturalnie z czasem, bo intencja traci swoją aktualność. Coś co chciałaś kilka lat temu może być tak odległe od tego kim jesteś teraz, że ta praca po prostu nie ma już do czego wracać. Ale jeśli ten temat nadal żyje w twoim życiu, niekoniecznie jako rytuał, to może warto spojrzeć czy nie ma tam czegoś otwartego.


Odpowiedz
(@liliana63)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Elwirka92 To co napisałaś o wygasaniu mnie zatrzymało. Bo z jednej strony to brzmi logicznie - intencja sprzed kilku lat może być już nieaktualna. Ale z drugiej strony zastanawiam się czy to dotyczy wszystkich rodzajów prac, czy może tylko tych lżejszych. Bo jeśli ktoś zaczynał coś głębszego, bardziej ceremonialnego, to nie wiem czy czas sam z siebie to zamknie.


Odpowiedz
Wpisy: 475
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

Dobra, mam pytanie do całej tej dyskusji o 'aktywności' niedokończonej pracy. Skąd w ogóle wiemy że coś zostało? Mam na myśli - jakie są sygnały, które byście odróżnili od zwykłego codziennego niepokoju? Bo mi się wydaje że to bardzo łatwo nadinterpretować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Darek_69 Powiem ci szczerze - nie ma jednego wskaźnika. Ale jest coś co nazwałbym powtarzalnością. Zwykły niepokój zmienia temat, odpływa, dotyczy różnych rzeczy. A to co zostaje po niedokończonej pracy ma inny charakter - wraca do jednego punktu, jakby coś ciągnęło uwagę z powrotem. Ale masz rację że to nie jest dowód. To raczej wskazówka do dalszego sprawdzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam konkretny przypadek jeśli mogę. Robiłam parę lat temu pracę z runą, coś związanego z kierunkiem zawodowym - nie pamiętam dokładnie co i jak to zamknęłam. I od jakiegoś czasu mam takie dziwne poczucie niedookreślenia właśnie w tym obszarze. Nie wiem czy to związane, ale Elwirka napisała że może nie wygasać jeśli intencja nadal gdzieś jest żywa. A moja chyba trochę jest.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Perydotka Właśnie o to mi chodziło. Intencja, która nadal gdzieś żyje w tobie - nawet jeśli nie pamiętasz szczegółów rytuału - może nie pozwalać tej pracy wygasnąć. To nie jest kwestia magii samej w sobie, bardziej tego że ty nadal jesteś w relacji z tym co zaczęłaś. Czy zrobiłaś coś świadomie z tą runą potem, cokolwiek?


Odpowiedz
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 287

@Elwirka92 Szczerze? Chyba po prostu odłożyłam ją do pudełka i zapomniałam. Nie było żadnego świadomego zamknięcia. Może właśnie to jest ten problem - nie tyle że rytuał 'wisi', co że ja nigdy nie zaznaczyłam dla siebie samej że ten etap minął.


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@onufry56)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Perydotka opisuje brzmi dla mnie jak brak wewnętrznego punktu końcowego. Jakbyś otworzyła plik i nie zapisała go przed zamknięciem. System nie wie czy masz do niego wrócić czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra ale czy samo odłożenie przedmiotu do pudełka nie jest jakimś zamknięciem? Coś fizycznie chowasz, kończysz z tym kontakt. Czy to nie wystarczy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Bronek01 Zależy od intencji przy odkładaniu. Jak chowasz bo skończyłeś - to jest zamknięcie. Jak chowasz bo nie wiesz co z tym dalej robić albo po prostu uciekasz - to raczej zawieszenie w innym miejscu. Przedmiot schowany nie równa się praca zamknięta.


Odpowiedz
Wpisy: 870
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

I właśnie tu wracamy do tego o czym pisałem na początku. Rytuał to nie jest sekwencja kroków, którą można zamknąć przez fizyczne sprzątnięcie po sobie. Zamknięcie musi być tak samo intencjonalne jak otwarcie. Jak zaczynasz z intencją - musisz kończyć z intencją. Nawet jeśli to pięć sekund skupienia i jedno zdanie powiedziane do siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@florka77)
Połączone: 11 miesięcy temu

A jeśli ktoś po prostu nie miał pojęcia że cokolwiek powinien zamykać? Bo ja na przykład przez długi czas robiłam różne rzeczy kompletnie bez wiedzy o jakichkolwiek strukturach. Po prostu coś czułam, robiłam, odkładałam. Dopiero znacznie później zaczęłam rozumieć że do rytuałów podchodzi się inaczej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@liliana63)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Florka77 To chyba bardzo częsta historia. I mam wrażenie że sama intencja wtedy jest na tyle nieukształtowana, że te prace też są mniej... osadzone? Mniej konkretne. Nie wiem czy to dobrze czy źle, ale może łatwiej wygasają właśnie dlatego że nie było jasnego wektora od początku.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@hania64)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam takie pytanie - czy jest w ogóle możliwe żeby niedokończony rytuał zrobił coś nieoczekiwanego? Nie w sensie strasznych konsekwencji, tylko po prostu inaczej niż się zakładało?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 475

@Hania64 To jest pytanie które mnie też interesuje, ale zanim ktoś odpowie - chcę zaznaczyć że tu łatwo wpaść w pułapkę potwierdzania. Coś się wydarza, szukamy wyjaśnienia, i nagle niedokończony rytuał sprzed roku jest winny. To nie jest dobra metodologia.


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Darek_69 Zgoda, to ważna uwaga. Ale zauważ że nikt tutaj nie mówi że niedokończony rytuał powoduje konkretne zewnętrzne zdarzenia. Mówi się raczej o wewnętrznym stanie, o uwadze, o tym gdzie jest energia osoby. To jest coś zupełnie innego niż 'rytuał zrobił mi coś złego'.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

A co z rytuałami grupowymi? Bo jeśli jedna osoba przerwie a reszta dokończy - to kto ma problem? Osoba która przerwała, czy cała grupa, czy może nikt?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Bronek01 To naprawdę złożona kwestia i nie ma jednej odpowiedzi. W tradycjach ceremonialnych, które znam, mówi się że przerwanie przez jedną osobę w grupie zaburza spójność pola całego rytuału - coś jakby ktoś wszedł między tancerzy i wyszedł w połowie figury. Efekt pracy może być osłabiony albo zniekształcony dla wszystkich, ale to bardzo zależy od roli tej osoby i od tego na jakim etapie to nastąpiło.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

To jest ciekawe, bo wyobraź sobie że ktoś jest w grupie i czuje w połowie że coś jest nie tak - tak jak pisałam wcześniej o tym dyskomforcie w trakcie. I ma ten dylemat: przerywać i zaburzyć grupę, czy dopychać dalej ze swoją dysharmonią i zaburzyć grupę inaczej. Co jest mniejszym złem?


Odpowiedz
Wpisy: 870
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Chyba nie ma tu mniejszego zła jako takiego - jest kontekst. Ktoś kto wysiada z powodu prawdziwego, głębokiego dyskomfortu robi grupie mniejszą krzywdę niż ktoś kto zostaje i wnosi chaos w serce pracy. Ale żeby to ocenić trzeba znać siebie i swoje reakcje. I tu znowu wracamy do świadomości - bo decyzja o wyjściu też może być intencjonalna albo reaktywna.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@umiarkowana_69)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam i próbuję to sobie poukładać. Czyli rozumiem że przerywanie samo w sobie to nie jest automatycznie coś złego, ale to jak się przerywa ma znaczenie? Dobrze to odczytuję? Bo trochę się gubiłam wcześniej w tej dyskusji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Umiarkowana_69 Tak, mniej więcej tak to rozumiem. Przerwanie nie jest złe samo w sobie - złe jest nieświadome przerwanie, bez zaznaczenia że coś się kończy. To trochę jak wychodzenie ze spotkania - możesz wyjść wcześniej, ale inaczej to wygląda gdy po prostu wstajesz i znikasz, a inaczej gdy powiesz że musisz iść i się pożegnasz.


Odpowiedz
(@umiarkowana_69)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 69

@Jarek83 Okej, to rozumiem. A co z sytuacją gdy ktoś przerwa rytuał bo się zwyczajnie przestraszył? Nie z powodu dyskomfortu w sensie że 'coś nie gra', tylko po prostu strach? Czy to inna kategoria?


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

To pytanie Umiarkowanej wydaje mi się kluczowe, bo strach w trakcie rytuału to zupełnie osobna rozmowa. Pytanie tylko czy strach jest sygnałem że coś faktycznie idzie nie tak, czy bardziej że osoba nie była gotowa na to co zrobiła. I to jest naprawdę trudne do odróżnienia z zewnątrz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 475

@Elwirka92 A jak w ogóle ktoś ma to odróżnić? Mówisz 'trudne z zewnątrz' - ale czy z wewnątrz jest łatwiej? Bo jak ktoś się boi, to chyba nie jest w najlepszej pozycji do oceniania skąd ten strach pochodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Z mojego doświadczenia - i mówię o sobie, nie o żadnej regule - strach który jest sygnałem 'wyjdź' ma inną jakość niż strach który jest po prostu strachem. Ten pierwszy jest trochę jak zimny prąd powietrza. Nie ma paniki, jest spokojne 'nie'. Ten drugi to już adrenalina, chaotyczne myśli. Ale to bardzo subiektywne i wiem że ktoś inny może to opisać zupełnie inaczej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hania64)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 176

@Perydotka Opisujesz to tak że mam pytanie - czy kiedyś miałaś obydwa w jednym rytuale? Bo wyobrażam sobie że to mogłoby być kompletnie dezorientujące.


Odpowiedz
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 287

@Hania64 Szczerze? Chyba tak. I wtedy po prostu stanęłam. Nie skończyłam, nie zamknęłam jak należy, po prostu usiadłam i czekałam aż opadnie. Nie wiem czy to był dobry wybór, ale wydawało się jedynym sensownym w tamtym momencie.


Odpowiedz
Wpisy: 870
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co Perydotka opisuje to jest chyba najbardziej uczciwa odpowiedź jaką można dać. Czasem 'zatrzymuję się i czekam' to jedyne co można zrobić. I myślę że to jest zawieszone inaczej niż paniczna ucieczka - jest w tym jakaś obecność, nawet jeśli bez formalnego zamknięcia.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra, ale jeśli się zatrzymałeś i czekałeś - to w pewnym sensie byłeś nadal w rytuale, tylko w pauzie? Czy to już było poza nim? Bo to mi się miesza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Bronek01 To zależy od tego czy przestrzeń rytualna była nadal utrzymywana intencjonalnie. Jeśli ktoś siada i 'jest' w tym co robi, tylko nie wykonuje kolejnych kroków - to jest pauza. Jeśli myślami jest już gdzieś indziej i tylko ciało siedzi na podłodze - to raczej wyjście bez pożegnania.


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@onufry56)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam pytanie może trochę z innej strony. Mówimy cały czas o osobie która przerywa świadomie albo pół-świadomie. Ale co z sytuacjami zewnętrznymi - ktoś dzwoni do drzwi, ktoś wchodzi do pokoju, wysiada prąd. To się chyba zdarza i niekoniecznie z winy osoby robiącej rytuał.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@florka77)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Onufry56 Mnie też to się raz zdarzyło, w sensie ktoś wszedł do pokoju bez pukania. I zupełnie nie wiedziałam co z tym zrobić. Nie było żadnego planu B.


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Florka77 I co wtedy zrobiłaś? Próbowałaś wznowić, zaczęłaś od nowa, czy po prostu zostawiłaś?


Odpowiedz
(@florka77)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Elwirka92 Zostawiłam. Byłam tak wytrącona z rytmu że już nie miałam w sobie tego co trzeba żeby kontynuować. Po kilku dniach zrobiłam od nowa, z własnym przygotowaniem żeby nikt nie wszedł. Nie wiem czy dobrze, ale tak mi się wydawało.


Odpowiedz
Wpisy: 870
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zaczęcie od nowa po zewnętrznym przerwaniu to chyba jedno z rozsądniejszych wyjść. Jeśli ktoś ma możliwość i energię - to powrót do przerwanej pracy bez resetu jest możliwy, ale wymaga dużo więcej skupienia niż za pierwszym razem. Trzeba jakby na nowo wejść w stan który już był. To nie jest niemożliwe, ale rzadko wychodzi tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 475
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

Okej, to teraz mam pytanie które może być głupie, ale muszę je zadać - skąd wiemy że 'stan który był' jest czymś obiektywnym, a nie po prostu subiektywnym odczuciem skupienia? Bo z zewnątrz to wygląda tak samo w obu przypadkach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Darek_69 Nie ma głupich pytań w tym kontekście. Ale też nie będę udawać że mam na to obiektywny dowód, bo nie mam. Mogę powiedzieć tyle - że te dwie rzeczy wyglądają i czują się inaczej dla osoby w środku. Zewnętrzny obserwator pewnie nie rozróżni. I to jest właśnie jeden z powodów dla których rytuał jest czymś osobistym, a nie spektaklem.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@liliana63)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wracając do tego co Onufry pytał o zakłócenia zewnętrzne - w medytacyjnych podejściach jest coś takiego jak intencja ochrony przestrzeni przed przystąpieniem do pracy. Krąg, modlitwa, cokolwiek co sygnalizuje 'teraz jestem tu i robię to'. Nie wiem czy to działa jako bariera, ale działa jako sygnał dla samego siebie. Może właśnie dlatego takie przygotowania mają sens - nie jako magiczne tarcze, ale jako świadome wejście w tryb skupienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hania64)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 176

@Liliana63 A jeśli ktoś tego nie zrobił przed rytuałem i nastąpiło zakłócenie - to czy to można jakoś uzupełnić po fakcie? Nie mówię o konkretnych technikach, bardziej o tym czy w ogóle jest coś takiego jak 'późne zamknięcie'.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Późne zamknięcie to ciekawy wątek. Myślę że jest możliwe, ale działa inaczej - nie domykasz przerwanej pracy, tylko świadomie zaznaczasz że ona minęła i nie ma już do niej powrotu. To subtalna różnica. Nie 'kończę to co zaczęłam', tylko 'uznaję że tamten moment należy do przeszłości i nie ciągnie już za sobą uwagi'. Brzmi może za prosto, ale intencja naprawdę robi tu dużo roboty.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 475

@Protazy Poczekaj, bo mnie to 'późne zamknięcie' trochę zbiło z tropu. Mówisz że to nie jest dokończenie, tylko uznanie że coś minęło - ale jak to w praktyce wygląda? Bo brzmi jakby to była bardziej praca z własną głową niż z samym rytuałem.


Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Darek_69 Właściwie to dobre podsumowanie. Późne zamknięcie to w dużej mierze praca narracyjna - ty decydujesz że ten moment już należy do przeszłości i nie jest zawieszony. Ale nie ma tu żadnej magicznej formuły. To może być coś tak prostego jak świadome powiedzenie sobie 'tamto skończyło się wtedy, nawet jeśli nie po mojemu'.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Zastanawiam się czy to późne zamknięcie nie ma sensu tylko wtedy gdy naprawdę masz poczucie że coś wisi. Bo jeśli ktoś przerwał rytuał i kompletnie nie ma żadnego dyskomfortu - to po co cokolwiek zamykać? Może właśnie brak poczucia zawieszenia jest sygnałem że nic nie wymaga domknięcia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hania64)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 176

@Elwirka92 A skąd wiesz że ktoś nie ma dyskomfortu bo rzeczywiście nic nie wisi, a nie dlatego że po prostu nie jest na to wrażliwy? To chyba nie jest takie łatwe do oceny.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@liliana63)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co Hania podniosła wydaje mi się ważne. Wrażliwość na własne stany mocno różni się między ludźmi. Znam osoby które mogą przejść przez bardzo intensywną pracę i twierdzą że nic nie czują, a potem przez tygodnie mają wyraźne symptomy rozregulowania - zły sen, drażliwość, dziwne impulsy. Niekoniecznie łączą to z tym co zrobiły wcześniej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@onufry56)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 216

@Liliana63 To brzmi jakby sugerowała że brak świadomości nie chroni przed konsekwencjami. Ale to trochę niepokojące. Jeśli ktoś nie wie co robił źle i nie czuje dyskomfortu - to jak w ogóle miałby się zorientować że coś wymaga uwagi?


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ciągłe szukanie sygnałów też nie jest odpowiedzią. Znam ludzi którzy po każdym rytuale tygodniami analizują czy śnili dziwnie, czy im coś wypadło z ręki, czy pies się dziwnie zachował. I to jest bardziej dezorientujące niż sam rytuał. Jakiś poziom zaufania do siebie jest potrzebny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 475

@Jarek83 No ale to jest trochę zamknięte koło. Z jednej strony nie możesz ignorować sygnałów bo możesz nie być wystarczająco wrażliwy żeby je czuć, z drugiej nie możesz szukać za dużo bo możesz znaleźć problem tam gdzie go nie ma. Gdzie jest granica?


Odpowiedz
Strona 4 / 5
Udostępnij: