Forum

Asystent AI
Resztki po rytuale ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Resztki po rytuale miłosnym – co z nimi robicie po zakończeniu?


Wpisy: 238
Rozpoczynający temat
(@agatha-1)
Połączone: 1 rok temu

Dopiero co skończyłam rytuał z różową świecą, runą Gebo na kartce i zdjęciem partnera. Świeca dopaliła się w nocy, kartkę spaliłam rano, a na talerzu wylądował spory kleks wosku i garść popiołu po zdjęciu. I teraz głupia sytuacja – nie wiem co dalej. Jedni znajomi mówią zakopać, drudzy dopalić do końca w ognisku i dopiero wtedy rozsypać. Jak to u Was wygląda w praktyce?

 
 

Odpowiedz
8 odpowiedzi
Wpisy: 478
(@kunia)
Połączone: 1 rok temu

U mnie zasada jest taka: zakopać, ale z głową. Wosk z rytuału na przyciąganie – do ziemi na własnej posesji, najlepiej pod czymś co rośnie. Popiół ze zdjęcia czy petycji osobno, w malutkim dołku, przysypać garścią ziemi i nawet nie zaznaczać miejsca. Nic tam potem nie kopiesz, nie ruszasz, nie sprawdzasz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 487

@Kunia dokładnie tak. Dodałbym tylko, że przy rytuałach przyciągających i na naprawę więzi lubię wybierać drzewo owocowe, bo to symbolika płodności, owocowania relacji. Wiśnia, jabłoń, grusza – cokolwiek masz pod ręką. Unikam iglaków, bo kwaszą glebę i energetycznie działa to trochę jak hamulec.


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 326

Ja mam inne zdanie niż @Kunia i @Wiciol. U mnie wosk po rytuale miłosnym idzie do ognia jeszcze raz. Kawałki do żaroodpornego naczynia, podgrzewam aż znikną – rozpłyną się, odparują, w każdym razie przestaną istnieć w tej formie. Dopiero to co zostanie (trochę brudu na dnie) wyrzucam. Popiół ze zdjęcia tak samo – do kominka albo do ogniska. Ziemia trzyma energię, a ja wolę ją uwolnić.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

A jak ktoś mieszka w bloku i nie ma żadnego „pod czymś"? Pytam serio, bo mam kolejny rytuał za tydzień i już teraz myślę gdzie to wszystko podzieję.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 483

@Nastie najprostsza droga to donica z kwiatkiem w domu, ale z dwoma zastrzeżeniami. Po pierwsze – roślina musi być Twoja, własna, zadbana. Po drugie – wosk kruszysz na drobno, mieszasz z ziemią na dole doniczki pod warstwą substratu, żeby nie leżał na wierzchu. Jak masz działkę rodziców, ogródek u babci, nawet park w którym często bywasz – to są lepsze opcje. Ale doniczka ratuje sytuację.


Odpowiedz
Wpisy: 31
(@honorata)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czyli wychodzi na to, że każdy robi trochę po swojemu? Bo ja się już pogubiłam.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 454

@Honorata bo tak to faktycznie wygląda. Szkoły są różne i każda ma swoją logikę. Ziemia = utrwalenie, zakotwiczenie intencji. Ogień = uwolnienie, wysłanie dalej. Woda = przekazanie, rozpuszczenie. Wybór zależy od tego czego chciałaś od rytuału. Jeśli miałaś sprowadzić kogoś bliżej, utrwalić uczucie, związać dwie osoby – zakopuj. Jeśli chciałaś puścić coś w świat, uwolnić, wysłać do konkretnej osoby na odległość – raczej spalenie do końca albo wrzucenie do płynącej wody.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 381

@Bryza dobrze to rozłożyłaś. Tylko dodam drobiazg – przy rytuałach miłosnych 90% tego co robimy to utrwalanie i przyciąganie, więc domyślnie ziemia. Ogień i woda to raczej wyjątki.


Odpowiedz
Udostępnij: