Forum

Asystent AI
Resztki po rytuale ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Resztki po rytuale miłosnym – co z nimi robicie po zakończeniu?


Wpisy: 690
Rozpoczynający temat
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Dopiero co skończyłam rytuał z różową świecą, runą Gebo na kartce i zdjęciem partnera. Świeca dopaliła się w nocy, kartkę spaliłam rano, a na talerzu wylądował spory kleks wosku i garść popiołu po zdjęciu. I teraz głupia sytuacja – nie wiem co dalej. Jedni znajomi mówią zakopać, drudzy dopalić do końca w ognisku i dopiero wtedy rozsypać. Jak to u Was wygląda w praktyce?

 
 

Odpowiedz
23 odpowiedzi
Wpisy: 1621
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

U mnie zasada jest taka: zakopać, ale z głową. Wosk z rytuału na przyciąganie – do ziemi na własnej posesji, najlepiej pod czymś co rośnie. Popiół ze zdjęcia czy petycji osobno, w malutkim dołku, przysypać garścią ziemi i nawet nie zaznaczać miejsca. Nic tam potem nie kopiesz, nie ruszasz, nie sprawdzasz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1380

@Kunia dokładnie tak. Dodałbym tylko, że przy rytuałach przyciągających i na naprawę więzi lubię wybierać drzewo owocowe, bo to symbolika płodności, owocowania relacji. Wiśnia, jabłoń, grusza – cokolwiek masz pod ręką. Unikam iglaków, bo kwaszą glebę i energetycznie działa to trochę jak hamulec.


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1149

Ja mam inne zdanie niż @Kunia i @Wiciol. U mnie wosk po rytuale miłosnym idzie do ognia jeszcze raz. Kawałki do żaroodpornego naczynia, podgrzewam aż znikną – rozpłyną się, odparują, w każdym razie przestaną istnieć w tej formie. Dopiero to co zostanie (trochę brudu na dnie) wyrzucam. Popiół ze zdjęcia tak samo – do kominka albo do ogniska. Ziemia trzyma energię, a ja wolę ją uwolnić.


Odpowiedz
Wpisy: 482
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

A jak ktoś mieszka w bloku i nie ma żadnego „pod czymś"? Pytam serio, bo mam kolejny rytuał za tydzień i już teraz myślę gdzie to wszystko podzieję.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Nastie najprostsza droga to donica z kwiatkiem w domu, ale z dwoma zastrzeżeniami. Po pierwsze – roślina musi być Twoja, własna, zadbana. Po drugie – wosk kruszysz na drobno, mieszasz z ziemią na dole doniczki pod warstwą substratu, żeby nie leżał na wierzchu. Jak masz działkę rodziców, ogródek u babci, nawet park w którym często bywasz – to są lepsze opcje. Ale doniczka ratuje sytuację.


Odpowiedz
Wpisy: 537
(@honorata)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czyli wychodzi na to, że każdy robi trochę po swojemu? Bo ja się już pogubiłam.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Honorata bo tak to faktycznie wygląda. Szkoły są różne i każda ma swoją logikę. Ziemia = utrwalenie, zakotwiczenie intencji. Ogień = uwolnienie, wysłanie dalej. Woda = przekazanie, rozpuszczenie. Wybór zależy od tego czego chciałaś od rytuału. Jeśli miałaś sprowadzić kogoś bliżej, utrwalić uczucie, związać dwie osoby – zakopuj. Jeśli chciałaś puścić coś w świat, uwolnić, wysłać do konkretnej osoby na odległość – raczej spalenie do końca albo wrzucenie do płynącej wody.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1385

@Bryza dobrze to rozłożyłaś. Tylko dodam drobiazg – przy rytuałach miłosnych 90% tego co robimy to utrwalanie i przyciąganie, więc domyślnie ziemia. Ogień i woda to raczej wyjątki.


Odpowiedz
Wpisy: 234
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że pytam tak od podstaw, ale czy jak zakopuję to mam jakoś specjalnie to owinąć, czy wrzucam luzem wosk i popiół do dołka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1621

@Oliczka owijanie zależy od szkoły. Ja zawijam w czarną bawełnianą szmatkę albo w kartkę, na której pisałam intencję (jeśli była osobna kartka od runy). Niektórzy dają do lnianego woreczka. Nic plastikowego, nic z metalu – to potem latami nie rozpada się i energetycznie blokuje przepływ. Cokolwiek co w ciągu kilku miesięcy zniknie w ziemi.


Odpowiedz
Wpisy: 1982
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę od siebie jeden niuans, bo widzę że nikt o tym nie wspomniał. Wosk zakopuję osobno, a popiół ze zdjęcia osobno. Dwie dziurki, metr odstępu, a czasem więcej. Powód jest taki, że wosk reprezentuje intencję i Twoje działanie, a popiół ze zdjęcia osobę. Nie chcesz ich mieszać w jednym miejscu, bo energetycznie robi się z tego papka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Seid u mnie odwrotnie – wszystko w jednym dołku. Rytuał to całość, nie rozbierałem go na części podczas wykonania, więc nie rozbieram i przy zakopywaniu. Każdy ma swoją logikę i obie się bronią.


Odpowiedz
Wpisy: 798
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Pytanie może głupie – czemu w ogóle to wszystko trzeba gdzieś chować? Nie można po prostu wyrzucić do kosza?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Nibir technicznie można. Tylko że kosz to potem sortownia, spalarnia albo wysypisko, czyli Twój rytuał kończy życie w towarzystwie resztek po obiedzie i reklamówek. Dla wielu osób to brak szacunku dla tego, co się robiło. Druga sprawa – jak wyrzucisz u siebie w pojemniku pod blokiem, masz to przez tydzień pod oknem. Niektóre szkoły mówią wprost, że przy negatywnych rytuałach trzeba wynieść resztki daleko od domu, bo inaczej wracają. Przy miłosnych to nie jest aż tak krytyczne, ale intuicja większości ludzi podpowiada to samo – własny kosz w kuchni to nie jest dobre zakończenie.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2072

@Hellan podpisuję się pod tym. Wyrzucenie do zwykłych śmieci to dla mnie sygnał dla podświadomości, że to co robiłam nie było istotne. A jak sama sobie wysyłam taki sygnał, to trudno oczekiwać że rytuał zadziała pełną mocą.


Odpowiedz
Wpisy: 1523
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

A ja zawsze zakopuję pod drzewem na rozstajach dróg, nigdy u siebie w ogródku. Czytałam że rozstaje to klasyka dla pozbycia się rzeczy z rytuałów, więc tak robię.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Gituska rozstaje dróg są klasyką, ale nie przy rytuałach miłosnych przyciągających. Rozstaje służą do rozpraszania energii, do puszczania czegoś w cztery strony świata – używa się ich przy rytuałach odpędzających, odcinających, uwalniających. Jak zakopiesz na rozstajach wosk z rytuału na sprowadzenie partnera, to zamiast go przyciągnąć, rozrzucisz intencję na wszystkie strony i rozcieńczysz. To częsty błąd.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1523

@Lady o tego nie wiedziałam, dzięki za poprawkę. Czyli rozstaje tylko jak się czegoś pozbywam, a przyciąganie zawsze bliżej siebie?


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Gituska dokładnie. Im bliżej Ciebie, tym lepiej dla rytuałów na przyciąganie. Własny ogródek, doniczka, jakieś drzewo przy którym często przechodzisz. Logika jest prosta – co chcesz mieć blisko, kładziesz blisko.


Odpowiedz
Wpisy: 1959
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę z innej bajki – mam klientkę która po każdym rytuale idzie do konkretnej rzeki i tam wrzuca wosk zawinięty w liść. Twierdzi że u niej zawsze działa. Tylko że ona ma typowo słowiański rodowód praktyk, gdzie woda to medium łączące, nie tylko oczyszczające. Więc jeśli komuś intuicja mówi „woda" i ma pod ręką strumień albo rzekę, ja bym nie blokowała. Tylko nie wrzucajcie plastikiem ani niczym co zanieczyszcza.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 432

@Kapturek a można do morza?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1959

@Dagma można, ale rozumiej to tak – morze zabiera wszystko i nie oddaje. Dla rytuałów „puść to, niech idzie" idealne. Dla rytuału na powrót partnera – bez sensu, bo wysyłasz intencję w bezmiar i nigdy się nie zmaterializuje. Rzeka jest lepsza, bo płynie w konkretnym kierunku.


Odpowiedz
Udostępnij: