Chciałam zapytać bo szukam już od jakiegoś czasu i nie wiem gdzie kupować materiały do rytuałów miłosnych. Mam na myśli świece, zioła, olejki - bo w zwykłych sklepach to wiadomo co jest, ale czy to ma w ogóle znaczenie skąd pochodzi taki materiał? Czytałam różne opinie że podobno liczy się intencja i tyle, ale z drugiej strony widziałam komentarze że jednak jakość samego surowca robi różnicę. Nie wiem co myśleć.
To zależy od czego zaczynasz. Bo jeśli chodzi o świece, to nie każda świeca nadaje się tak samo - parafina to nie to samo co wosk pszczeli i to nie jest kwestia snobizmu. Wosk pszczeli ma inny skład chemiczny, inaczej się pali, inaczej zachowuje się płomień. Przy rytuałach gdzie obserwujesz płomień, to naprawdę ma znaczenie praktyczne. Parafina często dymi, kopci knot, płomień jest mniej stabilny.
Zgadzam sie z tym co Swiatowid pisze o świecach ale dodam jeszcze jedno - kolor wosku tez powinien być naturalny a nie barwiony chemicznie. Kupiłem kiedyś takie czerwone świece z jakiegos taniego sklepu i przy rytuale smierdziały tak że nic sie nie dało zrobić z koncentracją. Potem przeszedłem na świece z naturalnego barwienia i różnica jest odczuwalna.
A gdzie w ogóle kupujecie te świece z naturalnego wosku? Bo ja szukałem i albo ceny są kosmiczne albo nie wiem czy to faktycznie naturalne czy po prostu tak napisali na etykiecie.
Przy tych świecach zgoda, ale chcę zapytać o zioła bo tutaj sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana. Skrzypowa wspomniała o ziołach i mnie to bardziej interesuje niż świece. Skąd kupujecie? Bo różnica między ziołami ze sklepu zielarskiego a ziołami suszonymi przez kogoś kto wie co zbiera - to jest przepaść.
Eremitka trafia w sedno. Zioła używane w rytuałach miłosnych to temat gdzie jakość ma konkretne uzasadnienie - nie tylko energetyczne ale i praktyczne. Weźmy damiana, czyli Turnera diffusa. W Polsce sprzedawana jest zazwyczaj jako susz w kawałkach liści, ale zawartość aktywnych składników zależy od momentu zbioru, suszenia i przechowywania. Zioła sprzedawane luzem w workach foliowych przez przypadkowych sprzedawców na allegro często leżą miesiącami. Anyż gwiazdkowy do rytuałów na przyciąganie? Kupiony w markecie jako przyprawa kuchenna i kupiony świeżo suszony to dwie różne rośliny w praktyce.
Zielarski to duże uogólnienie. Są sklepy zielarskie które mają rotację towaru co dwa tygodnie i kupują od sprawdzonych dostawców, i są takie które mają ten sam towar od roku. Jak wchodzisz do zielarskiego i zioła nie pachną - nie kupuj. Powinny pachnieć wyraźnie. Ruta, piołun, rozmaryn - jak trzymasz przy nosie i ledwo czujesz, to jest stary towar.
Słucham tej rozmowy i mam pytanie do wszystkich - mówimy o ziołach i świecach, ale co z olejkami? To chyba najbardziej zróżnicowany rynek jeśli chodzi o jakość. Bo olejek różany za 15 złotych i olejek różany za 150 złotych - zakładam że to dwie różne rzeczy, ale skąd laik ma wiedzieć którą kupuje?
Olejki to osobna historia i mogę tu powiedzieć z doświadczenia że nabrałam się nie raz. Prawdziwy olejek różany - Rosa damascena - jest horrendalnie drogi i praktycznie nie ma go w polskich sklepach ezoterycznych w czystej formie. To co jest sprzedawane jako 'olejek różany' to zazwyczaj syntetyczny odpowiednik albo mocno rozcieńczona baza. Nie mówię że nie można go używać - ale trzeba wiedzieć co się kupuje.
Ale skąd w takim razie wiadomo co jest prawdziwe? Pytam bo chcę zrobić rytuał jak najszybciej i nie mam czasu na miesiące szukania idealnych składników.
Dodam jeszcze że przy olejkach jest jedna prosta metoda weryfikacji - czysty olejek eteryczny zostawia ślad na papierze tylko jeśli jest rozcieńczony w bazie olejowej. Czysty olejek eteryczny paruje i nie zostawia tłustego śladu. Jak masz 'czysty olejek różany' który zostawia tłusty krąg na papierze - to masz olejek w bazie, nie czysty eteryczny.
To ciekawy test z tym papierem, nie wiedziałem o tym. Ale mam inne pytanie - czy kupowanie przez internet w ogóle ma sens przy takich materiałach? Nie można niczego powąchać, nie można sprawdzić czy jest świeże...
Sklepy stacjonarne mają tą przewagę że mozna powąchać i zapytać sprzedawcę skąd maja towar. Ale i tu bywa różnie - byłem w sklepie w centrum handlowym z napisem ezoteryczny i połowa rzeczy była z Chin, bez składu, bez daty. To samo co allegro tylko w realu.
A co z ziołami zbieranymi samodzielnie? Bo czytałam że podobno własnoręcznie zebrane mają większą moc bo wkładasz w to swoją energię. Czy to ma jakieś uzasadnienie czy to tylko taka legenda?
Dziękuję za ten wątek bo naprawdę nie miałem pojęcia że to aż tak skomplikowane. Myślałem że po prostu wchodzę do sklepu i kupuję. Mam jeszcze jedno pytanie - co z kryształami i kamieniami do rytuałów? Tam też jest taki problem z jakością i autentycznością?
Niestety nie przesadza. Byłem na kilku targach mineralogicznych i nawet tam sprzedawcy sami przyznają że bez certyfikatu GIA albo innego laboratorium nie ma pewnosci. A sklepy ezoteryczne kupują z hurtowni, hurtownie z Chin, i nikt po drodze nie sprawdza. Różaniec który kupiłem jako 'labradoryt' okazał się szkłem - wyszło dopiero jak jeden koralik pękł.
To co mówi Oskar jest ważne ale nie chciałbym żeby wyszło że wszystko jest podróbką. Jest kilka kamieni gdzie ryzyko jest mniejsze - ametyst, kwarc dymny, kryształ górski. Są tanie i powszechne, więc nie opłaca się ich fałszować. Ale im droższy kamień tym większa pokusa żeby podstawić zamiennik. Moldawit to osobna historia - tu podróbki z zielonego szkła są tak dobre że nawet doświadczone osoby dają się nabrać.
Wracając trochę do wcześniejszego tematu bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem - mówiliśmy o olejkach, ziołach, świecach, teraz kryształy. To gdzie w ogóle jest jakieś miejsce gdzie można kupić coś pewnego? Bo wychodzi że wszędzie jest problem.
Targi minerałów są kilka razy w roku, największe chyba we Wrocławiu i w Krakowie. Wystarczy szukać 'Giełda minerałów' albo 'Targi kamieni'. Byłem raz i przyznam że miałem mieszane uczucia - część stoisk wyglądała poważnie, część to było dokładnie to samo co w zwykłym sklepie ezoterycznym, tylko w innym miejscu.
Na targach trzeba szukać stoisk które mają tabliczki z nazwami gatunkowymi i lokalizacją wydobycia. Jeśli sprzedawca wie skąd pochodzi kamień - z jakiego złoża, z jakiego kraju, a najlepiej z jakiego regionu - to już jest lepszy punkt startowy. Ametyst z Brazylii wygląda inaczej niż z Urugwaju i ktoś kto to wie zazwyczaj naprawdę handluje czymś co sam zna. Ktoś kto mówi tylko 'ametyst, 15 zł' - niekoniecznie.
Dobrze, ale rozumiem że do rytuałów miłosnych używa się konkretnych kamieni? Bo słyszałam o różowym kwarcu i chciałabym wiedzieć czy z nim są takie same problemy jak z turkusem.
A ja mam pytanie bo trochę z boku słucham tej rozmowy - czy te wszystkie wymagania co do jakości mają naprawdę takie znaczenie? Pytam serio bo widzę że jest z tym dużo zamieszania, a może by wystarczyło cokolwiek co się ma pod ręką?
To zależy od podejścia do rytuału i co rozumiesz przez 'cokolwiek'. Jeśli dla kogoś rytuał to gest symboliczny i skupienie intencji - to może i wystarczy. Ale jak ktoś podchodzi do tego tak że składniki mają konkretną rolę i właściwości - to wtedy ma sens używanie czegoś z czym wiąże się to znaczenie. Nie ma co się kłócić że jedno podejście jest lepsze, bo to jest decyzja każdego.
To co Eremitka mówi ma sens. Choć mam wrażenie że trochę uciekamy od praktycznego pytania - okej, wiemy że wszystko może być podróbką, ale skąd wziąć tę listę zaufanych sklepów? Czy ktoś może wymienić nazwy, bo do tej pory rozmawiamy bardzo ogólnie.
Nie ma jednej listy bo wszystko sie zmienia - sklep który dwa lata temu byl świetny teraz moze mieć innego dostawcę. Ale jest kilka rzeczy wspólnych dla sklepów które warto śledzić: regularnie opisują skąd mają towar, odpowiadają na pytania mailem o skład olejków, mają realny adres fizyczny. Sklepy które działają tylko przez instagram i nie podają żadnych danych - to czerwona lampka.
A co z zakupami na zagranicznych stronach? Byłam na kilku angielskich forach i tam ludzie polecają różne sklepy z UK i USA. Czy coś z tego ma sens żeby zamawiać do Polski?
Słuchajcie, wracam do początku bo trochę zgubiłam wątek. Zaczęłam ten temat bo nie wiedziałam w ogóle od czego zacząć z materiałami i teraz mam głowę pełną informacji, ale chciałabym wiedzieć - jak wy podchodziliście do tego na początku? Czy też tak długo szukaliście sklepów i sprawdzali jakość, czy po prostu kupiliście coś i zobaczyliście co wyjdzie?
