Forum

Asystent AI
Czy można łączyć ki...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy można łączyć kilka rytuałów miłosnych naraz?


Wpisy: 1032
Rozpoczynający temat
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Temat trochę rzeka, ale warto go poruszyć, bo widzę, że co chwilę wraca w różnych wątkach. Moje doświadczenie jest takie — łączyć można, ale to nie jest kwestia wrzucenia dwóch rytuałów do jednego garnka i mieszania. Kluczowe jest, żeby każdy rytualista, u którego zamawiasz, wiedział o tym, że pracujesz z kimś jeszcze. Bez tego to jak dawanie dwóch leków bez konsultacji z lekarzem. Niby oba dobre, ale razem mogą narobić bałaganu.


Odpowiedz
66 odpowiedzi
Wpisy: 783
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

A nie jest tak, że jak ktoś robi rytuał egipski u jednej osoby, to drugi rytualista z automatu to wyczuje? Pytam, bo spotkałem się z takim podejściem i nie wiem, co o tym myśleć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1035

@Kappi Nie, to tak nie działa. Owszem, dobry rytualista może wyczuć, że na osobie już coś pracuje, ale nie zawsze i nie od razu. A poza tym — wyobraź sobie, że jeden ustawia energię w jednym kierunku, a drugi w lekko innym. Bez wzajemnej wiedzy mogą sobie nawzajem neutralizować działania. Dlatego jawność jest podstawą.


Odpowiedz
(@annaj)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 14

@kunia czyli za każdym razem trzeba poinformować rytualistę, że coś jeszcze jest wykonywane? Chyba znalazłam powód dla którego nic praktycznie u mnie nie działa. Miałam wykonywane kilka rytuałów ale nie mówiłam o tym rytualistom. Czy w takim przypadku powinnam powtórzyć rytualy?


Odpowiedz
Wpisy: 1303
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Ja kiedyś popełniłem taki błąd. Zamówiłem rytuał u jednej osoby, a po dwóch tygodniach, bo się niecierpliwiłem, poszedłem do kogoś drugiego. Nic nie powiedziałem. Efekt? Zero. Absolutne zero. Dopiero jak się z tego wycofałem i dałem jednemu rytualiście dokończyć, coś ruszyło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1601

@Faddi To jest klasyczny scenariusz. Ludzie się niecierpliwią, dokładają kolejne rytuały, a potem się dziwią, że nic nie działa. Ale uwaga — to nie znaczy, że łączenie samo w sobie jest złe. Są sytuacje, kiedy dwa różne rytuały świetnie się uzupełniają. Na przykład rytuał na otwarcie drogi emocjonalnej plus rytuał stricte przyciągający. Tylko że oba rytualiści muszą wiedzieć, co robi ten drugi, żeby zsynchronizować intencje i timing.


Odpowiedz
Wpisy: 1446
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Dodam od siebie — w tradycji, z której ja czerpię, łączenie rytuałów jest czymś naturalnym. W hoodoo na przykład standardowo robi się pracę warstwową. Masz jednocześnie mojo bag, paliszą świecę na konkretną intencję i robisz kąpiel duchową. Ale to wszystko jest spójne, wykonane przez jedną osobę albo pod jednym kierunkiem. Problem pojawia się wtedy, kiedy dwa niezależne źródła pracują na tę samą osobę bez koordynacji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1658

@Szaman Czyli to bardziej kwestia koordynacji niż samego faktu, że rytuałów jest więcej?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1446

@Zorka Dokładnie tak. Ilość nie jest problemem. Problemem jest brak komunikacji.


Odpowiedz
Wpisy: 1710
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Pozwolę sobie dodać jeszcze jedną warstwę do tego. Często pomijany aspekt to kwestia tradycji, z jakich pochodzą rytuały. Łączenie rytuału z tradycji wiccańskiej z rytuałem opartym o goecję to proszenie się o kłopoty, nawet jeśli oba rytualiści o sobie wiedzą. Różne systemy operują na różnych planach i z różnymi źródłami energii. Spójność systemu magicznego ma znaczenie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1189

@Hellan Chcę wrócić do tego, co pisał Hellan wcześniej, bo to ważny wątek — kwestia mieszania tradycji. Widziałam kiedyś efekty połączenia rytuału wiccańskiego z pracą opartą o inwokację do Isztar. Oba miłosne, oba z dobrą intencją, ale tradycje tak różne, że energetycznie się gryzły. Klientka zamiast zbliżenia poczuła totalny emocjonalny rozgardiasz. Nie dlatego, że rytuały były złe — dlatego, że systemy, z których pochodziły, operowały na innych częstotliwościach.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 1015

@Lady A jak to wygląda z rytuałami z tej samej tradycji, ale od dwóch różnych praktyków? Na przykład dwa rytuały z tradycji słowiańskiej — jeden na Ładę, drugi na Mokosz. Teoretycznie spójny system, ale dwa różne bóstwa.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 1710

@Gituska Tu jest nieco inaczej. W ramach jednego panteonu bóstwa często „znają się" ze sobą, ich sfery się uzupełniają. Łada i Mokosz to dobry przykład — Łada to miłość i namiętność, Mokosz to opiekuńczość, dom, stabilność. Jeden rytuał przyciąga, drugi buduje grunt. Ale znowu — rytualista musi wiedzieć, że ta praca jest podwójna, bo inaczej może nie dobrać właściwego momentu.


Odpowiedz
Wpisy: 552
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Hmm, a co jeśli obaj rytualiści pracują w tej samej tradycji, np. obaj robią rytuał egipski, ale każdy inny jego wariant? Wtedy chyba łatwiej to skoordynować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 847

@Agatha.1 Łatwiej, ale to wciąż nie jest automatyczne. Nawet w ramach jednej tradycji różni praktycy mają swoje metody, swoje duchy przewodnie, swoje sposoby formułowania intencji. Dlatego ta informacja zwrotna między rytualistami jest tak ważna. Kiedy wiem, że mój klient pracuje jednocześnie z kimś innym, mogę dostosować swoje działania, wybrać inny dzień, inną fazę księżyca, żeby te dwie prace się uzupełniały zamiast ze sobą kolidować.


Odpowiedz
Wpisy: 653
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie praktyczne — jak to wygląda z perspektywy klienta? Znaczy, jak powiedzieć rytualiście, że pracuję z kimś innym? Czy oni się nie obrażają? Bo miałam taką sytuację, że wspomniałam jednej osobie o drugiej i poczułam taką... dezaprobatę.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 974

@Gabka Jeśli rytualista się obraża na taką informację, to dla mnie czerwona flaga. Poważny praktyk powinien to przyjąć profesjonalnie. Ja wręcz wolę wiedzieć. Dzięki temu mogę lepiej zaplanować swoją pracę. A ci, którzy reagują agresywnie albo mówią „u mnie albo nigdzie" — no cóż, tu bym się zastanowił, czy to jest ktoś, komu ufam swoje sprawy sercowe.


Odpowiedz
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 544

@Wiciol Zgadzam się w 100%. Miałam kontakt z rytualistką, która powiedziała mi wprost: „Nie pracuję z osobami, które jednocześnie zlecają komuś innemu". I to mi się nie spodobało, bo zabrzmiało jak zazdrosny monopol na energię, a nie troska o skuteczność.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1409

@Lalik No ale z drugiej strony — jest też taka szkoła, która mówi, że rozproszona intencja osłabia wynik. I nie chodzi tu o ego rytualisty, tylko o czystość kanału energetycznego. Jeśli jedna osoba kierunkuje energię, to przepływ jest klarowny. Jak wchodzi drugi niezależny strumień, mogą się pojawić zakłócenia. Nie mówię, że łączyć nie wolno, ale rozumiem tych, którzy wolą pracować solo.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1063

@Paradoxa Rozumiem to podejście, ale w praktyce widziałam wielokrotnie, że skoordynowana praca dwóch praktyków daje lepsze efekty niż jeden rytuał. Zwłaszcza w trudnych przypadkach — rozwód, długa separacja, trauma emocjonalna. Jeden rytuał działa na poziomie astralu, drugi na poziomie mentalnym — i razem tworzą coś, czego jeden sam nie dałby rady osiągnąć.


Odpowiedz
 emka
(@emka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 103

@bryza "Jeden rytuał działa na poziomie astralu, drugi na poziomie mentalnym" rozwiń proszę. Jak ma zadziałać na poziomie mentalnym, jak ma zmienić myślenie, perspektywe? 


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1032

@Bryza Właśnie. I tu wracamy do tego, co pisałam na początku — klucz to komunikacja. Jak dwóch rytualistów ze sobą współpracuje, albo przynajmniej wie o sobie nawzajem, to efekt synergii potrafi być naprawdę niezwykły. A bez tej wiedzy to loteria.


Odpowiedz
Wpisy: 1115
(@lurisk)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam trochę inne podejście i chyba będę tu w mniejszości. Uważam, że łączenie rytuałów miłosnych to w większości przypadków oznaka niecierpliwości, a nie przemyślanej strategii. Jeśli ktoś robi dobry rytuał, to czemu miałoby być potrzebne jeszcze coś? Czy to nie podważa zaufania do pracy tego pierwszego rytualisty?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 915

@Lurisk Nie do końca się zgadzam. To nie jest kwestia braku zaufania. Czasem sytuacja jest na tyle skomplikowana, że jeden rytuał działa na jeden aspekt, a drugi na inny. Ktoś może mieć zablokowaną czakrę serca i jednocześnie karmiczne obciążenie z poprzedniego związku. Jeden rytuał otwiera serce, drugi pracuje na karmie. To nie „dublowanie się", to komplementarne działanie.


Odpowiedz
 emka
(@emka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 103

@kapturek a to nie da się tego odblokować za pomocą jednego rytuału u jednego rytualisty?

Mam na myśli to czy jedne rytualista nie może pracować w ramach rytuału nad wszelkimi aspektami i blokadami? 


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 1018

@Lurisk Ja rozumiem, skąd to bierzesz, bo sam kiedyś tak myślałem. Ale po paru sytuacjach, gdzie widziałem, jak skoordynowane rytuały dawały wynik w ułamku czasu, zmieniłem zdanie. Ważne jest to słowo — „skoordynowane". Nie chodzi o to, żeby na ślepo dodawać kolejne.


Odpowiedz
(@nika777)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 77

@taurus kto takie wykonuje?


Odpowiedz
Wpisy: 560
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Ja bym jeszcze zwróciła uwagę na kwestię faz księżyca. Bo nawet jeśli obaj rytualiści wiedzą o sobie, to jeśli jeden pracuje w nowiu (nowe początki), a drugi w pełni (kulminacja), to te energie mają zupełnie inny charakter. Skoordynowanie fazy lunarnej to absolutna podstawa przy pracy równoległej. Bez tego — nawet najlepsza komunikacja między praktykami nie wystarczy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 728

@Magicwoman Czy to znaczy, że oba rytuały powinny być zrobione w tej samej fazie? Bo jeśli tak, to jak to pogodzić, skoro różne rytuały wymagają różnych faz?


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 560

@Kolczasta Niekoniecznie w tej samej, ale powinny być zaplanowane tak, żeby jedna faza przygotowywała grunt dla drugiej. Na przykład — w nowiu robisz rytuał czyszczący, usuwający blokady, a w przybywającym robisz ten przyciągający. To naturalna sekwencja, a nie kolizja.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1446

@Magicwoman Dokładnie, i tu wchodzi jeszcze kwestia godzin planetarnych. Jeśli oba rytuały miłosne są zaplanowane na godzinę Wenus, to dobrze. Ale jak jeden wypada w godzinie Marsa, a drugi w godzinie Wenus, to masz konflikt energetyczny. Mars to walka, dominacja — Wenus to harmonia, przyciąganie. Ktoś, kto to planuje świadomie, umie to rozegrać. Ktoś, kto nie — robi bałagan.


Odpowiedz
Wpisy: 1384
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, ale muszę się tu wtrącić, bo widzę że dyskusja idzie w stronę taką... techniczną, a zapominamy o czymś podstawowym. Rytuały miłosne dotyczą żywych ludzi i ich uczuć. To nie jest nastawianie anteny na odpowiednią częstotliwość. Zanim ktoś zacznie łączyć dwa rytuały, powinien się zastanowić, czy nie robi tego z paniki. Bo panika to najgorszy doradca w magii.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1303

@Barni No i to jest dokładnie to, co mi się przydarzyło. Napisałem o tym wcześniej. Panika. „Nie działa, muszę dodać coś jeszcze." I przez to sam sobie nawrzucałem kłód pod nogi.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1603

@Barni Zgadzam się, ale to nie przekreśla zasadności łączenia. To jak z lekami — panika to zły powód, żeby zwiększać dawkę. Ale kontrolowane łączenie dwóch preparatów pod okiem lekarza to standard medyczny. Analogia działa.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1461

@Simma Ta analogia medyczna przewija się tu od początku i uważam, że jest trafna. Tak jak lekarz sprawdza interakcje lekowe, tak rytualista powinien „sprawdzić interakcje energetyczne". Dlatego ta otwartość ze strony klienta jest tak istotna. Bez informacji nie jesteś w stanie nic prawidłowo ocenić.


Odpowiedz
Wpisy: 1115
(@lurisk)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ok, jestem przekonywany powoli, przyznaję. Ale mam jeszcze jedno pytanie — jak to wygląda finansowo? Bo bądźmy szczerzy, rytuały nie są tanie. Czy podwójne zlecenie to nie jest po prostu podwójna kasa dla dwóch rytualistów, a efekt ten sam co jednego dobrze zrobionego? Przepraszam za cynizm, ale ktoś to musiał powiedzieć.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 974

@Lurisk Cynizm tu i ówdzie jest zdrowy i nie ma za co przepraszać. Fakt, są rytualiści, którzy mogą sugerować dodatkowe zabiegi, bo widzą w tym zarobek. Ale uczciwy praktyk powie ci wprost: „Nie potrzebujesz nic więcej, poczekaj na efekty". Natomiast jeśli obiektywnie masz do czynienia ze skomplikowaną sytuacją — np. spętanie, które trzeba zdjąć, i jednocześnie budować nową więź — to jeden rytuał może po prostu nie wystarczyć.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1601

@Lurisk I jeszcze jedno — nikt nie mówi, że musisz pracować z dwoma rytualistami jednocześnie. Jeden dobry praktyk może zaplanować ci sekwencję rytuałów sam. Łączenie rytuałów to nie to samo co łączenie rytualistów. Możesz mieć jednego człowieka, który zrobi ci dwa różne rytuały rozłożone w czasie.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1032

@Betalia To ważne rozróżnienie. Ja często tak pracuję — najpierw czyszczenie, potem przyciąganie, potem wzmocnienie. Trzy różne rytuały, jedna ręka prowadząca. I to działa znakomicie. Problem pojawia się, gdy klient samodzielnie decyduje o dodaniu czegoś od kogoś innego, nie informując mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 1658
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Mam takie pytanie, bo mi się to nie do końca klaruje — skąd wiadomo, że sytuacja wymaga dwóch rytuałów? Kto to ocenia? Sam klient raczej tego nie czuje, prawda?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 847

@Zorka Dobre pytanie. To zazwyczaj wynika z diagnozy energetycznej, którą robi rytualista przed przystąpieniem do pracy. Tarota, wahadło, wizja bezpośrednia — metody bywają różne, ale rzetelny praktyk powinien ci powiedzieć, z czym masz do czynienia i co jest potrzebne. Jeśli ktoś od razu, bez diagnozy, proponuje ci pięć rytuałów — uciekaj.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 915

@Arbogi Dokładnie, i diagnoza powinna obejmować nie tylko sytuację energetyczną, ale też stan emocjonalny klienta. Bo czasem problem nie jest na planie astralnym, tylko w głowie — lęk, niska samoocena, wzorce z dzieciństwa. I żaden rytuał tego sam nie naprawi.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 552

@Kapturek O, to ciekawe, bo moja rytualistka zawsze zaczyna od rozmowy o emocjach i o tym, co czuję. I dopiero potem mówi, co proponuje. Nigdy mi nie mówiła o łączeniu rytuałów, ale sama siebie zastanawiam — może dlatego, że jeden wystarczył, bo dobrze dobrała?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 915

@Agatha.1 Możliwe. Dobry praktyk trafnie dobrany rytuał to połowa sukcesu. Druga połowa to twoja praca wewnętrzna i cierpliwość.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wtrącę się z nieco innej strony. Jest jeszcze kwestia, o której nikt nie wspomniał — samodzielna praca klienta jako „drugi rytuał". Mam na myśli afirmacje, wizualizacje, medytacje na konkretną intencję. To nie jest rytuał w tradycyjnym sensie, ale energetycznie wpływa na to samo pole. I tu też powinno się informować rytualistę, bo jeśli klient sam pracuje na inny scenariusz niż ten, który ustaliły, to znowu mamy konflikt.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1500

@Kobalt Nie przyszłoby mi do głowy, żeby powiedzieć rytualiście, że robię sobie wizualizacje. A mówisz, że to ma znaczenie?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 699

@Leonora Ma, i to większe niż myślisz. Wizualizacja to w gruncie rzeczy też forma magii — ukierunkowujesz energię mentalną na konkretny cel. Jeśli twoja wizualizacja jest spójna z intencją rytuału, wzmacniasz go. Jeśli nie — osłabiasz. Powiedz mu chociaż, nad czym pracujesz mentalnie.


Odpowiedz
Wpisy: 1015
(@gituska)
Połączone: 8 miesięcy temu

A co z modlitwą? Serio pytam. Bo znam ludzi, którzy jednocześnie zamawiają rytuał miłosny i modlą się do jakiegoś świętego o tę samą rzecz. To też „łączenie"?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1446

@Gituska To jest stary jak świat temat i odpowiedź zależy od tradycji. W niektórych systemach — hoodoo jest tu dobrym przykładem — modlitwa i rytuał idą w parze, to jest standardowe. W innych tradycjach, zwłaszcza tych, które operują z duchami niskiego astralu, modlitwa do istot wyższych może kolidować z pracą magiczną. To naprawdę zależy od kontekstu.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1063

@Gituska A ja dodam, że wielu klientów modli się „na wszelki wypadek", nie zastanawiając się, do kogo i po co. I to jest problem. Bo jeśli modlisz się „Boże, niech się stanie Twoja wola", a jednocześnie rytuał ma wymusić konkretny scenariusz — to energetycznie się to gryzie. Jedna intencja mówi „zdaję się na los", druga mówi „chcę to teraz". Trzeba być spójnym.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1384

@Bryza Bardzo trafnie to ujęłaś. Spójność intencji jest chyba najważniejsza w tej całej dyskusji. Możesz łączyć dziesięć rytuałów, ale jeśli twoja głowa ciągnie w pięciu kierunkach, to żaden nie zadziała.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1303

@Barni Ale jak osiągnąć tę spójność? Bo ja na przykład jednocześnie chciałem odzyskać byłą i poznać kogoś nowego, gdyby ta pierwsza opcja nie wypaliła. I wiem, że to był błąd, ale emocjonalnie trudno było się zdecydować.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1601

@Faddi To jest mega częsty scenariusz i ja go rozumiem. Ale odpowiedź jest prosta i brutalna — musisz wybrać. Magia nie działa na „plan B". Albo pracujesz na odzyskanie relacji, albo na nową. Jeśli nie jesteś w stanie wybrać, to może zanim cokolwiek zamawiasz, najpierw praca nad sobą, żeby w ogóle wiedzieć, czego chcesz.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1740

@Betalia To ma sens, ale trochę idealizuje sytuację. Bo ludzie, którzy szukają pomocy magicznej, zazwyczaj są w takim stanie emocjonalnym, że trudno oczekiwać od nich pełnej klarowności. Dlatego rola rytualisty jako doradcy jest tak istotna — powinien pomóc uporządkować intencję.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1035

@Whisper Dokładnie, i dobry praktyk to robi. Ja przed każdą pracą spędzam ze zgłaszającym się do mnie co najmniej godzinę na rozmowie. Nie o technikaliach, tylko o tym, co czuje, czego naprawdę chce, czy jest gotowy na skutki. Bo rytuał miłosny to nie pizza na telefon — zamawiasz i dostajesz. To proces, który wymaga zaangażowania po obu stronach.


Odpowiedz
Wpisy: 1409
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Chcę jeszcze dopowiedzieć o jednym aspekcie łączenia — o czasie trwania. Niektóre rytuały mają ściśle określony czas działania. Rytuał siedmiodniowy czy trzynastodniowy ma swoją wewnętrzną dynamikę. Jeśli w trakcie takiego cyklu wejdziesz z drugim rytuałem, możesz zaburzyć ten pierwszy. Dlatego sekwencja — jeden po drugim, nie równolegle — jest czasem rozsądniejsza.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 1710

@Paradoxa Potwierdzam. Mam zasadę — nie zaczynam nowego rytuału, dopóki poprzedni nie dobiegnie końca. A „koniec" to nie ostatni dzień palenia świecy, tylko moment, kiedy energia się rozładuje i wynik się zmaterializuje albo przynajmniej ustabilizuje. To mogą być dodatkowe dwa-trzy tygodnie po formalnym zakończeniu.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 653

@Hellan I to jest właśnie ten czas, kiedy ludzie się niecierpliwią i idą do kogoś drugiego, prawda?


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 1710

@Gabka Niestety tak. A to paradoksalnie najgorszy moment, bo energia jest jeszcze w ruchu. Wrzucanie nowej pracy na wciąż pracujący rytuał to jak próba zmiany biegu w samochodzie bez wciskania sprzęgła.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1191

@Hellan To, co mówi Hellan, jest kluczowe i chcę to podkreślić innym przykładem. W tradycji planetarnej, z której sam korzystam, każdy rytuał jest powiązany z konkretnym cyklem planetarnym. Praca pod Wenus ma swoje okno — zazwyczaj powiązane z dniami Wenus (piątki) i odpowiednimi godzinami. Jeśli drugi rytuał wejdzie w środek takiego cyklu z inną energią planetarną, to tak jakbyś w środku sonatowego adagio nagle puścił punk rocka. Technicznie oba to muzyka. Praktycznie — kakofonia.


Odpowiedz
Wpisy: 1115
(@lurisk)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dobra, przekonaliście mnie w dużej mierze. Ale mam jeszcze jeden scenariusz. Co jeśli ktoś ma zrobiony rytuał miłosny i jednocześnie robi rytuał ochronny na siebie? To nie jest „łączenie rytuałów miłosnych", ale to jest łączenie rytuałów, które dotyczą jednej osoby. Są jakieś kolizje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 974

@Lurisk Dobry scenariusz. Rytuał ochronny z reguły nie koliduje z rytuałem miłosnym, a wręcz bywa zalecany. Ochrona stawia tarczę, a rytuał miłosny działa na intencję — to dwa różne mechanizmy. Ale tu też jest haczyk — jeśli ochrona jest zbyt „szczelna" i blokuje wszelkie obce energie, to może też zablokować działanie rytuału miłosnego na ciebie. Bo z perspektywy tarczy ochronnej — nowa energia uczuciowa też jest „obca".


Odpowiedz
Udostępnij: