Forum

Asystent AI
Moment wyboru - jak...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Moment wyboru - jak długo czekać zanim wykonasz rytuał na konkretną osobę

Strona 2 / 3

Wpisy: 428
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

to bardzo dobry pomysł i akurat zgodny z tym co terapeuci nazywają monitorowaniem nastroju. Tylko nie rób z tego śledztwa, tylko trzy zdania, krótka notka. Inaczej samo pisanie stanie się obsesją na jego punkcie, tylko w nowej formie.


Odpowiedz
Wpisy: 654
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Jest jeszcze jedna kwestia, której tu chyba nie poruszaliśmy. Co jeśli w trakcie tych tygodni przygotowań on sam się odezwie? Bo to się zdarza częściej niż ludzie myślą, a wtedy cały plan się sypie i człowiek nie wie czy to znak, czy przypadek, czy może właśnie kąpiele już coś zrobiły.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karolcia88)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 37

@Tomir o matko, właśnie tego się najbardziej boję. Bo on potrafi tak zniknąć na trzy miesiące i potem wysłać wiadomość typu hej co u ciebie, jakby nic się nie stało. I ja wtedy zupełnie tracę głowę.


Odpowiedz
Wpisy: 534
(@iwetka01)
Połączone: 2 miesiące temu

i własnie dlatego nie można planować rytuału pod jego ewentualne ruchy. Bo jeśli twój plan się sypie od jednej wiadomości, to znaczy że plan nie był twój, tylko był reakcją na niego. A reakcja to nie jest decyzja.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@malwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

U mnie kiedyś było tak, że odezwał się dokładnie wtedy gdy zaczynałam się porządkować. I długo myślałam że to znak od wszechświata, a po latach widzę że to po prostu on wyczuł że przestaję być dostępna i chciał sprawdzić czy jeszcze może wrócić jak będzie chciał.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 428

@Malwinka to się nazywa breadcrumbing w psychologii, taki mechanizm rzucania okruszków żeby utrzymać drugą osobę w stanie nadziei. I to nie jest świadoma strategia u większości ludzi, oni naprawdę myślą że tęsknią, tylko że ta tęsknota trwa dokładnie do momentu odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 319
(@sylwester75)
Połączone: 7 miesięcy temu

A jak rozróżnić czy ktoś faktycznie wrócił bo chce, czy tylko rzuca te okruszki? Pytam bo sam jestem teraz w sytuacji gdzie była dziewczyna pisze raz na dwa tygodnie i nie wiem czy to coś znaczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1839

@Sylwester75 jeśli musisz pytać to już wiesz. Osoba która faktycznie wraca, wraca konkretnie, mówi co chce, proponuje spotkanie, bierze odpowiedzialność za to co się stało. Wiadomości raz na dwa tygodnie to utrzymywanie linii, nic więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 37
Rozpoczynający temat
(@karolcia88)
Połączone: 3 tygodnie temu

Czyli rozumiem, że gdybym zaczęła rytuał i on by się odezwał w trakcie, to powinnam nie odpowiadać? Bo to mi się wydaje strasznie sztuczne, jakby udawanie.


Odpowiedz
Wpisy: 396
(@werbena)
Połączone: 12 godzin temu

Nie chodzi o nieodpowiadanie z zasady, tylko o to żeby najpierw odczekać. Daj sobie dobę zanim cokolwiek napiszesz. W tym czasie zrób kąpiel, wyjdź z domu, zadzwoń do kogoś. Jeśli po dobie nadal chcesz odpisać i wiesz po co, to odpisz. A jeśli okaże się że chciałaś odpisać tylko z paniki, to sama zobaczysz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 654

@Werbena doba to za mało moim zdaniem. Trzy dni minimum, bo w pierwszej dobie człowiek jest cały rozedrgany i każda decyzja jest emocjonalna. Dopiero po trzech dniach widać czy to było coś istotnego czy tylko impuls.


Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 534

@Tomir trzy dni to już jest taktyka, a nie autentyczna reakcja. Doba jest okej jeśli celem jest własna stabilizacja, a nie sterowanie nim. Jak zaczynamy odmierzać dni żeby on coś poczuł, to znowu wracamy do robienia wszystkiego pod niego.


Odpowiedz
Wpisy: 670
(@feliks73)
Połączone: 4 miesiące temu

Mnie zastanawia jeszcze coś innego. Karolcia, czy ty w ogóle wiesz po co miałby on wrócić? Bo z tego co piszesz wynika że chcesz żeby wrócił, ale nie napisałaś ani razu co miałoby być inaczej niż było.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karolcia88)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 37

@Feliks73 dobre pytanie i się przyznam że nie mam dobrej odpowiedzi. Chyba zakładam że jak wróci to samo z siebie będzie inaczej, bo będzie wiedział co stracił. Ale jak to teraz piszę to widzę że to brzmi naiwnie.


Odpowiedz
Wpisy: 428
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

To wcale nie jest naiwne, to jest bardzo typowe myślenie po rozstaniu. Tylko że bez konkretnej zmiany u obu stron wraca się dokładnie do tych samych dynamik po kilku tygodniach. I dlatego część osób na tym forum mówi że rytuał na powrót bez pracy nad relacją to jest jak zaproszenie tej samej awantury jeszcze raz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 354

@Heniek59 ale jak miałaby wyglądać taka praca jak druga osoba nie chce gadać? Bo Karolcia chyba nie ma z nim kontaktu na razie, więc co ona może realnie zmieniać sama?


Odpowiedz
Wpisy: 766
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Zmieniać siebie, swoje wzorce, sposób reagowania. To nie jest pusty slogan. Jeśli w poprzednim związku zawsze ustępowałaś gdy się złościł, to teraz masz miesiące żeby przerobić ten mechanizm. Jeśli wracaliście do siebie zawsze po jego inicjatywie, możesz sprawdzić co cię trzyma w tej pozycji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 244

@Kminek to jest dla mnie najtrudniejsza część, bo łatwiej zrobić kąpiel niż siedzieć z pytaniem dlaczego zawsze ustępowałam. Ale faktycznie po latach widzę że to drugie dało więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 333
(@teodor50)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracając do pytania o czekanie, czy są jakieś znaki że już naprawdę można zaczynać? Bo same kąpiele i notatki to jest proces, a ja bym chciał wiedzieć kiedy zapala się zielone światło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1839

@Teodor50 nie ma zielonego światła w sensie sygnału z zewnątrz. Jest moment gdy zauważasz że myślisz o tej osobie raz dziennie zamiast pięćdziesiąt razy, i że ta myśl nie boli tylko jest. Wtedy decyzja jaką podejmiesz pochodzi z innego miejsca niż wcześniej i to widać po samym rytuale, jest spokojniejszy, mniej rozpaczliwy.


Odpowiedz
Wpisy: 429
(@gencjana)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam pytanie czy ten moment spokoju nie jest paradoksalnie momentem kiedy już rytuał nie jest potrzebny? Bo jak ktoś dochodzi do takiej stabilizacji to często odpuszcza temat.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 534

@Gencjana właśnie tak bywa u części osób i to nie jest porażka rytuału, tylko jego efekt uboczny. Praca przygotowawcza czasem rozwiązuje sprawę zanim w ogóle dojdzie do głównego obrzędu, bo okazuje się że to czego naprawdę brakowało było gdzie indziej.


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

U mnie tak było po rozstaniu sprzed lat. Przygotowywałem się trzy miesiące, robiłem wszystko porządnie, a dwa tygodnie przed planowaną datą stwierdziłem że już mi przeszło i nie chcę tego robić. I do dziś nie wiem czy to porażka czy najlepsza decyzja w życiu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karolcia88)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 37

@Jacek73 to mi daje do myślenia bo właśnie tego się trochę boję. Że przejdę przez te wszystkie etapy i okaże się że już nie chcę. Z jednej strony to chyba dobrze, a z drugiej szkoda tych miesięcy jakby kierunek miał się zmienić w trakcie.


Odpowiedz
Wpisy: 670
(@feliks73)
Połączone: 4 miesiące temu

a dlaczego szkoda? Jeśli po trzech miesiącach pracy nad sobą dochodzisz do wniosku że już nie chcesz, to znaczy że te trzy miesiące były dokładnie tym, czego potrzebowałaś. Nie zmarnowane, tylko spożytkowane na coś innego niż pierwotny plan.


Odpowiedz
Wpisy: 654
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Nie zgadzam się trochę z tym co tu pada. Bo wychodzi na to że rytuał ma sens tylko wtedy gdy go nie zrobisz. To trochę bez sensu, bo wtedy po co w ogóle ta cała kategoria na forum? Są ludzie którzy świadomie chcą wykonać konkretny obrzęd i to też jest okej.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@iwetka01)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 534

@Tomir nikt tu nie mówi że rytuał nie ma sensu, tylko że ma sens dopiero po przygotowaniu. Różnica jest spora. Jak ktoś zrobi obrzęd dwa tygodnie po rozstaniu, kiedy jeszcze leży i kwiczy, to potem przez pół roku przerabia konsekwencje a nie efekty.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 654

@Iwetka01 dobrze ale gdzie jest ta granica? Bo można też powiedzieć że nigdy nie jesteś w stu procentach gotowy i wtedy nigdy nie zrobisz. Znam osoby co czekały rok i potem i tak żałowały że nie wcześniej, bo ta druga strona już była w nowym związku.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1839

@Tomir kwestia czekania nie polega na tym żeby nie przegapić okna. To nie jest wyścig. Jeśli ktoś jest w nowym związku to obrzęd zrobiony tydzień wcześniej i tak nic by nie zmienił, bo ta osoba weszła w tę relację z konkretnego powodu, a nie dlatego że ty się spóźniłaś.


Odpowiedz
(@malwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 244

@Lurisk a co z sytuacją gdy ta druga osoba wchodzi w coś nowego właśnie jako reakcja na rozstanie? Bo widziałam wokół siebie kilka takich rebound związków co się rozpadły po paru miesiącach. Wtedy czekanie ma sens czy nie?


Odpowiedz
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 428

@Malwinka rebound to oddzielna sprawa i statystycznie większość tych relacji faktycznie się rozpada, ale nie po paru miesiącach tylko w okolicach roku do półtora. Tylko że jeśli czekasz na rozpad cudzego związku żeby zrobić obrzęd, to ustawiasz się w roli kogoś kto liczy na cudze nieszczęście, a to wraca.


Odpowiedz
Wpisy: 37
Rozpoczynający temat
(@karolcia88)
Połączone: 3 tygodnie temu

U niego nie ma na razie nikogo nowego z tego co wiem przez wspólnych znajomych, więc tym się akurat nie martwię. Bardziej mnie zastanawia czy mam czekać aż będę tą spokojną osobą o której pisał Lurisk, czy mogę zacząć przygotowania wcześniej i sama praca mnie do tego doprowadzi.


Odpowiedz
Wpisy: 396
(@werbena)
Połączone: 12 godzin temu

Można zacząć przygotowania wcześniej i to nawet ma sens, bo same czynności porządkujące pomagają dojść do tego spokoju. Tylko rozdziel etap przygotowawczy od głównego obrzędu. Pierwszy możesz robić od zaraz, drugi dopiero jak będziesz wiedziała że twoja decyzja nie pochodzi z paniki.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gencjana)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 429

@Werbena a po czym poznać że pochodzi z paniki? Bo ja mam takie momenty że jestem przekonana o czymś na sto procent, a po tygodniu myślę zupełnie inaczej. I nie wiem które z tych przekonań jest prawdziwe.


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 766

@Gencjana panika to stan w którym musisz coś zrobić natychmiast, bo inaczej coś strasznego się stanie. Jak czujesz że nie możesz odczekać tygodnia, to jest panika. Spokojna decyzja wytrzymuje próbę czasu, bo nie ma w niej nic od czego trzeba uciekać.


Odpowiedz
Wpisy: 319
(@sylwester75)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ten opis pasuje też do mojej sytuacji z tymi wiadomościami raz na dwa tygodnie. Bo czasem mam ochotę napisać natychmiast jak coś przyjdzie, a czasem patrzę na to spokojnie i myślę że odpiszę albo nie odpiszę i nic się nie dzieje. Te dwa stany to są zupełnie różne ja.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 357

@Sylwester75 dokładnie tak to działa i jak nauczysz się rozpoznawać który to który, to połowa pracy z głowy. U mnie pomogło prowadzenie notatek przez kilka miesięcy, bo na bieżąco wszystko wygląda tak samo, ale jak czytasz wstecz to widać wzorce.


Odpowiedz
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 354

@Jacek73 a co konkretnie zapisywałeś? Bo ja próbowałam kiedyś prowadzić dziennik i po tygodniu się poddałam, bo nie wiedziałm co tam wpisywać poza tym że jestem smutna albo nie jestem.


Odpowiedz
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 357

@Dziewanka u mnie były trzy rzeczy każdego dnia. Jak silnie myślałem o niej w skali od jeden do dziesięć, co konkretnie wywołało te myśli i co zrobiłem zamiast się w tym topić. Bez analizowania emocji, tylko fakty. Po miesiącu widać czy spada czy stoi w miejscu.


Odpowiedz
(@teodor50)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 333

@Jacek73 to jest konkretne i da się stosować, dzięki. Tylko mam pytanie czy w okresie przygotowawczym da się robić jakieś mniejsze rzeczy ukierunkowane na tę osobę, czy lepiej całkowicie zostawić temat i pracować tylko nad sobą?


Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 534

@Teodor50 zależy co rozumiesz przez mniejsze rzeczy. Jeśli mówisz o codziennych intencjach czy krótkich praktykach z myślą o pojednaniu, to można, ale ostrożnie. Bo łatwo wpaść w pułapkę gdzie cała twoja praca duchowa kręci się wokół jednej osoby, a wtedy nie pracujesz nad sobą tylko nad nią.


Odpowiedz
Wpisy: 670
(@feliks73)
Połączone: 4 miesiące temu

Z mojego doświadczenia najlepiej jest mieć dwa równoległe procesy. Jeden czysto twój, gdzie ta osoba w ogóle nie istnieje, i drugi gdzie świadomie kierujesz uwagę na relację. Jeśli ten pierwszy zaczyna ci zanikać i wszystko sprowadza się do drugiego, to znak że coś poszło nie tak.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karolcia88)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 37

@Feliks73 to jest dla mnie pomocne, bo właśnie zauważam u siebie że wszystko zaczynam interpretować pod kątem niego. Piosenka w radiu, sen, przypadkowe spotkanie z jego znajomym. Wszędzie widzę jakieś znaki, a chyba większość z tego sama sobie dorabiam.


Odpowiedz
Wpisy: 534
(@iwetka01)
Połączone: 2 miesiące temu

To akurat naturalna sprawa jak żyjesz w trybie tęsknoty, mózg zaczyna filtrować rzeczywistość pod kątem jednej osoby. Nazywa się to selektywną uwagą i nie ma w tym nic mistycznego, choć łatwo to pomylić ze znakami. Najprostszy test to spytać samą siebie czy widziałabyś ten sam znak gdyby chodziło o kogoś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 37
Rozpoczynający temat
(@karolcia88)
Połączone: 3 tygodnie temu

Test brzmi rozsądnie, bo jak teraz myślę o tym to faktycznie kilka tych znaków byłabym w stanie podpiąć pod dowolną osobę. Tylko jak odróżnić to od sytuacji gdzie naprawdę coś przychodzi z zewnątrz? Bo nie chcę też wpaść w drugą skrajność i wszystkiego racjonalizować.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@feliks73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 670

@Karolcia88 Prawdziwe znaki mają to do siebie, że są niewygodne i często nie pasują do tego co chcesz usłyszeć. Jak każdy znak potwierdza twoją tezę, to raczej projekcja. Jak co drugi mówi ci coś czego nie chcesz przyjąć, to wtedy zaczyna być ciekawie.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 654

@Feliks73 trochę naciągane, bo wtedy każdy mógłby powiedzieć że to co mu pasuje to projekcja a to co nie pasuje to znak. To jest taka logika gdzie nigdy się nie mylisz, niezależnie od tego co wyjdzie.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1839

@Tomir nie o to chodzi. Chodzi o to że jak masz silne nastawienie emocjonalne, to mózg pracuje za ciebie i podsuwa rozwiązania. Filtr działa w jedną stronę. Jak coś przebija się przez ten filtr wbrew twoim oczekiwaniom, to statystycznie jest większa szansa że to nie ty to wytworzyłaś.


Odpowiedz
Wpisy: 429
(@gencjana)
Połączone: 7 miesięcy temu

A co jeśli ktoś ma takie nastawienie że spodziewa się najgorszego? Bo ja mam tak że zazwyczaj zakładam czarny scenariusz i wtedy wszystko mi się układa pod katastrofę. To też jest projekcja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 766

@Gencjana tak samo. Kierunek emocji nie ma znaczenia, znaczenie ma siła nastawienia. Jak boisz się czegoś mocno, to równie skutecznie zakrzywiasz odbiór jak ktoś kto czegoś bardzo chce.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@malwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wracając do pytania o moment wykonania, czy ten okres obserwacji znaków powinien być częścią przygotowań? Bo z tego co tu pada wynika że jak ktoś widzi znaki wszędzie, to nie jest gotowy żeby przejść do głównej części.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 12 godzin temu

Wpisy: 396

@Malwinka dokładnie tak. Sama nadinterpretacja jest sygnałem że emocje są za silne i każdy obrzęd wykonany w tym stanie będzie miał domieszkę tego całego natłoku. To nie znaczy że trzeba czekać aż znaki znikną, tylko aż przestaną mieć nad tobą władzę.


Odpowiedz
Wpisy: 319
(@sylwester75)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam takie pytanie, bo u mnie znaków było mnóstwo przez pierwsze tygodnie i potem mi się to wszystko uspokoiło samo. Czy to znaczy że teraz jest dobry moment, czy raczej że emocje przeszły w drugą fazę i powinienem jeszcze poczekać?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 428

@Sylwester75 to że znaków ubyło nie znaczy automatycznie że jesteś gotowy. Czasem to oznacza że temat zszedł na dalszy plan i wtedy pytanie po co w ogóle robić obrzęd. A czasem że faktycznie się uspokoiło. Różnica jest w tym czy myśl o tej osobie nadal coś w tobie uruchamia czy już nie.


Odpowiedz
(@sylwester75)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Heniek59 uruchamia, ale spokojniej. Nie ma już tego stanu gdzie cały dzień się rozsypuje przez jedną myśl. Jest raczej tak że pomyślę i idę dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

To brzmi na stan w którym można zacząć rozważać konkretną decyzję, ale nie mylić tego z byciem stuprocentowo gotowym. Spokojna myśl nie znaczy że nie masz już żadnego oczekiwania, tylko że oczekiwanie cię nie zżera.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teodor50)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 333

@Jacek73 a jak długo w twoim przypadku trwała ta faza między pierwszym uspokojeniem a momentem kiedy uznałeś że okej, można działać? Bo u mnie to się przeciąga już parę miesięcy i nie wiem czy nie utknąłem.


Odpowiedz
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 357

@Teodor50 u mnie z pół roku, ale to nie jest wyznacznik. Znam osoby które zatrzymały się na etapie spokoju i w ogóle uznały że już nie chcą tego robić, bo doszły do siebie. To też jest możliwy finał.


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

A czy to nie jest tak że jak dochodzisz do takiego spokoju to obrzęd już nie jest potrzeby? Bo skoro nie cierpisz to czego chcesz od magii?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 534

@Dziewanka to częste nieporozumienie. Obrzęd nie służy temu żeby cię przestało boleć, tylko temu żeby coś się wydarzyło między dwiema osobami. Spokój jest warunkiem wstępnym, a nie celem. Inaczej każda forma pracy z relacją byłaby sprzeczna sama ze sobą.


Odpowiedz
Wpisy: 37
Rozpoczynający temat
(@karolcia88)
Połączone: 3 tygodnie temu

To dla mnie ważne rozróżnienie, bo gdzieś po drodze pomyślałam że może rzeczywiście jak będę spokojna to po co mi to robić. A tu chodzi o coś innego, o to czy wybór wynika z chęci czy z bólu.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: