Forum

Asystent AI
Czy zmiana rytuału ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy zmiana rytuału w połowie powinna zostać dokończona

Strona 2 / 6

Wpisy: 280
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Kaja brzmi jak bardzo uczciwa odpowiedź, ale mam wrażenie, że może być też odpowiedzią, która komplikuje sprawę bardziej niż ją rozwiązuje. Jeśli spójność była głównie intuicyjna, to skąd wiadomo, czy tymianek 'pasował' intuicyjnie w tamtym momencie, czy nie? Intuicja w trakcie rytuału to też jest sygnał, który można czytać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tojadek)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Paprotka95 no i tu jest właśnie problem. Skoro intuicja była podstawą całości, a w trakcie intuicja podpowiedziała - weź tymianek - to dlaczego teraz mamy to kwestionować? To wewnętrznie sprzeczne. Albo ufamy intuicji Kai, albo nie, ale nie możemy twierdzić, że intuicja była dobrym fundamentem do budowania rytuału, a zła gdy dokonała zmiany w środku.


Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Tojadek to nie jest sprzeczność. Intuicja na etapie planowania i intuicja pod presją braku składnika to dwie różne rzeczy. Nie mówię, że decyzja Kai była zła - mówię, że nie można ich traktować jako równoważnych sygnałów tylko dlatego, że obie są intuicyjne. Kontekst ma znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@runomira01)
Połączone: 11 miesięcy temu

Przepraszam, że się znowu wtrącam, ale to rozróżnienie Kometki między 'intuicją z planowania' a 'intuicją pod presją' - to jest coś, o czym nigdy nie myślałam. Czy to oznacza, że decyzje podjęte w trakcie rytuału są z definicji mniej wiarygodne? Bo to trochę jakby mówić, że nie ufamy sobie w działaniu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kosma)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Runomira01 nie z definicji, ale pytanie jest zasadne. Chodzi o to, że stan skupienia w trakcie rytuału jest inny niż stan planowania. Jedni pracują lepiej w improwizacji - i wtedy decyzja w trakcie może być bardzo czysta. Inni potrzebują struktury i wtedy każde odejście od planu generuje niepewność, która sama w sobie może zakłócać pracę. Kaja, do której kategorii raczej się zaliczasz?


Odpowiedz
Wpisy: 286
 Kaja
Rozpoczynający temat
(@kaja)
Połączone: 10 miesięcy temu

Zdecydowanie potrzebuję struktury. I chyba właśnie to jest sedno mojego dyskomfortu - nie to, że tymianek był 'złym' zamiennikiem, tylko że zmiana w trakcie wybiła mnie z rytmu. Pamiętam, że przez chwilę stałam i myślałam 'to co teraz', i ten moment wybicia był bardzo wyraźny.


Odpowiedz
Wpisy: 887
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest bardzo konkretna informacja. Ten 'moment wybicia' - czy rytuał po nim wrócił do rytmu, czy pracowałaś już z poczuciem, że coś jest nie tak? Bo to by zmieniało ocenę sytuacji bardziej niż sam fakt zamiany zioła.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Kaja
(@kaja)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 286

@Wolchw wrócił, ale nie całkowicie. Dokończyłam, ale z takim cichym 'może jednak nie powinnam była tego robić' z tyłu głowy. Nie przerwałam, bo wydawało mi się, że przerywanie będzie gorsze.


Odpowiedz
Wpisy: 512
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

I tu jest odpowiedź na pierwotne pytanie z tytułu wątku. Kaja kontynuowała słusznie - przerywanie w środku przy oczyszczaniu przestrzeni zostawia otwartą pracę. Ale ten szum z tyłu głowy, który opisujesz, to jest właśnie powód, dla którego domknięcie po fakcie ma sens - nie dlatego że coś poszło źle energetycznie, tylko dlatego że psychicznie jesteś z tym niedomknięta.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 382

@Albinek to rozróżnienie - psychiczne niedomknięcie kontra energetyczne - jest dla mnie ważne. Dotąd myślałam o tych dwóch rzeczach jako o jednym. A to nie jest to samo?


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@przytulia)
Połączone: 7 miesięcy temu

To zależy od tego, jak rozumiesz relację między psychiką a przestrzenią energetyczną. Niektórzy traktują je jako jedno - twój stan wewnętrzny jest jednocześnie stanem rytuału. Wtedy szum Kai byłby rzeczywiście zakłóceniem samej pracy. Inni rozdzielają te warstwy - i wtedy można mieć wewnętrzny szum, a przestrzeń mimo to przepracowaną.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@czarodziej08)
Połączone: 7 miesięcy temu

To ciekawe, bo z perspektywy kogoś, kto bardziej siedzi w tematach związanych z energią ciała - czakry i tak dalej - zawsze zakłada się, że stan praktykującego przenika wszystko. Że nie możesz oddzielić swojej pracy od swojego stanu. Czy w rytuałach przestrzennych to działa inaczej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Czarodziej08 w tradycjach szamańskich i w rytualistyce związanej z oczyszczaniem przestrzeni rzeczywiście traktuje się te dwie rzeczy bardziej rozdzielnie niż w pracy z ciałem. Rola intencji jest kluczowa, ale sam rytuał przestrzenny ma też własną dynamikę - dlatego na przykład istnieją rytuały odprawiane 'za kogoś', gdzie osoba, za którą się pracuje, w ogóle nie bierze udziału. To by było niemożliwe, gdyby stan praktykującego był jedyną warstwą, która się liczy.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

A jeśli ktoś robi rytuał 'za kogoś' bez jego wiedzy i zgody to jest etyczne? Pytam bo to jest inny temat ale Rodis to poruszyła i mnie zastanowiło.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Dzikitaurus to jest osobny wątek i serio lepiej go nie otwierać tu, bo odbiegniemy od tematu Kai. Ale wracając do meritum - Kajo, skoro opisujesz to jako psychiczne niedomknięcie, to czy próbowałaś po tym rytuale po prostu usiąść i zdecydowanie go zakończyć w głowie? Bez żadnego dodatkowego rytuału, tylko świadome zamknięcie?


Odpowiedz
 Kaja
(@kaja)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 286

@Paprotka95 nie, bo jakoś czułam, że samo postanowienie w głowie nie wystarczy. Może właśnie dlatego szukam czegoś konkretnego - jakiegoś gestu albo działania, które będzie sygnałem dla mnie samej, że to jest zamknięte. To brzmi może trochę dziwnie.


Odpowiedz
Wpisy: 887
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

To co opisujesz - że samo postanowienie w głowie nie wystarczy - to jest bardzo konkretne spostrzeżenie i myślę, że trafiasz w coś istotnego. Rytuał jest między innymi dlatego rytuałem, że angażuje ciało i przestrzeń, nie tylko myśl. Jeśli czujesz, że domknięcie ma być prawdziwe, to pewnie potrzebuje też jakiejś fizycznej formy. Ale mam pytanie: czy masz jakieś poczucie, co to mogłoby być? Pytam, bo zwykle to co 'pasuje' jako domknięcie, jest jakoś spójne z tym, co było na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 286
 Kaja
Rozpoczynający temat
(@kaja)
Połączone: 10 miesięcy temu

Myślałam o tym. Mam świecę, którą zapaliłam na początku i ją zgasiłam na koniec jak zwykle - ale może właśnie z nią coś zrobić jeszcze raz? Nie wiem, czy to by miało sens, skoro rytuał jest już technicznie skończony. Albo może jakiś gest zamknięcia przestrzeni, który jest dla mnie czytelny. Na razie mam tylko pytania, nie odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

świeca to dobry kierunek. Wiele tradycji używa ponownego zapalenia i świadomego zgaszenia jako gestu potwierdzenia - nie powtórzenia rytuału, tylko jego pieczęci. Coś w stylu: 'to co zrobiłam, uznaję za zrobione'. Ale to musi być twoja decyzja, nie technika przeczytana gdzieś - bo inaczej będziesz miała kolejne pytanie, czy ta technika też była odpowiednia.


Odpowiedz
Wpisy: 382
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co Paprotka napisała o 'pieczęci' - czy to jest coś, co robi się ogólnie po każdym rytuale, czy tylko wtedy, kiedy coś pójdzie nie tak? Nie wiedziałam, że takie domknięcie jest osobnym krokiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Teofilka83 nie każdy rytuał tego wymaga, ale porządne zamknięcie przestrzeni jest standardem w wielu tradycjach. Problem polega na tym, że wiele osób traktuje zgaszenie świecy jako automatyczne domknięcie i faktycznie często tak jest - ale tu Kaja wyraźnie mówi, że jej to nie wystarczyło. I to jest sygnał, że jej własny system potrzebuje czegoś bardziej wyraźnego.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@runomira01)
Połączone: 11 miesięcy temu

A czy to jest tak, że każdy ma swój 'próg' tego, co czuje jako zamknięte? Pytam, bo słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że dla jednej osoby zgaszenie świecy może być absolutnie wystarczające, a dla innej to za mało - i że żadna z nich nie jest w błędzie, po prostu inaczej działają?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kosma)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Runomira01 tak, i to jest właściwa intuicja. To się często nazywa w różnych tradycjach 'zamknięciem kręgu' albo 'rozwiązaniem przestrzeni' i jest dosyć indywidualne. Są osoby, które potrzebują wyraźnego gestu - słownego, fizycznego - i są takie, którym wystarczy cisza. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś stosuje gest, który jest niewystarczający dla jego własnego systemu nerwowego i poznawczego. Kaja chyba właśnie to opisuje.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@czarodziej08)
Połączone: 7 miesięcy temu

Szczerze mówiąc mam pytanie, które może być głupie - skąd w ogóle wiadomo, jaki gest 'wystarczy'? To brzmi tak, jakby każdy musiał metodą prób i błędów wymyślać, co dla niego działa. Czy nie ma żadnych wytycznych albo czegoś, co sprawdza się częściej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Czarodziej08 to nie jest głupie pytanie, ale odpowiedź jest trochę niepraktyczna: wytyczne są, ale różne w zależności od tradycji i kontekstu. W ceremonialnej magii zachodniej masz bardzo sformalizowane zamknięcia kręgu - banishing pentagram ritual i podobne. W tradycjach słowiańskich zamknięcie często wiąże się z podziękowaniem siłom, z którymi się pracowało. W bardziej intuicyjnych podejściach szukasz po prostu tego, co czujesz jako 'skończone'. Problem Kai polega nie na tym, że brakuje tradycji, tylko że jej wewnętrzne poczucie zamknięcia i zewnętrzny gest się rozeszły.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale moim zdaniem cały ten problem jest trochę nadmuchany. Rytuał się skończył, Kaja go domknęła jak zwykle, no to po co robić kolejne działania? Tak jakbyś po zjedzeniu obiadu szłaś jeszcze raz do kuchni żeby upewnić się że talerz jest pusty. Kwestia głowy, nie energetyki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Dzikitaurus ale Kaja wyraźnie mówi, że zostało jej psychiczne niedomknięcie, a nie energetyczne - i że to dla niej problem. Pytanie nie brzmi 'czy rytuał zadziałał' tylko 'jak zamknąć to co zostało otwarte w głowie'. To są dwie różne sprawy. I porównanie do talerza chyba nie oddaje tego, o czym tu rozmawiamy.


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@tojadek)
Połączone: 12 miesięcy temu

Zgadzam się z Kometką, ale mam inne zastrzeżenie - czy to psychiczne niedomknięcie nie jest po prostu efektem tego, że Kaja za bardzo skupiła się na tym tymianku w trakcie? Jakby wróciła po domu i zaczęła myśleć 'czy dobrze zamknęłam drzwi' - to nie znaczy, że drzwi są otwarte, tylko że myśl się zaczepiła. Może problem jest bardziej w tym, żeby odpuścić, niż żeby robić kolejny rytuał?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Kaja
(@kaja)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 286

@Tojadek to jest możliwe i nie odrzucam tego. Ale mam wrażenie, że odpuszczenie też jest łatwiejsze, jak jest jakiś konkretny moment, w którym się odpuszcza. Bez gestu mam wrażenie, że kręcę się w kółko wokół tego samego pytania.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@przytulia)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co Kaja opisuje - że kręci się w kółko bez konkretnego momentu domknięcia - to jest coś, co znam z pracy ze snami. Kiedy sen się urywa bez zakończenia, umysł czasem do niego wraca, próbując go skończyć. Ale nikt nie robi drugiego snu, żeby go domknąć - pracuje się z tym, co jest, i daje sobie wyraźne przyzwolenie na porzucenie tematu. Nie wiem, czy to przydatna analogia, ale wydaje mi się, że mechanizm jest podobny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 887

@Przytulia to jest bardzo dobra analogia i zmienia trochę moje myślenie o tym. Czyli domknięcie nie musi być kolejnym rytuałem - może być świadomym gestem 'kończę myśleć o tym, bo zdecydowałam, że to wystarczyło'. Kaja, jak to na ciebie brzmi?


Odpowiedz
Wpisy: 286
 Kaja
Rozpoczynający temat
(@kaja)
Połączone: 10 miesięcy temu

Brzmi sensownie, ale mam wątpliwość - skoro miałam problem z tym, że intuicja nie była wystarczającym uzasadnieniem podczas rytuału, to czemu miałoby wystarczyć powiedzenie sobie teraz 'skończyłam'? Może tu jest jakaś pętla.


Odpowiedz
Wpisy: 512
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Kaja właśnie trafiła w coś, co jest rzeczywiście pętlą logiczną. Jeśli brak uzasadnienia był problemem w trakcie, to samo postanowienie po fakcie też będzie niewystarczające - chyba że tym razem uzasadnienie jest inne. A ono jest: teraz masz dystans, czas, możliwość refleksji. Improwizacja pod presją i decyzja podjęta spokojnie kilka dni później to różne konteksty.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@novaria78)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam pytanie do Kai - czy ten dyskomfort po rytuale pojawił się od razu, czy narastał z czasem? Pytam, bo to może zmieniać, czego faktycznie dotyczy: samego rytuału czy może czegoś szerszego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Kaja
(@kaja)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 286

@Novaria78 narastał. Zaraz po rytuale byłam po prostu zmęczona i trochę niepewna. Ale im dłużej o tym myślałam, tym bardziej zaczęłam to analizować i chyba sama sobie nakręciłam ten problem. Co nie znaczy, że go nie ma - ale może masz rację, że warstwa analityczna dokłada tu coś swojego.


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

To jest ważna informacja. Jeśli dyskomfort narastał razem z analizą, to część problemu jest w głowie, a nie w rytuale. Co oczywiście nie znaczy, że można to zignorować - ale może oznaczać, że odpowiedź jest prostsza, niż szukamy. Kaja, a co byś powiedziała, gdybyś miała ocenić tylko sam rytuał, bez tej warstwy myślenia po fakcie?


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Kaja, skoro dyskomfort narastał razem z analizą - to jakbyś opisała, co konkretnie analizowałaś? Bo z tego co piszesz, mam wrażenie, że nie tyle rytuał był problemem, co to, że zaczęłaś go rozbierać na czynniki pierwsze już po fakcie. I że pytanie 'czy zmiana była dopuszczalna' pojawiło się właśnie w trakcie tej analizy, a nie w trakcie samego działania.


Odpowiedz
Wpisy: 286
 Kaja
Rozpoczynający temat
(@kaja)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mniej więcej tak. W trakcie rytuału coś mi powiedziało, żeby zmienić tymianek na coś innego i po prostu to zrobiłam. Nie zatrzymywałam się, nie wahałam. A dopiero po wszystkim zaczęłam się zastanawiać, czy miałam prawo tak spontanicznie zmieniać coś w połowie. I to zastanawianie się rozrosło się do rozmiarów problemu, który pewnie nie był aż tak duży na starcie.


Odpowiedz
Wpisy: 887
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

To brzmi jak coś, co Przytulia wcześniej nazywała próbą domknięcia urwanego wątku przez umysł. Kaja, a masz w ogóle notatki z tego rytuału? Czy robisz zapisy po? Pytam, bo czasem sam akt zapisania - co się wydarzyło, co się zmieniło, dlaczego - działa jak taki konkretny moment, który umysł traktuje jako 'okej, to jest opisane, teraz mogę puścić'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Kaja
(@kaja)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 286

@Wolchw notatki robię, ale po tym rytuale zrobiłam je bardzo krótkie. Właśnie dlatego, że nie byłam pewna, jak opisać to co się stało. Napisałam coś w stylu 'zmiana w połowie, nie wiem czy słusznie' i zostawiłam to tak. I chyba to zdanie 'nie wiem czy słusznie' wisi mi nad głową do tej pory.


Odpowiedz
Wpisy: 512
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

No to masz odpowiedź na własne pytanie. Notatka jest otwarta - dosłownie zostawiłaś w niej pytajnik. Jeśli cokolwiek może działać jako domknięcie, to uzupełnienie tej notatki. Napisz tam decyzję, niekoniecznie odpowiedź. 'Zdecydowałam, że zmiana była właściwa' albo 'zdecydowałam, że nie wiem, ale uznaję to za zamknięte' - cokolwiek, co kończy zdanie, które zaczęłaś.


Odpowiedz
Wpisy: 382
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Nie wiedziałam, że notatki po rytuale mogą mieć aż takie znaczenie. Ja jak coś robię, to zazwyczaj nic nie zapisuję. Myślałam, że to bardziej chodzi o samo działanie, a nie o to co jest po. Czy to jest coś, co się robi standardowo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kosma)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Teofilka83 to zależy od tradycji i od osoby. Ale jest kilka powodów, dla których zapis ma sens - nie jako obowiązek, tylko jako opcja. Przede wszystkim daje coś, do czego można wrócić. Rytuały lubią się powtarzać w cyklach, a bez żadnego śladu ciężko sprawdzić, co działało, co nie, co się zmieniło. Plus to co mówi Albinek - niedokończona notatka działa jak niedokończone zdanie i umysł to czuje.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale przecież rytuał się skończyłł jak się skończył i żadna notatka tego nie zmieni. To tak jakby napisać w dzienniczku 'zrobiłem wszystko dobrze' i myśleć, że teraz na pewno jest dobrze. Moim zdaniem to jest myślenie życzeniowe, a nie praca z energią.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Dzikitaurus notatka nie zmienia rytuału, to prawda. Ale Kaja nie pyta o zmianę rytuału - ona pyta o to, jak zamknąć własny dyskomfort poznawczy po nim. I tu notatka ma funkcję psychologiczną, nie magiczną. To nie jest 'myślenie życzeniowe', tylko prosty mechanizm: mózg lubi zamknięte pętle. Jeśli coś jest zapisane i zakończone zdaniem, które nie jest pytajnikiem, to łatwiej to puścić. To jest poparte badaniami z zakresu przetwarzania narracyjnego, nie ezoteryką.


Odpowiedz
Strona 2 / 6
Udostępnij: