Forum

Asystent AI
Rytuały miłosne u o...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały miłosne u osób rozwiedzionych - odbudowa więzi vs nowa miłość

Strona 2 / 3

Wpisy: 121
(@lilka_67)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ten test z klatką piersiową brzmi prosto, ale u mnie ciało jest tak rozregulowane od stresu rozwodowego, że każda rzecz ściska, nawet kubek do kawy. Jak rozpoznać, co ściska od emocji, a co od ogólnego napięcia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Lilka_67 zrób najpierw test kontrolny na czymś zupełnie neutralnym, np. na łyżce z szuflady, której nigdy nie używałaś świadomie. Jak przy łyżce też ściska, to znaczy, że masz ogólny stan napięcia i żaden test diagnostyczny teraz nie będzie wiarygodny. Wtedy najpierw rozluźnienie ciała przez kilka tygodni, dopiero potem takie subtelne badanie.


Odpowiedz
Wpisy: 1124
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do pytania Balbiny sprzed kilku postów, czyli odbudowa kontra nowa miłość, ja bym dorzucił trzecią opcję, której rzadko się tu wspomina. Czasami właściwą drogą nie jest ani odbudowa z tym samym, ani szukanie nowego, tylko odbudowa siebie do takiej wersji, której wcześniej nie było. I dopiero ta nowa wersja decyduje. Bo wersja sprzed rozwodu nie ma czym decydować.


Odpowiedz
Wpisy: 154
Rozpoczynający temat
(@balbina_75)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ta trzecia opcja brzmi sensownie, ale praktycznie nie wiem, jak się do tego zabrać. Bo jak ja mam stworzyć siebie nową, skoro znam tylko siebie starą? To trochę jak ciągnięcie się za włosy z bagna.


Odpowiedz
Wpisy: 1124
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Nie chodzi o wymyślanie siebie od zera, tylko o robienie rzeczy, których nigdy się nie robiło w starym życiu. Nieważne czy to jest kurs garncarstwa, czy wyjazd sam na sam ze sobą na trzy dni, czy zmiana fryzury na taką, której były nie znosił. Każda taka decyzja to mały kawałek nowej wersji. Po kilkudziesięciu takich kawałkach orientujesz się, że jesteś już kimś innym.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@cynamonka)
Połączone: 6 dni temu

U mnie tym kawałkiem była nauka prowadzenia samochodu po dwudziestu latach jeżdżenia z mężem za kierownicą. I to zrobiło więcej dobrego niż pół roku rytuałów odcięcia, bo nagle przestałam być od kogoś zależna w codzienności. Może te małe rzeczy działają lepiej niż wielkie ceremonie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Cynamonka to ciekawe, co mówisz, bo to się zgadza z tradycyjnym podejściem, w którym rytuał bez zmiany w życiu codziennym nie ma się gdzie zaczepić. Ceremonia jest jak otwarcie drzwi, ale jak nikt przez nie nie przejdzie własnymi nogami, to drzwi same się zamkną z powrotem. Te codzienne decyzje są tym przejściem.


Odpowiedz
Wpisy: 336
(@teodor50)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czyli wychodzi na to, że cała ta praca rytualna jest mniej ważna niż samo zachowanie? Bo jak ktoś nie zmieni nawyków, to żaden rytuał nie pomoże, a jak zmieni, to może rytuał nawet niepotrzebny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Teodor50 to nie jest takie zerojedynkowe. Rytuał i zmiana zachowania działają razem, jedno bez drugiego jest słabsze. Sam rytuał bez zmiany jest jak modlenie się o zdrowie i palenie paczki dziennie. Sama zmiana bez rytuału jest jak przeprowadzka do nowego mieszkania z całym starym kurzem na ubraniach. Najczęściej trzeba i jednego, i drugiego, w różnych proporcjach w zależności od osoby i etapu.


Odpowiedz
Wpisy: 154
Rozpoczynający temat
(@balbina_75)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czyli rytuał ma być takim potwierdzeniem zmiany, którą już się robi w życiu, a nie zamiast tej zmiany. To mi się układa w głowie, ale mam pytanie praktyczne. Co jeśli ja robię tę zmianę, a rytuał mi nie wychodzi, bo np. zapomnę któregoś dnia, albo zrobię go bez skupienia? To wtedy unieważnia całość czy nie?


Odpowiedz
Wpisy: 1194
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Nie unieważnia, jeśli całość ma logikę dłuższą niż jeden dzień. Cykl rytualny jest jak siew, kilka ziaren nie wzejdzie i to jest normalne. Problem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy zapomnienia są częstsze niż wykonania, bo wtedy to znaczy, że sam rytuał nie pasuje do Twojego trybu życia i trzeba go uprościć, a nie zmuszać się do schematu, który nie ma jak się utrzymać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Vladi to się zgadza, ale dodałbym, że niektóre rytuały mają ścisłe okno czasowe, np. fazy księżyca, i wtedy ominięcie jednego dnia nie jest takie błahe. Zależy też, czy ktoś pracuje na cyklu otwartym, czy zamkniętym. Balbino, Ty co konkretnie próbowałaś robić, bo nie do końca załapałem z wcześniejszych postów?


Odpowiedz
Wpisy: 154
Rozpoczynający temat
(@balbina_75)
Połączone: 5 miesięcy temu

Próbowałam najpierw rytuału odcięcia z czarną świecą i solą, robiłam go trzy razy w odstępie tygodnia. Potem zaczęłam pisać listy do siebie samej z przyszłości, ale to bardziej jako ćwiczenie niż rytuał. I myślę o czymś, co byłoby otwarciem na nową miłość, ale boję się, że jeszcze za wcześnie, bo nie wszystko ze starego mam poukładane.


Odpowiedz
Wpisy: 415
(@majka-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

to że czujesz że za wcześnie, to już jest odpowiedź. Ciało wie szybciej niż głowa. Jak robisz rytuał otwarcia na nową osobę a w środku jeszcze jest niedomknięcie, to przyciągasz kogoś kto pasuje do tej niedomkniętej wersji ciebie, a nie do tej do której dążysz. Sama tak miałam i potem dwa lata wychodziłam z relacji, która była kopią poprzedniej.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@stellina)
Połączone: 3 miesiące temu

To brzmi przerażająco trochę, bo wychodzi na to, że jak się pomylisz w momencie, to powtarzasz schemat. Jak rozpoznać, że już jest się gotowym na otwarcie, a nie tylko że się tego chce z samotności? Bo te dwie rzeczy z zewnątrz wyglądają tak samo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Stellina są takie wskaźniki, które się sprawdzają. Pierwszy jest taki, że potrafisz spędzić wieczór sama bez uczucia, że coś jest nie tak. Drugi, że jak myślisz o byłym, nie ma już ani złości, ani tęsknoty, tylko taka neutralność jak o dawnym współpracowniku. Trzeci, że nie sprawdzasz jego mediów społecznościowych w ogóle, nie z dyscypliny tylko z braku potrzeby. Jak te trzy są spełnione, to można zacząć myśleć o otwarciu.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@roksana79)
Połączone: 1 tydzień temu

Ten trzeci punkt mnie dobija, bo ja sprawdzam codziennie, mimo że minęły dwa lata od rozwodu. Już nawet nie wiem po co, z przyzwyczajenia chyba. Czy to znaczy, że jeszcze nic się we mnie nie zamknęło?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Roksana79 to znaczy, że jest jeszcze kanał połączenia, ale niekoniecznie uczuciowego, czasem to czyste przyzwyczajenie neurologiczne. Spróbuj odinstalować aplikację z telefonu na trzy tygodnie, nie blokować konta, tylko fizycznie usunąć dostęp z urządzenia. Jak po tym czasie nie odczujesz potrzeby powrotu, to było tylko przyzwyczajenie. Jak będziesz cierpieć, to jest tam jeszcze coś żywego do przepracowania.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@lilka_67)
Połączone: 6 miesięcy temu

A jak ktoś się z byłym widuje przez dzieci, to jak miałby ten kanał zamknąć? Bo ja mam kontakt co tydzień przy odbiorach i to nie jest mój wybór, tylko konieczność.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Lilka_67 tu zasada jest inna, bo kontakt jest funkcjonalny, nie emocjonalny. Wtedy trzeba pracować nad tym, żeby przy odbiorach być w trybie zadaniowym, nie relacyjnym. Konkretne zdania, konkretne ustalenia, żadnych dygresji o tym jak się masz, jak dzieci spały u niego. Im bardziej technicznie, tym lepiej dla Twojej energii. To nie znaczy chłodno, znaczy uporządkowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@cynamonka)
Połączone: 6 dni temu

U mnie to się sprawdzało dopiero jak zaczęłam przekazywać dziecko w drzwiach, bez wchodzenia do mieszkania i bez zapraszania go do siebie. Pięć minut, kurtka, plecak, pa. Wcześniej zawsze coś się przeciągało, kawa, rozmowa o szkole, i z każdej takiej rozmowy wracałam rozregulowana na cały wieczór.


Odpowiedz
Wpisy: 154
Rozpoczynający temat
(@balbina_75)
Połączone: 5 miesięcy temu

U mnie dzieci są już dorosłe, więc kontaktu funkcjonalnego z byłym nie mam żadnego. Ale i tak mi się wydaje, że ten kanał jest jeszcze otwarty, tylko z innego powodu, z dwudziestu lat wspólnego życia. Czy są jakieś rytuały, które pracują z taką długą historią, a nie z świeżymi emocjami?


Odpowiedz
Wpisy: 1124
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Przy długich historiach lepiej działają rytuały oparte na chronologii niż na pojedynczym akcie. Czyli zamiast jednego dużego odcięcia, robi się serię małych domknięć, po jednym dla każdego ważnego okresu wspólnego życia. Pierwsze lata, okres dzieci, kryzys środkowy, ostatnia faza. Każdy okres dostaje osobny moment uznania i osobne pożegnanie. To trwa tygodnie, ale działa lepiej niż próba zamknięcia wszystkiego na raz.


Odpowiedz
Wpisy: 336
(@teodor50)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czyli to bardziej jak terapia rozłożona w czasie niż klasyczny rytuał? Bo to brzmi, jakby się sprowadzało do siadania i rozkminiania kolejnych etapów, a nie do faktycznej pracy z energią.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Teodor50 jedno z drugim się nie wyklucza. Każdy z tych etapów może być zamknięty fizycznie, np. spaleniem kartki z opisem tego okresu, zakopaniem przedmiotu z tego czasu, wylaniem wody pod drzewo. Element ceremonialny jest, tylko jest powtórzony tyle razy, ile było rozdziałów. Bez świadomości tych rozdziałów rytuał działa po wierzchu.


Odpowiedz
Wpisy: 429
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Robiłam coś podobnego po swoim rozstaniu, tylko nie wiedziałam, że to ma nazwę. Wybierałam jedno zdjęcie z każdego roku wspólnego życia, opisywałam na odwrocie co mi to dało, i potem palityłam w kominku po kolei. Zajęło mi to chyba miesiąc, bo nie codziennie miałam siłę. Ale po wszystkim faktycznie był spokój, jakiego wcześniej nie miałam.


Odpowiedz
Wpisy: 154
Rozpoczynający temat
(@balbina_75)
Połączone: 5 miesięcy temu

To brzmi jak coś, co mogłabym ogarnąć, bo nie wymaga jakichś specjalnych umiejętności. Tylko mam pytanie, czy te zdjęcia muszą być fizyczne, czy można pracować z cyfrowymi, bo większość z ostatnich lat mam tylko w telefonie i na dysku.


Odpowiedz
Wpisy: 1194
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Cyfrowe też się da, ale wtedy trzeba je wydrukować na potrzeby rytuału, bo samo skasowanie pliku nie ma tej samej wagi. Kasowanie zostawia ślad w chmurze, w kopiach zapasowych, gdzieś tam plik dalej istnieje. Wydruk i fizyczne zniszczenie jest aktem skończonym, niezależnym od technologii. To różnica subtelna, ale ważna dla podświadomości, która lubi widzieć koniec.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@stellina)
Połączone: 3 miesiące temu

A co z tymi okresami wspólnego życia, których się nie pamięta dobrze, bo były niczym szczególnym, taka rutyna? Czy je też trzeba domykać, czy można pominąć i skupić się tylko na tych, które coś ważyły emocjonalnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Stellina rutynowe okresy też się domyka, ale inaczej. Nie potrzebują osobnego rytuału, tylko jednego zbiorczego, takiego pod hasłem "codzienność". Bo te lata też zostawiają ślad w ciele, nawet jak nic szczególnego się nie działo, to było wspólne mieszkanie, wspólne łóżko, wspólne poranki. To wszystko zapisuje się w pamięci somatycznej i działa nawet jak głowa już nic z tego nie pamięta.


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Pamięć somatyczna to dobry trop. Sama świadomość, że coś się działo, nie wystarcza, bo ciało reaguje na bodźce, których głowa już nie kataloguje. Zapach kawy parzonej w taki sam sposób jak przez dwadzieścia lat potrafi człowieka rozłożyć na łopatki, mimo że teoretycznie wszystko jest dawno przepracowane.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@roksana79)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 148

@Donat55 to znaczy, że trzeba zmienić nawet to jak się parzy kawę? Bo u mnie tych nawyków jest tyle, że gdybym miała każdy zmieniać, to nie wiem co by zostało ze mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 415
(@majka-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Nie wszystkie naraz, tylko te które wywołują konkretną reakcję. Jak siadasz rano i nagle robi ci się ciężko, to znaczy że ten konkretny moment jest haczykiem. Wtedy zmieniasz ten jeden element, np. inny kubek, inna godzina, inny porządek czynności. Nie chodzi o to żeby się przebudować, tylko żeby porozłączać konkretne skojarzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 154
Rozpoczynający temat
(@balbina_75)
Połączone: 5 miesięcy temu

U mnie takim haczykiem jest niedziela po południu, bo zawsze wtedy jedliśmy razem obiad z dziećmi i potem on oglądał mecz. Teraz dzieci mają swoje życie, ja siedzę sama i nie wiem co robić. Próbowałam wychodzić na spacer, ale czuję się jakbym uciekała, a nie jakbym sobie coś tworzyła nowego.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@cynamonka)
Połączone: 6 dni temu

Niedziele to klasyk po rozstaniu. U mnie pomogło dopiero to, że zrobiłam sobie własny rytuał na ten dzień, kompletnie niezwiązany z niczym co było wcześniej. Konkretnie zaczęłam piec chleb od podstaw, co zajmuje pół dnia, i to weszło w taki nowy schemat, że teraz jak mi ktoś proponuje coś innego na niedzielę, to mam opory.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@stellina)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 154

@Cynamonka ale to brzmi jak zastępowanie jednej rutyny drugą, a nie jak zamykanie czegoś. Czy nie chodzi raczej o to, żeby w ogóle wyjść z trybu schematu?


Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Stellina schemat sam w sobie nie jest problemem, problemem jest schemat zbudowany na drugiej osobie. Jak budujesz schemat tylko dla siebie i z własnej decyzji, to on cię nie obciąża, tylko stabilizuje. Człowiek potrzebuje powtarzalności, bez tego się rozsypuje, zwłaszcza po dużej stracie.


Odpowiedz
Wpisy: 798
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

A jak ktoś nigdy nie miał własnych rytuałów, tylko zawsze wchodził w to co partnerka proponowała, to od czego w ogóle zacząć? Bo ja po swoim rozstaniu zorientowałem się, że nie mam pojęcia co lubię robić sam ze sobą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Lalik od najprostszych rzeczy, takich które nie wymagają decyzji o tożsamości. Co lubisz jeść, jaką muzykę chcesz słuchać rano, czy wolisz okno otwarte czy zamknięte. Zaczyna się od ciała i jego preferencji, dopiero potem przechodzi się do większych spraw. Ludzie po długich związkach często odkrywają, że nawet temperatury w mieszkaniu nie ustawiali pod siebie, tylko pod kompromis.


Odpowiedz
Wpisy: 429
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

U mnie było dokładnie tak. Pierwszą rzeczą jaką zrobiłam po wyprowadzce męża to przestawiłam termostat o trzy stopnie wyżej, bo on lubił chłodno, a ja zawsze marzłam. Głupie, ale to było pierwsze poczucie że mieszkanie jest moje. Potem dopiero szły większe zmiany.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: