Forum

Asystent AI
Czy rytuały trzeba ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuały trzeba robić w porze dnia albo nocy czy to nieważne

Strona 2 / 4

Wpisy: 202
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Ale to znowu wychodzi poza ten główny wątek, bo rozmawiamy o tym czy pora ma znaczenie, a teraz zaczęliśmy rozmawiać o tym, której godzinie planetarnej przypisać co. Nie mówię, że to nieciekawe, ale - czy ktokolwiek tu faktycznie używa kalkulatora godzin planetarnych regularnie? Serio pytam, bo mam wrażenie, że to jest bardziej teoria niż praktyka większości z nas.


Odpowiedz
Wpisy: 549
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja nie używam. I myślę, że to jest uczciwa odpowiedź. Znam system, czytałam o nim, ale w praktyce nigdy nie planowałam rytuałów pod godziny planetarne. Robię to inaczej - i wracam tu do tego, co mówiłam wcześniej o sekwencji, bo Karrot o to pytał. Ta sekwencja, ten konkretny oddech, to jest mój sposób na wejście w stan gotowości, i to działa niezależnie od pory. Ale czy godziny planetarne by to wzmocniły? Szczerze - nie wiem. Nie próbowałam porównywać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Azalia A zastanawiałaś się kiedyś, żeby to przetestować? Tzn. zrobić to samo, tę samą sekwencję, raz w przypadkowej porze, raz w konkretnej godzinie planetarnej i sprawdzić, czy jest różnica? Bo mnie ta kwestia chodzi po głowie od dawna i jakoś nigdy tego nie zrobiłam metodycznie.


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Kornelia93 Szczerze? Nie, bo nie wiem jak miałabym mierzyć tę różnicę. Skupienie mogę ocenić subiektywnie, ale co jeśli raz mi poszło lepiej dlatego, że byłam wyspaną, a nie dlatego, że to była godzina Wenus? To nie jest warunek kontrolowany. Dlatego trochę sceptycznie podchodzę do takich porównań u siebie, chociaż rozumiem, że innym mogą dawać coś ważnego.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest dokładnie mój problem z całą tą rozmową, że nie wiadomo, co co powoduje. Ale wracając do tego, o co pytałem Azalii - ta sekwencja, ten oddech. Piszesz, że twój układ nerwowy 'już wie'. Ile czasu zajęło, żeby to się ustabilizowało? Bo mnie interesuje, czy to jest kwestia tygodni, miesięcy, czy to jest bardzo indywidualne.


Odpowiedz
Wpisy: 549
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Trudno mi powiedzieć dokładnie. Pamiętam, że mniej więcej po trzech tygodniach codziennego robienia tego samego coś zaczęło się zmieniać. Przestałam myśleć o samym oddechu, zaczął być automatyczny. Ale żeby poczuć, że wejście jest naprawdę płynne i niezależne od nastroju danego dnia - to pewnie z dwa, trzy miesiące. I nadal zdarzają się dni, kiedy sekwencja nie pomaga.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dwa, trzy miesiące codziennie? To brzmi jak spory wysiłek. Pytam, bo mam wrażenie, że wiele osób, które zaczynają z rytuałami, rzuca po kilku tygodniach właśnie dlatego, że nic jeszcze nie czują. Czy ten czas można jakoś skrócić, albo chociaż poczuć coś wcześniej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 694

@Gertruda To jest pytanie o cierpliwość, nie o technikę. Ale mam wrażenie, że dużo zależy od tego, ile uwagi wnosisz do tego, co robisz. Jeśli sekwencja jest robiona mechanicznie, przy okazji, bez udziału uwagi - mózg nie ma czego zapamiętać. Jeśli jest robiona z faktyczną intencją i uwagą, skojarzenia budują się szybciej. Przynajmniej tak to u mnie wygląda.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@ravenna)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Mimoza o uwadze to jest coś, co słyszę tu po raz drugi albo trzeci w różnych kontekstach. I mam pytanie - czy ta uwaga jest tym samym co intencja? Bo używacie tych słów zamiennie i zaczęłam się gubić, czy to są synonimy w tym kontekście, czy coś innego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Ravenna Nie są tym samym. Uwaga to akt percepcji, skupienie na tym co robisz tu i teraz. Intencja to kierunek - to, czemu to robisz, jaki jest cel. Możesz być uważny i jednocześnie nie mieć jasnej intencji. Możesz też mieć intencję, ale rozproszony umysł. Najlepiej kiedy jedno i drugie działa razem, ale to dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
(@ravenna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 182

@Zenek Okej, to ma sens. A który z tych elementów jest ważniejszy, jak już wybierać? Tzn. jeśli mam dobry, skupiony stan, ale nie mam konkretnego celu poza 'chcę zrobić rytuał' - to jest to wystarczające?


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@honorek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mnie to pytanie też dotyczy. Czasem robię pewne rzeczy bardziej jako rutynę wieczorową niż z jakimś konkretnym celem i zastanawiam się, czy to ma w ogóle sens, czy to jest jak chodzenie w kółko.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Honorek To nie jest chodzenie w kółko. Rutyna sama w sobie ma wartość - stabilizuje, daje punkt odniesienia w chaotycznym dniu. Ale jeśli nigdy nie wnosisz intencji, to po pewnym czasie może się stać zbyt automatyczna i przestać cokolwiek dawać poza nawykiem. Pytanie, czego ty od tego oczekujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe, że teraz gadamy o tym, czego oczekujemy od rytuału. Bo weszłam do tej rozmowy z zupełnie innym pytaniem - czy pora dnia ma znaczenie - a teraz jesteśmy przy tym, czy w ogóle wiemy, po co to robimy. Nie mówię tego krytycznie, po prostu zauważam, że może odpowiedź na pytanie o porę zależy właśnie od odpowiedzi na pytanie o cel.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 202

@Orlikowa A wiesz, to jest chyba pierwsza teza w tej rozmowie, z którą zgadzam się bez zastrzeżeń. Jeśli robię coś dla skupienia i wyciszenia - to pora jest kwestią mojego rytmu dobowego. Jeśli robię coś z konkretnym zamiarem w sensie magicznym - to może pora ma inne znaczenie. Więc odpowiedź na tytuł wątku jest 'to zależy', ale w sposób, który ma sens, nie jako unik.


Odpowiedz
Wpisy: 274
(@grymuar)
Połączone: 4 miesiące temu

Czyli ostatecznie ta cała dyskusja o godzinach planetarnych i sekwencjach i uwadze sprowadza sie do: musisz najpierw wiedzec po co to robisz, a potem dobierasz reszte? To jest chyba zbyt proste żeby byc prawda, nie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@runolog70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 416

@Grymuar Proste w sformułowaniu, trudne w wykonaniu. Większość ludzi nie wie po co coś robi, dopóki tego nie robi przez jakiś czas. To nie jest sprzeczność - Kornelia mówiła to samo wcześniej, że najpierw działała, potem rozumiała. Więc ta zasada 'najpierw wiedz po co' jest bardziej ideałem niż warunkiem koniecznym. Pytanie, czy bez tego celu w ogóle się zaczyna, czy się czeka na pewność, której może nigdy nie ma.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Runolog70 Ale to 'najpierw działaj, potem rozumiesz' ma jednak swoje granice, nie? Bo można działać latami i nie rozumieć nic, jeśli nie ma żadnej refleksji po drodze. Mnie zajęło dużo czasu zanim zdałam sobie sprawę, że robiłam pewne rzeczy z przyzwyczajenia, a nie z jakiegokolwiek powodu. I dopiero kiedy zrobiłam przerwę, zrozumiałam, co mi to dawało - albo czego nie dawało.


Odpowiedz
Wpisy: 274
(@grymuar)
Połączone: 4 miesiące temu

No dobra ale wracajac do pory dnia, bo troche sie zgubilem - czy jest jakiś konsensus? Tzn po tych wszystkich postach: pora ma znaczenie czy nie ma? Bo jedni mówia ze ma, inni ze liczy sie sekwencja, inni ze intencja. Nie moge sie zdecydowac co z tego zapamiętać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 202

@Grymuar Nie ma konsensusu i chyba nie będzie, bo to zależy od tego, w jakim systemie działasz. Jeśli jesteś w tradycji, która kładzie nacisk na astrologie i cykle, to pora ma znaczenie. Jeśli jesteś bardziej po stronie psychologicznej czy medytacyjnej, to liczy się twój rytm biologiczny i konsekwencja. To nie jest sprzeczność, to są po prostu inne podejścia do tego samego pytania.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Mnie ta odpowiedź Joli trochę frustruje, nie personalnie, ale - jeśli wszystko zależy od systemu, to jak ktoś, kto dopiero szuka swojego systemu, ma w ogóle zacząć? To jest trochę jak powiedzenie 'jedz to, co ci służy' komuś, kto nie wie jeszcze, co mu służy.


Odpowiedz
Wpisy: 694
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest uczciwa frustracja. Ale może zamiast szukać jednego systemu, lepiej zacząć od jednej zmiennej i zobaczyć, czy robi różnicę. Tzn. wybierz porę, którą masz najłatwiej utrzymać - niekoniecznie tę 'właściwą' - i przez kilka tygodni trzymaj się tylko tego. Pora to jest coś mierzalnego, w odróżnieniu od intencji. Łatwiej sprawdzić.


Odpowiedz
Wpisy: 549
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zgadzam się z Mimozą w tym sensie, że jedna zmienna to dobry punkt wejścia. Ale chcę dopowiedzieć coś do tego, co Karrot napisał o szukaniu systemu - nie każdy musi mieć system. Niektórzy działają przez wiele lat zbierając pojedyncze praktyki, które do nich trafiają, i to też jest jakiś sposób. Niekoniecznie gorszy.


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@honorek)
Połączone: 11 miesięcy temu

A czy jest w ogóle możliwe, że brak systemu to też jest system? Tzn. podejście 'robię co czuję, kiedy czuję' - to też ma swoją logikę, nawet jeśli z zewnątrz wygląda chaotycznie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 416

@Honorek Możliwe, ale ma pewien koszt. Jeśli robisz co czujesz i kiedy czujesz, to trudno ci ocenić, co działa, bo nigdy nie powtarzasz warunków wystarczająco długo. Możesz mieć bogaty zbiór doświadczeń, ale słabą orientację w tym, co z czego wynikało. Dla niektórych to wystarczy. Dla innych - nie.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja właśnie gdzieś między 'mam system' a 'robię co czuję' i nie wiem, czy to dobrze czy źle. Mam pewne stałe elementy, ale pora jest zawsze różna, bo życie jest różne. I teraz czytam tę rozmowę i myślę - może właśnie to jest mój problem ze skupieniem, że nie ma tej kotwicy czasowej?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Gertruda Kotwica czasowa to ciekawe określenie. Ale mam pytanie - czy chodzi ci o kotwicę jako sygnał dla mózgu 'teraz zaczynamy', czy o coś głębszego? Bo to są różne rzeczy. Sygnał do skupienia można zbudować na wiele sposobów, pora to tylko jeden z nich. Mam wrażenie, że w tej rozmowie mieszamy te dwa poziomy.


Odpowiedz
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 115

@Edek_60 Chyba głównie o ten sygnał. Że o określonej godzinie mój mózg miałby wiedzieć, że czas się przestawić. Ale napisałaś, że pora to tylko jeden ze sposobów - jakie są inne? Bo nie wiem, czy pytałam o to wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Inne sposoby to mogą być rzeczy czysto sensoryczne - konkretny zapach, który palisz tylko wtedy, konkretna muzyka albo cisza, konkretna pozycja ciała. Mózg jest niezły w uczeniu się skojarzeń, jeśli są wystarczająco powtarzalne. Pora działa dokładnie tym samym mechanizmem, tylko jej zaletą jest to, że jest zewnętrzna i nie wymaga przygotowania. Wstajesz o tej samej godzinie i warunek jest spełniony.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@ravenna)
Połączone: 1 rok temu

To co Edek pisze o zapachu - ja to stosuję i działa. Mam olejek, którego używam tylko podczas pewnych praktyk, i po jakimś czasie samo wąchanie go już coś uruchamia. Ale właśnie dlatego nigdy nie używam go do niczego innego, bo bałam się, że skojarzenie się rozmyje. Czy ktoś to testował - czy rzeczywiście można 'przepisać' skojarzenie, jeśli zaczniesz używać tego samego zapachu w innych kontekstach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Ravenna Myślę, że tak, skojarzenie można osłabić. To działa jak w klasycznym warunkowaniu - jeśli bodziec pojawia się bez swojego 'dopełnienia' wystarczająco często, przestaje wywoływać reakcję. Ale to wymaga wielu powtórzeń w nowym kontekście. Jeden raz przy herbacie raczej nic nie zrobi.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Zatrzymuję się na chwilę, bo trochę odeszliśmy od pytania Karrota. On pytał o porę dnia i skupienie, a my teraz gadamy o zapachu jako kotwicy. To jest powiązane, ale jednak inna kwestia. Chcę się upewnić - Karrot, czy to nadal idzie w kierunku, który cię interesuje, czy gdzieś po drodze rozmowa poszła za daleko od tego, co chciałeś wiedzieć?


Odpowiedz
Wpisy: 1071
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Nie, to idzie w dobrym kierunku, bo właśnie o to mi chodziło - czy pora dnia to jedyna kotwica, czy można to zastąpić czymś innym. Ale mam jeszcze jedno pytanie do Edki - piszesz, że pora nie wymaga przygotowania. Ale przecież wstać o tej samej godzinie każdego dnia to ogromne wymaganie logistyczne. Dla mnie przynajmniej. Czy to naprawdę prostsze niż np. zapalenie świecy?


Odpowiedz
Wpisy: 432
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Myślę że tu jest rozróżnienie między kosztem wejścia a kosztem utrzymania. Zapalenie świecy to niski koszt wejścia, ale wymaga, żebyś miał świecę, chciał ją zapalić, był w odpowiednim miejscu. Stała pora ma wysoki koszt wejścia, bo przestawiasz rytm dnia, ale potem jest już automatyczna. Zależy od tego, jak wygląda twoje życie i co jesteś w stanie utrzymać.


Odpowiedz
Wpisy: 694
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

I tu wracamy do tego, o czym mówiłam wcześniej - że najlepsza kotwica to ta, którą jesteś w stanie powtarzać. To brzmi banalnie, ale w praktyce ludzie często wybierają kotwicę, która jest 'właściwa' w jakimś sensie ezoterycznym, a nie taką, która pasuje do ich życia. I potem dziwią się, że nie wyrabiają.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@witchling77)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, może głupie - czy te kotwice o których mówicie, działają też gdy człowiek jest zmęczony albo chory? Bo ja często planuję coś na wieczór i potem po prostu nie mam energii i zastanawiam się, czy lepiej zrobić to słabo, czy w ogóle.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Witchling77 To nie jest głupie pytanie, serio. Ja miałam z tym problem przez długi czas. Doszłam do czegoś w rodzaju kompromisu - mam wersję skróconą, która zajmuje może pięć minut, i właśnie na wypadek dni, kiedy nie ma siły. To nie jest to samo co pełna praktyka, ale utrzymuje ciągłość. I dla mnie ta ciągłość okazała się ważniejsza niż jakość każdego pojedynczego razu.


Odpowiedz
(@witchling77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Azalia Dzięki, że tak odpowiedziałaś. Mam jeszcze jedno - ta wersja skrócona to dla ciebie taki sam rytuał jak pełna, czy jednak traktujesz ją trochę jak 'gorszy zamiennik'? Bo ja mam wrażenie, że jak robię coś na skróty, to potem mam poczucie winy, że nie dałam z siebie wszystkiego. I zastanawiam się, czy to rozbija to skupienie, o którym tu mówicie.


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Witchling77 Nie traktuję jej jako gorszy zamiennik, ale szczerość wymaga, żebym przyznała, że na początku tak właśnie było. Minęło trochę czasu, zanim przestałam czuć, że robię coś 'niepełnego'. W pewnym momencie zmieniłam podejście i pomyślałam, że wersja skrócona to nie jest okrojony rytuał, tylko inny rytm tego samego. Ale poczucie winy, które opisujesz - to jest osobny temat i myślę, że warto go rozdzielić od pytania o skuteczność.


Odpowiedz
Wpisy: 416
(@runolog70)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co Azalia opisuje jako wersję skróconą - to jest coś, o czym rzadko się mówi otwarcie, a moim zdaniem jest to jeden z ważniejszych elementów budowania trwałej praktyki. Nie chodzi o to, żeby zawsze robić wszystko na maksa, ale żeby nie przerywać ciągłości. Ciągłość jest ważniejsza niż intensywność w dłuższej perspektywie.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Azalia mówi o poczuciu winy - to mnie zastanawia. Skąd w ogóle bierze się przekonanie, że rytuał musi być 'pełny', żeby był ważny? To brzmi jakby ktoś nam narzucił jakiś standard, a nie jakbyśmy sami doszli do czegoś. Pytam serio, bo sam to czuję przy niektórych rzeczach, że mam wrażenie, że robię to 'nieporządnie'.


Odpowiedz
Wpisy: 871
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

To przekonanie bierze się z różnych miejsc naraz. Część to tradycja - jeśli uczysz się z jakiegoś systemu, to system ma określone wymagania i łatwo je zinternalizować jako 'tak musi być'. Część to zwykły perfekcjonizm, który nie ma nic wspólnego z ezoterią. A część to może faktycznie intuicja, że coś ważnego zostało pominięte. Problem w tym, że trudno odróżnić te trzy rzeczy bez dłuższej obserwacji siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy o poczuciu winy i wersji skróconej i myślę, że mnie to dotyczy bardzo bezpośrednio. Ja często w ogóle nie zaczynam, jak wiem, że nie mam czasu na pełne przejście przez to, co zaplanowałam. I teraz zastanawiam się, czy to jest właśnie ten wzorzec, który niszczy kotwicę, o której Edek mówiła wcześniej - że brak powtórzenia jest gorszy niż skrócone powtórzenie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Gertruda Z perspektywy tworzenia skojarzeń - tak. Mózg bardziej się uczy z częstego, krótkiego bodźca niż z rzadkiego, długiego. Jeśli robisz pełny rytuał raz na dwa tygodnie, bo tylko tyle razy masz czas, to kotwica jest słaba. Jeśli robisz cokolwiek codziennie, nawet pięć minut, skojarzenie się buduje. Ale to nie znaczy, że dłuższa wersja nie ma swojego miejsca.


Odpowiedz
(@honorek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 236

@Edek_60 A jak to się ma do pory dnia, bo trochę straciliśmy ten wątek? Tzn. jeśli robię codziennie pięć minut, ale o różnych porach - rano jednego dnia, wieczorem drugiego - to ta kotwica czasowa nie działa, ale zapachowa albo muzyczna nadal może działać?


Odpowiedz
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Honorek Tak, dokładnie to miałam na myśli. Kotwice mogą być niezależne od siebie. Pora to jedna zmienna. Zapach to inna. Możesz mieć silną kotwicę zapachową i słabą czasową - i to nadal działa. Pytanie, czy pora dnia ma znaczenie poza funkcją kotwicy. I tu wchodzi ten drugi poziom, który zależy od systemu, w którym pracujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 694
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do tego drugiego poziomu, bo Edek to tylko napomknęła - w numerologii i w wielu tradycjach astrologicznych pora dnia ma znaczenie nie jako psychologiczna kotwica, tylko jako coś w rodzaju jakości czasu. Różne godziny mają przypisane różne planety, różne energie. To nie jest tylko 'sygnał dla mózgu', to jest założenie, że coś na zewnątrz człowieka też się zmienia. I to jest zupełnie inna rozmowa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 416

@Mimoza Właśnie. I tu bym uważał, żeby tych dwóch rzeczy nie mieszać, bo one mają różne konsekwencje. Jeśli pora ma znaczenie jako kotwica psychologiczna, to możesz ją zastąpić. Jeśli pora ma znaczenie jako jakość kosmologiczna, to jej nie zastąpisz świecą czy olejkiem. To są dwa różne twierdzenia i ludzie często dyskutują, nie wiedząc, o którym mówią.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: