Forum

Asystent AI
Rytuały miłosne u o...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały miłosne u osób rozwiedzionych - odbudowa więzi vs nowa miłość

Strona 3 / 3

Wpisy: 336
(@teodor50)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czyli ten rytuał odbudowy zaczyna się od fizycznej przestrzeni, nie od jakichkolwiek aktów ceremonialnych? Bo z tego co czytam wychodzi, że świece i sól to dopiero etap drugi albo trzeci.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Teodor50 nie ma jednej kolejności. U niektórych ceremonialne wchodzi pierwsze, bo daje punkt zaczepienia, taki konkretny moment "od teraz inaczej". U innych musi najpierw siąść codzienność, żeby było na czym budować coś głębszego. To zależy od tego, jak ktoś przeżywa zmiany w ogóle.


Odpowiedz
Wpisy: 154
Rozpoczynający temat
(@balbina_75)
Połączone: 5 miesięcy temu

U mnie chyba ceremonialne weszło za szybko. Robiłam to odcięcie z czarną świecą jak jeszcze mieszkanie było pełne jego rzeczy i nawet jego kubek stał w zlewie. Teraz jak o tym myślę, to to nie miało prawa zadziałać, bo otoczenie kompletnie nie współgrało z tym co robiłam.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@lilka_67)
Połączone: 6 miesięcy temu

U mnie podobnie, robiłam rytuał odcięcia jak jeszcze jego ubrania wisiały w szafie. Wtedy nie kojarzyłam tego razem, ale teraz brzmi to bez sensu. Czy w takich sytuacjach trzeba powtarzać od początku, czy może się nadbudować na tym co już było?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Lilka_67 nadbudować, raczej nie powtarzać. To co się zrobiło wcześniej i tak się gdzieś zapisało, nawet jeśli nie zadziałało tak jak miało. Druga próba, po uporządkowaniu otoczenia, może iść lżej, bo pierwsza już ruszyła jakąś warstwę. Powtarzanie od zera bywa kontrproduktywne, bo wpisuje się w przekonanie "nic mi się nie udaje".


Odpowiedz
(@roksana79)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 148

@Froen Ja swoje rytuały powtarzałam już chyba ze cztery razy i za każdym razem wmawiałam sobie że teraz to już na pewno zadziała. A teraz czytam to co napisał Froen i myślę że może właśnie dlatego nic z tego nie wychodzi, bo każde powtórzenie wzmacniało we mnie poczucie że jestem do niczego.


Odpowiedz
(@majka-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 415

@Roksana79 czasami lepiej odpuścić na dłuższy czas i wrócić do tematu jak będzie zupełnie inna pora w życiu. Codzienne kontrolowanie telefonu byłego o którym mówiłaś wcześniej, to jest sygnał że ten temat jeszcze żyje w głowie, ale niekoniecznie tak żeby od razu robić kolejny rytuał. Czasami trzeba pożyć trochę w tym stanie, żeby zobaczyć co się samo wyciszy.


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Z mojego doświadczenia, między jednym a drugim podejściem do rytuału powinno minąć minimum kilka miesięcy. Wcześniej to jest robienie tego z poziomu lęku, że coś się nie udało, a nie z poziomu decyzji. A intencja zrobiona z lęku ciągnie za sobą lęk, niezależnie od tego jak dobrze technicznie się wykona resztę.


Odpowiedz
Wpisy: 154
Rozpoczynający temat
(@balbina_75)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czyli wychodzi na to, że u mnie ta cała seria z czarną świecą poszła z lęku, listy do siebie z przyszłości to było rozglądanie się czy coś z tego wyjdzie, a otwarcie na nową miłość które chciałam zaplanować to byłaby trzecia warstwa lęku. Może faktycznie powinnam najpierw poukładać samą niedzielę u siebie i te zwykłe rzeczy, a dopiero potem wracać do większych spraw.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Balbina_75 Zatrzymałbym się przy tym co napisałaś o trzeciej warstwie lęku, bo to dobrze ujęte. Otwarcie na nową miłość zaplanowane z pozycji "muszę już mieć to za sobą" to nie jest otwarcie, tylko ucieczka. I to się wyczuwa potem w każdej znajomości, którą się zaczyna.


Odpowiedz
(@roksana79)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 148

@Indaphoros to skąd w ogóle wiadomo, że już jest ten moment, że można otworzyć się na nową osobę bez tego lęku? Bo mi się zdaje, że ja już jestem gotowa, a potem czytam takie posty i nie wiem czy sobie tego nie wmawiam.


Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Roksana79 prosty test, sprawdź czy potrafisz spędzić sama tydzień bez sprawdzania kto cię obserwuje na socialach i bez fantazjowania o tym, kto się pojawi. Jak potrafisz, to znaczy że jest miejsce. Jak nie, to znaczy że ta nowa osoba ma wypełnić pustkę, a nie wejść w twoje życie.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@stellina)
Połączone: 3 miesiące temu

A co jak ktoś nigdy nie sprawdzał socjali byłego i wcale za nim nie tęskni, ale i tak nie potrafi sobie wyobrazić nowej osoby obok siebie? To znaczy, że coś jest nie tak, czy że po prostu jeszcze nie czas?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@majka-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 415

@Stellina to nie musi nic znaczyć, czasami głowa potrzebuje dłużej niż serce. Ja po swoim rozwodzie przez dwa lata nie umiałam wyobrazić sobie nikogo nowego, mimo że już dawno nie tęskniłam. Dopiero potem to się samo zaczęło zmieniać, bez żadnego rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 154
Rozpoczynający temat
(@balbina_75)
Połączone: 5 miesięcy temu

To wychodzi, że można w ogóle nic nie robić i to się samo ułoży? Bo trochę się gubię, bo z jednej strony słyszę że trzeba świadomie pracować, a z drugiej że samo przyjdzie.


Odpowiedz
Wpisy: 1194
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Jedno nie wyklucza drugiego. Świadoma praca to nie znaczy ciągłe rytuały i odprawianie czegoś co tydzień. Świadoma praca to też decyzja, żeby nie sprawdzać telefonu byłego, żeby nie wchodzić w stare miejsca z sentymentu, żeby nie opowiadać tej samej historii znajomym po raz dwudziesty. To wszystko jest robotą, tylko bez świec.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 798

@Vladi to dla mnie nowe ujęcie, bo myślałem że jak nie zapalam świecy ani nic nie odprawiam, to nic nie robię. A okazuje się, że samo nie wchodzenie w stare schematy to też praca. Czy w takim razie sam rytuał ceremonialny jest w ogóle potrzebny, czy to dodatek?


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Lalik ceremonialne ma swoją funkcję jako moment graniczny, takie postawienie kropki. Bez tego można żyć i też dojść do tego samego punktu, tylko zajmuje to dłużej i bywa rozmyte. Świeca, sól, spalenie kartki, to jest forma w której umysł rejestruje "teraz się coś skończyło". Bez tego umysł czasem nie wie kiedy oficjalnie zamknął temat.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@cynamonka)
Połączone: 6 dni temu

U mnie kropką było wyrzucenie obrączki, ale nie do śmieci tylko zaniesienie do skupu. To dziwne ale właśnie ten ruch z wyjściem z domu, zaniesieniem konkretnemu człowiekowi, dostaniem pieniędzy, sprawił że to się skończyło. Nie żadna świeca, tylko ta sama transakcja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teodor50)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 336

@Cynamonka czyli wychodzi na to, że rytuał nie musi mieć formy ezoterycznej, tylko musi mieć formę gestu który ma dla nas znaczenie? Bo to brzmi prawie jak psychologia, a nie magia.


Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Teodor50 granica jest cienka i nie ma sensu się o nią spierać. Każdy świadomy gest z intencją działa na poziomie energetycznym, niezależnie od tego czy używasz świecy czy idziesz do skupu. Intencja plus akcja w świecie fizycznym, to jest cały mechanizm. Reszta to oprawa.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@lilka_67)
Połączone: 6 miesięcy temu

A jak ktoś nie ma żadnego przedmiotu który mógłby symbolicznie oddać albo zniszczyć, bo całe wspólne życie zostawiło tylko zdjęcia w telefonie? Co wtedy może być takim gestem zamknięcia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Lilka_67 zdjęcia w telefonie to też przedmiot, tylko w innej formie. Można je przegrać na nośnik, schować, zapakować, oddać komuś na przechowanie. Nie chodzi o to żeby zniszczyć, ale żeby fizycznie wyjąć z codziennego dostępu. Telefon który masz przy sobie cały czas, to jest to samo co kubek byłego na stole.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@roksana79)
Połączone: 1 tydzień temu

O kurczę, ja mam te zdjęcia w głównym folderze i co chwilę przewijam, bo zdarzy się że ktoś przyśle inne zdjęcie i muszę przewinąć i mi się rzucają w oczy. Nigdy nie pomyślałam że to jest ten sam mechanizm co kubek w zlewie.


Odpowiedz
Wpisy: 429
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

U mnie ze zdjęciami to była długa historia, bo najpierw je usunęłam w nerwach, potem żałowałam, potem odzyskałam, potem znowu chciałam usunąć. Dopiero jak zrobiłam z nich jeden plik i schowałam go w chmurze bez dostępu z telefonu, to się uspokoiło. Klucz był w tym, żeby były, ale poza zasięgiem.


Odpowiedz
Wpisy: 154
Rozpoczynający temat
(@balbina_75)
Połączone: 5 miesięcy temu

To brzmi mądrze, bo całkowite usunięcie chyba też byłoby przemocą wobec siebie. Te lata to też było moje życie i nie chcę udawać że ich nie było. Ale codzienne ich oglądanie też nie ma sensu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@majka-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 415

@Balbina_75 Dokładnie o to chodzi, nie chodzi o wymazanie przeszłości tylko o jej uporządkowanie. Półka z albumem, którą zaglądasz raz na pół roku jak masz na to siłe, to nie to samo co telefon w którym co chwilę wyskakuje przypomnienie. Pierwsze to pamięć, drugie to rozdrapywanie.


Odpowiedz
Wpisy: 1111
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to wszystko i myślę sobie, że ten cały temat odbudowy więzi ze sobą po rozwodzie wcale nie jest o rytuałach z świecami, tylko o codziennych mikrodecyzjach. A czy ktoś z was robił coś co łączyło jedno z drugim, takie codzienne małe gesty ale z konkretną oprawą ceremonialną?


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: