Forum

Asystent AI
Rytuał miłosny a te...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuał miłosny a terapia psychologiczna - czy się uzupełniają?

Strona 1 / 3

Wpisy: 89
Rozpoczynający temat
(@pandora)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się ostatnio nad czymś, o czym rzadko się tu mówi otwarcie. Chodzi mi o to, czy rytuał miłosny i jednoczesna praca z psychologiem to w ogóle ma sens jako połączenie, czy jedno wyklucza drugie. Pytam, bo znam kilka osób, które robiły rytuały w trakcie terapii i za każdym razem wychodziło z tego coś innego niż się spodziewały. Nie mówię, że złego, po prostu innego. Ciekawi mnie, co wy na to myślicie, bo jakoś nigdy nie widziałam, żeby ktoś to potraktował poważnie jako temat do rozmowy.


Odpowiedz
171 odpowiedzi
Wpisy: 263
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

No właśnie, bo zazwyczaj te dwa światy stoją po przeciwnych stronach i żaden z nich nie chce przyznać, że ten drugi też coś robi. Ja miałam taką sytuację, że robiłam prosty rytuał na otwarcie serca i w tym samym czasie chodziłam na terapię po rozstaniu. Terapeutka nie wiedziała o rytuale, bo po co jej mówić. I naprawdę nie wiem do dziś, co bardziej pomogło, czy regularne rozmowy o tym, co czuję, czy te piątkowe wieczory z różową świecą i zapisywaniem intencji. Albo jedno i drugie razem jakoś to popchnęło.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

A w ogóle powiedziałaś tej terapeutce, że to robisz? Bo mnie ciekawi, jak psychologowie reagują, kiedy klient im powie coś takiego. Wyobrażam sobie, że część z nich po prostu to zbywa albo ostrożnie zmienia temat.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 263

@Bursztynka_G Nie, nie powiedziałam. Trochę dlatego, że nie byłam pewna, jak to przyjmie, a trochę dlatego, że nie chciałam, żeby zaczęła to analizować jako objaw czegoś. Wiesz, jak to bywa, że nagle twoje przekonania stają się materiałem do pracy terapeutycznej, zamiast po prostu być tym, czym są.


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@drakona50)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie ten problem, że ludzie traktują te dwie rzeczy jak coś, co się wzajemnie wstydzi. Tymczasem z tego, co wiem, są psychologowie, szczególnie ci pracujący w nurcie transpersonalnym albo Jungowskim, którzy zupełnie inaczej patrzą na rytuały. Dla nich rytuał może być formą pracy z symbolem, z archetypem, z tym, czego słowami powiedzieć nie można. Jung sam pisał dużo o tym, że psychika potrzebuje ceremonii, że bez jakiejś formy rytuału człowiek traci kontakt z głębszymi warstwami siebie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jagienka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 28

@Drakona50 No tak, ale większość ludzi nie trafia do Jungisty. Trafia do kogos, kto pracuje poznawczo-behawioralnie albo w systemowym podejściu i tam rytuał miłosny raczej nie pojawi się jako temat roboczy. Chyba że klient sam go przyniesie. I wtedy właśnie ciekawi mnie, co się dzieje z tym materiałem. Bo może być potraktowany jako metafora, może jako przekonanie do zbadania, albo może być zignorowany.


Odpowiedz
Wpisy: 89
Rozpoczynający temat
(@pandora)
Połączone: 2 lata temu

Ja myślę, że tu nie chodzi nawet o to, czy terapeuta jest otwarty na ezoterykę, tylko o to, co sam rytuał robi z człowiekiem od środka. Bo jak robisz rytuał serio, to przez kilka dni jesteś jakoś inaczej ustawiona wewnętrznie. Bardziej skupiona na tym, czego chcesz. Bardziej uważna. I to może samo w sobie działać na terapię, niezależnie od tego, czy terapeuta w ogóle wie o rytuale.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrzosianka76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 12

@Pandora To co piszesz, Pandora, to jest bardzo bliskie temu, co numerologia mówi o intencji w konkretnych cyklach czasowych. Jak robisz cokolwiek świadomie w odpowiednim momencie, to ta świadomość zostaje z tobą przez jakiś czas. Nie tylko jako nastrój, ale jako zmiana w tym, jak interpretujesz to, co się wokół ciebie dzieje. I to może w terapii otwierać rzeczy, które normalnie by zostały zamknięte.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@strzybozka63)
Połączone: 3 lata temu

Dobra, ale konkretnie, bo trochę mi się to wszystko rozmywa. Czy ktoś tu robił rytuał miłosny w trakcie terapii i widzi jakiś konkretny efekt? Bo to brzmi ładnie jako teoria, ale chciałabym wiedzieć, jak to wygląda w praktyce.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 263

@Strzybozka63 Ja ci odpowiem ze swojego doświadczenia, choć pewnie nie to chciałaś usłyszeć. Efekt był taki, że zaczęłam inaczej mówić o sobie na terapii. Jakby rytuał ustawił mnie na coś i nagle na sesji wychodziły rzeczy, do których wcześniej nie docierałam. Terapeutka nawet powiedziała, że coś się przesunęło. Nie wiem, czy to rytuał, czy zbieg okoliczności, ale tak było.


Odpowiedz
Wpisy: 474
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to i nie do końca rozumiem, jak rytuał miłosny może cokolwiek zrobić z terapią. Czy nie chodzi po prostu o placebo? Wierzysz, że coś się zmieni, więc zachowujesz się jakby się zmieniło i w końcu się zmienia. Nie mówię tego złośliwie, po prostu pytam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@drakona50)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 97

@Elfin A co w tym złego, że placebo działa? Serio pytam. Badania nad placebo w kontekście bólu psychogennego albo lęku pokazują, że mózg nie odróżnia zawsze przekonania od faktu. Jeśli rytuał zmienia twój wewnętrzny nastrój i orientację na przyszłość, to działa. Bez względu na to, jak to nazwiesz.


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@poludnica56)
Połączone: 1 rok temu

Tylko że sprowadzanie rytuału do placebo to jest uproszczenie, które irytuje mnie od lat. Bo wtedy tym samym argumentem możesz sprowadzić modlitwę, medytację, afirmacje i połowę pracy w nurcie ACT do placebo. Kwestia tego, przez jaką siatkę pojęciową patrzysz. Placebo jest terminem z medycyny, a my tu rozmawiamy o czymś innym. Rytuał działa na poziomie symbolicznym i emocjonalnym, a te poziomy są w terapii bardzo poważnie traktowane, tylko innymi słowami.


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@aurella)
Połączone: 1 rok temu

I tu dochodzimy do sedna, bo rytuał miłosny, szczególnie ten dobrze przygotowany, nie jest tylko o wypowiedzeniu intencji i zapaleniu świecy. On ma strukturę, która bardzo przypomina pewne techniki terapeutyczne. Masz etap oczyszczenia, czyli coś w rodzaju pracy z tym, co blokuje. Masz skupienie intencji, czyli pracę z celem i wyobraźnią. Masz zamknięcie, które jest jakąś formą puszczenia, oddania tego, co zrobiłaś. To jest naprawdę blisko tego, co robi się w pewnych podejściach terapeutycznych, tylko język jest zupełnie inny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 161

@Aurella To ciekawe, bo nigdy tak tego nie układałam w głowie. Powiedz mi, czy to znaczy, że terapia i rytuał mogą się po prostu dublować, czyli robić to samo przez różne formy? Bo jeśli tak, to może mieć sens robić jedno albo drugie zamiast oba naraz?


Odpowiedz
Wpisy: 552
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Niekoniecznie dublują, bo działają na inne warstwy. Terapia pracuje z tym, co możesz zwerbalizować, z narracją, z przekonaniami, które możesz nazwać. Rytuał dociera tam, gdzie słowa nie dochodzą. Przez zmysły, przez gest, przez zapach, przez czas poświęcony tylko na jedno. Ktoś kiedyś powiedział mi, że rytuał to modlitwa ciała, a nie umysłu. I coś w tym jest.


Odpowiedz
Wpisy: 352
(@lidzia03)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale czy nie ma ryzyka, że robiąc oba naraz, możesz w którymś momencie wpaść w konflikt między nimi? Bo terapia może wyciągać rzeczy, które akurat w rytuale próbujesz zamknąć albo wzmocnić. Nie wiem, czy to ma sens, co piszę, ale zastanawiam się, czy to może nie być destabilizujące.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jagienka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 28

@Lidzia03 To jest bardzo dobre pytanie i mnie też chodziło po głowie. Szczególnie przy rytuałach, które dotyczą konkretnej osoby, byłego partnera albo kogoś, kto sprawił ból. Bo terapia często pcha w kierunku przepracowania, puszczenia, a rytuał przyciągania idzie w drugą stronę. I to może być napięcie, które nie jest neutralne.


Odpowiedz
Wpisy: 16
(@anastazja06)
Połączone: 2 lata temu

Ja miałam chyba coś takiego u siebie. Robiłam rytual na powrut do relacji i jednoczesnie miałam sesje, na których coraz bardziej widziałam że ta relacja była dla mnie niezdrowa. Takie dziwne rozdwojenie. Rytuał jakby odpowiadał na to co chciałam, a terapeuta pomagał zobaczyć to czego nie chciałam widzieć. I sama nie wiem co było lepsze, bo skończyłam i terapię i rytuał, i po prostu zaczęłam żyć inaczej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pandora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 89

@Anastazja06 To jest właśnie ta historia, która mówi mi więcej niż jakakolwiek teoria. Że czasem te dwa procesy idą równolegle i trą o siebie, i właśnie to tarcie coś robi. Nie jedno albo drugie, ale to pomiędzy nimi. Zastanawiam się, czy to nie jest tak, że najciekawsze rzeczy dzieją się właśnie tam, gdzie magia i psychologia się nie zgadzają.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@ewelinka72)
Połączone: 1 rok temu

Czytam was i mam takie pytanie, bo sama nigdy nie próbowałam łączyć tych dwóch rzeczy. Czy psycholog wie zazwyczaj o rytuale, czy ludzie to ukrywają? Bo z tego co Lawendowa pisała wyżej, to ukrywają. Ale czy nie byłoby sensu mieć kogoś, kto to widzi całościowo? Chociaż nie wyobrażam sobie jak znalesc takiego terapeuty co to rozumie i nie patrzy dziwnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@drakona50)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 97

@Ewelinka72 Z mojego obserwowania różnych rozmów i własnego doświadczenia, to zdecydowanie częściej ukrywają. I rozumiem to, bo nie każdy terapeuta ma grunt pod to, żeby przyjąć taki temat bez oceniania. Ale pytanie, które zadajesz, jest dobre, bo co to by właściwie znaczyło mieć kogoś, kto widzi całościowo? Żaden terapeuta nie przejdzie przez twój rytuał razem z tobą, a żaden rytualistka nie przeprowadzi sesji terapeutycznej. To zawsze będą dwa oddzielne procesy.


Odpowiedz
(@ewelinka72)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 98

@Drakona50 No tak, ale właśnie o to mi chodziło. Że może nie chodzi o jedną osobę, która wszystko ogarnie, tylko o to, żebyś sama przed sobą miała to poukładane. Bo jeśli ukrywasz przed terapeutą coś, co naprawdę na ciebie działa, to chyba trochę sam siebie okradasz z możliwości przepracowania tego?


Odpowiedz
Wpisy: 552
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

To ukrywanie, o którym mówicie, ma jeszcze jeden wymiar. Często robimy rytuał właśnie dlatego, że słowa nie wystarczają. I potem mamy iść do terapeuty i te doświadczenia opowiedzieć słowami. Coś się w tym przekładzie traci. To trochę jak tłumaczenie wiersza dosłownie, wychodzi poprawnie, ale z inną energią.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 161

@Mistralka A czy ty sama kiedyś próbowałaś cokolwiek powiedzieć terapeucie? Czy raczej to zawsze zostawiałaś po swojej stronie?


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 552

@Bursztynka_G Nie korzystałam regularnie z terapii, więc nie mam bezpośrednio z tym doświadczenia. Ale znam parę osób, które próbowały i reakcje były różne. Jedna opowiedziała o rytuale i terapeuta potraktował to jako materiał do pracy z przekonaniami, co ją trochę zirytowało, bo dla niej to nie było przekonanie tylko działanie. Zupełnie inny poziom.


Odpowiedz
(@jagienka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 28

@Mistralka To co mówi Mistralka, przypomina mi sytuacje w tarota, kiedy ktoś przychodzi z pytaniem o relację i chce po prostu wiedzieć, jak będzie. A ty czytasz układ i widzisz zupełnie inną warstwę, coś o tej osobie, nie o relacji. I musisz zdecydować, czy idziesz za pytaniem, czy za tym co widzisz. Z terapeutą jest chyba podobnie, gdy słyszysz coś o rytuale, ale widzisz że za tym stoi coś głębszego.


Odpowiedz
Wpisy: 16
(@anastazja06)
Połączone: 2 lata temu

Ja miałam taką sytuacje że wzmiankaam o świecach i intencjach przy terapeutce i ona zapytała, czy to dla mnie coś religijnego. Powiedziałam że nie do końca, raczej taka praktyka uważności. I jakoś tak to przeszło bez oceniania. Nie wiem czy bym powiedziała wprost że to byl rytuał miłosny, ale to lekkie otwarcie tematu już coś dało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 263

@Anastazja06 Mądrze to zrobiłaś. To takie miękkie wejście w temat. Mnie zastanawia, czy terapeuta, który słyszy 'praktyka uważności' i 'świece', naprawdę nie domyśla się o co chodzi, tylko grzecznie nie pyta dalej? Bo to też byłoby jakieś przyjęcie tego bez oceniania, tylko innego rodzaju.


Odpowiedz
(@anastazja06)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 16

@Lawendowa szczerze, nie wiem. Możliwe. Ona jest generalnie spokojna i nie dopytuję za bardzo. Ale może własnie to jest ten pomost o którym Pandora pisala, że nie musisz tłumaczyć rytuału, żeby coś z niego zabrać na sesję.


Odpowiedz
Wpisy: 89
Rozpoczynający temat
(@pandora)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie o tym myślę, czytając wasze odpowiedzi. Że może ta granica między 'powiedziałam' i 'nie powiedziałam' jest mniej istotna niż to, czy nosisz w sobie oba procesy jednocześnie. Bo jeśli w poniedziałek masz sesję, a w środę robisz rytuał i obie te rzeczy krążą gdzieś w środku, to już są ze sobą w kontakcie, nawet bez twojego udziału.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wrzosianka76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 12

@Pandora To co pisze Pandora, ma sens szczególnie jeśli popatrzysz na to przez cykle. W numerologii jest taki moment w cyklu osobistym, kiedy człowiek naturalnie integruje różne warstwy swojego działania. Nie musi ich łączyć świadomie, one same zaczynają się układać. Może część z was właśnie trafia na terapię i rytuały w takim właśnie momencie i dlatego to działa razem.


Odpowiedz
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 474

@Wrzosianka76 Ale jak numerologia miałaby wiedzieć, kiedy ktoś powinien zacząć terapię? To brzmi jak bardzo duże założenie.


Odpowiedz
(@wrzosianka76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 12

@Elfin Nie mówię, że numerologia mówi ci, żebyś szedł na terapię. Mówię, że są okresy, kiedy człowiek jest bardziej otwarty na przepracowywanie rzeczy i jeśli w takim momencie wchodzisz w kilka procesów jednocześnie, to mają większą szansę, że się uzupełnią zamiast kłócić. To nie jest przepis, tylko obserwacja.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@strzybozka63)
Połączone: 3 lata temu

Dobra, ale mam takie pytanie do całej tej rozmowy: czy ktokolwiek z was poczuł konkretny moment, kiedy coś się zmieniło? Nie jako teoria, że procesy się uzupełniają, tylko dosłownie, siedziałam na sesji albo robiłam rytuał i coś kliknęło?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 263

@Strzybozka63 Dla mnie to było podczas rytuału, nie na sesji. Siedziałam przy świecach, miałam w rękach przedmiot związany z tą relacją i nagle poczułam, że go puściłam. Nie chciałam go puścić, robiłam rytuał przyciągania, ale coś innego się wydarzyło. A potem na sesji powiedziałam terapeutce, że mam poczucie że coś się skończyło, nie tłumacząc skąd to wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@poludnica56)
Połączone: 1 rok temu

To jest akurat bardzo ciekawy mechanizm. W psychologii określa się podobne doświadczenia jako 'insight', czyli moment nagłej reorganizacji wewnętrznej. To nie jest efekt stopniowej pracy, to jest skok. I rytuały mogą go wywoływać właśnie dlatego, że działają przez inne kanały niż rozmowa. Angażujesz ciało, zmysły, czas, przestrzeń i coś, co było zablokowane w narracji, może się uwolnić przez gest.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 161

@Poludnica56 Czyli to insight, który potem można zanieść na sesję? Że rytuał go wyzwala, a terapia pomaga go przepracować werbalnie?


Odpowiedz
(@poludnica56)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 171

@Bursztynka_G Tak, coś w tym rodzaju. Choć nie musi to być linearne. Czasem jest odwrotnie, terapia wydobywa coś, co potem rytuał zamienia w doświadczenie, nie tylko wiedzę. Wiesz, że coś rozumiesz, ale dopiero przez rytuał to czujesz. I to jest chyba ta różnica, którą Mistralka próbowała opisać wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 352
(@lidzia03)
Połączone: 3 miesiące temu

Zastanawiam się, czy nie ma ryzyka, że przez takie przeskakiwanie między rytuałem a terapią możesz się trochę rozmyć. Bo każde z tych podejść ma swoją logikę i swoje wymagania. Terapia prosi cię, żebyś siedziała z trudnym uczuciem, nie uciekała. A rytuał czasem daje ci poczucie sprawczości i działania, kiedy właśnie powinnaś poczekać. Czy to może być w konflikcie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jagienka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 28

@Lidzia03 To zależy od rodzaju rytuału, bo nie wszystkie są o działaniu i sprawczości. Są rytuały oczyszczające, które wręcz proszą cię, żebyś puściła kontrolę. I te mi się wydają bardziej kompatybilne z procesem terapeutycznym niż te nastawione na przyciągnięcie konkretnej osoby. Choć tu wchodzi etyka, bo na jakim poziomie to działa na wolną wolę kogoś innego, to osobny temat.


Odpowiedz
(@drakona50)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 97

@Jagienka Zgadzam się z Jagienką, że rodzaj rytuału robi różnicę. I właśnie dlatego ta rozmowa jest trudna do uogólnienia. Bo ktoś może robić bardzo lekki rytuał intencyjny, coś w stylu afirmacji z symboliką, i ktoś inny może pracować z czymś zupełnie innym pod względem głębokości i zaangażowania. Wrzucanie tego do jednego worka i pytanie 'czy to się uzupełnia z terapią' to trochę jak pytanie 'czy spacer i sport się uzupełniają'. Niby tak, ale to zależy co robisz i po co.


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@drakona50)
Połączone: 2 lata temu

To co mówiłam wcześniej o rodzaju rytuału, ma swoje konsekwencje właśnie tutaj. Jeśli rytuał jest nastawiony na kontrolę, na przyciągnięcie konkretnej osoby, konkretnego wyniku, to wchodzisz w napięcie z tym, czego terapia często wymaga. Terapia rzadko kiedy mówi ci 'skup się na celu'. Ona raczej mówi 'zostań z tym, co jest'. Więc zanim ktokolwiek powie, że te dwa podejścia się uzupełniają, powinniśmy dopytać, o jakim rytuале w ogóle mówimy.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 161

@Drakona50 A gdybyś miała wskazać, które typy rytuałów są według ciebie bardziej kompatybilne z terapią, to co by to było? Pytam, bo sama miałam różne doświadczenia i nie wiem, czy to kwestia rodzaju rytuału, czy raczej mojego nastawienia w danym momencie.


Odpowiedz
(@drakona50)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 97

@Bursztynka_G Myślę, że te oczyszczające, puszczające, żałobne w jakimś sensie. Rytuały, które nie wymagają od świata, żeby coś zrobił, tylko od ciebie, żebyś coś zwolniła. To jest bliżej terapeutycznego 'siedzenia z tym' niż rytuał przyciągania, który zakłada, że coś powinno się zmienić na zewnątrz.


Odpowiedz
(@sabcia_73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 40

@Drakona50 Jak patrzę na runy, to Laguz i Gebo razem w kontekście relacji często pokazują dokładnie to napięcie, o którym mówi Drakona50. Laguz to jest ta emocjonalna głębia, co płynie, co trudno kontrolować. A Gebo to dar i wymiana, coś, co wymaga dwóch stron. I kiedy ciągniesz te dwie runy razem, prawie zawsze pojawia się temat, że musisz coś w sobie przepracować, zanim relacja będzie możliwa. Może właśnie dlatego runy często są tym czymś, co uzupełnia terapię lepiej niż rytuał działaniowy.


Odpowiedz
(@drakona50)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 97

@Sabcia_73 Tylko uważałabym z wnioskowaniem od systemu symboli do konkretnej praktyki. To, że dwie runy razem sugerują pewien temat, nie oznacza automatycznie, że rytuał oparty na tych runach będzie terapeutycznie kompatybilny. To są dwie różne warstwy. Runy jako system interpretacyjny to jedno, a działanie rytualne oparte na nich to drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 263
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

No ale właśnie to ciekawe, bo ja byłam przekonana, że rytuały miłosne to prawie zawsze ta kategoria 'chcę żeby coś się stało'. I dopiero ta rozmowa mi uświadamia, że mam takie wąskie myślenie o tym. Że rytuał miłosny może być też o czymś zupełnie innym, na przykład o tym, żeby samej siebie nie blokować w relacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jagienka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 28

@Lawendowa Dokładnie. W tarota też jest taka różnica, czy ktoś przychodzi z pytaniem 'co muszę zrobić, żeby ten człowiek do mnie wrócił', a czy pyta 'co się we mnie dzieje w tej relacji'. To są zupełnie różne odczyty, różna warstwa. I myślę, że rytuał działający na tej drugiej warstwie, co się dzieje we mnie, jest dużo bliższy temu, co robi dobra terapia.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@strzybozka63)
Połączone: 3 lata temu

Ale to nie jest trochę wymijające? Bo ludzie idą na rytuały miłosne właśnie dlatego, że chcą konkretnego efektu. Jak im powiesz, że powinni skupić się na sobie, a nie na celu, to większość pójdzie gdzie indziej. Pytam szczerze, bo mnie zawsze bardziej ciągnęło do tych 'zrób coś, żeby coś się wydarzyło'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@poludnica56)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 171

@Strzybozka63 I to jest właśnie sedno problemu, który ta rozmowa dotyka. Że motywacja, z jaką ktoś przychodzi do rytuału, nie zawsze odpowiada temu, co rytuał faktycznie robi. Ktoś przychodzi po efekt zewnętrzny, ale rytuał uruchamia coś wewnętrznego. I w tym momencie albo to przyjmujesz i idziesz dalej, albo czujesz się rozczarowany, bo liczyłeś na coś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 474
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie, bo trochę się gubię w tej rozmowie. Czy wy mówicie o rytuałach miłosnych jako o czymś, co ma zmieniać ciebie, czy as o czymś, co ma zmieniać sytuację? Bo mam wrażenie, że rozmawiacie o dwóch różnych rzeczach jednocześnie i to mnie trochę dezorientuje.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@pandora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 89

@Elfin właśnie o to chodzi w tym wątku, że te dwie rzeczy się mieszają. Zaczęłam ten temat, bo sama nie umiałam tego rozróżnić przez długi czas. Robiłam rytuał z myślą o zmianie zewnętrznej, a doświadczałam zmiany wewnętrznej. I to właśnie pytanie, czy terapia i rytuał mogą iść razem, wynika z tego, że oba procesy pracują jednocześnie, tylko inaczej to nazywają.


Odpowiedz
(@anastazja06)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 16

@Elfin Mnie sie wydaje że Elfin trafił w coś ważnego, bo jak myślę o ludziach, którzy pytają o rytuały miłosne, to oni najczęściej chcą żeby coś zewnętrznego się zmieniło. I terapia ich nie zadowoli, bo terapia nie obiecuje, że ta konkretna osoba do ciebie wróci. Więc może to są jednak dwa różne projekty, które tylko czasem się krzyżują?


Odpowiedz
(@wrzosianka76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 12

@Anastazja06 Ale to nie muszą być dwa projekty, żeby się krzyżowały znacząco. W numerologii mamy pojęcie roku osobistego 2, to jest moment, gdzie dominuje temat relacji, partnerstwa, ale też zależności i emocji. I osoby w takim roku często jednocześnie wchodzą w terapię i szukają magicznego wsparcia dla relacji, nie dlatego, że planują te dwie rzeczy razem, tylko dlatego, że są po prostu w tym samym wewnętrznym miejscu.


Odpowiedz
(@lidzia03)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 352

@Wrzosianka76 A skąd wiesz, że to numerologia to powoduje, że wchodzą w terapię, a nie po prostu życie? Może to zbieżność? Pytam, bo sama mam rok osobisty 2 od jakiegoś czasu i faktycznie teraz dużo myślę o relacjach, ale nie wiem, czy to cyfra, czy to po prostu mój wiek i etap życia.


Odpowiedz
(@wrzosianka76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 12

@Lidzia03 Uczciwe pytanie. Nie wiem, czy jedno powoduje drugie, i nie twierdzę, że tak jest. Powiem tylko tyle, że wzorzec jest powtarzalny na tyle, że trudno mi to traktować wyłącznie jako przypadek. Ale rozumiem, że dla kogoś z zewnątrz to zawsze można wyjaśnić inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@bursztynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra, ale trochę się zgubiłam. Ta rozmowa jest bardzo teoretyczna. Czy ktoś mógłby powiedzieć konkretnie, czy było tak, że rytuał i terapia naprawdę razem coś dały? Nie teoria, nie warstwy, tylko że to działa razem. Bo czytam i czytam i nadal nie wiem, czy to ma sens w praktyce.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 263

@Bursztynka Kilka postów wyżej Poludnica56 mówiła o tym insighcie, który ona i ja miałyśmy przy świecach. To był konkretny moment, nie teoria. A ja pisałam, że potem zabrałam to na sesję. Więc jest przykład praktyczny, tylko rozrzucony po wątku 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 552
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Myślę, że warto też zaznaczyć, że 'terapia i rytuał razem działają' to nie jest twierdzenie, które daje się udowodnić ani obalić. To jest bardziej opis tego, co dzieje się w człowieku, który akurat robi oba. I to nie jest zarzut wobec tej rozmowy, tylko obserwacja, że szukamy tu czegoś innego niż dowód. Szukamy sensu, może języka, żeby opisać coś, co trudno ująć w jedno słowo.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@ulka61)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 34

@Mistralka To brzmi bardzo mądrze, ale jednocześnie rozmywa problem. Jeśli nie możemy powiedzieć, że to działa lub nie działa, to skąd ktoś ma wiedzieć, czy w ogóle warto się tym zajmować? Nie mówię, że potrzebuję badania klinicznego, ale jakiś punkt zaczepienia poza 'mam wrażenie, że coś się działo' by się przydał.


Odpowiedz
(@poludnica56)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 171

@Ulka61 Masz rację, że samo 'miałam wrażenie' nie wystarczy jako argument. Ale jest coś, co można zaobserwować nieco bardziej konkretnie: to czy po doświadczeniu rytuału jesteś gotowa do głębszej rozmowy na sesji. Czy otwierasz się inaczej. To nie jest dowód na to, że magia działa, ale jest obserwowalny efekt na poziomie gotowości do pracy z emocjami. I to jest coś, co terapeuci pracujący z podejściem somatycznym albo ekspresywnym faktycznie biorą pod uwagę, nie rytualność jako taką, ale stan ciała i gotowość po doświadczeniu.


Odpowiedz
(@ulka61)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 34

@Poludnica56 To mi daje do myślenia. Bo 'czy otwierasz się inaczej na sesji' to jest coś, co można chyba faktycznie zauważyć. Ale pytanie, kto to ocenia? Ty sama po sesji? Czy terapeuta to widzi i mówi?


Odpowiedz
(@poludnica56)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 171

@Ulka61 Oboje. Mój terapeuta kilka razy powiedział, że przyszłam na sesję jakby z mniejszym oporem. Nie wiedział, że robiłam cokolwiek wcześniej, po prostu to nazwał. To nie jest dowód na nic, ale dało mi do myślenia.


Odpowiedz
(@jagienka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 28

@Poludnica56 To co mówi Poludnica56 przypomina mi coś z praktyki z tarotem. Kiedy ktoś przychodzi po rozłożeniu i mówi, że 'czuje się gotowy na rozmowę, której unikał od miesięcy', to często poprzedzał to jakiś rytuał albo silne symboliczne doświadczenie. Nie twierdzę, że symbol spowodował gotowość, ale coś przestawiło jakiś wewnętrzny przełącznik. I terapia to potem potrafi przepracować, tylko że ten przełącznik ktoś musiał wcześniej ruszyć.


Odpowiedz
Wpisy: 16
(@anastazja06)
Połączone: 2 lata temu

ale ten przełącznik może też ruszyć np. trudna rozmowa z kimś bliskim, albo zwykłe przemęczenie, nie? pytam bo trochę zbyt łatwo przypisujemy tu sprawstwo rytuałowi, jak są inne opcje


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@drakona50)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 97

@Anastazja06 Słusznie podnosisz. To jest klasyczny problem atrybucji. Coś się zmieniło, a my szukamy przyczyny wstecz i wskazujemy na to, co ostatnio zrobiliśmy. Rytuał akurat jest bardzo widoczny w pamięci, bo ma wyraźną formę i intencję, więc łatwo go wskazać jako sprawcę. Nie mówię, że nic nie robi, tylko że ta logika nie jest szczelna.


Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 263

@Drakona50 Okej, ale czy to w ogóle jest ważne, żeby było szczelne? Jeśli ktoś robi rytuał, potem idzie na terapię i coś mu się otwiera, to czy naprawdę musimy wiedzieć, co konkretnie to spowodowało? Może samo zestawienie tych dwóch rzeczy w czasie działa niezależnie od przyczyn?


Odpowiedz
(@drakona50)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 97

@Lawendowa Dla mnie ważne, bo inaczej nie wiem, co powtarzać, a co nie. Jak nie wiem, co działa, to mogę w kółko robić rzeczy, które nic nie dają, i przypisywać efekty czemuś innemu.


Odpowiedz
Wpisy: 552
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale to jest problem, który mają też naukowcy. Izolowanie zmiennych w ludzkim życiu jest prawie niemożliwe. Terapia trwa miesiącami, życie się zmienia, relacje się zmieniają. Skąd terapeuta wie, że to terapia, a nie nowa praca, albo że stara trauma sama się przetworzyła? Tu nie chodzi tylko o rytuały, cała psychologia ma ten problem.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: