Forum

Asystent AI
Moment wyboru - jak...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Moment wyboru - jak długo czekać zanim wykonasz rytuał na konkretną osobę

Strona 1 / 3

Wpisy: 37
Rozpoczynający temat
(@karolcia88)
Połączone: 2 tygodnie temu

Mam dylemat i chcę to z kimś przegadać, zanim zrobię głupotę. Rozstaliśmy się jakieś trzy miesiące temu, on się wyprowadził, kontakt urwany prawie całkowicie, raz na jakiś czas lajk na story i tyle. Chodzi mi po głowie rytuał na powrót, konkretnie na niego, z imieniem i datą urodzenia. I teraz pytanie - czy to już ten moment, czy jeszcze za wcześnie? Bo czytałam, że jak się robi w emocjach, to się odbija. Ale jak długo właściwie trzeba czekać, żeby te emocje opadły na tyle, żeby intencja była czysta?


Odpowiedz
132 odpowiedzi
Wpisy: 251
(@malwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Trzy miesiące to nie jest mało, ale i nie dużo, zależy co tam u ciebie w głowie siedzi. Sama miałam podobnie i zrobiłam za szybko, efekt był taki, że wróciło, ale w formie której nie chciałam - telefony po nocy, sceny zazdrości i totalny chaos. Zapytaj siebie szczerze: czy chcesz jego, czy chcesz przestać czuć ten ból? Bo to są dwie różne rzeczy i rytuał je inaczej rozegra.


Odpowiedz
Wpisy: 333
(@teodor50)
Połączone: 6 miesięcy temu

ja bym czekał minimum pół roku. Wcześniej to nie ma sensu, bo sama nie wiesz czego chcesz, a energia idzie w błoto. Poza tym Wenus teraz jest w nieciekawym układzie, więc i tak bym się wstrzymał z czymkolwiek miłosnym do końca tranzytu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 378

@Teodor50 skąd ten konkretny pół roku? Bo widzę, że często to powtarzasz przy różnych okazjach, a moim zdaniem to się nie da tak ustawić ogólnej zasady. Znam przypadki, gdzie po miesiącu było ok, bo osoba wiedziała czego chce, i znam takie, gdzie po roku dalej był rozjazd intencji.


Odpowiedz
Wpisy: 552
(@iwetka01)
Połączone: 2 miesiące temu

z mojego punktu widzenia istotniejsze niż liczba miesięcy jest to, co piszesz między wierszami. Mówisz "zanim zrobię głupotę" - to już sygnał, że sama masz wątpliwości. Rytuał wykonywany z założeniem, że to może być błąd, działa jak strzał w mgłę. Co u ciebie się dzieje teraz emocjonalnie na co dzień, nie tylko jak myślisz o nim?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karolcia88)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 37

@Iwetka01 dobre pytanie i muszę się chwilę zastanowić. Ogólnie funkcjonuję, chodzę do pracy, spotykam się ze znajomymi, ale są takie wieczory, że siedzę i ryczę po kilka godzin. Biorę leki na depresję od dwóch lat, dawka ostatnio zwiększona, bo psychiatra widział że gorzej znoszę to rozstanie. I teraz nie wiem, czy to nie jest tak, że ja właśnie z tej dziury chcę wyjść przez rytuał, a nie dlatego że on to ten jedyny.


Odpowiedz
Wpisy: 442
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

to co piszesz o lekach i o tym że dawka była zwiększana, to jest ważna informacja i dobrze że ją podałaś. Nie mówię tego, żeby cię zniechęcić do praktyki, tylko żeby dało się to wszystko poukładać w odpowiedniej kolejności. Rytuał na konkretną osobę w stanie, kiedy płaczesz po wieczorach, to mocno ryzykowne dla ciebie samej. Nie chodzi o efekt na nim, chodzi o to co to zrobi z tobą.


Odpowiedz
Wpisy: 671
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Nie zgadzam się z tym co Heniek pisze. Jak ktoś jest w dołku, to właśnie rytuał potrafi pomóc, bo daje sprawczość, daje poczucie że coś robisz, a nie tylko siedzisz i czekasz. Sam tak miałem i akurat zadziałało. Oczywiście trzeba uważać, ale demonizowanie tego, że ktoś bierze leki, to przesada.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 442

@Tomir nie demonizuję leków, źle czytasz. Mówię o tym, że jak ktoś sam pisze "chcę przestać czuć ból" i jednocześnie ma zwiększaną dawkę przez psychiatrę, to znaczy że terapia jeszcze nie zadziałała tak jak powinna. I dorzucenie do tego rytuału miłosnego na konkretną osobę nie jest tym samym co u ciebie, bo każdy przypadek to inny kontekst.


Odpowiedz
Wpisy: 1871
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wtrącę się, bo to jest temat który mi się przewija od lat na różnych forach i ludzie wciąż się rozjeżdżają w odpowiedziach. Tak naprawdę pytanie nie brzmi "jak długo czekać", tylko "po czym poznać, że już można". I tu jest kilka konkretów które sprawdzałem na sobie i innych: brak fantazjowania o scenariuszach powrotu przez minimum dwa tygodnie, umiejętność powiedzenia na głos czego dokładnie chcesz bez zaczynania od słowa "chcę żeby on", oraz brak fizycznych objawów typu ścisk w żołądku na widok zdjęcia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 251

@Lurisk ten test z fantazjowaniem jest dobry, bo łatwy do sprawdzenia samemu. U mnie przed tym nieudanym rytuałem fantazjowałam codziennie, dosłownie układałam sobie scenariusze co powie, jak wejdzie, gdzie usiądziemy. Teraz patrzę i widzę że to nie był moment, tylko ucieczka.


Odpowiedz
Wpisy: 418
(@werbena)
Połączone: 14 godzin temu

a robiłaś coś w międzyczasie dla siebie, nie na niego? Pytam, bo czasem ludzie idą od razu do rytuału na powrót, a wcześniej nie zrobili nic na własne oczyszczenie, na odcięcie tego co bolesne, na uspokojenie. To trochę jakby próbować malować na brudnej ścianie. Są łagodne rzeczy z ziołami, kąpiele z melisą, lawendą, majeranek pod poduszkę na sen - to nie są rytuały na kogoś, tylko na siebie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karolcia88)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 37

@Werbena szczerze to nie. Skupiłam się od razu na nim, czytałam o rytuałach z imieniem, o świecach czerwonych, o pisaniu listów intencyjnych. Nic dla siebie nie robiłam. Mogłabyś coś więcej o tych kąpielach napisać, jakie proporcje, jak często?


Odpowiedz
Wpisy: 552
(@iwetka01)
Połączone: 2 miesiące temu

zanim Werbena odpowie z konkretami, chciałam jeszcze do jednego wrócić. Napisałaś że jesteś na lekach i że dawka rośnie. Czy ty o tej myśli o rytuale rozmawiałaś z kimkolwiek poza forum? Z terapeutą, z bliską osobą? Pytam, bo ezoteryka i terapia nie wykluczają się, ale jak jedno jest robione w tajemnicy przed drugim, to często wychodzi gorzej.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 787

@Iwetka01 Podpisuję się pod tym co napisała Iwetka. Z mojego doświadczenia praktyka działa najlepiej wtedy, kiedy nie jest jedyną nogą na której stoisz. Jak masz terapię, masz psychiatrę, masz ludzi wokół, to rytuał jest dodatkiem. Jak masz tylko rytuał i nic poza tym, to budujesz wszystko na jednym pęknięciu.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 671

@Kminek tylko tu chodzi o pytanie konkretne - kiedy zrobić rytuał na konkretną osobę. A nie czy w ogóle robić. Bo można tak zagadać każdy temat, że na koniec wyjdzie żeby nic nie robić i iść do psychologa.


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 787

@Tomir odpowiadam na to o co pytała Karolcia w pierwszym poście. Pytała kiedy to ten moment. A moment to nie jest data w kalendarzu, tylko stan w którym jest osoba praktykująca. I dlatego pytania Iwetki są na temat, nie obok.


Odpowiedz
Wpisy: 378
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

wracając do twojego konkretu - jak ten kontakt wygląda teraz dokładniej? Bo piszesz, że lajki na story raz na jakiś czas. To z jego strony jakieś sygnały są, czy raczej cisza i tylko te lajki? Bo to jest istotne dla tego co chcesz dalej robić, niezależnie od tego kiedy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karolcia88)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 37

@Jacek73 lajki z jego strony, ostatnio polubił trzy moje zdjęcia w odstępie tygodnia. Raz napisał krótko pod story, nic większego, komentarz typu "ładnie". Ja nie odpowiadałam, bo bałam się że pójdzie w złą stronę. Ze swojej strony nic nie inicjowałam od jakichś dwóch miesięcy.


Odpowiedz
Wpisy: 682
(@feliks73)
Połączone: 4 miesiące temu

to są jakieś sygnały, niezerowe. Tylko teraz pytanie co z tym zrobić, bo można na to odpowiedzieć po ludzku, a można od razu skoczyć w rytuał. Sama widzisz, że ta sytuacja nie jest totalnie zamknięta. Czy ktoś z was robił coś na powrót w sytuacji, kiedy druga strona dawała takie drobne sygnały? Bo to chyba inaczej trzeba podejść niż przy totalnej ciszy.


Odpowiedz
Wpisy: 418
(@werbena)
Połączone: 14 godzin temu

wracam do tych kąpieli, bo zapytałaś. Robię najczęściej tak: garść melisy, łyżka róży płatków, szczypta majeranku, zalewam wrzątkiem w dużym słoiku, zostawiam na godzinę pod przykryciem. Potem cedzę i wlewam do wanny z letnią wodą. Bez mydła, bez niczego dodatkowo. Siedzę w tym 20 minut i nie wycieram się ręcznikiem, tylko schnę sama. To nie jest rytuał na niego, to jest na ciebie, żeby uspokoić głowę i zdjąć z siebie te wieczory o których pisałaś. Robi się to raz w tygodniu przez miesiąc, nie codziennie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 251

@Werbena majeranek w kąpieli? Pierwsze słyszę w takim zestawieniu, zazwyczaj widziałam go w okadzaniach. Co on tam robi w tym przepisie?


Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 14 godzin temu

Wpisy: 418

@Malwinka majeranek tradycyjnie wchodzi do kąpieli oczyszczających, w wiejskiej zielarce nazywano go ziołem od smutku. Nie chodzi o jakieś działanie magiczne na siłę, tylko o to że ma faktyczny wpływ na układ nerwowy, podobnie jak melisa. Połączenie tych dwóch z różą daje spokój i jednocześnie domyka temat emocji do mężczyzny, bo róża pracuje na sercu. Sprawdziłam to na sobie po rozstaniu kilka lat temu i naprawdę zrobiło robotę.


Odpowiedz
Wpisy: 322
(@sylwester75)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam to wszystko od początku wątku i mam pytanie może głupie, ale jak rozróżnić rytuał oczyszczający od rytuału na konkretną osobę? Bo dla mnie to się wszystko zlewa, a widzę że tu są jakieś istotne różnice.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@iwetka01)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 552

@Sylwester75 nie głupie pytanie, dość podstawowe ale ważne. Oczyszczający kierujesz na siebie, na swoją energię, na to co cię obciąża. Nie wskazujesz osoby, nie używasz imienia, nie masz intencji wpłynąć na czyjeś decyzje. Rytuał na konkretną osobę to coś przeciwnego, tam jest imię, data urodzenia, czasem zdjęcie i intencja typu wróć do mnie albo zadzwoń. Różnica jest taka, że pierwsze działa na ciebie, a drugie próbuje działać na kogoś innego, co jest cięższe etycznie i energetycznie.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 671

@Iwetka01 cięższe etycznie to subiektywna ocena. Jak ktoś robi rytuał na byłego, z którym była lata, to nie jest porywanie obcego człowieka z ulicy. Tam jest historia, jest więź, czasem niedomknięta z głupiego powodu. Nie wrzucałbym tego do jednego worka z jakimś przymusem.


Odpowiedz
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 442

@Tomir więź była, owszem, ale stan obecny też się liczy. Karolcia pisała wcześniej, że on od miesięcy nie inicjuje rozmowy poza lajkami i krótkim komentarzem. To nie jest sytuacja gdzie obie strony tęsknią i tylko brakuje impulsu. To jest sytuacja gdzie jedna strona tęskni mocno, a druga daje sygnały na poziomie znajomych z internetu. Różnica jest spora.


Odpowiedz
Wpisy: 37
Rozpoczynający temat
(@karolcia88)
Połączone: 2 tygodnie temu

Czytam was i robi mi się trochę nieswojo, bo zaczynam widzieć tę sytuację z boku. Jak to opisaliście, to faktycznie te lajki to nie jest jakaś inwestycja z jego strony, tylko gest na poziomie znajomego z liceum. Ale jednocześnie nie chcę z tego zrezygnować, bo czuję że jeszcze nie wszystko zostało powiedziane między nami. Czy ktoś robił coś, co nie jest rytuałem na powrót, tylko bardziej na to żeby ta sprawa miała szansę się domknąć w jakąś stronę, czy to powrót, czy ostateczny koniec?


Odpowiedz
Wpisy: 682
(@feliks73)
Połączone: 4 miesiące temu

To o czym piszesz nazywa się czasem rytuałem otwarcia drogi i ja akurat robiłem coś podobnego po swoim rozwodzie. Intencja nie była wróć do mnie, tylko niech to się rozstrzygnie tak jak ma być, żebym mógł żyć dalej. Używałem białej świecy, nie czerwonej, i zamiast pisania imienia pisałem sytuację, czyli moją relację z tą osobą. Spaliłem to przy świecy i odpuściłem. Po dwóch miesiącach było jasne że nie wracamy i to było bolesne, ale do zniesienia. Polecam takie podejście bardziej niż rytuał celowany w powrót.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1871

@Feliks73 to o czym mówisz to jest właściwie podejście znane jako road opener w tradycji afroamerykańskiej, w hoodoo robi się to ze świecą i specjalnym olejem z ziołami typu abre camino. Mechanizm jest podobny: nie wymuszasz konkretnego wyniku, tylko prosisz o to żeby to co ma się rozstrzygnąć, rozstrzygnęło się szybciej. Dla osób w takim stanie jak Karolcia to jest bezpieczniejsza droga niż przyciąganie konkretnego człowieka.


Odpowiedz
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 378

@Lurisk bezpieczniejsza pod jakim względem konkretnie? Bo brzmi rozsądnie, ale chciałbym zrozumieć dlaczego.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1871

@Jacek73 pod takim, że nie zamykasz się w jednym scenariuszu. Jak robisz rytuał na powrót, a on nie wraca, to dostajesz dwa ciosy: brak efektu plus utwierdzenie się że nie zasługujesz, że źle zrobiłaś, że trzeba jeszcze raz. Otwarcie drogi działa inaczej, bo każdy ruch w sprawie, nawet jednoznaczne nie, jest efektem. To zdejmuje z głowy obsesję rozstrzygania.


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 787

@Lurisk dobrze to ujęłeś, ten mechanizm dwóch ciosów jest często niedoceniany. U osób które już mają obniżony nastrój i biorą leki, każda nieudana próba czegoś istotnego pogłębia poczucie bezsensu. Otwieranie drogi nie obiecuje konkretu i przez to nie wystawia praktykującego na taki cios.


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam pytanie do Werbeny o te kąpiele, czy zamiast majernaku można uzyć czegos innego? Bo nie mam go w domu i nigdy go nie kupowałam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 14 godzin temu

Wpisy: 418

@Dziewanka możesz dać szałwię, podobnie pracuje na oczyszczeniu, albo tymianek jak masz. Jak nie masz nic z tych, to sama melisa z różą też zrobi robotę, tylko lżej. Nie kombinuj ze stoma składnikami, lepiej trzy zioła dobrze zrobione niż dziesięć na siłę.


Odpowiedz
Wpisy: 333
(@teodor50)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ten road opener brzmi sensownie, ale czy to nie jest trochę uciekanie od odpowiedzialności? Bo jak robisz rytuał na konkretną osobę, to przynajmniej masz odwagę powiedzieć czego chcesz. A jak robisz otwarcie drogi, to się asekurujesz że niech się dzieje co chce. Ja wolę jak ktoś jasno mówi o co mu chodzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 552

@Teodor50 to nie jest asekuracja, tylko pokora wobec tego że nie wiesz co jest najlepsze. Karolcia chce powrotu, ale my nie wiemy czy ten powrót w ogóle byłby dla niej dobry. Może ten facet odszedł nie bez powodu. Otwarcie drogi nie jest tchórzostwem, jest przyznaniem że nie masz pełnego obrazu sytuacji.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@malwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wracając do pierwotnego pytania o moment wyboru, to po tym co tu padło widzę że pytanie kiedy zrobić rytuał na konkretną osobę i pytanie kiedy zrobić cokolwiek miłosnego to są dwie różne rzeczy. Bo na otwarcie drogi czy na oczyszczenie chyba można zdecydować się szybciej niż na celowany powrót?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 442

@Malwinka tak to widzę. Oczyszczenie i otwarcie drogi można robić nawet w nie najlepszym stanie psychicznym, bo nie wymagają one od ciebie pełnej jasności co do tego czego chcesz. Rytuał na konkretną osobę wymaga, żebyś była pewna intencji, a tej pewności nie zbudujesz w środku kryzysu.


Odpowiedz
(@karolcia88)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 37

@Heniek59 to mi się układa logicznie. Czyli jakbym zaczęła od kąpieli o których pisała Werbena, potem zrobiła to otwarcie drogi o którym mówią Feliks i Lurisk, to byłaby jakaś kolejność która ma sens. A rytuał na niego konkretnie zostawiam jako coś co zrobię albo nie, w zależności od tego co się wydarzy. Tylko teraz pytanie, czy te kąpiele i otwarcie drogi można robić w jednym tygodniu, czy lepiej rozłożyć w czasie?


Odpowiedz
Wpisy: 418
(@werbena)
Połączone: 14 godzin temu

tak bym to ułożyła. Kąpiel raz w tygodniu przez jakieś trzy, cztery tygodnie, bez pośpiechu. Nie traktuj tego jak odhaczanie z listy, tylko jak normalny rytm dbania o siebie. Dopiero jak poczujesz, że nie myślisz o nim codziennie z tym ściskiem w żołądku, dopiero wtedy bierzesz się za otwarcie drogi. Bo inaczej w otwarcie drogi włożysz dokładnie tę samą tęsknotę, co w rytuał na niego, tylko pod inną etykietą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 671

@Werbena trzy, cztery tygodnie to mało komu wystarczy realnie. Znam to z własnego doświadczenia, po rozstaniu człowiek myśli, że już jest spokojny, a potem widzi go przypadkiem w sklepie i sypie się cały miesiąc pracy. Dałbym sobie minimum dwa miesiące zanim w ogóle bym myślał o jakimkolwiek otwieraniu drogi.


Odpowiedz
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 378

@Tomir to zależy od tego jak długo trwał związek i jak głęboko siedzi. U jednych miesiąc starczy, u innych pół roku to za krótko. Karolcia sama będzie wiedziała, tylko musi sobie uczciwie odpowiedzieć, a nie kombinować że już jest gotowa bo chce już mieć to z głowy.


Odpowiedz
Wpisy: 37
Rozpoczynający temat
(@karolcia88)
Połączone: 2 tygodnie temu

A skąd właściwie mam wiedzieć, że jestem gotowa? Bo czuję, że sama sobie nie ufam w tej ocenie. Jak teraz odpowiem że tak, to wiadomo że to będzie tylko dlatego, że chcę szybciej.


Odpowiedz
Wpisy: 552
(@iwetka01)
Połączone: 2 miesiące temu

są takie konkretne sygnały, na które można patrzeć. Czy potrafisz spędzić cały dzień bez sprawdzania jego profilu. Czy jak ktoś o nim wspomni, to nie ściska cię w gardle. Czy potrafisz wyobrazić sobie scenariusz, w którym on jest szczęśliwy z kimś innym i nie boli to fizycznie. To nie są testy do zdania w tydzień, to są stany do których się dochodzi powoli.


Odpowiedz
Wpisy: 442
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Dodałbym jeszcze jeden sygnał, czy potrafisz wyobrazić sobie siebie za rok bez niego i widzisz tam jakieś życie, a nie pustkę. Bo dopóki widzisz pustkę, dopóty każdy rytuał będzie próbą wypełnienia tej pustki nim, a nie sobą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sylwester75)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 322

@Heniek59 a co jeśli ktoś w ogóle nigdy nie widzi siebie za rok, niezależnie od sytuacji z partnerem? Bo ja sam mam z tym problem od lat i nie wiem czy to jest objaw czegoś czy po prostu cecha charakteru.


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 787

@Sylwester75 to akurat warto sprawdzić u kogoś od zdrowia, bo trudność z wyobrażaniem sobie przyszłości to nie jest neutralna cecha, tylko często objaw obniżonego nastroju utrzymującego się długo. Dystymia tak się czasem objawia. Nie diagnozuję, tylko mówię, że to nie jest temat do rozwiązania samymi rytuałami.


Odpowiedz
Wpisy: 333
(@teodor50)
Połączone: 6 miesięcy temu

Skoro już o tym mowa, to mam pytanie z innej strony. Czy są jakieś rytuały, które same w sobie pomagają w takim długoterminowym dołku, niezależnie od tematu miłosnego? Bo czytam ten wątek i widzę, że dużo się mówi o tym żeby najpierw się ogarnąć, a mało o tym jak konkretnie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@werbena)
Połączone: 14 godzin temu

Wpisy: 418

@Teodor50 z mojej strony to znowu wracam do kąpieli i do ziół, ale dochodzi też praca z zapachem na co dzień. Olejki, kadzidła, nawet sama szałwia palona w mieszkaniu raz w tygodniu robi dużo dla samopoczucia. Nie chodzi o magię, chodzi o to że dom przestaje pachnieć stagnacją.


Odpowiedz
(@feliks73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 682

@Werbena u mnie bardzo zadziałało regularne wychodzenie z domu o świcie, żeby zobaczyć wschód słońca. Brzmi jak banał z poradnika, ale przez te miesiące po rozwodzie to było jedyne co mi dawało poczucie, że coś jest stałe i przewidywalne. Można to potraktować jako rytuał, można jako higienę psychiczną, nazwa nie ma znaczenia.


Odpowiedz
(@malwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 251

@Feliks73 to brzmi bardzo podobnie do tego o czym pisał Heniek wcześniej, że małe codzienne praktyki dają więcej niż jeden wielki rytuał raz na miesiąc. Tylko ciężko w to uwierzyć jak się jest w stanie, w którym chce się szybkiego rozwiązania.


Odpowiedz
(@karolcia88)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 37

@Malwinka właśnie o tym myślę cały czas. Wiem racjonalnie, że powolne podejście jest mądrzejsze, ale jakaś część mnie krzyczy że to za wolno, że on w tym czasie kogoś pozna, że stracę okazję. I nie wiem co z tym głosem zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 1871
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ten głos to nie jest zły doradca, to jest po prostu lęk. On nie informuje cię o rzeczywistości, tylko o tym, że jesteś w trudnym stanie. Jak nauczysz się go słuchać bez wykonywania jego poleceń, to dużo się zmieni. To zresztą jest praca, która sama w sobie jest formą oczyszczenia, choć nie ma świecy ani kadzidła.


Odpowiedz
Wpisy: 477
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam to wszystko i mam pytanie troche z boku, czy te same zasady tyczą się sytuacji gdy ktoś chce kontaktu z bliską osobą która zmarła? Bo to nie jest dokładnie ten temat ale mechanizm podobny, czekanie aż się ogarniesz emocjonalnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 552

@Gencjana mechanizm jest podobny w sensie potrzeby stabilizacji przed działaniem, ale to inny temat i inne ryzyka. Lepiej otwórz osobny wątek, bo tu utopimy obie sprawy i żadna nie będzie porządnie omówiona.


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracajac do Karolci, to mnie ciekawi czy zamierzasz jakos sprawdzac swoj stan po tych kapielach? Bo bez tego trudno bedzie ocenic czy jestes gotowa na kolejny krok.


Odpowiedz
Wpisy: 37
Rozpoczynający temat
(@karolcia88)
Połączone: 2 tygodnie temu

Myślałam żeby pisać sobie krótkie notatki wieczorem, jak się czuję, czy myślałam o nim, ile razy zajrzałam na jego profil. Nie wiem czy to ma sens, ale przynajmniej będę miała jakieś dane do porównania za miesiąc.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: