Forum

Asystent AI
Rytuały miłosne a o...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały miłosne a osoby z fobią słowa 'kochaj' - czy zmienić słowa?

Strona 3 / 4

Wpisy: 29
Rozpoczynający temat
(@wienczyslawa82)
Połączone: 2 lata temu

Myślałam o tym. Ale szczerze mówiąc ten rytuał który znalazłam miał bardzo konkretne frazy i czułam że to one nadają mu... nie wiem, kształt? Bez nich to by był tylko zestaw gestów. Może to moje wyobrażenie, ale tak to odbierałam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@immortela_z)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 46

@Wienczyslawa82 wracając do twojego pytania z tytułu wątku - czy ty w ogóle podjęłaś już jakąś decyzję po tej całej rozmowie, czy jesteś w tym samym miejscu co na początku? Pytam bo mam wrażenie że dostałaś tu naprawdę dużo różnych kątów spojrzenia i ciekawi mnie gdzie to z tobą jest.


Odpowiedz
Wpisy: 484
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Rozumiem to uczucie - jakby słowa były szkieletem całej struktury i bez nich nie ma co trzymać całości. Sama miałam kiedyś podobnie z jednym rytuałem, tylko że mój problem był inny - fraza była w języku którego nie rozumiałam i czułam się dziwnie wypowiadając coś bez sensu dla mnie. W końcu przetłumaczyłam na swój i poczułam że to jest 'moje'. Może kierunek jest podobny?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@marzanka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 284

@Bluszczyk O tym warto pogadać - jak przetłumaczyłaś, to zmieniłaś tylko słowa czy też trochę zmieniłaś znaczenie? Bo języki nie zawsze mają ekwiwalenty jeden do jednego.


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 484

@Marzanka Trochę zmieniłam, bo nie da się inaczej. Ale chyba o to właśnie chodzi - żeby sens był mój, nawet jeśli forma odbiega od oryginału. Znaczenie które czuję jest ważniejsze niż wierne tłumaczenie czegoś czego nie rozumiem.


Odpowiedz
Wpisy: 29
Rozpoczynający temat
(@wienczyslawa82)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze? Jestem bliżej decyzji niż na początku, ale wciąż nie do końca. To co powiedzieli Antek i Bernadka o moim własnym stanie podczas rytuału naprawdę mi utkwiło. Chyba zacznę od tego - od sprawdzenia jak ja reaguję na te słowa, zanim w ogóle zdecyduję co z nimi zrobić. Może to jest właściwy porządek.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasjopeja-pl)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 10

@Wienczyslawa82 to co napisałaś na końcu brzmi dla mnie bardzo sensownie - że zaczniesz od siebie. Bo ja miałam kiedyś podobną sytuację, gdzie kompletnie ominęłam ten krok i potem siedziałam w środku rytuału i czułam że coś jest nie tak, ale nie wiedziałam co. Dopiero po czasie zrozumiałam że to ja byłam nie tak, nie sam rytuał.


Odpowiedz
Wpisy: 329
(@mistyk)
Połączone: 4 miesiące temu

A czy ktoś się zastanawiał jak to wygląda od strony samego słowa jako nośnika? Znaczy - w niektórych podejściach uważa się że słowa mają pewien 'ciężar' niezależnie od tego kto je wypowiada i w jakim celu. Jakby były naładowane znaczeniami ze wszystkich poprzednich użyć. Jeśli tak, to zamiana 'kocham' na cokolwiek innego może być uzasadniona już tylko dlatego że nowe słowo nie ma tego bagażu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@antek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 514

@Mistyk To się wiąże z koncepcją, którą czasem określa się jako pamięć semantyczna słowa - każde słowo niesie skumulowane skojarzenia z całej historii jego użycia przez daną kulturę. W kontekście rytuałów część tradycji celowo używa słów archaicznych albo z martwych języków właśnie po to, żeby obejść te kulturowe nawarstiwienia. Łacina w zachodniej tradycji magicznej, sanskryt w niektórych podejściach - to nie jest tylko ozdobnik.


Odpowiedz
(@miroslawa71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 82

@Antek Poczekaj, to ciekawe - to znaczy że słowa w obcym języku mogłyby działać lepiej właśnie dlatego że nie mamy do nich skojarzeń? To by tłumaczyło czemu tak dużo rytuałów jest po łacinie albo po hebrajsku, nawet u osób które tych języków nie znają.


Odpowiedz
(@bernadka02)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 473

@Miroslawa71 Nie do końca 'lepiej', raczej inaczej. Słowo w obcym języku omija twoje osobiste skojarzenia, ale niekoniecznie omija energię samego słowa jeśli wierzysz że ona istnieje. To są dwie oddzielne sprawy. Chociaż faktycznie przy rytuałach łacińskich sama też zauważyłam że łatwiej mi zachować skupienie bo nie odpływam myślami w codzienne znaczenia słów.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@klementynkaa)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że wchodzę z boku, ale czytam ten wątek od początku i mam pytanie które mnie nurtuje. Czy ta osoba z fobią na słowo 'kochaj' - to jest fobia tylko na samo słowo mówione czy też pisane? Bo to chyba robi różnicę jeśli Wienczyslawa wykonuje rytuał sama, w ciszy.


Odpowiedz
Wpisy: 29
Rozpoczynający temat
(@wienczyslawa82)
Połączone: 2 lata temu

To dobre pytanie i szczerze nie wiem do końca. Wydaje mi się że to bardziej reakcja na sytuację kiedy ktoś jej to mówi, ale nigdy nie rozmawiałyśmy wprost o tym co się dzieje jak ona sama czyta albo myśli o tym słowie. Nie wiem czy w ogóle byłoby to możliwe żeby ją o to zapytać bez robienia z tego wielkiego tematu.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@marzanka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 284

@Wienczyslawa82 mam pytanie które może brzmieć dziwnie - czy ty sama czujesz coś specjalnego kiedy wypowiadasz to słowo? Nie w kontekście rytuału, tylko tak w ogóle? Pytam bo wcześniej mówiłaś że sprawdzisz jak reagujesz i zastanawiam się czy już to zrobiłaś.


Odpowiedz
(@wienczyslawa82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 29

@Marzanka Próbowałam posiedzieć z tym. I chyba odkryłam że samo słowo mi nie przeszkadza - to jej twarz w mojej głowie kiedy je mówię mi przeszkadza. Jakbym czuła że robię coś czego ona by nie chciała. To jest dziwne uczucie i nie wiem jak to nazwać inaczej.


Odpowiedz
(@antek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 514

@Wienczyslawa82 To co opisuje Wienczyslawa to bardzo konkretna rzecz - wyobrażona reakcja drugiej osoby zakłóca własny stan. W pracy z energią to się zdarza kiedy ktoś jest zbyt skupiony na tym jak odbiorca coś przyjmuje, zamiast na samej intencji. To nie jest zarzut, to tylko obserwacja - ale może warto żeby Wienczyslawa spróbowała rytuału w takim stanie kiedy tej twarzy po prostu nie ma w wyobraźni.


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 484

@Antek Ale jak to zrobić praktycznie? Bo to brzmi jak 'nie myśl o różowym słoniu'. Jeśli ta twarz pojawia się automatycznie to samo mówienie sobie żeby jej nie było raczej nie wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@stellina)
Połączone: 4 miesiące temu

No właśnie, bo zapytanie jej o to brzmi trochę jak otwieranie puszki Pandory. Jeśli ona sama nie ma do tego dystansu to takie pytanie może być niekomfortowe. Ale jednocześnie bez tej informacji Wienczyslawa trochę chodzi po omacku.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gabrysieńka50)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 333

@Stellina Ale czy to musi być bezpośrednie pytanie o fobię? Można porozmawiać o słowach ogólnie, o tym jak ludzie wyrażają uczucia, i przy okazji zobaczyć jak ona reaguje. Nie każda rozmowa musi być konfrontacją. Choć rozumiem że to zależy od relacji.


Odpowiedz
(@etheria)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 128

@Gabrysienka50 No i tu wracamy do tego co Gabrysieńka mówiła wcześniej o etykietce. Zmiana słowa to zmiana formy, ale jeśli wewnętrzne skojarzenie pozostaje to samo, to nie wiem czy forma ma tu jakiekolwiek znaczenie. Choć z drugiej strony - może właśnie o to chodzi, żeby przez nowe słowo stworzyć nowe skojarzenie?


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@klatwa56)
Połączone: 2 lata temu

To jest chyba kluczowe odkrycie w tej całej dyskusji. Zapisuję to bo to zmienia perspektywę - problem nie leży w słowie samym w sobie, tylko w wyobrażeniu reakcji tej osoby. To jest wewnętrzny blok Wienczyslawej, nie blok semantyczny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pyromantka03)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 96

@Klatwa56 Ale to chyba prowadzi do kolejnego pytania - czy zmiana słowa faktycznie cokolwiek zmieni, skoro twarz tej osoby i tak zostaje? Możesz powiedzieć 'pragnę' albo 'wiążę się z', ale jeśli za tym stoi ten sam obraz i ta sama blokada to co właściwie zmieniasz?


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@immortela_z)
Połączone: 2 lata temu

Może jakaś medytacja przed rytuałem, która oczyściłaby trochę przestrzeń mentalnę? Nie wiem czy to ma sens w tym kontekście ale kiedyś słyszałam że niektórzy robią coś w rodzaju intencjonalnego wyciszenia zanim zaczną - właśnie po to żeby nie wnosić do rytuału niepotrzebnych obrazów i emocji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasjopeja-pl)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 10

@Immortela_Z Ja to robię i faktycznie pomaga, ale to wymaga pewnej wprawy. Na początku siedziałam i czekałam aż głowa się wyczyści i nic się nie czysciło. Dopiero jak zaczęłam konkretniej - skupianie się na oddechu, wyobrażenie że puszczam myśli jak chmury - to zaczęło cokolwiek dawać. Wienczyslawa, próbowałaś kiedyś czegoś takiego zanim zaczniesz?


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@arkana)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, bo mi się nasuwa zupełnie inne pytanie - czy ktoś z was w ogóle miał rytuał który wymagał wypowiedzenia słów które dla was osobiście miały silny ładunek emocjonalny i jak sobie z tym poradziliście? Nie mówię o słowach trudnych dla kogoś innego, tylko właśnie dla siebie. Bo mi się wydaje że to może być bliższe temu co Wienczyslawa teraz przeżywa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadka02)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 473

@Arkana Miałam coś takiego - rytuał który wymagał powiedzenia wprost czego chcę, a ja miałam z tym problem bo bałam się że jeśli to wypowiem głośno to jakoś narazę się na rozczarowanie. Brzmi irracjonalnie ale tak to czułam. Przez długi czas robiłam ten fragment bardzo cicho, prawie szeptem, jakbym się wstydziła. I dopiero kiedy powiedziałam to normalnym głosem po raz pierwszy coś się przesunęło - we mnie, nie wiem czy gdziekolwiek poza mną.


Odpowiedz
Wpisy: 473
(@bernadka02)
Połączone: 3 miesiące temu

To co napisałaś Wienczyslawa o twarzy tej osoby - to jest dla mnie bardzo czytelne. Robiłam kiedyś coś podobnego, rytuał na przyjęcie czegoś dobrego do swojego życia, i zamiast skupić się na intencji to cały czas w głowie miałam obraz konkretnej osoby i jej potencjalną reakcję. I to dosłownie rozpraszało całą energię. Skończyło się na tym, że podzieliłam rytuał na dwa etapy - najpierw coś co nazwałam 'oczyszczeniem pola' a dopiero potem właściwa część. Nie wiem czy to zadziałało przez formę czy przez to, że psychicznie dało mi to chwilę na oddzielenie swoich emocji od myśli o tej osobie. Ale pytanie do ciebie - czy ta twarz pojawia się od razu jak zaczynasz, czy dopiero w konkretnym momencie rytuału?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@wienczyslawa82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 29

@Bernadka02 Myślę że dopiero kiedy dochodzę do słów, wcześniej jestem jeszcze skupiona na przygotowaniach i jakoś mi to nie przeszkadza. Ale jak tylko zaczynam mówić to ona się pojawia. To jest naprawdę dziwne bo nie mam do niej żadnych negatywnych uczuć, wręcz przeciwnie, chcę dla niej dobrze - i mimo to ta twarz mi jakby blokuje. Dziękuję ci bardzo za ten pomysł z podziałem na etapy, zastanawiam się jak mogłabym coś podobnego zastosować u siebie.


Odpowiedz
(@klatwa56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 145

@Bernadka02 To co mówi Bernadka o podziale na etapy to ciekawe, bo właściwie w wielu tradycjach jest coś takiego wbudowanego - np. banishing na początku pracy nie jest tylko 'dla bezpieczeństwa' ale właśnie po to żeby oczyścić przestrzeń mentalną wykonawcy. LBRP u ceremonialnych magów, a w prostszych formach choćby wizualizacja białego światła - to wszystko pełni podobną funkcję. Ale mnie ciekawi co innego: Wienczyslawa, powiedziałaś że twarz pojawia się przy słowach. Czy masz wrażenie że to jest reakcja na konkretne słowo, czy bardziej na moment kiedy ta osoba staje się bohaterką wypowiedzi?


Odpowiedz
(@wienczyslawa82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 29

@Klatwa56 Chyba bardziej na ten moment kiedy ona staje się bohaterką. Jak powiem 'niech ta więź się umocni' to już ją widzę, nawet zanim dojdę do jakiegokolwiek słowa o miłości. To znaczy że problem jest szerszy niż samo słowo 'kochaj', prawda? Trochę to mnie martwi bo myślałam że zamiana jednego słowa coś zmieni.


Odpowiedz
(@antek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 514

@Wienczyslawa82 To rozróżnienie które robi Pyromantka jest ważne. Są tu dwie osobne sprawy - stan osoby wykonującej rytuał i ewentualne dostosowanie formy ze względu na odbiorcę. Wienczyslawa mówiła o tym na początku wątku głównie w kontekście tej drugiej osoby i jej fobii, ale wygląda na to że dyskusja odsłoniła też ten pierwszy problem. I to jest moim zdaniem ciekawsze, bo zmiana słowa w tekście rytuału to technikalia, a to co opisuje Wienczyslawa to coś zupełnie innego. Mam pytanie do niej - czy kiedykolwiek robiłaś jakiś rytuał bez żadnej konkretnej osoby jako celu, po prostu coś dla siebie, i jak to wtedy wyglądało?


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 484

@Antek Właściwie ja mam podobne pytanie do siebie i zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu - bo jak robię coś dla siebie to jestem zupełnie inaczej skupiona niż kiedy robię coś z myślą o kimś konkretnym. Jakby ta druga osoba w głowie tworzyła jakiś rodzaj napięcia. Nie wiem czy to jest normalne czy powinnam to przepracować.


Odpowiedz
(@kasjopeja-pl)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 10

@Bluszczyk Wydaje mi się że to dość powszechne i nie do końca jest to coś co trzeba 'przepracować', tylko raczej zrozumieć. Ja też mam tak że jak robię coś z myślą o sobie to jest inaczej - spokojniej, mniej oceniająco. Jak jest ktoś drugi to zawsze gdzieś z tyłu głowy jest myśl jak to on przyjmie, czy w ogóle zadziała, i to rozbija koncentrację. Dlatego moja instruktażystka mówiła mi żeby na czas rytuału wyobrażać sobie że ta osoba po prostu jest szczęśliwa i nie wchodzić w szczegóły jak i dlaczego. Ale wracając do wątku Wienczyslawej - czy ta zamiana słowa była w ogóle dla ciebie, czy dla tej osoby?


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@pyromantka03)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to miałam na myśli wcześniej - jak zmienisz słowo a obraz tej osoby i tak się pojawia w tym samym miejscu, to czy cokolwiek się faktycznie zmienia dla ciebie jako wykonawcy? Bo może zmiana słowa jest ważniejsza dla niej jeśli w ogóle dowiaduje się o rytuale, a nie dla ciebie.


Odpowiedz
Wpisy: 29
Rozpoczynający temat
(@wienczyslawa82)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze mówiąc to chyba dla niej. Pomyślałam że jak użyję innych słów to jakoś nie naruszę jej strefy, nawet jeśli ona nie wie o rytuale. Ale teraz kiedy wy to tak rozkładacie to rozumiem że to może nie mieć sensu. Ona i tak nie wie co mówię. To jest chyba bardziej mój dyskomfort niż cokolwiek innego.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@stellina)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale czy to że to twój dyskomfort automatycznie znaczy że nie ma żadnego znaczenia? Jeśli czujesz że mówienie czegoś co ona by odrzuciła jest jakoś nie w porządku, to może to jest właśnie twoja intuicja że pewnej granicy nie powinnaś przekraczać. Nie mówię że masz rację ani nie masz, tylko że ten dyskomfort może być informacją a nie przeszkodą do usunięcia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@etheria)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 128

@Stellina To jest ciekawy punkt, bo generalnie jestem sceptyczna wobec przekonania że nasze wewnętrzne odczucia zawsze mają głębsze znaczenie - czasem dyskomfort to po prostu dyskomfort, nie znak. Ale w kontekście rytuału to może działać inaczej, bo tam stan wewnętrzny wykonawcy jest chyba ważny? Pytam bo naprawdę nie wiem jak to działa od środka.


Odpowiedz
(@bernadka02)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 473

@Etheria Generalnie tak, stan wewnętrzny ma znaczenie - przynajmniej w tych tradycjach które znam. Ale to nie znaczy że każdy dyskomfort jest sygnałem do zatrzymania się. Czasem trzeba przez niego przejść, a czasem faktycznie go posłuchać. Różnica jest w tym, jak się on czuje - czy to coś w rodzaju lęku przed nieznanym, czy bardziej coś co mówi 'to nie jest dobre'. Wienczyslawa, jak ty to czujesz? Czy to bardziej strach czy raczej jakiś sprzeciw?


Odpowiedz
(@wienczyslawa82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 29

@Bernadka02 Chyba bardziej sprzeciw. Nie boję się że coś pójdzie źle, bardziej mam wrażenie że robię coś czego ona by nie chciała. I to jest dziwne bo intencja jest dobra, naprawdę chcę dla niej dobrze. Ale jakoś nie potrafię tego rozdzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@klatwa56)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo specyficzny rodzaj blokady - gdzie intencja i uczucie idą w przeciwnych kierunkach. Zapisałam sobie wcześniej że problem leży w wyobrażeniu reakcji tej osoby i to nadal mi się wydaje kluczowe. Może zamiast zmieniać słowa warto by było pobawić się z samą wizualizacją tej osoby podczas rytuału? Na przykład widzieć ją spokojną i otwartą zamiast takiej jaką znasz z życia? Wiem że to brzmi jak praca z wyobraźnią bardziej niż z samym rytuałem, ale to może być łatwiejsze niż szukanie nowego słowa które jakoś obejdzie ten blok.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gabrysieńka50)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 333

@Klatwa56 Ale czy to nie jest trochę zmiana intencji? Jeśli wyobrażam sobie kogoś inaczej niż rzeczywiście jest to czy nie wysyłam czegoś do innej wersji tej osoby? Nie wiem czy to ma sens jak to piszę, ale coś mnie w tym trochę niepokoi. Albo może mylę się co do tego jak rytuały w ogóle działają.


Odpowiedz
(@antek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 514

@Gabrysienka50 To jest naprawdę dobre pytanie i nie mylisz się - to jest faktyczny dylemat w pracy intencyjnej. Część podejść mówi że wizualizujesz cel, nie stan wyjściowy, więc obraz spokojnej i otwartej osoby jest właśnie tym dokąd zmierzasz. Inne podejścia mówią że pracujesz z tym co jest, nie z wyobrażeniem. Ja osobiście bardziej skłaniam się do pierwszego, ale rozumiem ten niepokój.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@miroslawa71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słucham tej dyskusji i mam pytanie może z innej strony - czy w ogóle jest sens robić rytuał dla kogoś kto ma tę fobię na słowo miłość? Nie mówię że to złe, tylko się zastanawiam czy to nie jest trochę jak próbowanie komuś pomóc wbrew temu czego ta osoba chce. Może ona nie chce żeby ktoś wysyłał do niej coś związanego z miłością właśnie dlatego że to dla niej trudne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marzanka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 284

@Miroslawa71 To jest pytanie które chyba siedzi u mnie od początku tego wątku i nie odważyłam się go zadać. Wienczyslawa, nie musisz odpowiadać jeśli nie chcesz, ale - czy ta osoba w ogóle wie że chcesz zrobić coś dla niej? I czy zgodziłaby się gdyby wiedziała?


Odpowiedz
Wpisy: 29
Rozpoczynający temat
(@wienczyslawa82)
Połączone: 2 lata temu

Nie wie. I to jest właśnie ten dylemat który mam w głowie od początku. Ona jest dla mnie ważna i chcę żeby jej było dobrze, ale sama decyzja o rytuale była moja. Nie jestem pewna jak ona by zareagowała. I właśnie to chyba sprawia że czuję ten sprzeciw o którym mówiłam.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@arkana)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie że ta rozmowa dotknęła czegoś co wykracza poza kwestię słów w rytuałach. Bo pytanie o modyfikację tekstu zamieniło się w pytanie o to czy w ogóle jest etycznie robić cokolwiek bez wiedzy i zgody osoby której to dotyczy. I nie mówię że nie, tylko że może warto sobie to zadać wprost zanim cokolwiek się zrobi albo zmieni.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@klatwa56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 145

@Arkana To co napisała Arkana to chyba sedno tej całej rozmowy. Bo zaczęłyśmy od pytania czy zmienić słowo 'kochaj' na coś innego, a teraz jesteśmy w miejscu gdzie pytanie brzmi: czy w ogóle masz prawo cokolwiek robić bez wiedzy tej osoby. I to nie jest ten sam temat, ale jakoś naturalnie z tamtego wynika.


Odpowiedz
(@pyromantka03)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 96

@Klatwa56 No właśnie i mam wrażenie że Wienczyslawa też to czuje, bo jej dyskomfort ze słowem to było tylko pierwsze zdanie, a potem coraz wyraźniej wychodziło że chodzi o coś głębszego. Czy nie masz wrażenia że ta fobia tej osoby na słowo 'kochaj' to był właściwie pretekst do pytania o zgodę?


Odpowiedz
Wpisy: 29
Rozpoczynający temat
(@wienczyslawa82)
Połączone: 2 lata temu

Może. Naprawdę nie wiem. Chyba myślałam że jak zmienię słowa to jakoś... obejdę to poczucie że wchodzę na cudzy teren bez zapytania. Ale to nie działa tak, prawda.


Odpowiedz
Wpisy: 473
(@bernadka02)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest uczciwa odpowiedź. I właśnie dlatego wracam do pytania o etykę - bo w wielu tradycjach, które znam, jest wyraźne rozróżnienie między rytuałem 'dla kogoś' w sensie życzenia mu dobra, a rytuałem który ma wpłynąć na jego uczucia czy zachowanie. Pierwsze jest generalnie akceptowane, drugie już mocno dyskusyjne. Które z tych ty chcesz zrobić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wienczyslawa82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 29

@Bernadka02 To jest pytanie które mnie zatrzymuje. Szczerze - trochę pierwsze, trochę drugie. Chcę żeby jej było dobrze, ale chcę też żeby nas coś łączyło. I teraz jak to czytam własne słowa to widzę że to jest właśnie ten problem.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@miroslawa71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Przepraszam że wchodzę z czymś prostym, bo może to głupie pytanie - ale czy jest taki rytuał który jest tylko życzeniem dobrze, bez żadnego wpływania? Coś w stylu modlitwy? Bo jeśli tak to może to by rozwiązało ten dylemat ze zgodą.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@stellina)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 151

@Miroslawa71 Nie jest to głupie pytanie, bo ja też o tym myślę. Coś w stylu 'niech dzieje się dla niej to co najlepsze' bez konkretnego celu - to chyba zupełnie inaczej działa niż 'niech mnie kocha'. Ale nie wiem czy to jeszcze jest rytuał miłosny czy już po prostu intencja.


Odpowiedz
(@antek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 514

@Stellina To co mówi Stellina ma sens - w literaturze ceremonialnej jest rozróżnienie między pracą skierowaną ku konkretnej osobie z konkretnym skutkiem a czymś co można by nazwać błogosławieństwem bez przywiązania do rezultatu. Aleister Crowley pisał o tym w kontekście woli - że rytuał który narzuca twoją wolę innej osobie jest inny jakościowo niż ten który otwiera przestrzeń. Ale to już jest naprawdę wyższy poziom subtelności i nie każda tradycja tak to widzi.


Odpowiedz
(@gabrysieńka50)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 333

@Antek A jak to wygląda w praktyce? To znaczy - jak rytuał 'otwiera przestrzeń' to co dokładnie się dzieje? Bo to brzmi jakby wynik był po prostu niepewny, a to dla wielu osób pewnie nie jest satysfakcjonujące.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@etheria)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mam pytanie do tej całej dyskusji o zgodzie - skąd w ogóle wzięło się przekonanie że rytuał bez wiedzy osoby ma na nią jakikolwiek wpływ? Nie mówię złośliwie, naprawdę pytam. Bo jeśli ktoś wierzy że to działa, to pytanie o etykę jest zasadne. Ale jeśli efekt jest niepewny to może ten cały dylemat etyczny jest trochę na wyrost?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 484

@Etheria Sama zadawałam sobie to pytanie i doszłam do wniosku że dla mnie to nie do końca chodzi o skuteczność. Jak robię coś z myślą o konkretnej osobie to coś się zmienia we mnie - w tym jak ją postrzegam, jak się do niej odnoszę. Więc nawet jeśli ona nic nie poczuje, to moja zmiana jest realna. I właśnie w tym sensie pytanie o zgodę ma sens nawet jeśli efekty są niepewne.


Odpowiedz
(@marzanka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 284

@Bluszczyk To co mówi Bluszczyk chyba wyjaśnia też dlaczego zmiana słów miała znaczenie dla Wienczysławy - może nie chodziło o to żeby chronić tę osobę przed słowem, tylko żeby samej sobie dać poczucie że się nie przekracza granicy. Taki wewnętrzny kompromis.


Odpowiedz
(@klatwa56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 145

@Marzanka To ciekawe ujęcie, bo jeśli tak, to zmiana słów pełniłaby funkcję czegoś w rodzaju intencjonalnego ogranicznika - celowo osłabiasz własne skupienie na niej żeby nie czuć że wchodzisz za daleko. Nie wiem czy to jest efektywne magicznie, ale psychologicznie ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 29
Rozpoczynający temat
(@wienczyslawa82)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie tak to czułam i dziękuję że to tak ubrałaś w słowa, bo sama nie umiałam. Jakby zmiana słów miała być takim zatrzymaniem się w pół drogi - żebym nie szła za daleko w to wyobrażanie sobie jej uczuć.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@arkana)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy zatrzymanie się w pół drogi w rytuałach w ogóle jest skuteczne? Pytam serio, bo z tego co czytałam o pracy runami, tam jest dość wyraźne że połowiczna intencja to najgorsze co możesz zrobić - albo wchodzisz w to w pełni albo nie wchodzisz. Nie wiem czy to dotyczy też innych tradycji, ale zawsze mnie to zastanawiało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadka02)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 473

@Arkana W tarocie i w pracy intencyjnej którą znam jest podobnie - ambiwalencja wykonawcy jest często większą przeszkodą niż złe słowa czy zła data. Bo jeśli sama nie wiesz czego chcesz albo nie czujesz że masz prawo tego chcieć, to rytuał jakby nie ma na czym stać. To nie jest kwestia mocy tylko spójności.


Odpowiedz
Wpisy: 10
(@kasjopeja-pl)
Połączone: 3 lata temu

No i to jest chyba odpowiedź na to pierwotne pytanie z tytułu wątku. Nie chodzi o to czy zmienić słowo 'kochaj' - chodzi o to że Wienczyslawa sama siebie hamuje i ta zmiana słów byłaby tylko objawem czegoś głębszego. Czy nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@immortela_z)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 46

@Kasjopeja.pl Tak to czytam i mam dokładnie takie samo wrażenie. Ale też się zastanawiam - może to hamowanie jest w tym przypadku właściwe? Nie każda wątpliwość jest przeszkodą do pokonania, czasem jest po prostu informacją.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@pyromantka03)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli Wienczyslawa po prostu potrzebuje czasu żeby zdecydować - nie modyfikować rytuału, nie rezygnować z niego, tylko poczekać aż sama poczuje co chce? Bo z tej rozmowy wynika że ona sama jeszcze tego nie wie i żadna technika jej tutaj nie zastąpi tej decyzji.


Odpowiedz
Wpisy: 333
(@gabrysieńka50)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mnie ciekawi jeszcze jedno - bo ta fobia tej osoby na słowo 'kochaj' to był punkt startowy całej rozmowy, a prawie nie rozmawiałyśmy o tym co ta fobia oznacza dla samej relacji. Czy jeśli ktoś ma taki opór przed tym słowem to nie jest to już informacja o tym jak ta relacja może wyglądać niezależnie od rytuału?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wienczyslawa82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 29

@Gabrysienka50 To co powiedziała Gabrysieńka50 na końcu bardzo mnie uderzyło. Bo faktycznie - zaczęłam od pytania o słowa w rytuałach, a gdzieś po drodze wyszło że właściwy problem jest zupełnie gdzie indziej. Ale to pytanie o jej fobię na to słowo... ja jej nigdy o to nie pytałam. Może się boję odpowiedzi.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: