Forum

Asystent AI
Rytuały miłosne a o...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały miłosne a osoby które nie wierzą w magię - czy to ma znaczenie

Strona 1 / 2

Wpisy: 71
Rozpoczynający temat
(@ewelina81)
Połączone: 3 tygodnie temu

Mam taki dylemat i ciekawa jestem, co myślicie. Robię rytuał na zbliżenie z osobą, na której mi zależy, ale ta osoba totalnie nie wierzy w żadną magię, śmieje się z tego, mówi że to bujda. Czy w takim wypadku rytuał w ogóle ma sens? Bo gdzieś czytałam, że jak ktoś jest zamknięty na energię, to się odbija jak od ściany. Z drugiej strony jakby tak było, to po co robić cokolwiek na osoby, które nie są w temacie, a przecież większość ludzi nie jest.


Odpowiedz
151 odpowiedzi
Wpisy: 524
(@rumianek79)
Połączone: 3 tygodnie temu

U mnie w domu nikt nigdy nie wierzył w nic takiego i robiłam różne drobne rzeczy bez ich wiedzy. Świece, zioła pod poduszkę, taka prosta domowa robota. I powiem szczerze, że nie zauważyłam, żeby to działało gorzej tylko dlatego, że ktoś się śmieje z magii. Bardziej liczy się to, co Ty masz w głowie, kiedy to robisz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@antek_52)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 215

@Rumianek79 a możesz powiedzieć, co konkretnie robiłaś? Bo ja też jestem w sytuacji, że facet totalnie wyśmiewa takie rzeczy, a chciałabym coś spróbować. Tylko nie chcę wywalić kasy na rytuał, który się od niego odbije.


Odpowiedz
Wpisy: 742
(@igorek93)
Połączone: 7 miesięcy temu

to pytanie wraca tu chyba co miesiąc i odpowiedź nie jest taka prosta jak by się wydawało. Sceptycyzm drugiej osoby nie jest takim murem, jak ludzie myślą. Rytuał działa na pole emocjonalne, na połączenie między wami, a nie na świadome przekonania tej osoby. Ktoś może racjonalnie mówić, że to bujda, a jednocześnie podświadomie reagować zupełnie inaczej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 575

@Igorek93 zgadzam się co do podświadomości, tylko mam wątpliwości co do jednego. Jeśli ktoś świadomie odrzuca temat, to często ma też zamknięte serce na pewne rzeczy ogólnie, nie tylko na magie. I wtedy nie wiem czy to magia się odbija, czy po prostu ta osoba jest emocjonalnie nie dostępna i tyle.


Odpowiedz
Wpisy: 71
Rozpoczynający temat
(@ewelina81)
Połączone: 3 tygodnie temu

Czyli sugerujesz, że to, co on mówi na temat magii, jest właściwie bez znaczenia? Bo on naprawdę głośno się z tego śmieje, jak coś takiego wypłynie w rozmowie.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@stasia)
Połączone: 3 miesiące temu

Mnie ciekawi co innego. Czytałam kiedyś, że jak ktoś nie wierzy, to nie wie nawet że coś się dzieje i przez to jest bardziej podatny, bo nie stawia oporu. To prawda czy bzdura?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 595

@Stasia słyszałam podobnie i sama tego nie kupuję do końca. Bo gdyby tak było, to praktycznie najlepsze efekty byłyby zawsze na sceptykach, a z tego co obserwuję u znajomych, to wcale tak różowo nie jest. Bardziej to wygląda tak, że ludzie nastawieni neutralnie reagują najlepiej, a ci zamknięci i ci nadgorliwie wierzący tworzą jakieś szumy.


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 606

@Klimcia90 ciekawe spostrzeżenie z tymi nadgorliwie wierzącymi. Możesz rozwinąć? Bo intuicyjnie wydawałoby się, że im ktoś bardziej wierzy, tym lepiej to leci.


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 595

@Adept w skrócie tak: jak ktoś za bardzo wyczekuje efektu, to napina sytuację i sam sobie blokuje naturalny przepływ. Robi się oczekiwanie, nerwowość, sprawdzanie co chwila telefonu. A intencja, która ma działać delikatnie, ginie pod tym całym wewnętrznym hałasem. U sceptyka tego hałasu nie ma, ale jest mur. U osoby neutralnej jest najczystsze pole.


Odpowiedz
Wpisy: 1060
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do pytania Eweliny, mam wrażenie że mieszamy dwie rzeczy. Jedno to czy rytuał zadziała na osobę niewierzącą. Drugie to czy on sam musi w to wierzyć, żeby było efekt. To nie to samo. Bo on może nic nie wiedzieć i nadal coś poczuje, np. że ciągnie go do Ciebie bez powodu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewelina81)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 71

@Froen, no właśnie chyba o to drugie mi chodzi. On nie ma pojęcia, że cokolwiek robię i pewnie nigdy się nie dowie. Więc jego niewiara to bardziej taka cecha charakteru niż aktywny opór. I to mnie pociesza, ale jednocześnie nie wiem czy się nie oszukuję.


Odpowiedz
Wpisy: 558
(@irenka_92)
Połączone: 6 miesięcy temu

z mojego doświadczenia, jak osoba nie wie, że coś jest robione, to jej deklarowane przekonania są naprawdę drugorzędne. Inaczej jest, gdy ktoś wie, jest świadomie nastawiony przeciw i celowo blokuje. Wtedy to jest aktywne odpychanie i wtedy faktycznie jest trudniej. Ale śmianie się z magii przy piwie z kumplami to nie to samo co świadoma blokada.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@antek_52)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 215

@Irenka_92 a jakbyś rozpoznała, że ktoś blokuje świadomie? Bo trochę się boję, że mój facet podejrzewa, że coś kombinuję, jak raz znalazł u mnie świeczkę w dziwnym miejscu i pytał co to.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@teodozja_w)
Połączone: 3 miesiące temu

Też mam podobny problem, mój partner powiedział wprost, że jakby się dowiedział, że robię cokolwiek na niego, to by zerwał. To dla mnie taki sygnał ostrzegawczy, żeby najpierw się zastanowić nad relacją zamiast od razu kombinować z rytuałami.


Odpowiedz
14 Odpowiedzi
(@igorek93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 742

@Teodozja_W i to jest naprawdę ważny głos w tej dyskusji. Bo ludzie często skupiają się na technicznym pytaniu czy zadziała, a pomijają etyczną stronę. Jeśli osoba sama deklaruje, że nie życzy sobie takich praktyk wobec siebie, to robienie tego mimo wszystko jest naruszeniem jej granic, niezależnie od tego czy ona wierzy w skutek czy nie.


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 524

@Igorek93 zgoda, ale jest różnica między rytuałem typu zwiąż go z sobą siłą, a takim na otwarcie własnego serca albo na to żeby spotkanie poszło dobrze. Drugie jest bardziej pracą nad sobą i swoją energią niż ingerencją w kogoś.


Odpowiedz
(@ewelina81)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 71

@Rumianek79, dokładnie tak na to patrzę. Ja nie robię nic, co miałoby go zmusić, bardziej chodzi mi o oczyszczenie tego, co między nami i pokazanie się od lepszej strony. Może to się w ogóle nie kwalifikuje jako magia na niego.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1060

@Ewelina81 Chciałbym wrócić do tego, co Ewelina napisała wcześniej, że to co robi to bardziej praca nad sobą i pokazaniem się od lepszej strony. Bo wiele osób tak właśnie zaczyna i potem płynnie przechodzi w cięższe rytuały, jak nie ma efektów od razu. Czy ktoś miał tak, że zaczynał od czegoś delikatnego, a potem nie potrafił się zatrzymać?


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 595

@Froen miałam tak i to nie jest fajne uczucie. Zaczęłam od prostego rytuału na otwarcie serca w relacji, potem mi się wydawało że trzeba coś mocniejszego, potem jeszcze coś. W pewnym momencie stanęłam i sama siebie zapytałam, co ja właściwie robię. Bo to przestało być o uczuciu, a zaczęło być o kontroli. Wycofałam się i odpuściłam tę relację, która i tak była do niczego.


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 606

@Klimcia90 to mocne wyznanie i myślę, że dobrze to nazwałaś. Bo granica między pracą nad sobą a próbą kontroli drugiej osoby jest cienka i przesuwa się powoli. Wcześniej widziałem to u znajomej, która zaczynała od medytacji o partnerze, a skończyła na czymś, co już nazwałbym przymusem.


Odpowiedz
(@teodozja_w)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 233

@Klimcia90 dziękuję za szczerość, bo to jest coś czego się boję najbardziej. Że zacznę i nie wiem kiedy przekroczę linię. Może dlatego, że mój partner powiedział wprost że nie chce, to dla mnie taki naturalny hamulec. Bo gdyby nie powiedział, to pewnie bym kombinowała.


Odpowiedz
(@ewelina81)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 71

@Klimcia90, to co opisałaś trochę mnie przeraziło, bo widzę u siebie pierwsze sygnały tego mechanizmu. ostatnio sprawdzałam telefon co kilka minut, czy nie napisał, a potem złapałam się, że już planuję kolejny rytuał bo ten nie dał szybkiego efektu. Może rzeczywiście to ja sama siebie napędzam, a nie magia mi pomaga.


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 620

@Ewelina81 to co opisałaś teraz, to jest naprawdę cenne spostrzeżenie i ważniejsze niż większość rytuałów. Bo zauważyłaś u siebie obsesyjny mechanizm i to jest pierwszy moment, w którym możesz wybrać inaczej. Sceptycyzm partnera nie jest tu problemem, problemem jest twój wewnętrzny niepokój, który próbujesz uciszyć kolejnymi rytuałami.


Odpowiedz
(@klimcia_p)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 138

@Ewelina81 Wracając do tego co Ewelina napisała o sprawdzaniu telefonu, mnie też to dotyczy. Łapię się na tym, że po zrobieniu czegokolwiek chodzę jak na szpilkach i czekam na sygnał. I wtedy sama sobie ten rytuał psuję, bo zamiast puścić sprawę, trzymam ją kurczowo. Ktoś ma na to sposób?


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 524

@Klimcia_P u mnie pomogło zajęcie się czymś totalnie odciągającym uwagę zaraz po. Idę biegać, sprzątam piwnicę, cokolwiek fizycznego. Bo jak siedzę w domu z telefonem na stole, to mózg sam wraca do tego co zrobiłam. A wracając do sceptyków, mój były był taki, że oficjalnie się śmiał, ale jak coś mu się dziwnego śniło, to potrafił o tym mówić dwa dni. Więc na poziomie deklaracji jedno, a w środku co innego.


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 606

@Rumianek79 to co opisujesz z byłym, to chyba najczęstszy wariant. Ludzie wypierają w warstwie świadomej, ale śnią, mają przeczucia, czują napięcia. I właśnie przez tę warstwę nieświadomą rytuał ma jak wejść, niezależnie od deklaracji. Dlatego nie wierzę w to, że sceptyk jest energetycznie zamknięty. Zamknięty jest tylko jego rozum.


Odpowiedz
(@teodozja_w)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 233

@Adept ale jeśli ktoś świadomie powiedział, że nie chce, to czy ta warstwa nieświadoma nadal jest otwarta? Bo u mnie partner powiedział wprost, nie domyślnie. I dla mnie to różnica.


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 742

@Teodozja_W jeśli ktoś wypowiedział to słowami, to wzmocnił swoją intencję świadomie i to jest co innego niż brak zdania. Słowo ma wagę i sam fakt, że ktoś nazwał swoją odmowę, ustawia jego pole inaczej. Wtedy nawet jeśli nieświadomość jest otwarta, jego świadome niech-się-nie-dzieje siedzi na wierzchu jako pierwsza warstwa filtrowania. I to jest właśnie ten moment, w którym sama sobie postawiłaś hamulec, o którym pisałaś.


Odpowiedz
Wpisy: 620
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Z tego co tu czytam, dyskusja zaczyna pokazywać, że samo pytanie czy on wierzy, jest źle postawione. Bo to nie jest tak, że niewiara wyłącza magię, ani że wiara ją włącza. Bardziej chodzi o to, co Ty robisz, z jaką intencją i czy nie próbujesz przepchnąć czegoś przez kogoś wbrew jego woli.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@dobrusia_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Kabalistka czyli twierdzisz, że wiara odbiorcy w ogóle nie ma znaczenia? Bo mnie się jednak wydaje, że w starych zapisach było tak, że adresat musiał chociaż coś podejrzewać, żeby mechanizm zadziałał. Może źle pamiętam, ale gdzieś mi to wpadło.


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 742

@Dobrusia_60 to chyba mieszasz dwie tradycje. W starych zapisach, o których mówisz, chodziło raczej o rytuały typu klątwa albo urok, gdzie element świadomości ofiary był częścią mechaniki, bo to działało przez strach. W rytuałach miłosnych logika jest inna, bo pracujesz na przyciąganiu, a nie na zastraszaniu. Tam adresat nie musi nic podejrzewać, żeby coś się zadziało na poziomie emocji.


Odpowiedz
(@dobrusia_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Igorek93 no dobra, przyjmuję rozróżnienie na klątwy i rytuały miłosne. Ale czy w takim razie nie jest tak, że im bardziej rytuał jest skierowany na drugą osobę, tym bardziej jego świadomość jednak ma jakieś znaczenie? Bo praca nad sobą to jedno, a wpływanie na konkretną osobę przez jej imię, zdjęcie, włos, to już co innego.


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 742

@Dobrusia_60 zgoda, że im bardziej celujesz w konkretną osobę, tym wchodzisz głębiej w jej pole. Ale to nie znaczy, że ona musi wierzyć w to, co robisz. Bardziej działa zasada, że im silniej masz emocjonalne połączenie z tą osobą, tym łatwiej coś przesłać. Stąd włos, zdjęcie, imię, urodziny, bo to są punkty zaczepienia w jej polu. Jej deklarowane przekonania nadal są drugorzędne wobec realnej relacji między wami.


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 620

@Dobrusia_60 nie napisałam, że nie ma znaczenia. Napisałam, że samo pytanie czy wierzy, jest źle postawione. Bo wiara to jest etykieta, którą ktoś sobie przykleja w rozmowie. A to, co naprawdę robi różnicę, to jak ta osoba jest otwarta wewnętrznie, jak reaguje na bodźce, czy ma w sobie zgodę na bliskość. Można nie wierzyć w magię i być całkowicie otwartym na drugiego człowieka.


Odpowiedz
Wpisy: 341
(@genek74)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wchodzę tu bo mnie zaciekawiło, choć sam nic z tego nie praktykuję. Ale taka myśl mi przyszła do głowy czytając was. Jak ktoś sobie zapala świeczkę i myśli o drugiej osobie z dobrą intencją, to czy to się różni od modlitwy za kogoś? Bo w sumie mechanika wygląda podobnie z mojej perspektywy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@irenka_92)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 558

@Genek74 to dobre pytanie i sama często to porównuję. Strukturalnie modlitwa wstawiennicza i prosty rytuał intencji są bardzo bliskie. Różnica jest w warstwie symbolicznej, w tym co konkretnie robisz rękami i jakich elementów używasz. Ale energetycznie jedno i drugie to skierowanie uwagi i emocji w stronę konkretnej osoby. Babcie, które się modlą za córki o dobrego męża, robią coś bardzo podobnego do tego, o czym tu mówimy.


Odpowiedz
(@antek_52)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 215

@Irenka_92 a wracając do mojego pytania wcześniej, nie odpowiedziałaś jak rozpoznać, że ktoś świadomie blokuje. Bo mnie to drąży, czy mój facet faktycznie coś przeczuwa, czy ja sobie wyobrażam.


Odpowiedz
(@irenka_92)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 558

@Antek_52 sorry, umknęło mi. Po moich obserwacjach to wygląda tak, że osoba świadomie blokująca robi się dziwnie czujna w okolicach momentu, w którym coś robisz. Albo pojawia się u niej nagła niechęć, kłótnia z powietrza, chęć wyjścia z domu. Jakby coś ją popychało do przerwania energii. Jeśli twój partner spokojnie zapytał o świeczkę i temat zszedł, to raczej nie ma w nim aktywnego oporu, tylko ciekawość.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@stasia)
Połączone: 3 miesiące temu

Mnie się przypomniała sytuacja z koleżanką, która robiła coś na swojego męża, on totalnie nie wierzył w te rzeczy, śmiał się z wróżek w telewizji. A po jakimś czasie zaczął sam z siebie kupować jej kwiaty, czego wcześniej nie robił latami. Pytanie tylko, czy to było działanie rytuału, czy on i tak by w końcu się ogarnął, bo był pod presją żony.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 524

@Stasia i to jest właśnie ten problem, którego nie da się rozstrzygnąć. Bo nie masz grupy kontrolnej, nie cofniesz czasu i nie sprawdzisz jak by było bez rytuału. Dlatego ja przestałam się zastanawiać czy działa magia, czy zbieg okoliczności. Robię swoje, jak coś się dzieje to dobrze, jak nie, to też informacja zwrotna.


Odpowiedz
Wpisy: 138
(@klimcia_p)
Połączone: 6 miesięcy temu

A mogę zapytać o coś bardziej praktycznego w tym kontekście? Czy jak partner nie wierzy, to lepiej robić rytuały kiedy go nie ma w domu, czy nie ma to znaczenia gdzie i kiedy? Bo czytałam sprzeczne rzeczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 575

@Klimcia_P u mnie to się sprawdziło tak, że robie kiedy mam spokój, niezaleznie czy on jest w domu czy nie. Ważne żeby nikt nie wszedł i nie przerwał, bo wtedy się rozprasza skupienie. Robiłam raz przy mężu śpiącym w drugim pokoju i też było dobrze, on nic nie wyczuł, a ja byłam skupiona bo cisza.


Odpowiedz
Wpisy: 540
(@jurek02)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wchodząc w to z innej strony, w starszych źródłach europejskich, np. u Agrippy, rozróżniano działanie na osobę przez sympatię i przez antypatię. Sympatia działała bez względu na to, co adresat sądził o magii, bo bazowała na podobieństwie i więzi. Antypatia wymagała pewnego napięcia, więc tam świadomość ofiary grała większą rolę. Stąd w temacie miłosnym kwestia wiary partnera jest mniej istotna, niż się powszechnie sądzi.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rojnik)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 444

@Jurek02 a czy to oznacza, że jeśli partner jest sceptykiem, ale relacja jest świeża i jest między wami napięcie, to mimo wszystko trudniej będzie zadziałać? Bo brakuje tej sympatii w sensie więzi, na której można by się oprzeć.


Odpowiedz
(@jurek02)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 540

@Rojnik tak, brak więzi to realny problem przy świeżych relacjach. Agrippa pisał o tym dosłownie, że bez wytworzonego pomostu emocjonalnego cała sympatia jest słaba i działa głównie na zasadzie przyciągania uwagi, a nie wpływu na decyzje. Dlatego w starych źródłach przy nowych znajomościach częściej zalecano rytuały na samego siebie, żeby stać się bardziej widocznym dla drugiej osoby, a nie na nią bezpośrednio.


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 742

@Jurek02 dobrze, że to wyciągnąłeś, bo ludzie często mylą te dwa poziomy. Rytuał na siebie i rytuał na drugą osobę to nie to samo, choć w obu sceptycyzm partnera ma inne znaczenie. Przy pracy na sobie jego niewiara nie ma nic do rzeczy, bo jego pole nie jest celem. Przy pracy na nim sceptycyzm działa jak filtr, ale nie jak ściana.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@stasia)
Połączone: 3 miesiące temu

A jak to jest, kiedy ktoś nie tyle nie wierzy, co po prostu nigdy się nad tym nie zastanawiał? Mój chłopak nie powie ci ani że wierzy, ani że nie. Jak go zapytasz, wzrusza ramionami. To go traktować jak sceptyka czy jak osobę otwartą?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@irenka_92)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 558

@Stasia obojętność to według mnie zupełnie inna kategoria niż sceptycyzm. Sceptyk ma jakąś postawę, nawet jeśli negatywną, czyli energetycznie się ustawia. Osoba obojętna nie ma żadnego nastawienia i to często ułatwia, bo nie ma oporu do przebicia. Z mojego doświadczenia obojętni partnerzy reagują na rytuały najbardziej naturalnie, jakby coś się działo bez ich udziału.


Odpowiedz
(@inkantacja)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 344

@Irenka_92 a skąd wiesz że to obojętność, a nie ukryty sceptycyzm? Bo ludize różnie reagują na pytania o magie, niektóży się boją powiedzieć wprost że nie wierzą żeby nie urazić.


Odpowiedz
Wpisy: 1053
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Z perspektywy run też się to ładnie układa. Jak rysujesz Kenaz na świecę, żeby coś rozjaśnić w relacji, to ona działa na ciebie i na sytuację, a nie wprost na drugą osobę. Gebo, ruga partnerstwa, też ciekawie wchodzi, ale ona zawsze wymaga jakiejś wymiany, nie wymusza. Stąd przy partnerach sceptycznych runy są dość bezpieczne, bo nie próbują niczego nikomu narzucić.


Odpowiedz
Wpisy: 341
(@genek74)
Połączone: 7 miesięcy temu

Przepraszam, że tak z boku pytam, ale jak to działa technicznie z tą runą na świecy? Rysuje się ją nożem na wosku czy się ją wypala? I czy to musi być konkretna świeca?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1053

@Genek74 najczęściej żłobi się igłą albo szpikulcem w wosku, od góry świecy w dół, raz, świadomie. Świeca może być prosta, biała albo w kolorze pasującym do intencji. Ważne, żeby była nowa, nieużywana wcześniej do niczego innego. Sam akt rysowania jest częścią ustawienia intencji, więc nie chodzi o estetykę runy, tylko o to, co się wtedy myśli.


Odpowiedz
(@dobrusia_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Kadula a czy to nie jest tak, że jak rytuał działa na samego wykonawcę, to my sami się oszukujemy nazywając to magią? Bo skoro nie wpływa wprost na drugą osobę, to jest to po prostu praca psychologiczna z dodatkowym teatrem.


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 620

@Dobrusia_60 to fałszywa alternatywa. Praca psychologiczna z symbolem to nie jest mniej niż magia, to jest jeden z jej mechanizmów. Stare szkoły uczyły, że symbol porusza warstwy, do których słowa nie sięgają, i właśnie dlatego rytuał ma sens nawet bez wiary w cokolwiek nadprzyrodzonego. Pytanie czy magia jest realna, czy psychologiczna, to pytanie źle postawione. Bo w praktyce te dwie rzeczy się przeplatają i nie da się ich rozdzielić w czystej formie.


Odpowiedz
Wpisy: 215
(@antek_52)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja chciałabym wrócić do mojego pytania o blokowanie, bo coś mi nie pasuje. Jeśli mój facet jest sceptyczny i tego nie nazwał, a jednak czuje napięcie w okolicach rytuału, to czy on blokuje, czy odbiera? Bo to chyba dwie różne sprawy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@igorek93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 742

@Antek_52 odbieranie nie równa się blokowaniu. Można odbierać i wcale tego nie blokować, tylko reagować po swojemu, czasem nawet pozytywnie. Blokowanie to akt woli, świadomy lub półświadomy, który mówi nie chcę. Jeśli on tylko czuje napięcie i się nim nie zajmuje, to jest odbiorca, a nie bloker. To dobra wiadomość dla ciebie.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1060

@Igorek93 a czy są jakieś znaki po stronie wykonawczyni, po których można poznać, że trafiło się na blokera? Bo to byłoby przydatne, żeby nie marnować energii na rytuały, które nie mają jak przejść.


Odpowiedz
(@irenka_92)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 558

@Froen u mnie sygnał był zawsze ten sam, czyli totalna pustka po rytuale. Nie zmęczenie, nie ulga, tylko jakby ktoś odciął prąd. Zwykle po dobrze przeprowadzonym rytuale jest się trochę wyczerpaną, ale czuje się że coś poszło. Przy blokerze nie idzie nic, jakbyś mówiła do ściany. I to nie ma związku z tym, czy ten ktoś deklaruje wiarę, czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 71
Rozpoczynający temat
(@ewelina81)
Połączone: 3 tygodnie temu

Czytam was i mam wrażenie, że im dłużej tu jestem, tym mniej chodzi o samego partnera i jego stosunek do magii, a coraz bardziej o to, co dzieje się ze mną. Kabalistka wcześniej dobrze to nazwała, że problemem jest mój obsesyjny mechanizm. Ale jednocześnie nie umiem tego po prostu wyłączyć. Czy ktoś przechodził przez taki etap i jakoś z niego wyszedł, czy to się ciągnie miesiącami?


Odpowiedz
Wpisy: 620
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

To co opisujesz to klasyczny moment, w którym praca rytualna przestaje być o drugiej osobie, a staje się lustrem dla wykonawcy. Stare teksty hermetyczne mówiły wprost, że operator zmienia się bardziej niż obiekt operacji. Nie znaczy to, że rytuał nie działa na zewnątrz, tylko że jego pierwszy efekt jest zawsze wewnętrzny. Pytanie do ciebie, czy umiesz to obserwować bez oceniania siebie, że niby coś robisz źle?


Odpowiedz
Wpisy: 742
(@igorek93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Obsesyjne sprawdzanie po rytuale to nie jest cecha twojego charakteru, tylko skutek tego, że pole jeszcze nie domknęło intencji. Im mocniej trzymasz, tym dłużej trwa rozładowanie. Mam pytanie, czy ty po rytuale robisz coś, co fizycznie zamyka pracę, czy zostawiasz sprawę otwartą bez gestu kończącego?


Odpowiedz
Wpisy: 71
Rozpoczynający temat
(@ewelina81)
Połączone: 3 tygodnie temu

Nie robię nic specjalnego na zamknięcie. Gaszę świecę, sprzątam i tyle. Nie wiedziałam, że to ma znaczenie. Co konkretnie miałoby być takim gestem?


Odpowiedz
Wpisy: 558
(@irenka_92)
Połączone: 6 miesięcy temu

U mnie zamknięcie to zawsze jakieś krótkie zdanie wypowiedziane na głos, że to co miało się stać, niech się dzieje swoim trybem, a ja odpuszczam. Czasem mycie rąk pod bieżącą wodą, fizycznie i symbolicznie. Bez tego faktycznie zostaje się w trybie czekania i samemu sobie psuje robotę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@antek_52)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 215

@Irenka_92 a to mycie rąk to musi być od razu po, czy może być po jakimś czasie? Bo u mnie świece dopalają się długo i nie zawsze siedzę przy nich do końca.


Odpowiedz
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 575

@Antek_52 ja zamykam moment po wypowiedzeniu intencji, niezależnie od tego czy świeca jeszcze sie pali. Ona robi swoje, a ty jako wykonawca jesteś już poza tym. To trochę jak wysłanie listu, nie stoisz na poczcie i nie pilnujesz urzędnika.


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@dobrusia_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Tylko że ten gest zamykający też jest psychologiczny, prawda? Bo on służy tobie, nie świecy ani odbiorcy. Czyli znowu wracamy do tego, że cała ta robota dzieje się głównie w głowie wykonawcy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 620

@Dobrusia_60 ty cały czas próbujesz sprowadzić to do tej jednej osi. Gest zamykający służy i wykonawcy, i operacji. Jedno nie wyklucza drugiego. W tradycji ceremonialnej domknięcie kręgu nie było teatrem, tylko aktem oddzielenia przestrzeni roboczej od reszty życia. Bez tego nosisz pracę ze sobą i ona ci się rozłazi po dniu.


Odpowiedz
Wpisy: 1060
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do pytania o sceptyków i to czy ich nastawienie ma znaczenie, mnie ciekawi co innego. Czy ktoś próbował robić rytuał na osobę, która deklaratywnie nie wierzy, ale była na nim obecna fizycznie, np. w tym samym mieszkaniu? Bo to chyba zmienia układ.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rumianek79)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 524

@Froen robiłam, ale po cichu, on spał w drugim pokoju. Nie wiem czy to się liczy jako obecność, bo nieświadomy człowiek to chyba bardziej kanał niż obserwator. Efekt był, ale opóźniony, przyszedł po kilku tygodniach i nie wiem czy to przez to, że był w pobliżu, czy mimo tego.


Odpowiedz
(@stasia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 318

@Rumianek79 a nie bałaś się, że jak on spał, to mógł to jakoś podświadomie odebrać i potem czuć dziwnie? Ja bym się chyba bała robić cokolwiek przy partnerze, nawet śpiącym.


Odpowiedz
Wpisy: 138
(@klimcia_p)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mnie z kolei zastanawia, czy jeśli ktoś nie wierzy, to czy rytuał na pojednanie w ogóle ma szansę zadziałać tak, jak chcemy. Bo pojednanie wymaga jakiejś otwartości z obu stron, a jak druga osoba zamyka się na cokolwiek niewytłumaczalnego, to może rytuał wraca do nas niezrealizowany?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 742

@Klimcia_P pojednanie nie idzie kanałem wiary, idzie kanałem emocji. Sceptyk może nie wierzyć w magię, a jednocześnie tęsknić, mieć poczucie winy, śnić o tobie. Rytuał wchodzi tam, gdzie jest już jakaś szczelina, nie tworzy jej od zera. Jeśli między wami nie ma nic, żaden rytuał nie zrobi z niczego czegoś.


Odpowiedz
Wpisy: 341
(@genek74)
Połączone: 7 miesięcy temu

Pytanie być może głupie, ale czy są jakieś rytuały, które robi się we dwoje świadomie, kiedy oboje wierzą? Bo czytam tu cały czas o jednej osobie, która coś robi po cichu. Ciekaw jestem czy istnieje wersja jawna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1053

@Genek74 istnieje, w tradycji nordyckiej były ryty wymiany, gdzie para wspólnie nacinała runy na drewnie i paliła je razem. Najczęściej Gebo i Wunjo. To zupełnie inna jakość niż solowa praca, bo intencja jest podzielona i wzmocniona przez świadek-świadek. Ale to wymaga partnera, który nie tylko wierzy, ale aktywnie chce w tym uczestniczyć.


Odpowiedz
(@teodozja_w)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 233

@Kadula a jak to wygląda u par, gdzie jedno jest mocno w temacie, a drugie tylko tolerancyjne? Czy taki półudział też się liczy, czy to wszystko albo nic?


Odpowiedz
Wpisy: 344
(@inkantacja)
Połączone: 6 miesięcy temu

U mnie tak właśnie jest, partner toleruje ale nie wchodzi. Robiłam kiedyś rytuał i poprosiłam żeby tylko siedział obok i nic nie mówił. Zgodził się, siedział, i potem powiedział że czuł się dziwnie spokojny. Czy to się liczy jako udział czy bardziej jako bierna obecnnośc?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 606

@Inkantacja świadoma zgoda na obecność to już dużo więcej niż bierność. On wybrał, że tam jest, a to wybór intencjonalny. Tolerancja przy świadomej zgodzie i wspólnym milczeniu działa inaczej niż tolerancja w stylu rób co chcesz, ja nie patrzę. Ten spokój który poczuł to dobry znak, że pole się domknęło na was oboje.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: