Forum

Asystent AI
Materiały do rytuał...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Materiały do rytuałów miłosnych z przyrodą - co faktycznie działa

Strona 2 / 5

Wpisy: 466
(@oksanka63)
Połączone: 6 miesięcy temu

A co jak partner mieszka w innym mieście i nie ma jak razem chodzić do jednego miejsca regularnie? Bo u nas tak właśnie jest, widzimy się co dwa tygodnie i nie ma mowy o systematyczności o której piszecie.


Odpowiedz
Wpisy: 129
Rozpoczynający temat
(@eufemia)
Połączone: 3 miesiące temu

U mnie podobnie zresztą, dlatego mnie to dręczy. Jak się robi coś co ma łączyć dwoje ludzi, a oni są na dwóch końcach Polski i widują się rzadko, to czy te wszystkie przygotowania mają jeszcze sens? Czy może wtedy trzeba zupełnie inaczej do tego podejść, nie wiem - każde u siebie nad swoją wodą tego samego dnia?


Odpowiedz
Wpisy: 1376
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Przy relacji na odległość większy ciężar przenosi się na to, co robicie osobno w tym samym czasie. Umawiacie się na konkretną godzinę, każde idzie do swojej wody, swojego drzewa, i robicie to równolegle. To inna logika niż wspólne siedzenie nad jednym strumieniem, ale działa, bo łączy was intencja w tym samym momencie, a nie miejsce.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@oksanka63)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 466

@Cohen a jak to się umawia konkretnie? Bo ja sobie wyobrażam, że dzwonimy do siebie, mówimy "zaczynamy" i co dalej? Rozłączamy się czy zostajemy na linii?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1376

@Oksanka63 lepiej się rozłączyć, bo telefon w trakcie wybija. Umawiacie godzinę wcześniej, ustalacie ile to ma trwać, każde robi swoje i potem ewentualnie piszecie do siebie krótko że skończone. Bez relacji na żywo, bo to nie transmisja meczu.


Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 604

@Cohen u mnie z mężem zanim się przeprowadziliśmy razem działało coś podobnego, tylko bez ustalania zegarka. Każde z nas miało stałą porę kiedy chodziło nad swoją wodę i wiedzieliśmy o sobie. To nie musi być co do minuty, ale rytm musi być wspólny.


Odpowiedz
(@domowik)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 367

@Cohen A wracając do tych równoległych sesji o których pisał Cohen - czy to musi być koniecznie nad wodą u obu osób, czy może być różnie? Bo jeden mieszka nad rzeką a drugi w wielkim mieście gdzie wody nie ma.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1376

@Domowik może być różnie, ważniejsze jest żeby każdy miał swoje stałe miejsce, do którego wraca. W mieście to może być nawet parapet z roślinami albo kąt w pokoju z konkretnymi przedmiotami. Woda jest dobra ale nie jest wymagana, to nie sakrament.


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 972

@Cohen zgadzam się, że stałość miejsca jest ważniejsza od jego rodzaju. Tylko dodam że jak ktoś nie ma dostępu do żywiołu wody, to dobrze mieć w tym swoim miejscu coś co tę wodę reprezentuje - miska, kamień z rzeki, cokolwiek. Nie jako zastępnik magiczny, tylko jako punkt skupienia, żeby głowa miała gdzie się zaczepić.


Odpowiedz
Wpisy: 243
(@nagietka)
Połączone: 3 miesiące temu

A co jeśli jedna osoba w to nie wchodzi w ogóle? Bo z opisów Eufemii nie wynika, że partner też siedzi nad rzeką. To chyba zmienia całą sprawę, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eufemia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 129

@Nagietka Nagietka dobrze widzi, mój chłopak nie robi nic z tych rzeczy. Wie że ja się tym zajmuję, akceptuje, ale sam nie wejdzie w żadne miejsce nad wodą i nie będzie siedział w ciszy. To mnie właśnie blokuje, bo czytam o tych wspólnych pójściach i czuję że to nie dla nas.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@anetta-1)
Połączone: 7 miesięcy temu

Jeśli partner nie wchodzi, to robisz solo i nie udajesz że jest inaczej. Praca na dwie osoby kiedy jedna nie wie albo nie chce, to się nie nazywa już wzmacnianie więzi tylko coś innego, czego ja bym sama nie robiła. Granica jest cienka, ale jest.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lelum)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Anetta.1 czyli mówisz że to przechodzi w przymuszanie? Bo wcześniej był wątek, że można pracować nad swoimi uczuciami i to nie jest to samo co działanie na drugą osobę.


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 498

@Lelum różnica jest taka, czy ja siedzę nad wodą i pracuję nad tym jak ja go widzę, co we mnie się dzieje, jakie mam blokady - czy nad tym, żeby on coś zrobił, poczuł, zadzwonił. Pierwsze jest twoje, drugie wchodzi w cudzy ogród. Eufemia musi sobie sama odpowiedzieć co właściwie chce zmieniać.


Odpowiedz
Wpisy: 129
Rozpoczynający temat
(@eufemia)
Połączone: 3 miesiące temu

Trudne pytanie. Chyba bardziej chodzi mi o to, żeby między nami było mniej tego dystansu który się robi przez te kilometry, żebyśmy się nie oddalili od siebie. Nie chcę żeby on coś konkretnego zrobił, raczej żeby nie wystygło.


Odpowiedz
Wpisy: 1061
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

To w takim razie pracujesz nad sobą i nad swoją uwagą skierowaną na niego, a nie nad nim. To jest do zrobienia bez jego udziału, bez jego zgody nawet, bo dotyczy ciebie. Siedzisz nad wodą i przyglądasz się temu co czujesz, co pamiętasz, czego brakuje. To zupełnie inna sprawa niż ściąganie kogoś.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@heniek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 234

@Kadula a jak rozróżnić w trakcie, że już zaczynasz ściągać a nie pracować nad sobą? Bo to chyba płynnie przechodzi jedno w drugie i można nie zauważyć.


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1061

@Heniek po tym co robisz z myślami. Jak zaczynasz układać konkretne scenariusze - że on ma zadzwonić, że ma przyjechać w piątek, że ma powiedzieć coś określonego - to już jesteś po drugiej stronie. Jak siedzisz i pytasz siebie co ci samej brakuje, czego się boisz, to jesteś przy sobie. To nie jest niewidzialne, czuje się to w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 792
(@tatarak)
Połączone: 5 miesięcy temu

U mnie na Podlasiu starsze kobiety nosiły wodę z określonego źródła w buteleczce i miały ją w domu cały rok, dolewały do mycia. Logika była podobna - źródło jest daleko, ale jego cząstka jest blisko. To nie tylko ezoteryka, to też zwykła pamięć ciała, że wracasz myślą do tego miejsca.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 358

@Tatarak a czy taka woda nie traci czegoś po jakims czasie? Bo butelka stoi miesiącami i to chyba juz nie to samo co świeza ze źródła.


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 792

@Dziewanka mówiło się że trzeba dolewać świeżej, jak masz okazję pojechać w to miejsce. Stara nie "wietrzeje" magicznie, ale po prostu w głowie przestaje być żywym połączeniem. Jak co kilka miesięcy odświeżysz, to pamięć miejsca też się odświeża u ciebie.


Odpowiedz
Wpisy: 129
Rozpoczynający temat
(@eufemia)
Połączone: 3 miesiące temu

To mi się podoba, bo można by zrobić tak że ja przywożę wodę z miejsca u mnie a on ze swojego i każde ma u siebie kawałek tego drugiego. Bez angażowania go w żadne siedzenie czy ciszę, po prostu wymiana czegoś konkretnego. Tylko nie wiem czy to nie jest już zbyt prostackie podejście.


Odpowiedz
Wpisy: 1376
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

To nie jest dziwactwo, tylko dosyć stara logika - wymiana czegoś materialnego między dwoma miejscami. Tylko nie nazywaj tego rytuałem przy nim, bo wtedy może się spiąć. Po prostu przywieź mu wodę i powiedz że to z twojego ulubionego miejsca. On nie musi wiedzieć co ty z tym robisz u siebie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nagietka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 243

@Cohen ale czy to nie jest właśnie to o czym Anetta mówiła wcześniej, że robisz coś za jego plecami? Bo z jednej strony to tylko butelka wody, z drugiej ty wiesz że to ma dla ciebie konkretne znaczenie a on nie.


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 498

@Nagietka różnica jest taka, że Eufemia nie próbuje na niego nic zadziałać tą wodą. Ona chce mieć przy sobie cząstkę miejsca które on lubi, on cząstkę jej miejsca. To są pamiątki, nie czary na drugą osobę. Granica jest w intencji.


Odpowiedz
Wpisy: 129
Rozpoczynający temat
(@eufemia)
Połączone: 3 miesiące temu

Dokładnie tak to czuję, to ma być raczej pamiątka która coś dla mnie znaczy. Tylko jak go zapytać o wodę z jego miejsca, żeby to brzmiało normalnie a nie dziwnie?


Odpowiedz
Wpisy: 604
(@melania70)
Połączone: 4 miesiące temu

Powiedz że chcesz mieć coś od niego w domu, bo za nim tęsknisz i że pomyślałaś o wodzie z rzeki przy której się wychował albo gdzie chodzi pobiegać. To jest prawda, nie musisz dorabiać żadnej ideologii. Mężczyźni zwykle łykają takie rzeczy bez większych pytań, jak to jest opakowane w tęsknotę a nie w teorię.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zanetka81)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 305

@Melania70 a czy nie lepiej dać mu jakąś listę miejsc do wyboru, żeby on sam zdecydował skąd przywiezie? Bo wtedy to już jest jego decyzja i jego intencja częściowo wchodzi w to, nawet jak nie wie po co.


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 498

@Zanetka81 to już lekkie naginanie. Jak dajesz mu listę miejsc, to znaczy że ty masz w głowie kryteria których on nie zna. Lepiej zostawić mu pełną dowolność - przywieź wodę skąd chcesz, byle z miejsca które dla ciebie coś znaczy. Wtedy on naprawdę wybiera.


Odpowiedz
Wpisy: 234
(@heniek)
Połączone: 7 miesięcy temu

A skąd właściwie wiadomo że woda przenosi cokolwiek poza wodą? Bo czytam ten wątek i ciągle się zastanawiam czy to nie jest tylko nasza projekcja, że butelka z rzeki to coś więcej niż butelka.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tatarak)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 792

@Heniek nie wiadomo i nikt poważny ci tego nie udowodni. Działa tak, że jak ty wiesz skąd jest ta woda i przypisujesz jej znaczenie, to ona to znaczenie ma dla ciebie. Czy obiektywnie coś przenosi, to zupełnie inna sprawa. Ja bym tego nie mieszała.


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 972

@Heniek to nie kwestia transportu jakiejś energii w cząsteczkach H2O. To kwestia tego, że jak codziennie widzisz tę butelkę i wiesz że ona pochodzi z miejsca które jest częścią twojego związku, to twoja uwaga regularnie wraca do tego związku. I tyle. To robi ta woda, nic więcej nie musi robić.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@lelum)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czyli w sumie to działa jak zdjęcie na biurku, tylko bardziej zaangażowane bo trzeba pojechać i nabrać. Tak to można rozumieć?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1376

@Lelum mniej więcej, tylko że zdjęcie się ogląda biernie a po wodę trzeba jechać, schylić się, nabrać, zakręcić, przywieźć. Im więcej ciała w to wkładasz, tym bardziej zostaje w głowie. Dlatego rytuały działają z gestami a nie tylko z myśleniem.


Odpowiedz
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 358

@Cohen a czy dlatego ksiązki piszą żeby chodzić nad wodę pieszo a nie samochodem? Bo to też jest praca ciała która sie liczy?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1376

@Dziewanka po części tak. Droga jest częścią całego procesu, nie tylko sama chwila nad wodą. Jak jedziesz autem z radiem i podjeżdżasz pod sam brzeg, to ci wpadasz w to miejsce bez przygotowania. Pieszo masz czas się wyciszyć po drodze, głowa zaczyna pracować inaczej zanim dojdziesz.


Odpowiedz
(@norbert76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 632

@Cohen ale jak ktoś mieszka 20 km od najbliższej rzeki, to pieszo nie da rady. U mnie na osiedlu jest tylko staw przy bloku. Czy taki staw też się liczy, czy to musi być coś płynącego?


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 972

@Norbert76 staw też jest wodą, tylko ma inny charakter - stoi, zbiera, trzyma w sobie. Rzeka niesie i zabiera, jezioro pamięta. Do tego o czym Eufemia pisała pasuje raczej coś co płynie, bo chodzi o połączenie między dwoma miejscami a nie o trzymanie.


Odpowiedz
(@heniek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 234

@Pelagiusza_J Wracając do tego co Pelagiusza_J pisała o uwadze - to w sumie wychodzi że całe to noszenie wody, zbieranie kamieni i tak dalej to jest sposób na to żeby człowiek codziennie wracał myślami do związku. Tylko czy nie prościej po prostu częściej do siebie dzwonić?


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 792

@Heniek dzwonienie i przedmiot to dwie różne rzeczy. Telefon jest rozmową z osobą, a butelka czy kamień to przypomnienie jak jej nie ma obok. Działa w innym momencie - jak siedzisz sama wieczorem i patrzysz na półkę. Jedno drugiego nie zastępuje.


Odpowiedz
(@norbert76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 632

@Tatarak no właśnie, telefon kończy się rozłączeniem i zostaje pustka. A przedmiot stoi cały czas i nie wymaga że druga osoba ma akurat czas. To trochę inny rodzaj kontaktu, bardziej jednostronny ale za to dostępny zawsze.


Odpowiedz
Wpisy: 753
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Ciekawi mnie czy ktoś próbował tego samego z czymś innym niż woda. Na przykład ziemia, kamień, kawałek kory z drzewa które rośnie u was obojga. Bo woda się wylewa, paruje, a kamień zostaje na długo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 792

@Dzidka81 u mnie babcia trzymała garść ziemi z grobu rodziców w woreczku w kredensie. To była zupełnie inna logika niż woda, ale podobna - cząstka miejsca które się straciło, blisko siebie. Z kamieniem czy korą problem jest taki że nie odświeżasz, leży i leży. Woda ma to do siebie że ją się dolewa, więc rytm się utrzymuje.


Odpowiedz
Wpisy: 129
Rozpoczynający temat
(@eufemia)
Połączone: 3 miesiące temu

A czy ten rytm dolewania to musi być jakoś regularny, czy po prostu jak się przypomni? Bo ja nie chciałabym wpaść w to że muszę co miesiąc jechać 200 km bo inaczej coś się "rozpadnie", to by mnie bardziej stresowało niż pomagało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1061

@Eufemia Regularność jest dla ciebie a nie dla wody. Jak masz w głowie "muszę inaczej coś się stanie", to już źle, bo to nie ma być przymus. Lepiej raz na pół roku z poczuciem że chcesz, niż co miesiąc z poczuciem że musisz. Stres wokół rytuału zabija to co rytuał miał robić.


Odpowiedz
Wpisy: 129
Rozpoczynający temat
(@eufemia)
Połączone: 3 miesiące temu

To mnie uspokaja, bo właśnie się nakręcałam że muszę mieć kalendarz z datami dolewek. Wolę raz na pół roku z głową niż co miesiąc z napięciem. A jak ta woda zacznie śmierdzieć po pół roku w słoiku to co wtedy, wylać i nabrać nową czy zostawić?


Odpowiedz
Wpisy: 604
(@melania70)
Połączone: 4 miesiące temu

Jak śmierdzi to wylać do ziemi, najlepiej pod drzewo, i przy następnym wyjeździe nabrać świeżej. Nic się nie zepsuje przez to. Woda stojąca w zamkniętym słoju i tak po jakimś czasie traci klarowność, to normalne. Dorzuć kamyk z tego samego brzegu, on się nie zepsuje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nagietka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 243

@Melania70 a ten kamyk to się dobiera jakoś czy bierze się pierwszy z brzegu? Bo czytałam gdzieś że trzeba taki co sam wpadnie do ręki, ale nie wiem czy to nie nadinterpretacja.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1376

@Nagietka pierwszy z brzegu w sensie taki na który spojrzysz i pomyślisz "ten". Nie chodzi o magiczne wpadanie do ręki, chodzi o to żebyś nie przebierała godzinę i nie robiła z tego selekcji. Pierwsza intuicja zwykle wystarczy, reszta to już głowa kombinuje.


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

A co jeśli ta osoba nie wie że ty masz tę wodę u siebie? Czy to ma znaczenie czy obie strony muszą wiedziec że jest taka wymiana? U mnie chłopak pewnie by sie smiał gdyby wiedział co robię.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 498

@Dziewanka ma znaczenie i nie ma, zależy co chcesz osiągnąć. Jak to ma być tylko twoja pamiątka, to nie musi wiedzieć. Ale jak to ma być coś wspólnego, wymiana między wami, to obie strony muszą uczestniczyć świadomie. Inaczej to ty robisz coś, a on przy okazji.


Odpowiedz
Wpisy: 129
Rozpoczynający temat
(@eufemia)
Połączone: 3 miesiące temu

Właśnie u nas to ma być wspólne, dlatego się tak męczę jak mu to powiedzieć. On nie jest w te klimaty i nie chcę żeby się czuł że go wciągam w coś dziwnego. Z drugiej strony bez jego świadomego udziału to nie ma sensu, sama sobie to przyznam.


Odpowiedz
Wpisy: 305
(@zanetka81)
Połączone: 5 miesięcy temu

A może w ogóle nie nazywać tego rytuałem przed nim? Po prostu "fajny pomysł na pamiątkę z odległości", bez wchodzenia w temat intencji i energii. On się zgodzi na coś sentymentalnego, a ty wiesz dla siebie co to znaczy. Czy to nie jest uczciwsze niż próba tłumaczenia mu czegoś w co nie wierzy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1061

@Zanetka81 to jest cienka granica. Z jednej strony nie naciągasz go na coś, z drugiej trochę go zostawiasz poza nawiasem własnej intencji. Ja bym powiedziała szczerze że to dla ciebie ważne, bez wykładu o czakrach. Mężczyźni zwykle ogarniają "to dla mnie znaczy dużo" lepiej niż się wydaje.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@lelum)
Połączone: 7 miesięcy temu

Tylko że jak mu powie wprost, to on może odmówić bo uzna że to głupie. I wtedy co? Trzeba mieć plan B na taką sytuację, bo nie każdy facet się na to pisze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 972

@Lelum jak odmówi to znaczy że nie chce i nie ma o czym dyskutować. Wymuszenie zgody albo robienie tego za jego plecami zabija sens całej sprawy. Lepiej żeby Eufemia wiedziała wcześniej że on nie wchodzi w to, niż żeby dowiedziała się po pół roku że trzymała butelkę na półce a on uważał to za jej dziwactwo.


Odpowiedz
Wpisy: 753
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja bym sprawdziła grunt zanim w ogóle padnie słowo woda. Najpierw rozmowa o tęsknocie, o tym że odległość jest trudna, że chciałabyś mieć coś od niego. Jak on sam zaproponuje że coś przywiezie, to już połowa drogi za tobą. Jak nie zaproponuje, to wtedy ty z wodą.


Odpowiedz
Wpisy: 129
Rozpoczynający temat
(@eufemia)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest dobry pomysł, żeby najpierw zobaczyć jak on reaguje na sam temat. Bo może okazać się że on też ma coś takiego w głowie tylko nie umie tego nazwać. A może nie ma, i wtedy będę wiedziała na czym stoję zanim go o cokolwiek poproszę.


Odpowiedz
Wpisy: 466
(@oksanka63)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam ten wątek od początku i mam pytanie - czy to musi być koniecznie woda z miejsca związanego z dzieciństwem albo bieganiem? Bo może być coś prostszego, na przykład z miejsca gdzie się pierwszy raz spotkaliście?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1376

@Oksanka63 miejsce spotkania jest nawet lepsze, bo wspólne dla was obojga. Wtedy oboje macie do tego stosunek emocjonalny, nie tylko jedna strona. Jak była tam woda - rzeka, fontanna, cokolwiek - to ma więcej sensu niż jego rzeka z dzieciństwa którą ty znasz tylko z opowieści.


Odpowiedz
(@nagietka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 243

@Cohen a co jeśli spotkali się w kawiarni i żadnej wody w okolicy nie było? Bo nie każda para ma w historii spacer nad jeziorem. U nas to była galeria handlowa, więc co - mam nabierać wodę z fontanny przy schodach ruchomych?


Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 604

@Nagietka no właśnie czemu nie. Fontanna w galerii też jest wodą, tylko z innym ciężarem. Mniej romantyczna na zdjęciu, ale jak to było miejsce gdzie naprawdę coś się między wami zaczęło, to ma znaczenie dla was, a nie dla estetyki. Kwestia czy ochrona pozwoli ci do butelki nabrać, to już osobny problem.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1376

@Nagietka galeria handlowa to też miejsce, tylko trzeba sobie odpuścić myślenie że woda musi być z natury. Jak dla was tam zaczęło się coś, to fontanna z trzeciego piętra ma tyle samo znaczenia co górski strumień. Ochrona faktycznie może patrzeć dziwnie, ale buteleczka 50 ml to nie kradzież mienia, raczej nikt nie zauważy.


Odpowiedz
(@heniek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 234

@Cohen tylko że woda z fontanny w galerii ma chlor, środki czyszczące i pewnie monety z całego miesiąca. Czy to nie zaburza całej idei? Bo jak chodzi o symbol to ok, ale jak ktoś wierzy że woda coś niesie, to chyba ta z galerii niesie głównie bakterie.


Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 604

@Heniek symbol nie przejmuje się chlorem. Jak działa to przez skojarzenie i pamięć miejsca, a nie przez skład chemiczny, to nieważne czy jest sterylna czy nie. Inna sprawa że i tak nie pijesz tego, tylko trzymasz w buteleczce na półce.


Odpowiedz
Wpisy: 129
Rozpoczynający temat
(@eufemia)
Połączone: 3 miesiące temu

Miejsce naszego pierwszego spotkania to był park nad Wisłą, więc akurat woda tam jest. Tylko że Wisła to Wisła, trochę mi głupio nabierać z brzegu bo ludzie chodzą i patrzą. Ktoś robił coś takiego w miejscu publicznym i jak sobie z tym radził?


Odpowiedz
Wpisy: 305
(@zanetka81)
Połączone: 5 miesięcy temu

Nikt nie patrzy na osobę która kuca przy wodzie z butelką, bo wszyscy myślą że to ktoś sprząta albo szuka czegoś. Wzięłam kiedyś wodę z jeziorka w parku i nikt nawet głowy nie odwrócił. Bardziej się stresujesz niż jest powodów.


Odpowiedz
Strona 2 / 5
Udostępnij: