Forum

Asystent AI
Czy rytuał miłosny ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuał miłosny może się cofnąć - odpoczęcie i ponowne działanie

Strona 1 / 3

Wpisy: 284
Rozpoczynający temat
(@marzanka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Mam pytanie, które chodzi mi po głowie od dłuższego czasu. Robiłam rytuał na powrót uczuć z byłym, dość prosty, ze świecami i listem intencyjnym. Po jakichś trzech tygodniach faktycznie się odezwał, było fajnie przez chwilę, a potem nagle wszystko się urwało, jakby ktoś wcisnął stop. Zastanawiam się czy rytuał może się tak cofnąć, jakby energia zawróciła. I czy mogę go po prostu powtórzyć po jakimś odpoczynku, czy to już nie ma sensu.


Odpowiedz
165 odpowiedzi
Wpisy: 704
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

To nie tak działa, że rytuał się cofa jak film. Raczej intencja przestaje mieć podparcie w realu, bo coś się posypało po drodze. Jak wyglądał ten list intencyjny, spaliłaś go od razu czy trzymałaś gdzieś przez jakiś czas?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marzanka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 284

@Agatha.1 spaliłam tego samego wieczoru, popiół zakopałam pod drzewem za blokiem. Robiłam wszystko z księżycem przybywającym, tak jak było napisane w opisie.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@pelagiusza86)
Połączone: 3 miesiące temu

to, co opisujesz, brzmi bardziej jak naturalny kurs sytuacji niż jakieś cofnięcie. Ludzie wracają, sprawdzają grunt, a potem znikają, bo nic się u nich nie zmieniło wewnętrznie. Rytuał uruchamia możliwości, ale nie nadpisze drugiej osobie jej życiowych decyzji. Pytanie jest takie: czy ty sama też byłaś gotowa na powrót, czy raczej tęskniłaś za wizją, którą sobie zbudowałaś.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@leszek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

A ja słyszałem, że jak rytuał się odwróci, to robi się gorzej niż przed nim. Czy to prawda, czy raczej takie straszenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 864

@Leszek93 to zależy od konstrukcji rytuału i od tego, jaką intencją był pchany. Jeśli wchodzisz w pracę z czyjąś wolą wbrew niej, to faktycznie potrafi się to obrócić, ale nie w sensie magicznego bumerangu, tylko twoich własnych emocji i sytuacji życiowej. Po prostu budujesz iluzję, a potem zderzasz się z prawdziwym stanem rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 611
(@norbert76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja mam inne podejście. U mnie po nieudanym rytuale zawsze pomagało powtórzenie po pełnym cyklu księżyca, ale z lekką modyfikacją intencji. Marzanka, ile czasu minęło od twojego rytuału do tego momentu, kiedy się urwało?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marzanka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 284

@Norbert76 od rytuału do tej krótkiej fali kontaktu jakieś trzy tygodnie, a sam kontakt trwał może dwa tygodnie. Czyli od rytuału łącznie ze dwa miesiące.


Odpowiedz
Wpisy: 1083
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

zanim cokolwiek powtórzysz, sprawdziłabym, czy nie nosisz w sobie żalu albo pretensji do niego. Bo jak robisz rytuał na otwarcie drogi, a w środku masz zaciśnięte pięści, to ta energia idzie w dwie strony jednocześnie i się neutralizuje. Pracowałaś jakkolwiek nad sobą w międzyczasie, czy całe skupienie było na nim?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 448

@Klimcia Zgadzam się z tym, co napisała Klimcia. U mnie najgorsze rytuały to były te, gdzie chciałam czegoś z desperacji. Wszystko niby zrobione poprawnie, a efekt nijaki albo wręcz odwrotny. Dopiero jak odpuściłam i powtórzyłam po dłuższej przerwie, z innym nastawieniem, ruszyło. Ale to nie był ten sam rytuał, tylko zbliżony.


Odpowiedz
Wpisy: 568
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

A skąd właściwie wiadomo, że trzeba odpocząć między rytuałami? Czy jest jakiś konkretny czas, czy każdy to czuje po swojemu?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 864

@Anima nie ma jednej zasady, ale w wielu tradycjach mówi się o pełnym cyklu księżycowym jako minimum, czyli około 28 dni. Niektórzy idą dalej i czekają trzy cykle, zwłaszcza jeśli pierwszy rytuał był mocno emocjonalny. Chodzi o to, żeby energia poprzedniej intencji się rozeszła i żebyś sama nie była już w tym samym stanie psychicznym co przy pierwszej próbie.


Odpowiedz
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 419

@Eliksira a co sądzisz o sprawdzeniu kartami przed powtórzeniem? Ja zawsze ciągnę kilka kart przed kolejnym podejściem, żeby zobaczyć, czy w ogóle jest sens. Czasem wychodzi coś typu wieża albo piątka mieczy i wtedy odpuszczam na dłużej.


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 864

@Janeczka to dobry zwyczaj. Ja też tak robię, choć nie zawsze kartami, czasem wahadełkiem albo zwykłym wyciszeniem i obserwacją snów przez kilka dni. Jeśli śni mi się chaos, ucieczka, gonienie kogoś, to znak, że temat jeszcze nie odpuścił i powtarzanie nic nie da.


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 667

@Eliksira o, to ciekawe, że wspomniałaś o snach. Marzanka, miałaś jakieś charakterystyczne sny w tym okresie między rytuałem a tym jak się odezwał, i potem zanim urwał kontakt? Często w snach widać to wcześniej niż w realu.


Odpowiedz
(@marzanka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 284

@Wrotycz tak, miałam jeden sen, w którym szłam za nim po jakimś korytarzu, a on cały czas skręcał w boczne drzwi i ja nie mogłam za nim nadążyć. Drugi sen był taki, że siedzieliśmy razem, ale on patrzył w telefon i nic nie mówił. Wtedy nie zwróciłam na to większej uwagi.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@pelagiusza86)
Połączone: 3 miesiące temu

te sny mówią dość jednoznacznie. Pierwszy to obraz jego unikania, drugi to obecność fizyczna bez kontaktu emocjonalnego. Twoja podświadomość już wtedy widziała, jak to się skończy. Gdybyś czytała te sygnały na bieżąco, pewnie nie zaskoczyłoby cię urwanie kontaktu. To nie rytuał się cofnął, tylko sytuacja pokazała swój prawdziwy kształt.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Czytam was i mam pytanie z innej strony. Czy jak ktoś powtarza rytuał kilka razy z rzędu, to ta intencja się wzmacnia, czy raczej rozmywa? Bo widziałam w sieci porady, że trzeba robić co kilka dni, aż zadziała.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 448

@KiraK to akurat brzmi jak przepis na katastrofę. Powtarzanie co kilka dni to znak, że robisz coś z lęku, a nie z intencji. Wtedy każdy kolejny rytuał tylko utrwala w tobie stan napięcia i braku. Sama tak robiłam kiedyś i skończyło się tym, że przez pół roku nie mogłam dojść do siebie emocjonalnie.


Odpowiedz
(@norbert76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 611

@Pentagrama no tu się nie zgodzę do końca. Są techniki, gdzie powtarza się rytuał trzy noce z rzędu i to ma swoje uzasadnienie, zwłaszcza przy pracy z konkretnymi siłami. Ale to musi być zaplanowane jako jeden większy rytuał rozłożony w czasie, a nie panika i ciągłe powtarzanie tego samego, bo nie zadziałało.


Odpowiedz
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 508

@Norbert76 a możesz powiedzieć coś więcej o tych trzech nocach z rzędu? Bo chyba o tym czytałam, ale nie do końca rozumiem, czym to się różni od panicznego powtarzania. Z zewnątrz wygląda podobnie, trzy razy w krótkim czasie.


Odpowiedz
(@norbert76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 611

@KiraK różnica jest w głowie i w przygotowaniu. Jak planujesz trzy noce z góry, jeszcze przed pierwszą świecą, to traktujesz to jako jedną pracę w trzech aktach. Każda noc ma inną intencję, np. pierwsza otwiera, druga wzmacnia, trzecia pieczętuje. A panika to jest: zrobiłam, nic, to robię jeszcze raz, nic, to jeszcze raz. Czujesz różnicę?


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1083

@Norbert76 to brzmi sensownie, ale dodałabym, że nawet przy trzech nocach z rzędu trzeba mieć zamknięcie. Bez zamknięcia ta energia się ciągnie i potem człowiek chodzi rozedrgany przez kolejne tygodnie. Marzanka, ty miałaś jakieś zamknięcie po swoim rytuale, czy spaliłaś i tyle?


Odpowiedz
Wpisy: 284
Rozpoczynający temat
(@marzanka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Spaliłam, zakopałam i poszłam spać. Nie robiłam żadnego konkretnego zamknięcia, nie wiedziałam, że trzeba. Co to dokładnie znaczy zamknięcie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 667

@Marzanka, wracając do twoich snów, czy po tym jak kontakt się urwał, miałaś jakieś kolejne sny z nim? Bo to też mówi sporo o tym, czy temat się domknął, czy jeszcze wisi.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@pelagiusza86)
Połączone: 3 miesiące temu

Zamknięcie to świadomy gest, że oddajesz sprawę dalej i przestajesz ją trzymać. U mnie to jest najczęściej krótka modlitwa albo zdanie typu: zrobiłam, co miałam zrobić, resztę zostawiam. Plus fizyczne umycie rąk, czasem prysznic. Bez tego nosisz rytuał w sobie jeszcze przez tygodnie i każda myśl o tej osobie podtrzymuje pętlę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 568

@Pelagiusza86 czyli jak ktoś po rytuale ciągle sprawdza telefon i czeka na wiadomość, to praktycznie sam sobie ten rytuał cofa? Tak to rozumiem.


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 864

@Anima dokładnie tak. Sprawdzanie telefonu co pięć minut to jest karmienie tej samej energii, którą próbowałaś wypuścić. Każde odświeżenie ekranu mówi wszechświatowi: nie wierzę, że to zadziała. I wszechświat to honoruje.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@leszek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

A jak długo trzeba się tak pilnować? Bo szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie nie sprawdzać telefonu przez miesiąc, jeżeli czekam na konkretną osobę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 448

@Leszek93 nie chodzi o to, żeby nie sprawdzać telefonu w ogóle, tylko żeby nie sprawdzać go z tym konkretnym napięciem. Możesz spojrzeć, zobaczyć, że nic nie ma, i wzruszyć ramionami. Problem jest wtedy, gdy każde sprawdzenie kończy się spadkiem nastroju i kombinowaniem, dlaczego nie pisze.


Odpowiedz
Wpisy: 284
Rozpoczynający temat
(@marzanka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Miałam jeden sen, gdzie staliśmy na przystanku autobusowym, autobus przyjechał, on wsiadł, a ja zostałam. Obudziłam się z poczuciem dziwnego spokoju, nie smutku. Co o tym myślicie?


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@pelagiusza86)
Połączone: 3 miesiące temu

spokój po takim śnie to często znak, że na poziomie głębszym już to puściłaś, nawet jeśli świadomie jeszcze czujesz tęsknotę. Autobus to ruch, jego droga, w którą ty nie wsiadasz. Gdybym była tobą, zastanowiłabym się dwa razy, zanim powtórzysz rytuał na tę samą osobę.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 419

@Pelagiusza86 to samo bym powiedziała. Ten sen wygląda jak naturalne zamknięcie, którego brakowało po samym rytuale. Marzanka, jakbyś teraz wyciągnęła karty na pytanie czy powtarzać, to obstawiam, że wyjdą ci karty typu odejście, droga, nowa ścieżka.


Odpowiedz
(@lucjan82)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 466

@Janeczka zgadzam się, ale dodałbym jeszcze jedno. Czasem ludzie powtarzają rytuał nie dlatego, że naprawdę chcą tej osoby, tylko dlatego, że nie potrafią znieść pustki po rozstaniu. Marzanka, gdybyś jutro dostała pewność, że on nigdy nie wróci, czy zacisnęłabyś pięści, czy odetchnęła?


Odpowiedz
(@marzanka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 284

@Lucjan82 to dobre pytanie i muszę szczerze powiedzieć, że nie wiem. Część mnie chyba by odetchnęła, bo to całe czekanie jest wykańczające. Ale druga część jeszcze się trzyma obrazów, jak było dobrze.


Odpowiedz
Wpisy: 1083
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

i właśnie ta druga część robi rytuały. Pierwsza część jest gotowa puścić. Jakbyś zrobiła teraz rytuał ponownie, to byłabyś jednocześnie nogą w drzwiach i nogą za drzwiami. Energetycznie to się rozjeżdża i potem dziwimy się, że nic nie wychodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 758
(@strzybog)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dorzucę coś z innej strony. Niezależnie od samego rytuału, sprawdziłbym, w jakim okresie astrologicznym był wykonywany i co dzieje się teraz. Jeżeli ktoś robił pracę na otwarcie w czasie, gdy Wenus szła w cień przed retrogradacją, to potem urwanie się kontaktu jest dość przewidywalne. Marzanka, pamiętasz mniej więcej, w którym miesiącu to było?


Odpowiedz
Wpisy: 284
Rozpoczynający temat
(@marzanka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Rytuał robiłam jakieś dwa miesiące temu, więc to byłby okres pod koniec lata. Nie patrzyłam na żadne tranzyty, robiłam tylko pod księżyc.


Odpowiedz
Wpisy: 758
(@strzybog)
Połączone: 5 miesięcy temu

Sam księżyc to za mało, jeśli pracujesz na konkretną relację. Wenus i Mars są tu istotniejsze niż faza księżyca. Jeśli powtórzysz rytuał, sprawdź najpierw, czy żadna z tych planet nie cofa się ani nie wchodzi w trudne aspekty z twoim natalnym Słońcem. Inaczej powtórzysz tę samą lekcję, tylko z większym kosztem.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@onufry04)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 106

@Strzybog a jak ktoś nie zna swojej kosmogramy, to da rade samemu to sprawdzić, czy lepiej do kogos isć? Pytam bo sam mam podobny dylemat i nie wiem od czego zacząć.


Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Onufry04 podstawy sam ogarniesz przez darmowe portale astrologiczne, wystarczy data, godzina i miejsce urodzenia. Wpisujesz w generator kosmogramu i masz rozrysowane planety. Gorzej z interpretacją aspektów do twojego natalnego Słońca czy Wenus, bo tu już trzeba wiedzieć, co z czym łączyć. Na sam początek wystarczy, że nauczysz się rozpoznawać, kiedy Wenus albo Mars są retrogradacyjne, bo to publiczna informacja i nie musisz znać własnej kosmogramy, żeby ją sprawdzić.


Odpowiedz
(@onufry04)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 106

@Strzybog dzieki, sprawdze. A czy te darmowe genratory sa wiarygodne, czy lepiej zaplacic za jakis konkretny?


Odpowiedz
(@lucjan82)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 466

@Onufry04 do samego rysunku kosmogramu darmowe są w porządku, różnice pojawiają się dopiero przy interpretacjach generowanych automatycznie. Te bywają sklejone z kawałków i czasem same sobie przeczą. Jak chcesz coś czytać, to lepiej książka niż automat.


Odpowiedz
Wpisy: 284
Rozpoczynający temat
(@marzanka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wracając do mojej sytuacji, jeśli faktycznie ten sen z autobusem był naturalnym zamknięciem, to czy ja w ogóle mam moralne prawo robić rytuał ponownie? Bo tak jakby coś się we mnie kłóciło, jedna część mówi puść, druga ciągnie z powrotem.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@pelagiusza86)
Połączone: 3 miesiące temu

nie chodzi o prawo moralne, tylko o skuteczność. Jeśli twoja głębsza część już to puściła, a ty świadomie ciągniesz z powrotem, to robisz rytuał przeciwko sobie. Energia idzie w jedną stronę, twoja podświadomość w drugą. Efekt zwykle taki, że nic się nie dzieje albo dzieje się odwrotnie, niż chciałaś.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 568

@Pelagiusza86 to ciekawe, bo ja zawsze myślałam, że rytuał działa niezależnie od tego, co czujesz w środku. Skąd pewność, że podświadomość ma większą moc niż sama intencja wypowiedziana podczas rytuału?


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 864

@Anima bo intencja wypowiedziana to jest świadomy tekst, a praca dzieje się głębiej. Możesz mówić kocham go i chcę go z powrotem, ale jeśli na poziomie ciała czujesz ulgę na myśl o jego braku, to ciało wygrywa. Ciało nie kłamie, słowa potrafią.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@leszek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

A jak właściwie rozpoznać, co mówi to ciało? Bo ja na przykład nie umiem stwierdzić, czy to, co czuję, to tęsknota, czy przyzwyczajenie. Jest jakiś sposób, żeby to rozróżnić?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1083

@Leszek93 ja robię tak, że siadam w ciszy, zamykam oczy i wyobrażam sobie dwa scenariusze: w jednym ta osoba wraca, w drugim nigdy się już nie pojawia. I obserwuję, co dzieje się w klatce piersiowej i w brzuchu przy każdej wizji. Tęsknota daje ciepło i lekkie ściskanie, przyzwyczajenie daje raczej pustkę i niepokój, że coś nie pasuje. To nie jest precyzyjne, ale daje sygnał.


Odpowiedz
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 419

@Klimcia robię podobnie, tylko dorzucam karty. Wyciągam jedną na pytanie co mówi moje serce i jedną na co mówi mój nawyk. Czasem wychodzą dwie zupełnie różne historie i wtedy widać, że to nie jest jedno uczucie, tylko dwa nałożone na siebie.


Odpowiedz
(@gabrysia92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 379

@Janeczka a nie jest tak, że karty po prostu pokazują to, co już wiesz w środku? Mam wrażenie, że one są bardziej lustrem niż wyrocznią, więc jak ktoś jest pogubiony, to one też pokażą chaos.


Odpowiedz
(@lucjan82)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 466

@Gabrysia92 częściowo masz rację, karty są lustrem, ale dobre lustro pokazuje też to, czego nie chcesz widzieć. Różnica jest taka, że karty wymuszają konkret. Możesz w głowie kręcić się w kółko bez końca, a karta leży i mówi: oto trójka mieczy, koniec dyskusji. Marzanka, gdybyś teraz wyciągnęła jedną kartę na pytanie czy powtórzyć rytuał, to zaufałabyś temu, co wyjdzie?


Odpowiedz
(@marzanka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 284

@Lucjan82 szczerze, chyba bym próbowała interpretować na swoją korzyść, dopóki nie wyszłoby coś, co chciałabym usłyszeć. I to mi mówi sporo o moim stanie.


Odpowiedz
Wpisy: 667
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

to jest właściwie odpowiedź sama w sobie. Jak człowiek manipuluje kartami pod swój scenariusz, to znaczy, że decyzję już podjął, tylko szuka potwierdzenia. Tylko pytanie, którą decyzję, bo z twoich wcześniejszych słów wynika, że nie jesteś pewna nawet, czego naprawdę chcesz.


Odpowiedz
Wpisy: 448
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja bym jeszcze zapytała o jedno. Marzanka, jak myślisz o nim teraz, to widzisz konkretnego człowieka ze wszystkimi wadami, czy raczej wyidealizowany obraz, taki klip najlepszych chwil? Bo to też zmienia obraz tego, na kogo właściwie robiłaś rytuał.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marzanka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 284

@Pentagrama no właśnie, jak teraz o tym myślę, to mam głównie obrazy z wakacji, pierwszych miesięcy, śmiechu. Trudne momenty jakby zniknęły z pamięci, a było ich naprawdę sporo. Czy to znaczy, że tęsknię za nim, czy za tamtym okresem swojego życia?


Odpowiedz
Wpisy: 704
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

to jest klasyczny moment, w którym rytuał miłosny powinien zostać przemianowany na rytuał na własny spokój. Bo ty nie ściągasz człowieka, ty próbujesz ściągnąć stan, w którym kiedyś byłaś. A ten stan i ten człowiek to nie są te same rzeczy, choć w głowie zlepiły się w jedno.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@norbert76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 611

@Agatha.1 dobrze to ujęłaś, dorzucę jeszcze numerologicznie. Jeśli ktoś wchodzi w nowy rok osobisty po takim rozstaniu, to próba ściągania starej osoby jest często wbrew cyklowi, w jakim sam się znajduje. Marzanka, jeśli policzysz sobie aktualny rok osobisty i wyjdzie ci jedynka albo dziewiątka, to powtarzanie rytuału ma sens jeszcze mniejszy.


Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Norbert76 numerologia to jedna warstwa, ale nie przeceniałbym jej w takich sprawach. Sam rok osobisty nie przesądza o niczym, jeśli tranzyty mówią coś innego. To są różne języki opisujące podobne rzeczy, ale nie wymienne.


Odpowiedz
Wpisy: 610
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Zapisuję sobie tę wymianę, bo to dobry przykład na to, dlaczego prowadzę dziennik. Marzanka, gdybyś miała notatki z dnia rytuału, ze snu z autobusem i z tych ostatnich tygodni, to teraz patrzyłabyś na to jak na czyjąś historię i widziała wyraźniej, co się dzieje. Bez notatek wszystko miesza się z emocjami i ciężko cokolwiek ocenić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marzanka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 284

@Gienia98 niestety nie prowadziłam, ale po tej rozmowie chyba zacznę. Czy zapisujecie tylko sam rytuał i efekty, czy też codzienne nastroje, sny, drobne rzeczy, które wam się przydarzają?


Odpowiedz
Wpisy: 610
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Zapisuję wszystko po kolei. Sam rytuał z dokładną datą, godziną, fazą księżyca, składnikami i własnym samopoczuciem tuż przed i po. Potem codziennie krótka notka, dwa, trzy zdania, jaki nastrój, co się śniło, czy był jakiś znak, czy pojawiła się myśl o tej osobie. Po kilku tygodniach takich zapisków widać wzorce, których w głowie się nie wychwytuje, bo pamięć wybiórczo wybiera tylko to, co pasuje do naszej tezy.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 568

@Gienia98 a nie boisz się, że samo prowadzenie dziennika podsyca temat? Bo jeśli każdego dnia siadam i myślę, czy on mi się przyśnił, czy o nim pomyślałam, to chyba bardziej go w sobie utrzymuję, niż puszczam.


Odpowiedz
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 610

@Anima zauważyłam to u siebie kiedyś, dlatego teraz mam zasadę, że piszę raz dziennie, wieczorem, maksymalnie pięć minut. Bez wracania do tematu w ciągu dnia. Jak złapię się na rozmyślaniu poza tym czasem, to mówię sobie, że zapiszę to wieczorem, i odpuszczam. To paradoksalnie zmniejsza obsesję, a nie zwiększa.


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Gienia98 ja bym dorzuciła do takiego dziennika jeszcze jedną kolumnę, czyli co się wydarzyło konkretnego w świecie zewnętrznym tego dnia. Nie samopoczucie, tylko fakty, telefon od kogoś, przypadkowe spotkanie, znaleziona rzecz. Bo efekty rytuału często idą przez drobiazgi, których się nie łączy z niczym, dopóki nie zobaczy się ich w ciągu.


Odpowiedz
(@marzanka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 284

@Pelagiusza86 czyli sugerujesz, że nawet jeśli ten rytuał zadziałał i potem się cofnął przez sen, to jakieś ślady mogły zostać w drobnych zdarzeniach, których nie zauważyłam? Bo teraz nie umiem sobie przypomnieć żadnego konkretu z tamtego okresu, wszystko mi się rozmywa.


Odpowiedz
Wpisy: 864
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

właśnie dlatego mówimy o notatkach. Bez nich po kilku tygodniach masz mgłę i tylko ogólne wrażenie, że coś było albo nie było. A diabeł zwykle siedzi w jednym konkretnym zdarzeniu, które przeoczyłaś, bo wydawało się przypadkowe.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: