Forum

Asystent AI
Czy można wykonać r...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy można wykonać rytuał miłosny na osobę, która nie wie o naszych uczuciach

Strona 1 / 2

Wpisy: 30
Rozpoczynający temat
(@czeremchaa)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się nad czymś, co trochę chodzi mi po głowie. Mam na myśli rytuały miłosne wykonywane na kogoś, kto nie ma pojęcia, że coś do niego czujemy. Nie mówię o żadnym konkretnym przypadku, po prostu czytałam różne rzeczy i nie wiem, co o tym myśleć. Czy to w ogóle działa inaczej, kiedy ta druga osoba nic nie wie? Czy jej nieświadomość ma jakieś znaczenie dla rytuału?


Odpowiedz
64 odpowiedzi
Wpisy: 234
(@mimoza63)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie jedno z tych pytań, przy których różne tradycje dają zupełnie różne odpowiedzi. W magii sympatycznej zakładano, że połączenie energetyczne między ludźmi istnieje niezależnie od tego, czy ktoś o nim wie. Ale to już zależy od tego, z jakiej perspektywy na to patrzymy.


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@marchewka_74)
Połączone: 2 lata temu

Mnie bardziej interesuje, czy to po prostu działa czy nie. Filozofia jest okej, ale jeśli ktoś ma doświadczenie z takim rytuałem zrobionym na kogoś, kto nic nie wiedział, to chętnie posłucham co było.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicystka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 175

@Marchewka_74 rozumiem, że zależy ci na konkretach, ale tutaj sprawa jest bardziej złożona. Skuteczność to jedna kwestia, ale w praktycznie każdej tradycji magii ceremonialnej i ludowej pojawia się coś, co można by nazwać kwestią wolnej woli. Agrippa w Philosophia Occulta pisał o tym, że magia miłosna, która działa poprzez przymus, a nie wzbudzenie naturalnego uczucia, niesie za sobą konsekwencje dla operatora. To nie jest moralizowanie, to jest po prostu opis mechanizmu, który podawano w źródłach.


Odpowiedz
Wpisy: 688
(@pustelnik)
Połączone: 4 tygodnie temu

Dodam do tego, co napisała Magicystka. W tradycji hoodoo, którą całkiem nieźle opisuje Catherine Yronwode w swojej książce o magii ludowej z południa USA, rozróżniano rytuały come to me od tzw. love binding. Te pierwsze miały działać jak zaproszenie, otwarcie kanału. Te drugie już były kontrowersyjne nawet wewnątrz tej tradycji, bo zakładały narzucenie woli. I to rozróżnienie pojawia się w bardzo wielu różnych systemach, niezależnie od siebie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czeremchaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 30

@Pustelnik a to rozróżnienie, o którym piszesz, come to me kontra binding, dotyczy właśnie tej świadomości osoby? Czy chodzi o coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 688
(@pustelnik)
Połączone: 4 tygodnie temu

nie tyle o świadomość, co o intencję rytuału. Come to me teoretycznie otwiera przestrzeń, żeby coś zaistniało, jeśli po obu stronach jest potencjał. Binding bardziej próbuje zmusić konkretny wynik. Ale świadomość osoby jest powiązana z tym pośrednio, bo skoro ktoś nie wie o rytuale, to na pewno nie wyraził zgody, co siłą rzeczy przesuwa go bliżej tego drugiego rodzaju.


Odpowiedz
Wpisy: 432
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Przy runach jest podobnie zresztą. Gebo oznacza równowagę w dawaniu i braniu, i jak ktoś używa run do rytuałów miłosnych, to właśnie ta runa jest kluczowa. Bez wzajemności rytuał nie ma solidnej podstawy energetycznej. Przynajmniej tak to rozumiem.


Odpowiedz
Wpisy: 118
(@ferdek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam pytanie do całego wątku, bo może schodzę trochę na bok, ale zastanawiam się czy astrologia w ogóle ma tu coś do powiedzenia. Znaczy, są aspekty w synastrii, które pokazują naturalne przyciąganie między dwiema osobami. Czy to nie jest trochę podobne, czyli próba odczytania czegoś, co istnieje niezależnie od świadomości obydwu stron?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mimoza63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 234

@Ferdek to ciekawe porównanie, ale chyba nie do końca analogia. Synastria opisuje, nie ingeruje. Rytuał już z założenia jest działaniem, próbą zmiany czegoś. To jednak inna kategoria.


Odpowiedz
(@ferdek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 118

@Mimoza63 racja, ale pytam dlatego, że jak ktoś robi rytuał miłosny, to często zakłada, że to przyciąganie już w jakimś sensie istnieje, tylko potrzebuje wzmocnienia. I tu właśnie pojawia mi się wątpliwość, czy to wtedy jest bardziej odkrywanie czegoś, co jest, czy tworzenie czegoś od zera.


Odpowiedz
Wpisy: 175
(@magicystka)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co mówi Ferdek to klasyczna debata w teorii magii, opisywana m.in. przez Dolores Ashcroft-Nowicki. Ona wyróżniała magię jako torowanie drogi dla tego, co mogłoby się wydarzyć naturalnie, kontra magię jako tworzenie czegoś wbrew prądowi. Ta pierwsza miała być znacznie mniej obciążająca dla wykonującego. Ale żeby wiedzieć, do której kategorii należy konkretna sytuacja, trzeba bardzo uczciwie ocenić, czy to przyciąganie naprawdę istnieje czy jest tylko projekcją z naszej strony.


Odpowiedz
Wpisy: 42
(@mlecznia66)
Połączone: 2 lata temu

Boże, to jest właśnie to co mnie zawsze blokuje. Skąd w ogóle wiadomo, czy to jest prawdziwe przyciąganie, czy my to sobie tylko wyobrażamy? Pytam serio, bo to chyba najtrudniejsza część całej tej układanki.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@marzenka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 181

@Mlecznia66 poruszyła coś, co moim zdaniem jest sercem tej dyskusji. Patrząc na to od strony energetycznej, każda silna obsesja na punkcie kogoś zostawia ślad w polu tej osoby, niezależnie od rytuału. Rytuał tylko wzmacnia to, co już wysyłamy. Jeśli więc ktoś jest w stanie silnego przywiązania, obsesji, to już oddziałuje na tę drugą osobę, zanim jeszcze zapalił świecę. Sam rytuał to tylko świadome skupienie czegoś, co i tak się dzieje.


Odpowiedz
(@czeremchaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 30

@Marzenka98 to brzmi trochę niepokojąco szczerze mówiąc. Czyli sam fakt intensywnego myślenia o kimś już coś robi?


Odpowiedz
Wpisy: 181
(@marzenka98)
Połączone: 1 rok temu

w pewnym sensie tak, choć intensywność i intencja mają znaczenie. To nie jest tak, że każda myśl o kimś coś zmienia, ale silne, powtarzalne emocje skupione na jednej osobie, owszem, zostawiają ślad. Dlatego zresztą są oczyszczenia energetyczne i różne metody na odcinanie powiązań.


Odpowiedz
Wpisy: 454
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę w temat, bo czytałem trochę o rytuałach i mam wrażenie, że ta dyskusja miesza dwie osobne kwestie. Jedno to czy rytuał zadziała, drugie to czy powinniśmy go robić. Te pytania są powiązane, ale nie są tym samym. Można uznać, że coś działa, i jednocześnie że nie warto tego robić.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@bogusia)
Połączone: 2 miesiące temu

a czy ktoś wie coś o tym, że podobno rytuał miłosny odbija się potem na wykonującym? słyszałam o tym ale nie wiem czy to prawda czy legend miejska 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 688

@Bogusia to pojawia się w wielu tradycjach i nie jest tylko legendą. W Wicce jest zasada trojaka, która mówi z grubsza, że to co wysyłasz, wraca do ciebie w trójnasób. Ale podobna zasada istnieje w różnych formach poza Wicca, choćby w koncepcji karma w tradycjach hinduskich czy w etyce magicznej Thelemy. Nie twierdzę, że to jest fizyczne prawo, ale ten wzorzec myślenia pojawia się niezależnie od siebie w bardzo różnych miejscach, co jest przynajmniej do przemyślenia.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@romualda)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie może podstawowe, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Jak robi się rytuał na kogoś, kto nie wie o naszych uczuciach, to czy ta osoba musi mieć jakiś przedmiot tej osoby? Zdjęcie, włos? Czy to jest konieczne, czy można zrobić bez tego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pustelnik)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 688

@Romualda to zależy od tradycji. W klasycznym hoodoo link osobisty, czyli włos, zdjęcie, podpis, przedmiot, który osoba trzymała, był standardem. Nazywa się to curio albo personal concern i chodziło o to, żeby rytuał miał konkretny punkt zakotwiczenia w tej osobie. Bez tego pracujesz niejako w ciemno, bo twój zamiar może trafić do jakiegoś ogólnego pola, a nie do konkretnego człowieka. Ale to nie znaczy, że bez przedmiotu nic nie da się zrobić. W nowszych podejściach, np. w chaos magic, używa się sygli opartych na imieniu i nazwisku. Są też techniki wizualizacyjne, gdzie wyraźna intencja skupiona na konkretnej osobie zastępuje fizyczny link. Pytanie tylko, na ile to jest równie skuteczne.


Odpowiedz
(@romualda)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 77

@Pustelnik a co z imieniem i datą urodzenia? Słyszałam, że to też wystarczy do rytuału. Że niby numerologia imienia daje coś w rodzaju połączenia.


Odpowiedz
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 118

@Romualda tak, imię i data urodzenia to w numerologii bardzo konkretne dane energetyczne. Każde imię ma swoją wibrację, datę można rozłożyć na ścieżkę życia, liczbę ekspresji i tak dalej. Część praktyków używa tego jako podstawy do pracy rytualnej właśnie dlatego, że nie mają dostępu do przedmiotów osoby. Nie wiem czy to zastępuje fizyczny link jeden do jednego, ale coś tam daje.


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@marchewka_74)
Połączone: 2 lata temu

No dobra ale wróćmy do sedna. Ktoś w tym wątku na pewno miał jakieś doświadczenie praktyczne z rytuałem na kogoś, kto nic nie wiedział. Cała teoria jest spoko, ale co z prawdziwymi przypadkami? Bo mam wrażenie, że gadamy w kółko o zasadach a nikt nie mówi co faktycznie było.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@mimoza63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 234

@Marchewka_74 rozumiem niecierpliwość, ale ludzie raczej nie opisują szczegółowo takich rzeczy publicznie. To jest dość osobiste. Poza tym jak ktoś opisze że zrobił rytuał i to zadziałało, to skąd wiadomo, że to był rytuał a nie po prostu zbieg okoliczności? To właśnie jest ten problem z weryfikacją.


Odpowiedz
(@marchewka_74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 72

@Mimoza63 zbieg okoliczności to można zawsze powiedzieć o wszystkim. To by oznaczało, że żadna magia nie działa bo zawsze można to skwitować jako przypadek.


Odpowiedz
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 454

@Marchewka_74 ma rację w tym sensie, że problem z dowodem działa w obie strony. Nie można udowodnić że zadziałało dzięki rytuałowi, ale też nie można udowodnić że to był czysty przypadek. To jest klasyczny problem falsyfikowalności i w magii po prostu z tym się żyje.


Odpowiedz
(@magicystka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 175

@Argos to prawda, ale jest coś, na co Aleister Crowley zwracał uwagę w Magick in Theory and Practice, mianowicie kwestia prowadzenia dziennika magicznego. Właśnie po to, żeby z czasem wyłapać wzorce i ocenić skuteczność własnych działań. Bez systematycznej obserwacji wszystko jest anegdotą. Nie mówię, że anegdoty są bez wartości, ale nie buduje się na nich wniosków.


Odpowiedz
(@ferdek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 118

@Magicystka a widziałaś żeby ktoś faktycznie prowadził taki dziennik i wyciągał z tego wnioski statystyczne? Pytam serio, bo brzmi jak coś, co w teorii ma sens, ale w praktyce chyba mało kto to robi.


Odpowiedz
(@magicystka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 175

@Ferdek szczerze? W środowiskach ceremonialnych tak, to jest naprawdę praktykowane. Złota Jutrzenka wymagała od adeptów prowadzenia dziennika jako część dyscypliny. Ale zgadzam się, że w popularnym podejściu do magii to rzadkość. Większość ludzi robi rytuał, czeka i ewentualnie pamięta te przypadki, które się sprawdziły.


Odpowiedz
Wpisy: 42
(@mlecznia66)
Połączone: 2 lata temu

To co piszecie o dzienniku jest naprawdę ciekawe, nie wiedziałam że to taka stara praktyka. Ale wracając do pytania Romualdy, bo mnie też to interesuje, chodzi mi o to czy ta osoba musi chociaż raz być blisko nas fizycznie żeby rytuał miał jakikolwiek sens? Czy można robić coś na kogoś, kogo widzi się tylko przez internet?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 432

@Mlecznia66 znajomość przez internet to jest specyficzna sytuacja, bo kontakt jest, ale inny. Jeśli masz zdjęcie tej osoby z jej profilu, to już jest jakiś link. Przy runach też pracuje się często ze zdjęciem i imieniem, więc fizyczna bliskość nie jest konieczna.


Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 688

@Monisia_M muszę tu jednak dodać jedno zastrzeżenie. Zdjęcie z profilu, które ktoś wrzucił publicznie, to trochę inna jakość niż zdjęcie, które osoba dała ci bezpośrednio. W tradycyjnych systemach link powinien być jak najbardziej osobisty, najlepiej coś, co miało bezpośredni kontakt z ciałem tej osoby. Zdjęcie z Facebooka to jest punkt wyjścia, ale świadomie ograniczony.


Odpowiedz
(@romualda)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 77

@Pustelnik a wróżenie na odległość jak na przykład tarot na kogoś, kto jest gdzieś daleko, to działa na tej samej zasadzie z tym linkiem? Bo jak robi się spread na pytanie o kogoś, to też nie ma się żadnego przedmiotu tej osoby zwykle.


Odpowiedz
Wpisy: 758
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wróżenie i rytuał to jednak dwie różne kategorie działania. Przy tarocie zadajesz pytanie i interpretujesz to, co jest, rytuał ma coś zmienić. Ta różnica jest moim zdaniem kluczowa jeśli chodzi o kwestię świadomości osoby. Kogoś można czytać bez jego wiedzy i to etycznie mieści się w większości tradycji. Ale czy można go zmieniać bez wiedzy, to jest całkiem inne pytanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czeremchaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 30

@Pelagiusza_J to rozróżnienie które robisz, czytanie kontra zmienianie, jest dla mnie bardzo klarowne. Ale zastanawiam się nad tym co wcześniej pisała Marzenka, że samo intensywne myślenie o kimś już coś robi. Jeśli to prawda, to gdzie jest granica między myśleniem, wizualizacją a rytuałem?


Odpowiedz
Wpisy: 181
(@marzenka98)
Połączone: 1 rok temu

dobra, to jest właśnie to pytanie, które trudno jednoznacznie rozstrzygnąć. Z perspektywy pracy z energią powiedziałabym, że granica leży w intencji i skupieniu. Luźna myśl o kimś to jak szept. Silna emocja to głośniejszy dźwięk. Rytuał to już świadome wzmocnienie sygnału z konkretnym celem. Natężenie i intencja razem robią różnicę, nie sam fakt że o kimś myślisz.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@bogusia)
Połączone: 2 miesiące temu

mam pytanie może troche z innej beczki ale czy jak sie śni o kimś bardzo intensywnie to tez moze byc takim linkiem? pytam bo ostatnio śnilo mi sie kilka razy z rzędu o jednej osobie i czytalam gdzies ze to moze znaczyc ze ta osoba tez o nas mysli


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@antos85)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 73

@Bogusia to nie jest zbyt mocna podstawa. Intensywne sny o kimś to może być po prostu to, że o tej osobie myślisz na jawie i mózg to przetwarza w nocy. Żeby to było połączenie w dwie strony, potrzeba by czegoś więcej niż jeden sen.


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@czarodziej62)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od początku i właściwie jedno mnie zastanawia. Wszyscy mówią o tym czy rytuał zadziała albo czy jest etyczny, ale nikt nie powiedział wprost, od czego w ogóle zacząć jeśli ktoś chciałby spróbować. Czy jest jakaś tradycja, którą polecacie jako pierwszy krok, żeby to nie było zrobione byle jak?


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@czarodziej62)
Połączone: 1 rok temu

No dobra, ale żeby być konkretnym, bo pytam o coś praktycznego, nie filozoficznego. Jeśli ktoś zaczyna od zera i chce coś zrobić w kierunku przyciągnięcia konkretnej osoby, to od czego w ogóle się to robi? Jaka tradycja ma jakiś sensowny wstęp dla kogoś, kto nie ma pojęcia o ceremonializmie ani runach?


Odpowiedz
Wpisy: 432
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Runy są akurat całkiem dostępne jeśli chodzi o rytuały miłosne. Gebo to runa wzajemności i połączenia, Wunjo to radość i harmonia w relacji. Można je wyryć albo narysować na papierze, skupić się na intencji i to jest jakiś punkt startowy bez skomplikowanych ceremonii.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pustelnik)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 688

@Monisia_M zanim ktoś zacznie ryć runy z intencją skierowaną na konkretną osobę, to jednak warto wiedzieć jedno, Gebo to runa wymiany, nie jednostronnego pragnienia. Jej użycie zakłada wzajemność, a jeśli jej nie ma, to runa po prostu nie ma w co się wpisać. To nie jest zakaz, ale konsekwencje mogą być zupełnie inne od zamierzonych, bo Gebo może pokazać brak tej wzajemności zamiast ją tworzyć.


Odpowiedz
(@marchewka_74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 72

@Pustelnik ale skąd mam wiedzieć czy wzajemność jest czy nie, jeśli ta osoba nic nie powiedziała? To trochę błędne koło. Nie wiem czy jest zainteresowanie, więc nie mogę podjąć działania, a żeby sprawdzić zainteresowanie, musiałabym i tak coś zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 758
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale to jest właśnie odpowiedź na pytanie Czarodzieja62, choć może nie wprost. Zanim w ogóle robimy cokolwiek, sensowny punkt startowy to nie rytuał, tylko odczytanie sytuacji. Tarot, runy jako wyrocznie, cokolwiek, czym ktoś umie pracować. Żeby najpierw zobaczyć co jest, a nie od razu zmieniać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@romualda)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 77

@Pelagiusza_J to znaczy, że najpierw robi się spread tarota o tej sytuacji, a potem ewentualnie rytuał? Czy to nie wpływa na wynik spreadu, że ma się już konkretną intencję i bardzo się chce żeby wyszło pozytywnie?


Odpowiedz
(@magicystka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 175

@Romualda to jest bardzo dobre pytanie, bo bias potwierdzenia przy czytaniu dla siebie jest realnym problemem. Większość tradycji właśnie z tego powodu nie zaleca czytania dla siebie w sprawach, na których bardzo nam zależy. Jeśli masz możliwość, lepiej poprosić kogoś niezaangażowanego o odczytanie, albo przynajmniej zostawić spread na kilka godzin i wrócić do niego z chłodniejszą głową.


Odpowiedz
Wpisy: 234
(@mimoza63)
Połączone: 2 lata temu

A jak już mamy ten odczyt i wychodzi coś niejednoznacznego, to co wtedy? Bo tarot rzadko mówi tak albo nie wprost. Czy rytuał ma w ogóle sens kiedy sytuacja jest niejasna, czy lepiej poczekać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marzenka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 181

@Mimoza63 niejednoznaczny odczyt to moim zdaniem sygnał, że sytuacja jest w ruchu i jeszcze się kształtuje. Rytuał w takim momencie nie zmienia czegoś stałego, tylko wchodzi w płynny układ energetyczny. Czy to lepiej czy gorzej, zależy od intencji i od tego, co się chce osiągnąć.


Odpowiedz
Wpisy: 118
(@ferdek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dobra, ale wracam do pytania Czarodzieja bo mnie też interesuje ta konkretna strona. Skoro runy mają swoje niuanse jak to Gebo, a tarot to najpierw odczyt, to co jest najprostszą tradycją, w której można zacząć od czegoś namacalnego? Magia świecowa? Zioła? Coś, co nie wymaga miesięcy nauki zanim się w ogóle cokolwiek zrobi?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pustelnik)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 688

@Ferdek magia świecowa jest faktycznie najbardziej dostępna na wejściu, bo mechanika jest prosta: kolor świecy odpowiada intencji, zapalasz w konkretnym zamiarze, skupiasz się na nim przez czas palenia. Przy rytuałach miłosnych najczęściej mówi się o różowej świecy dla przyciągania uczuć i zielonej dla wzrostu relacji. Ale nawet tutaj jest jeden element, który robi całą różnicę, mianowicie sformułowanie intencji. Jeśli ktoś powie 'niech Tomek mnie pokocha', to jedno. Jeśli powie 'niech otworzą się właściwe połączenia w moim życiu', to zupełnie inna jakość działania.


Odpowiedz
(@mlecznia66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 42

@Pustelnik to drugie sformułowanie jest ciekawe, bo nie wymienia konkretnej osoby. Czy to znaczy, że większość praktyków jednak odradza targetowanie konkretnego człowieka i woli ogólne intencje przyciągające? Pytam bo widzę ten wzorzec w tej rozmowie, ale nie jestem pewna czy dobrze rozumiem.


Odpowiedz
Wpisy: 30
Rozpoczynający temat
(@czeremchaa)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to mnie zastanawiało od początku, odkąd zaczęłam ten wątek. Bo pytanie w tytule jest o osobę, która nie wie o uczuciach. A coraz więcej wychodzi mi z tej rozmowy, że samo targetowanie kogoś bez wiedzy to już jest punkt sporny, niezależnie od tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@otylka86)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale serio, ile czasu trzeba na taką magię świecową żeby cokolwiek zobaczyć? Bo czytałam że jedni mówią trzy dni, inni że pełen cykl księżycowy, a jeszcze inni że trzy miesiące. To w końcu jak to jest?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ferdek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 118

@Otylka86 to zależy od tego, kogo pytasz i w jakim systemie pracuje. Nie ma jednej odpowiedzi. Część ludzi pracuje z fazami księżyca i mówi że od nowiu do pełni, czyli dwa tygodnie. Inni robią rytuały przez dziewięć dni z rzędu bo dziewiątka to liczba związana z dopełnieniem. A trzy miesiące to raczej horyzont oceny czy cokolwiek się ruszyło, nie czas samego rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@marchewka_74)
Połączone: 2 lata temu

No dobra, ale ktoś tu wspominał wcześniej o tym, że rytuał może przyciągnąć uwagę osoby. Czy jest jakaś różnica między rytuałem na przyciągnięcie uwagi a rytuałem na uczucia? Bo to brzmi jak dwa różne cele.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Marchewka_74 to jest naprawdę istotne rozróżnienie. Przyciągnięcie uwagi to trochę jak wzmocnienie własnej energii, własnej obecności w przestrzeni tej osoby. Działasz bardziej na siebie niż na nią. Uczucia to już bezpośrednia ingerencja w stan emocjonalny kogoś innego. To nie jest ta sama kategoria ani pod względem etycznym, ani technicznie.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: