To co Kaja mówi o snach jest dla mnie bardzo konkretnym sygnałem. Płaskie sny po rytuale, który miał mieć wyraźną intencję - to jest odwrotność tego, czego się zazwyczaj oczekuje. W snach po pracy rytualnej często pojawia się właśnie taki materiał symboliczny, który 'przetwarza' to co zostało zainicjowane. Brak tego przetwarzania może oznaczać, że inicjacja nie przeszła, ale może też że umysł po prostu nie miał czego przetwarzać - bo rytuał nie trafił.
Wracając do pytania Czarodzieja - mam wrażenie, że rozróżnienie między niedokończonością energetyczną a intelektualną nie jest takie ostre w praktyce. Ciało i głowa to nie są dwa oddzielne systemy w rytuale. Kaja mogła 'poczuć' niedokończoność właśnie dlatego, że umysł odnotował niezgodność strukturalną i to wyraziło się somatycznie. Czy ktoś miał coś takiego - że intelektualna niezgodność dawała fizyczne poczucie niedokończoności?
No ale tu jest inny problem. Kaja mowi że meta była 'ziołem przejścia' w tej słowiańskiej ksiązce. Ale jakim przejściem? Że jest ziołem przejścia to nie znaczy że jest ziołem zamknięcia. Może ten rytuał wcale nie miał się skończyc, może właśnie przejście trwa. I Kaja tego nie dokończyła bo nie wiedziała co meta robi, nie bo zmieniła rozmaryn.
Dzikitaurus ma tu częściowo rację i to mnie trochę uwiera, bo wcześniej tego nie powiedziałam wprost. Wiedziałam, że meta jest ziołem przejścia, ale nie zastanawiałam się nad tym, czy to przejście ma kierunek. W tekście z książki to było użyte przy przekraczaniu progu - ale czy to wejście, czy wyjście, czy samo przekroczenie - tego nie doprecyzowałam. I może właśnie to jest sedno.
Czyli teraz mamy dwa różne problemy nałożone na siebie? Jedno to ta zamiana rozmaryn zamiast mety, a drugie to że sama meta miała niejasną rolę od początku? Trochę się gubię w tym co jest przyczyną a co skutkiem.
Czekajcie, żeby nie wpaść w pułapkę 'wszystko było złe od początku'. Kaja mówiła, że w poprzednich rytuałach tego samego typu miała wyraźne sygnały zakończenia. Czyli coś działało. Jeśli meta była niejasna co do kierunku, to i tak rytuał dawał sygnały - znaczy że ciało albo intuicja jakoś to organizowały pomimo nieprecyzyjnej konceptualizacji. Dopiero teraz, po zamianie, sygnał zniknął. Więc zamiana coś zmieniła, nawet jeśli meta była mgliście opisana.
I to znowu wraca do pytania o to, co Kaja powinna teraz zrobić. Bo diagnoza coraz bardziej wskazuje na to, że to nie jest pytanie 'czy dokończyć zmianę', ale 'czy wrócić do pierwotnej struktury i spróbować jeszcze raz'. Albo przynajmniej - domknąć świadomie to, co zostało niezamknięte, ze świadomością tego co się stało.
Myślę że masz rację, Kosma. I zdaje mi się, że zanim cokolwiek zrobię, potrzebuję wrócić do tej książki i przeczytać jeszcze raz fragment o mecie - tym razem z konkretnym pytaniem o kierunek przejścia. Bo jeśli ten kierunek jest opisany i ja go po prostu przeoczyłam, to mam odpowiedź. A jeśli nie jest - to przynajmniej wiem, że składnik był otwarty interpretacyjnie i mogę zdecydować świadomie jak go domknąć. Tak czy inaczej, ta rozmowa dała mi więcej niż liczyłam.
Czyli tak naprawdę wychodzi na to, że Kaja ma do zrobienia krok wstecz - przeczytać ten fragment o mecie z innym pytaniem w głowie - zanim w ogóle zdecyduje, czy cokolwiek dokańczać. Właśnie to zrozumiałam z ostatnich kilku postów. Dobrze rozumiem?
No właśnie to mowilem od początku, że problem nie był przy zamianie tylko wcześniej. Ale dobrze że teraz wszyscy to widzą 🙂
Nie do końca efekt jest ten sam, bo pierwsza teza mówi że rytuał jest w toku i trwa, a druga że rytuał był strukturalnie niekompletny od początku. To prowadzi do zupełnie innych działań. W pierwszym przypadku można poczekać albo świadomie zamknąć. W drugim - trzeba wrócić do fundamentu.
Wróciłam do tej książki. Fragment o mecie jest krótki, ale jest tam jedno zdanie, które wcześniej po prostu ominęłam - że meta była używana przy przekraczaniu progu 'z intencją powrotu'. Czyli nie jest to zioło jednostronnego przejścia, ale przejścia z założonym domknięciem. Nie wiedziałam, że ta intencja powrotu ma być wbudowana w samo wejście w rytuał, a nie gdzieś na końcu.
To zmienia dość dużo. Jeśli meta działa w parze z intencją powrotu, a Kaja tej intencji nie wbudowała w strukturę, to rytuał faktycznie nie miał wewnętrznego mechanizmu zamknięcia. I wtedy zamiana na rozmaryn w połowie to był nie tyle błąd sam w sobie, ile moment, w którym brak domknięcia stał się widoczny.
Czekaj, ale co to znaczy 'intencja powrotu' wbudowana w wejście? Kaja, czy w tej książce jest coś więcej na ten temat - jak to się formułuje, kiedy zaczyna się rytuał? Czy to jest coś, co się mówi, czy wizualizuje, czy inaczej?
To teraz pytanie, które chyba wszyscy mamy w głowie - czy można ten punkt zakotwiczenia sformułować teraz, po fakcie? Albo czy rytuał bez tego zakotwiczenia jest po prostu otwarty i czeka na domknięcie?
A czy w ogóle rytuał 'czeka' na cokolwiek? Nie rozumiem tego mechanizmu. Znaczy - co się dzieje z rytuałem, który nie ma zamknięcia? On trwa, jest zawieszony, czy po prostu nic się nie dzieje?
Okej, ale teraz mam inne pytanie. Kaja teraz wie, czego brakowało - punktu zakotwiczenia. Czy może go teraz dodać retroaktywnie, bez powtarzania całego rytuału? I czy rozmaryn, który jest już w tej strukturze, jest przeszkodą czy można go zostawić?
