Forum

Asystent AI
Intencja vs wykonan...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Intencja vs wykonanie - czy perfekcyjna technika ma znaczenie jeśli intencja się waha

Strona 1 / 2

Wpisy: 119
Rozpoczynający temat
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Męczy mnie to od jakiegoś czasu i muszę gdzieś to wyrzucić. Załóżmy, że ktoś robi rytuał miłosny dokładnie wg instrukcji - świece odpowiedniego koloru, faza księżyca się zgadza, zioła wszystkie pozbierane, słowa wypowiedziane bez zająknięcia. Ale w głowie kotłuje się: a może nie warto, a może on nie jest tego wart, a może coś pójdzie nie tak. Czy taki rytuał w ogóle ma sens? Czy może lepiej zapalić jedną świeczkę bez żadnej wiedzy, ale z pełnym przekonaniem, że to zadziała? Bo mam wrażenie, że my się tak skupiamy na technice, że gubi się to, po co w ogóle zaczynamy. I jeszcze jedno - czy ktoś z Was zastanawiał się, ile my w tych rytuałach palimy świec, ile ziół zbieramy, ile tego wszystkiego zużywamy? Bo ostatnio czytałam o tym, jak dawniej w różnych kulturach podchodzono do zasobów i mam mętlik.


Odpowiedz
170 odpowiedzi
Wpisy: 1546
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Pytanie jest dobrze postawione, ale mieszasz dwie rzeczy. Intencja a technika to nie są dwa wrogie obozy, tylko coś, co musi grać razem. Jeśli wątpisz w trakcie rytuału, to znaczy, że nie powinnaś go w ogóle zaczynać. Stara zasada - jak masz wątpliwości, odłóż na inny dzień. A co do zużycia surowców, to akurat ciekawy wątek, ale rozdzielmy te tematy, bo się nam wszystko zlepi w jedno.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@heksaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 96

@Ismer ale właśnie ja mam tak, że jak siadam do rytuału, to wątpliwości przychodzą same. Nawet jak wcześniej byłam pewna. To jest jak tremą przed występem, nie wiem czy to liczy się jako wahanie intencji, czy to po prostu nerwy. Jak to odróżnić?


Odpowiedz
(@kazik59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Heksaria nerwy to nie to samo co wahanie. Nerwy są w ciele - drży ci ręka, trzęsie się głos, pocisz się. Wahanie jest w głowie - myślisz "a może to nie ma sensu", "a może on nie jest tym kim trzeba". I tu jest pies pogrzebany, bo nerwy można przeczekać, oddychać, uspokoić się. Wahanie trzeba rozwiązać zanim w ogóle zapalisz świecę. Robiłem kiedyś rytuał z dużymi nerwami i wyszedł. Robiłem z wątpliwościami i wyszło niejednoznacznie - efekt był, ale nie taki, jakiego oczekiwałem.


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@piwonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

A ja mam pytanie z innej beczki - skoro intencja jest taka ważna, to czy w ogóle muszę się uczyć tych wszystkich faz księżyca, dni tygodnia, kolorów świec? Bo to są godziny czytania, a ja chcę po prostu, żeby zadziałało.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Piwonia chcesz, żeby zadziałało, ale nie chcesz w to włożyć pracy. Sama widzisz problem. Technika to nie jest dekoracja, to są wieki obserwacji co działa, a co nie. Intencja bez wiedzy jest jak chęć ugotowania zupy bez znajomości składników - można coś tam wyjdzie, ale niekoniecznie to, co chciałaś.


Odpowiedz
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Kornelia93 ale czy nie jest tak, że te "wieki obserwacji" to często też zwykłe przesądy, które się utrwaliły? Bo czytałam, że w różnych tradycjach te same rzeczy oznaczają coś innego. Czerwona świeca w jednej kulturze to miłość, w innej ostrzeżenie. To na czym to się opiera tak naprawdę?


Odpowiedz
(@heksaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 96

@Derenka Czyli wracamy do tego co Derenka napisała na początku - intencja kontra technika. Tylko teraz mi wychodzi, że one się jakoś przeplatają. Bo zbieranie ziół samodzielnie to jest technika, ale jednocześnie buduje intencję. Nie da się tego rozdzielić tak czysto.


Odpowiedz
(@kazik59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Heksaria no właśnie. Ten podział jest sztuczny. Intencja bez techniki rozlatuje się, bo nie ma w czym się zakotwiczyć. Technika bez intencji jest pusta jak kolędowanie z plastikową gwiazdą. Tylko nie wszystko trzeba robić od zera. Czasem wystarczy świadomie kupić zioła od konkretnej zielarki, która sama je zbiera, a nie z marketu. To też jest forma szacunku do tego, co używasz.


Odpowiedz
Wpisy: 308
(@cyprian_s)
Połączone: 2 tygodnie temu

tu masz rację i nie masz jednocześnie. Bo to, że symbole są różne w różnych kulturach, nie znaczy, że są przypadkowe. W obrębie jednej tradycji są spójne. Problem zaczyna się, jak ktoś miesza pół na pół - bierze świece z jednej szkoły, zioła z drugiej, słowa z trzeciej i się dziwi, że nic z tego nie wychodzi. A wracając do zasobów, o których wspominałaś na początku - w wielu tradycjach było tak, że jak zbierałeś zioło, to zostawiałeś coś w zamian. Kawałek chleba, monetę, włos. To nie było puste, to było uznanie, że bierzesz coś z natury i musisz dać równowagę.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@konwalia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 510

@Cyprian_S własnie o to chodzi. U mojej babci jak się szło po zioła to się nigdy nie brało wszystkiego z jednego miejsca, tylko troche stąd troche stamtąd, i zawsze zostawiała kawałek czegoś. To nie była ekologia jak my to teraz nazywamy, tylko po prostu szacunek. I ona miała przekonanie, że jak weźmiesz za dużo to ci zioło "obrazi się" i nie zadziała.


Odpowiedz
(@lilka_67)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 121

@Konwalia to jest piękne to co piszesz o babci. U mnie w rodzinie nikt się tym nie zajmował, więc czytam i się uczę z książek, ale właśnie zawsze brakuje mi takiego namacalnego przekazu. Książka ci nie powie, że masz zostawić chleb.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Konwalia dokładnie tak. I to wraca nam do tematu wątku - bo jak zbierasz zioła z szacunkiem i z pełną intencją, że to jest część rytuału, a nie tylko "składnik", to ta intencja już się zaczyna na etapie zbierania. Nie dopiero przy świecy. Dlatego osoby, które kupują wszystko w sklepie ezo z chińskim dropshippingiem, potem się dziwią, że coś nie gra. Bo cała energia tego zioła została wyciśnięta na etapie masowej produkcji.


Odpowiedz
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 464

@Ismer no dobra ale powiedz mi szczerze, jak to sprawdzić? Bo dla mnie to brzmi trochę jak wymówka - jak rytuał nie wyszedł, to znaczy że świeca była z hipermarketu. Skąd wiesz, że to nie działa? Może działa tak samo, tylko ludzie sobie wmawiają, że nie.


Odpowiedz
(@mirek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 77

@Grazynka też się nad tym zastanawiałem. Ale jest taka różnica jak robisz coś z czymś co sam zebrałeś - inaczej to czujesz. To może być psychologiczne, nie wiem, ale efekt jest taki, że bardziej się angażujesz w rytuał. A to z kolei wpływa na intencję. Więc nawet jak ktoś powie, że to placebo, to placebo działa, bo daje ci pewność.


Odpowiedz
Wpisy: 566
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wtrącę się o tym aspekcie ekologicznym, bo mam zapisane w notatkach kilka rzeczy. W tradycjach skandynawskich była zasada, że nie zbiera się więcej niż jedna trzecia z danej kępy ziół. U Słowian podobnie - zostawiało się "dla diabła" albo "dla ptaków", co w praktyce oznaczało po prostu dla regeneracji łąki. W tradycjach rdzennych Amerykanów jest pojęcie "honorable harvest" - czytałam o tym u Robin Wall Kimmerer. To są zasady typu: nigdy nie bierz pierwszej rośliny, którą zobaczysz, bo może być ostatnia. Pytaj zanim weźmiesz. Bierz tylko tyle, ile potrzebujesz. Nigdy więcej niż połowę. I dawaj coś w zamian.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cyprian_s)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 308

@Rozmarynka Kimmerer to dobra lektura, miałem ją w ręku. Ale czy nie odpływamy trochę od pytania? Bo Derenka pytała, czy technika ma znaczenie jak intencja się chwieje. A my teraz o zbieraniu ziół.


Odpowiedz
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Cyprian_S nie odpływacie, bo to się łączy. Ja właśnie zaczęłam się zastanawiać nad tym ekologicznym aspektem dokładnie dlatego, że zauważyłam u siebie - jak palę świecę parafinową ze sklepu i zioła z paczki, to coś we mnie zgrzyta. I wtedy intencja zaczyna się chwiać. A jak zrobiłam sobie raz świecę z wosku pszczelego od znajomej i ususzyłam ziele sama, to było zupełnie inaczej. Więc to jest powiązane.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@klimcia_04)
Połączone: 7 miesięcy temu

a możesz powiedzieć więcej o tym, że "coś we mnie zgrzyta"? Bo ja mam podobnie, tylko nie umiem tego nazwać. Czuję się jakbym oszukiwała sama siebie, ale nie wiem dlaczego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Klimcia_04 to nie jest oszukiwanie, to jest dysonans. Mówisz "chcę czegoś szczerego i głębokiego", a używasz do tego rzeczy zrobionych masowo, bez intencji, czasem w warunkach które same w sobie są dalekie od tego co chcesz przyciągnąć. To ciało wyłapuje, że coś nie pasuje, zanim głowa to zrozumie. I to wraca do pytania z początku - bo jeśli twoje rzeczy mają niespójną historię, to twoja intencja będzie miała pod górkę. Możesz mieć perfekcyjną technikę, ale na zardzewiałych fundamentach.


Odpowiedz
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Kornelia93 dysonans - dobre słowo. Bo to dokładnie tak działa. Mówię świecy parafinowej "przyciągnij mi kogoś szczerego", a ta świeca jest zrobiona z ropy, w fabryce, gdzie nikt o niczym takim nie myślał. Coś tu nie gra od podstaw.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@kazik59)
Połączone: 6 miesięcy temu

i to nie jest tylko gadanie. Wosk pszczeli ma zupełnie inny zapach jak się pali, inaczej się topi, inaczej kapie. Parafina śmierdzi jak się dobrze przyjrzeć, tylko my się przyzwyczailiśmy. Jak raz przejdziesz na wosk, nie wrócisz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mirek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 77

@Kazik59 a gdzie ty bierzesz ten wosk pszczeli? Bo w sklepach ezo widziałem, ale ceny kosmos. I jak sprawdzić czy to faktycznie czysty wosk, a nie zmieszany z parafiną?


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@lilka_67)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja kupuję bezpośrednio od pszczelarza na targu, wychodzi taniej niż w sklepach ezoterycznych. Tylko musisz sama zrobić świecę albo poprosić, niektórzy robią. I zapach jest nieporównywalny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heksaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 96

@Lilka_67 a sama robiłaś? Bo myślałam o tym, tylko nie wiem od czego zacząć. I czy to nie jest tak, że jak sama robię świecę, to jeszcze bardziej ładuję ją intencją, czy to przesada?


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@piwonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czyli teraz mam się jeszcze nauczyć robić świece? To kiedy mam czas na sam rytuał? Wybaczcie, ale to mi już zaczyna brzmieć jak hobby dla emerytów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 308

@Piwonia nikt ci nie każe robić wszystkiego od zera. Ale jak narzekasz, że nie działa, a używasz świecy z Biedronki i ziół z paczki z dyskontu, to chyba sama widzisz, gdzie szukać przyczyny. Nie chodzi o to, żeby być purystą, tylko żeby się zaangażować.


Odpowiedz
Wpisy: 510
(@konwalia)
Połączone: 3 miesiące temu

Robienie świecy samemu to nie jest jakaś filozofia. Topisz wosk, dajesz knot, czekasz aż zastygnie. Mozesz wlać do słoiczka po dżemie albo do skorupki jajka jak chcesz na raz. Babcia mi pokazywała, robiłyśmy na Wszystkich Świętych.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@klimcia_04)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 376

@Konwalia w skorupce jajka? Nie słyszałam o czymś takim. To ma jakieś znaczenie symboliczne czy chodzi po prostu o formę?


Odpowiedz
(@konwalia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 510

@Klimcia_04 jedno i drugie. Jajko to życie, początek, skorupka po wypaleniu się świecy zostaje i mozna ją zakopać. Czyli nic nie zostaje śmiecia, wszystko wraca do ziemi. Babcia mówiła że tak się robi jak się chce coś nowego zacząć.


Odpowiedz
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 566

@Konwalia o, to się zgadza z tym co czytałam o tradycjach bałkańskich - tam też używali skorupek do różnych intencji związanych z początkiem, nowym życiem, ciążą. Ciekawe jak to się rozeszło między kulturami, czy to równoległe wymyślenie, czy wspólny korzeń.


Odpowiedz
Wpisy: 119
Rozpoczynający temat
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do mojego pierwotnego pytania - czyli wychodzi na to, że jak robisz wszystko sama, od świecy po zioła, to intencja się buduje na każdym etapie i nawet jak na koniec masz moment wątpliwości, to ta cała praca cię trzyma? Czy ja to dobrze odczytuję?


Odpowiedz
Wpisy: 1546
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Mniej więcej tak. To jak z budowaniem domu - jak sam wbijasz każdy gwóźdź, to nawet jak w pewnym momencie się zniechęcisz, dom już stoi w połowie i jakoś idziesz dalej. A jak kupiłeś gotowy, to nic cię nie trzyma. Choć trzeba uważać, bo to też może iść w drugą stronę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 274

@Ismer co masz na myśli mówiąc "w drugą stronę"? Bo ja właśnie zacząłem się uczyć i teraz nie wiem, czy iść w stronę robienia wszystkiego od zera, czy zacząć od czegoś prostszego. Dzięki za każdą wskazówkę.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Tadek chodzi mi o to, że niektórzy się tak zapętlają w przygotowaniach, że sam rytuał staje się drugorzędny. Zbieranie ziół, robienie świec, suszenie, czekanie na odpowiednią fazę księżyca, a potem brak siły na sam akt. Trzeba znaleźć balans, ile pracy faktycznie ci służy, a ile to jest unikanie.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

A nie jest tak, że to całe gadanie o intencji i zaangażowaniu to po prostu efekt placebo? Im więcej w coś włożysz pracy, tym bardziej chcesz, żeby wyszło, więc bardziej zauważasz wyniki. A jak nic nie zrobisz, to nie patrzysz.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Grazynka placebo to nie jest brzydkie słowo. W medycynie też działa i nikt nie wie do końca dlaczego. Jak rytuał uruchamia w tobie procesy, które zmieniają twoje zachowanie, decyzje, otwartość na ludzi - to czy to placebo, czy nie, efekt jest realny. Tylko pytanie, czy chcesz na tym poprzestać.


Odpowiedz
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 251

@Kornelia93 a ty uważasz, że jest coś poza tym? Bo czytam ten wątek od początku i nie wiem już co myśleć. Z jednej strony wszyscy mówią o symbolach, intencji, psychologii, a z drugiej ktoś rzuca, że świeca z fabryki nie zadziała. To gdzie jest granica?


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Kinia.2 ja uważam, że jest, ale nie umiem tego udowodnić nikomu, kto sam tego nie poczuł. I dlatego nie próbuję. Granica jest taka, że materia w której pracujesz ma swoją historię i jakość - świeca z fabryki niesie ze sobą energię tego miejsca, ludzi, procesu. Można to ignorować, ale to nie znaczy, że tego nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@heksaria)
Połączone: 2 miesiące temu

To mi otwiera oczy na coś jeszcze - bo skoro przedmioty niosą historię, to co z używanymi rzeczami? Bo czasem znajduję świeczniki na pchlim targu, piękne, stare. Czy taki świecznik z nieznaną historią to dobry pomysł, czy lepiej kupować nowe?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Heksaria stary świecznik może być świetny, ale ja zawsze go najpierw oczyszczam - solą, dymem, czasem moczę w wodzie z octem na noc. Nie chodzi o to, żeby się bać używanych rzeczy, tylko żeby świadomie je przejąć. Jak ktoś z tego świecznika odprawiał coś ciężkiego, to lepiej to zdjąć przed użyciem do własnej intencji.


Odpowiedz
(@heksaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 96

@Kornelia93 a jak rozpoznać, że coś jest na takiej rzeczy? Bo ja kupuję głównie pod kątem estetyki, nie czuję jakichś dziwnych rzeczy przy dotykaniu. Czy to znaczy, że jest czysty, czy że ja nie jestem wystarczająco wrażliwa?


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Heksaria niekoniecznie chodzi o wrażliwość. Czasem przedmiot jest neutralny, czasem niesie coś subtelnego, czego nie wyłapiesz od razu. Zasada jest prosta - jak nie wiesz, oczyść. Nic nie tracisz, a masz spokój głowy. Sól i kadzidło to minimum, nie trzeba żadnej filozofii.


Odpowiedz
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 274

@Ismer dzięki wielkie za podpowiedź, zapisuję sobie wszystko z tego wątku. A czy ta sól to jakaś konkretna? Bo widziałem himalajską, kłodawską, morską. Czy zwykła kuchenna też zadziała, czy to już oszczędność nie na miejscu?


Odpowiedz
(@konwalia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 510

@Tadek zwykła kuchenna jak najbardziej. Babcia używała tylko takiej i nikt jej nie mówił że ma kupić himalajską z marketu. Sól to sól, ona ma swoje właściwości od zawsze. Te wszystkie kolorowe to bardziej moda niż coś realnego.


Odpowiedz
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 566

@Konwalia tu się zgodzę, choć dorzucę jedno - sól nierafinowana ma więcej minerałów i jakoś inaczej się z nią pracuje. Ale to nie znaczy, że zwykła nie działa. Bardziej chodzi o to, że jak masz wybór, to bierz bliżej natury. A jak nie masz, to nie rób z tego dramatu.


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@piwonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

No dobra, ale wracając do głównego tematu - czyli mam najpierw zrobić świecę, potem oczyścić świecznik, znaleźć odpowiednie zioła, sprawdzić księżyc, a potem jeszcze mieć dobrą intencję? Bo jak tak na to patrzę, to człowiek się zmęczy zanim w ogóle zacznie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cyprian_s)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 308

@Piwonia nikt ci nie każe robić wszystkiego naraz. Zacznij od jednej rzeczy - powiedzmy, że masz dobrą świecę. Reszta przyjdzie z czasem. Ja sam latami dochodziłem do tego, co teraz robię. Jak chcesz wszystko na już, to faktycznie się wypalisz, zanim cokolwiek się ułoży.


Odpowiedz
(@lilka_67)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 121

@Piwonia ja na początku też tak miałam, że chciałam wszystko ogarnąć od razu. Potem odpuściłam, robiłam to co mi w głowie zostawało jako ważne i tyle. Reszta sama przyszła. Nie ma sensu się katować, jak intencja jest słaba, to żadna technika tego nie nadrobi.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Czyli wracamy do punktu wyjścia z tytułu wątku - intencja kontra wykonanie. I co, wniosek jest taki, że intencja wygrywa? Bo mi się wydaje, że tutaj wszyscy mówią to samo, tylko innymi słowami. A może ktoś faktycznie miał odwrotnie - świetną technikę i słabą intencję, i mu wyszło?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kazik59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Grazynka u mnie raz było tak, że robiłem rytuał bardziej z obowiązku niż z chęci, bo umówiłem się sam ze sobą na konkretną datę. Wszystko było dopięte, zioła, świeca, czas. I efekt był średni, jakby letni. A innym razem zrobiłem coś naprędce, ale z głową w to wbitą - i poszło. Więc dla mnie intencja > technika.


Odpowiedz
(@mirek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 77

@Kazik59 a jak rozpoznajesz, że efekt był średni? Bo to chyba subiektywne. Może z perspektywy czasu okaże się, że jednak coś się ruszyło, tylko inaczej niż chciałeś. Sam się nad tym zastanawiam, bo nie wiem jak mierzyć takie rzeczy.


Odpowiedz
(@kazik59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Mirek po reakcji ciała głównie. Jak coś idzie dobrze, to czuję ciepło, jest mi lekko, dni po są jakby gładsze. Jak letnio, to nic się nie zmienia w odbiorze świata. To trochę jak różnica między dobrze przespaną nocą a taką, gdzie się przewracałeś. Niby spałeś, ale efekt nie ten.


Odpowiedz
(@druidka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 252

@Kazik59 ciekawe, bo ja czytam to i myślę że może to nie sam rytuał decyduje tylko stan w jakim sie do niego podchodzi. Bo jak jesteś zmęczona i naprędze cos robisz to ciało potem reaguje na zmęczenie a nie na rytuał. Jak to rozróżnić?


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Druidka dobre pytanie i nie ma na to prostej odpowiedzi. Stan ciała i stan rytuału się przeplatają. Dlatego niektórzy poszczą przed, niektórzy się myją, niektórzy śpią dłużej. Nie po to, żeby był rytuał w rytuale, tylko żeby oddzielić zwykłe zmęczenie od tego, co przyjdzie po.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czytam to i mam wrażenie, że tu wszystko jest połączone - świeca, sól, ciało, intencja, stan przed. Trochę jak gotowanie - możesz mieć najlepsze składniki, ale jak jesteś wkurzona przy garnku, to i tak wyjdzie nie tak. Czy to za daleko idące porównanie?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@konwalia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 510

@Kinia.2 wcale nie za daleko, moja babcia mówiła dokładnie to samo o gotowaniu. Że jak kobieta gotuje w złości to jedzenie nikomu nie smakuje, nawet jak wszystko jest dobre. To samo z rytuałem - stan w którym to robisz wchodzi w to co robisz.


Odpowiedz
(@heksaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 96

@Konwalia to mi się klei z tym, co wcześniej mówiliście o przedmiotach z historią. Bo skoro emocje wchodzą w jedzenie, to chyba też wchodzą w świecę, którą lejesz, w sznurek, którym wiążesz zioła. I to by tłumaczyło, dlaczego gotowiec z fabryki nie ma tej samej jakości.


Odpowiedz
(@loreta-5)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Heksaria z drugiej strony, jak ktoś nigdy nie próbował z gotowcem, to skąd wie, że nie działa? Może działa inaczej, mniej intensywnie, ale jakoś. Ja na razie nic sama nie robię, więc nie mam porównania, ale to mi się ciśnie do głowy przez cały wątek.


Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 308

@Loreta.5 z gotowcem nie jest tak, że w ogóle nie działa. Działa, ale jakby na pół gwizdka. To trochę jak zdjęcie zrobione telefonem w słabym świetle - widać o co chodzi, ale szczegółów brakuje. Można żyć z takimi zdjęciami, tylko jak raz zobaczysz dobrze zrobione, to już nie wrócisz.


Odpowiedz
(@loreta-5)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Cyprian_S to porównanie do zdjęcia mi się trafia. Czyli mogę zacząć od gotowca, zobaczyć o co chodzi, a potem dopiero przejść na samodzielne robienie? Czy to błąd, żeby tak stopniowo?


Odpowiedz
(@kazik59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Loreta.5 nie ma w tym błędu, większość ludzi tak właśnie zaczyna. Tylko jak już raz zrobisz coś od początku do końca sama, to gotowiec ci się odechce. To trochę jak z chlebem domowym, ciężko wrócić do tego z foliówki.


Odpowiedz
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Kazik59 Wracając do tego co Kazik mówił o intencji z obowiązku versus na szybko - to chyba pokazuje, że samo trzymanie się daty albo godziny to nie wszystko. Tylko jak wtedy planować rytuały miłosne, skoro one zwykle są przywiązane do księżyca albo dnia tygodnia? Bo nie zawsze człowiek ma akurat ten stan, kiedy faza jest dobra.


Odpowiedz
Wpisy: 566
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Z notatek mi wychodzi, że im bardziej trzymałam się sztywno kalendarza księżycowego, tym gorzej szło. Jak zaczęłam łączyć fazę z własnym stanem i przesuwać o dzień albo dwa, robiło się lżej. Faza rośnie kilka dni, nie musi być co do godziny.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lilka_67)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 121

@Rozmarynka też to zauważyłam. Mam zapisane, że jak czekałam na idealną pełnię i byłam wtedy po kłótni z mamą, to wyszło tak sobie. A jak zrobiłam dzień wcześniej w spokoju, to było inaczej. Księżyc nie ucieknie, on jest co miesiąc.


Odpowiedz
(@heksaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 96

@Lilka_67 a robiłaś rytuał miłosny w takim wybranym dniu czy zwykłe oczyszczanie? Bo mi się wydaje, że przy rytuałach miłosnych ten stan jest jeszcze ważniejszy, bo tam emocje są właściwie składnikiem.


Odpowiedz
(@lilka_67)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 121

@Heksaria miłosny, dokładnie taki na otwarcie na nową osobę. I właśnie dlatego nie chciałam tego robić wkurzona, bo co bym tam wkładała w tę świecę? Złość na mamę?


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@piwonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

No dobra, ale jak długo mam czekać na ten dobry stan? Bo jak jestem zakochana po uszy i chcę coś z tym zrobić, to nie będę czekać miesiąc aż mi się gwiazdy ułożą z humorem. Czy to znaczy, że mam odpuścić, czy że mam się zmusić?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@kazik59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Piwonia ani jedno, ani drugie. Zakochanie samo w sobie jest stanem, który może pchnąć rytuał, tylko trzeba uważać, żeby to nie była desperacja. Różnica jest taka, że zakochanie daje ciepło, a desperacja ścisk. Jak czujesz ścisk w żołądku przy myśli o tej osobie, lepiej poczekać.


Odpowiedz
(@piwonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 91

@Kazik59 a jak czujesz oba naraz? Bo szczerze mówiąc, mam i jedno i drugie, ciepło jak myślę o nim dobrze, a ścisk jak myślę, że może go stracić.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Piwonia to jest właśnie moment, gdzie technika nic nie pomoże. Z tym ściskiem trzeba zrobić coś najpierw, zanim w ogóle podejdziesz do świecy. Inaczej rytuał wzmocni jedno i drugie, a strata strachu nie jest tym, czego chcesz przyciągnąć.


Odpowiedz
(@mirek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 77

@Ismer a co konkretnie zrobić z tym ściskiem? Bo Piwonia nie jest sama, ja mam podobnie i nie wiem czy to medytacja, czy spacer, czy może rozmowa z kimś. Dzięki za to co piszesz w tym wątku, dużo mi się układa.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Mirek to zależy od osoby. U mnie działa pisanie, wypisanie czarno na białym czego się boję i co jest pod tym strachem. U kogoś innego ruch albo woda. Chodzi o to, żeby strach nie siedział w ciele jak gula, kiedy zapalasz świecę.


Odpowiedz
(@druidka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 252

@Ismer to się łaczy z tym co wczesniej mówiłeś o oddzieleniu zmeczenia od rytuału. Czyli generalnie cokolwiek ci siedzi w ciele - zmeczenie, strach, złość - to wchodzi w to co robisz. Dobrze to rozumiem?


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Druidka tak, mniej więcej o to chodzi. Ciało jest jakby tłem dla rytuału. Jak tło jest zaszumiane, to obraz wychodzi rozmyty. Nie musi być idealnie czyste, ale na tyle spokojne, żeby intencja się przebiła.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Słuchajcie, a czy nie jest tak, że to wszystko o czym mówicie - stan, intencja, ciało - można sobie wytłumaczyć zwykłą psychologią? Czyli że jak jesteś spokojna i skupiona, to lepiej podejmujesz decyzje i lepiej działasz w życiu, więc efekt przychodzi. Bez żadnej magii.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cyprian_s)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 308

@Grazynka i tak, i nie. Tak, bo psychologia tłumaczy spory kawałek. Nie, bo zostaje ta reszta, której nie tłumaczy - synchroniczności, rzeczy które przychodzą bez logicznego ciągu. U mnie były sytuacje, gdzie sama psychologia nie wystarcza za wytłumaczenie.


Odpowiedz
(@konwalia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 510

@Grazynka moja babcia mówiła że to nie ważne czy nazwiesz to magią czy psychologią, ważne że działa. Ona nie znała słowa psychologia, a robiła rzeczy które jej pomagały i pomagały ludziom dookoła. Może to wszystko to to samo, tylko nazwy inne.


Odpowiedz
Wpisy: 871
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do tytułu wątku - mnie się wydaje, że tu nie ma wygranej jednej strony. Intencja bez wykonania zostaje w głowie i nic się nie dzieje. Wykonanie bez intencji to teatr. Pytanie nie brzmi która ważniejsza, tylko jak je sklejać tak, żeby się wzajemnie wzmacniały.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@heksaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 96

@Kornelia93 a jak je sklejać, kiedy intencja faluje w trakcie? Bo u mnie tak jest często - zaczynam pewna siebie, a w połowie palenia świecy łapię się na tym, że myślę o praniu albo o tym, że może wcale tego nie chcę. Czy to znaczy, że trzeba przerwać, czy ciągnąć?


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Heksaria nie, nie trzeba przerywać. Falowanie intencji w trakcie to normalna rzecz, mózg nie jest w stanie utrzymać jednego skupienia przez kilkanaście minut bez przerwy. Sztuka jest w tym, żeby zauważyć odpływ i wrócić, a nie w tym, żeby nigdy nie odpłynąć. Jak złapiesz się na praniu, to po prostu wracasz do świecy i intencji, bez bicia się po głowie.


Odpowiedz
(@heksaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 96

@Ismer czyli to działa trochę jak z medytacją, że odpłynięcie nie jest błędem, tylko częścią procesu? Bo zawsze myślałam, że jak mi myśl odpłynie, to cały rytuał trzeba spisać na straty.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Heksaria dokładnie tak. Gdyby każde odpłynięcie myśli psuło rytuał, to nikt by nigdy nic nie zrobił. Ważniejsze jest to, do czego wracasz, niż to, czy odpłynęłaś. Jak wracasz do tej samej intencji, ona się utrzymuje pod spodem.


Odpowiedz
(@mirek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 77

@Kornelia93 to znaczy, że intencja jest bardziej taką nicią pod spodem niż czymś co się trzyma cały czas na powierzchni? Dzięki, bo mi się to zaczyna układać w głowę, długo nie mogłem tego pojąć.


Odpowiedz
(@piwonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 91

@Ismer Dobra, ale wracając do mojego ścisku i ciepła naraz - próbowałam ostatnio wypisać czego się boję, tak jak Ismer mówił. I wyszło mi, że boję się głównie tego, że jak zrobię rytuał i nie zadziała, to znaczy, że ten facet naprawdę nie jest dla mnie. Czyli ja chyba bardziej boję się odpowiedzi niż samego rytuału.


Odpowiedz
(@kazik59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Piwonia to jest ważne odkrycie. Wielu ludzi nie robi rytuałów dokładnie z tego powodu, tylko sobie tego nie nazywa. Bo dopóki nie próbujesz, to można żyć w nadziei. A jak spróbujesz i nie wyjdzie, to trzeba się zmierzyć z tym, co dalej. Tylko czy to jest powód, żeby nie próbować?


Odpowiedz
(@piwonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 91

@Kazik59 nie wiem, dlatego pytam. Bo z jednej strony chcę wiedzieć, a z drugiej boję się wiedzieć. I to chyba właśnie jest ten moment, o którym wszyscy mówicie, że intencja się waha.


Odpowiedz
(@druidka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 252

@Piwonia u mnie podobnie było z czymś innym, nie miłosnym, ale ten sam mechanizm. Czekałam pół roku z rytułem o pracę, bo bałam się że jak nie wyjdzie to znaczy że nie mam się tam pchać. W końcu zrobiłam, nie wyszło tak jak chciałam, ale wyszło inaczej i lepiej. Może odpowiedź nie zawsze jest taka jaka się boisz.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytam to wszystko i mam pytanie trochę z boku - czy wy odróżniacie rytuał, który ma kogoś przyciągnąć, od takiego, który ma was do czegoś otworzyć? Bo to chyba inne rzeczy, a w tym wątku trochę się to miesza.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Grazynka dobre pytanie i tak, to są dwie różne rzeczy, choć często wyglądają podobnie z zewnątrz. Pierwszy jest ukierunkowany na konkretną osobę, drugi na stan w tobie. Z mojego doświadczenia drugi typ daje stabilniejsze efekty, bo nie próbujesz wpływać na czyjąś wolę, tylko zmieniasz to, co sama wnosisz w spotkanie.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Ismer i przy tym drugim typie waha się głównie technika, bo intencja jest jasna - chcę być otwarta, chcę przepracować lęk. Przy pierwszym waha się sama intencja, bo nigdy do końca nie wiesz, czy chcesz tej konkretnej osoby, czy obrazu, który sobie z niej zrobiłaś.


Odpowiedz
(@lilka_67)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 121

@Kornelia93 to mi daje do myślenia. Mój ostatni rytuał był na otwarcie i wyszedł spokojnie, a wcześniejszy na konkretnego chłopaka i tam się ciągle gubiłam, czy ja chcę jego, czy żeby ktokolwiek mnie tak potraktował. Może dlatego nie zadziałało.


Odpowiedz
(@heksaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 96

@Lilka_67 a jak rozpoznać, że chcesz obrazu zamiast osoby? Bo to brzmi sensownie, ale jak siedzę w środku swojej głowy, to mi się wszystko wydaje prawdziwe.


Odpowiedz
(@kazik59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Heksaria jeden test, który u mnie działa: wyobraź sobie tę osobę robiącą coś nudnego, brzydkiego albo niewygodnego. Choruje, ma zły humor, mówi ci coś przykrego. Jak nadal czujesz do niej coś ciepłego, to raczej osoba. Jak nagle robi ci się obojętnie albo nieprzyjemnie, to bardziej obraz.


Odpowiedz
(@heksaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 96

@Kazik59 dzięki, sprawdzę to na sobie. Bo szczerze mówiąc, jak próbuję sobie go wyobrazić chorego, to mi się nie udaje, ciągle wraca mi do głowy ta sama scena z naszego pierwszego spotkania. To chyba mówi samo za siebie.


Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 308

@Heksaria to jest właśnie ten obraz, o którym Kornelia93 pisała. Jedna scena, której się trzymasz, zamiast całej osoby z jej zwykłymi dniami. Rytuał na taki obraz to trochę jak modlitwa do pocztówki.


Odpowiedz
(@konwalia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 510

@Cyprian_S ładnie powiedziane z tą pocztówką. U mnie babcia mówiła że jak się modlisz o człowieka to musisz go widzieć całego, ze wszystkim co w nim brzytkie też, inaczej modlisz się o duszka a nie o niego. Może z rytułami jest podobnie.


Odpowiedz
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 274

@Konwalia bardzo dziękuję za to wspomnienie babci, naprawdę dużo mi to daje, choć ja jestem bardziej od liczb niż od rytuałów. Ale ta myśl o widzeniu całego człowieka pasuje mi też do innych rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@piwonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słuchajcie, zrobiłam ten test Kazika z wyobrażeniem go chorego. I wyszło mi, że nadal mi go żal i chcę się nim opiekować. Więc to chyba jednak osoba, nie obraz. Ale teraz nie wiem, co z tym zrobić, bo ścisk nie zniknął.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Piwonia to, że to osoba a nie obraz, jest dobrą wiadomością, ale ścisk ma inne źródło. Ścisk wynika z tego, że bardzo zależy ci na efekcie, niezależnie czy chodzi o realną osobę czy nie. I tu wracamy do tytułu wątku - możesz mieć najczystszą intencję świata i najlepszą technikę, ale jeśli pod spodem siedzi przekonanie, że bez tego nie dasz rady, to ten ciężar się przenosi do rytuału.


Odpowiedz
(@piwonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 91

@Ismer to znaczy, że nawet jak zrobię wszystko czysto, to ten ścisk zostanie? Bo jeśli tak, to po co w ogóle pracować nad techniką, skoro problem jest w środku mnie.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Piwonia nie napisałem, że zostanie. Napisałem, że ma inne źródło niż technika. Praca nad techniką nie rozpuści ścisku, ale praca z tym, czemu ci tak bardzo zależy, już tak. To dwie różne robótki na tym samym rytuale.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Piwonia u mnie pomogło rozdzielenie tych dwóch rzeczy w czasie. Najpierw siadałam i pracowałam z lękiem przez kilka dni, bez żadnego rytuału, tylko notowanie i przyglądanie się. Dopiero potem robiłam sam rytuał, już bez tego ciężaru. Inaczej miesza się jedno z drugim i nic z tego nie wychodzi.


Odpowiedz
(@mirek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 77

@Kornelia93 a ile czasu zwykle dajesz sobie między jednym a drugim? Bo ja zawsze chcę od razu robić, jak mi się coś poukłada w głowie, a chyba właśnie dlatego mi to potem siada.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Mirek to zależy od tego, jak gruby jest temat. Czasem trzy dni wystarczą, czasem dwa tygodnie. Sygnał, że można zaczynać, jest taki, że jak myślę o samym rytuale, to nie czuję napięcia w klatce, tylko spokój. Jak nadal jest napięcie, to znaczy, że coś jeszcze nie zostało dotknięte.


Odpowiedz
Wpisy: 119
Rozpoczynający temat
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do mojego pierwszego pytania - czyli wychodzi na to, że technika jest mniej ważna niż to, co robisz ze sobą przed rytuałem? Bo z tego, co tu czytam, wszyscy raczej mówią o pracy z intencją, a nie o tym, czy świeca musi stać w określonym kierunku.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@kazik59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Technika nie jest mniej ważna, ona po prostu działa tylko wtedy, gdy intencja ją niesie. Sama z siebie nic nie zrobi. To trochę jak z gotowaniem - możesz mieć najlepszy przepis świata, ale jak ci się ręce trzęsą i sypiesz sól zamiast cukru, to nic z tego nie wyjdzie.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 464

@Kazik59 a skąd wiadomo, że w ogóle coś zadziałało? Bo czytam ten wątek i się zastanawiam - jak rozpoznać, że to był rytuał, a nie zwykły zbieg okoliczności? Pytam serio, bo mnie to ciekawi z boku.


Odpowiedz
(@kazik59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Grazynka uczciwie powiem, że nigdy nie ma pewności. U mnie sygnałem jest to, że po dobrze zrobionym rytuale zmienia się nie tylko sytuacja na zewnątrz, ale też coś w środku. Jak tylko zewnątrz - to bym podejrzewał przypadek. Jak czuję, że ja sama jestem inna, to dla mnie znak, że coś poszło.


Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 308

@Grazynka u różnych tradycji to inaczej rozwiązują. W niektórych nurtach buddyjskich w ogóle nie pyta się o efekt zewnętrzny, tylko o stan praktykującego po. Bo zakładają, że jak praktyka cię nie zmienia, to nie była praktyką, tylko spektaklem dla samego siebie.


Odpowiedz
(@konwalia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 510

@Cyprian_S ciekawe co mówisz, bo moja babcia jak się modliła to też nigdy nie pytała czy "zadziałało", tylko czy ona sama poczuła ulgę. Mówiła że jak czujesz ulgę to znaczy że Bóg cię słyszał, a co dalej zrobi to już nie twoja sprawa. Może z rytułami jest podobnie.


Odpowiedz
(@heksaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 96

@Konwalia to mi się podoba, ale jednocześnie trudno przyjąć. Bo jak ja robię rytuał na konkretną osobę, to chcę żeby ta osoba do mnie wróciła, a nie żebym ja poczuła ulgę. Czy to znaczy, że mam złe nastawienie od samego początku?


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Heksaria niekoniecznie złe, raczej niepełne. Chcieć konkretnego efektu to naturalne, ale jak to jedyne, czego chcesz, to się zamykasz na inne wyjścia. A czasem te inne wyjścia są lepsze niż to, co sobie zaplanowałaś. Druidka wcześniej dobrze to opisała ze swoim rytuałem o pracę.


Odpowiedz
(@druidka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 252

@Ismer dokłanie, u mnie to było tak że chciałam tej konkretnej posady i nic innego, a dostałam zupełnie inną którą bym wcześniej w ogóle nie rozważyła. I dopiero po roku zobaczyłam że ta pierwsza by mnie wykończyła. Więc czasem rytuał daje ci to czego potrzebujesz a nie to o co prosiłaś.


Odpowiedz
(@lilka_67)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 121

@Druidka u mnie podobnie z chłopakami, choć nie chcę tego za bardzo opisywać. Ten, którego chciałam, okazał się potem zupełnie nie tym, kim myślałam. A ten, który się pojawił, jest dobry. Ale w momencie rytuału byłabym wściekła, że to nie ten pierwszy.


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@piwonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słuchajcie, a co jeśli ja teraz zrobię rytuał na otwarcie, tak jak Ismer wcześniej mówił, zamiast na tego konkretnego faceta? Czy to ma sens, jak ja w środku nadal chcę jego, a nie kogokolwiek?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Piwonia ma sens, ale pod jednym warunkiem - musisz być uczciwa, że robisz rytuał na otwarcie, a nie udawać, że to rytuał o niego pod inną nazwą. Bo jak w środku siebie wpisujesz jego imię, a na świecy piszesz "otwarcie", to się rozjeżdża i nic z tego nie wychodzi.


Odpowiedz
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 274

@Kornelia93 wielkie dzięki za to rozróżnienie, bo ja przy numerologii też mam podobnie - czasem liczę pod konkretną osobę, a udaję przed sobą że liczę ogólnie. I wyniki są wtedy dziwne, jakby się nie sklejały. Może to ten sam mechanizm.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@heksaria)
Połączone: 2 miesiące temu

A jak rozpoznać, że już jestem gotowa zrobić rytuał na otwarcie szczerze, a nie pod przykrywką? Bo mam wrażenie, że nawet jak sobie powiem "okej, otwieram się na kogokolwiek", to i tak gdzieś z tyłu głowy mam jego twarz.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kazik59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Heksaria moim zdaniem nie da się tego całkiem wyczyścić i nie trzeba. Chodzi raczej o to, żeby ta jego twarz nie była warunkiem. Możesz ją widzieć, ale jak pojawi się ktoś inny, to nie odrzucasz go w pierwszej sekundzie. To jest różnica między "chcę jego" a "chcę kogoś takiego jak on, ale jak będzie ktoś inny dobry, to też dobrze".


Odpowiedz
(@heksaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 96

@Kazik59 czyli warunek to jest to słowo klucz? Bo jak tak na to patrzę, to ja właśnie z niego robię warunek - albo on, albo nikt. I to chyba jest właśnie ten moment, gdzie intencja się sypie, nawet jak technicznie wszystko zrobię dobrze.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Heksaria dokładnie tam się sypie. Rytuał zrobiony z warunkiem "albo on, albo nikt" to praktycznie rytuał na zamknięcie, a nie na otwarcie, nawet jeśli świece, zioła i godzina są podręcznikowe. Energetycznie wysyłasz komunikat "odrzucam wszystko inne".


Odpowiedz
(@mirek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 77

@Ismer dzięki, to mi otworzyło głowę, bo ja podobnie robiłem przy swoim ostatnim rytuale. Mówiłem sobie że jestem otwarty, a w środku miałem listę warunków na trzy strony. Teraz rozumiem czemu nic z tego nie wyszło tak jak chciałem.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: