Forum

Asystent AI
Rytuał miłosny podc...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuał miłosny podczas menstruacji - zakaz czy przesąd

Strona 1 / 2

Wpisy: 216
Rozpoczynający temat
(@polcia93)
Połączone: 4 miesiące temu

Hej, mam takie pytanie, bo ostatnio gdzieś to przewinęło mi się przez głowę i nie mogę znaleźć konkretnej odpowiedzi. Czy podczas menstruacji można w ogóle robić rytuały miłosne? Słyszałam różne rzeczy - raz że krew menstruacyjna to jakiś super składnik do magii miłosnej, a raz że w ogóle nie powinno się wtedy niczego robić, bo jest się 'nieczystą' i można zepsuć robotę. Skąd w ogóle pochodzi ten zakaz? Bo trochę brzmi dla mnie jak stary przesąd kościelny, ale może się mylę.


Odpowiedz
97 odpowiedzi
Wpisy: 310
(@franciszka)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie to jest temat, który pojawia się od czasu do czasu i zawsze wywołuje jakieś kontrowersje. Zakaz 'nieczystości' podczas menstruacji to w większości tradycja judeochrześcijańska i islamska - Księga Kapłańska wprost mówi o tym, że kobieta w czasie krwawienia jest rytualnie nieczysta przez siedem dni i wszystko czego dotknie też staje się nieczyste. Ale to nie ma nic wspólnego z magią jako taką. Zupełnie inne źródła, inny kontekst.


Odpowiedz
Wpisy: 2173
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Ale z drugiej strony w tradycjach, które nie wywodzą się z tego kręgu kulturowego, obraz jest totalnie odwrócony. W wielu tradycjach szamańskich, ale też w Wicca i ogólnie w neopogaństwie, krew menstruacyjna jest uznawana za jeden z silniejszych nośników energii życiowej. Nie jako coś nieczystego, tylko jako substancja pełna życia i intencji. W praktyce hoodoo krew menstruacyjna pojawia się w przepisach na rytuały przyciągania i związywania - to nie jest żadna marginalsa wiedza, to część tej tradycji od dawna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@polcia93)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 216

@Seid No właśnie tego szukałam, ale nadal nie rozumiem jednej rzeczy - jeśli ta krew ma tyle energii, to czemu część praktyków mówi żeby jednak wstrzymać się z rytuałami? Czy to tylko kwestia przekonań danej osoby, czy jest jakiś inny powód?


Odpowiedz
Wpisy: 334
(@runiarka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Chyba warto rozdzielić dwie rzeczy: zakaz używania krwi menstruacyjnej w rytuale to coś innego niż zakaz w ogóle wykonywania rytuałów w tym czasie. Bo to są dwa zupełnie różne zagadnienia, a często wrzuca się je do jednego worka. Znam osoby, które podczas menstruacji celowo wstrzymują wszelkie praktyki - ale nie dlatego, że 'są nieczyste', tylko dlatego że czują się wtedy inaczej energetycznie. Bardziej do wewnątrz niż na zewnątrz. I to jest kwestia osobistej obserwacji, nie żaden dogmat.


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@apolonia)
Połączone: 4 miesiące temu

Dokładnie to co mówi Runiarka. Ja sama zauważyłam, że w tym czasie po prostu mi się nie chce, jestem bardziej zmęczona i skupiona na sobie. Robiłam kiedyś rytuał w pierwszym dniu okresu i szczerze - czułam się przez to gorzej, jakbym zrobiła coś wbrew sobie. Ale nie wiem czy to była kwestia energii czy po prostu dyskomfort fizyczny, który mi przeszkadzał w skupieniu. Ciężko mi to rozdzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@ewunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

A ta krew w hoodoo - ona jest dosłownie dodawana do czegoś? Przepraszam że tak wprost pytam, ale naprawdę nie mam pojęcia jak to wygląda w praktyce.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2173

@Ewunia Tak, dosłownie. Najczęściej kilka kropel dodawanych do kawy, herbaty albo potrawy podawanej osobie, której rytuał dotyczy. To tzw. 'love tricks' albo 'tricks to keep a man'. Brzmi drastycznie jeśli słyszy się to po raz pierwszy, ale w kontekście tej tradycji to normalna praktyka znana od pokoleń. Mniej więcej od XIX wieku jest to udokumentowane w literaturze etnograficznej ze stanów południowych USA. Zupełnie inny punkt wyjścia niż europejski zakaz.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@leonek)
Połączone: 1 rok temu

Tylko że trzeba tu od razu zaznaczyć, że to jest rytuał praktykowany bez wiedzy drugiej osoby, czyli wchodzi w zupełnie inne rejony etyczne. Nieważne czy to hoodoo czy cokolwiek innego - podawanie komukolwiek czegokolwiek bez jego zgody to poważna sprawa. Można dyskutować o tradycji ile chcemy, ale to jest osobna kwestia od tego, czy rytuał w ogóle wykonywać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franciszka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 310

@Leonek No to akurat otwierasz temat na dwadzieścia kolejnych stron, bo etyka w magii miłosnej to w zasadzie osobna dyskusja. Wróćmy do pytania Polci, bo tam było coś konkretnego - skąd pochodzi ten zakaz i czy to przesąd. Ja powiem tak: z perspektywy historycznej zakaz wywodzi się z tradycji monoteistycznych i był rozszerzany na różne sfery życia, także obrzędowe. Ale że w ogóle dotknął magii ludowej, to już ciekawa sprawa, bo magia ludowa w Europie przez wieki żyła równolegle do tych zakazów i niekoniecznie je respektowała.


Odpowiedz
Wpisy: 764
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam taką obserwację z własnych notatek - jak porównuję źródła to faktycznie widać podział geograficzny. W tradycjach słowiańskich krew menstruacyjna pojawiała się w kontekście ochronnym i miłosnym. Na przykład dodawana do progu domu lub używana w zamawianiach. Z kolei zakaz wykonywania jakichkolwiek czynności rytualnych przez kobiety w tym czasie pojawia się mocniej tam, gdzie silnie weszła doktryna kościelna. Ciekawe że to tak dokładnie pokrywa się z zasięgiem wpływów.


Odpowiedz
Wpisy: 275
(@obsydiana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tego i zastanawiam się - czy ktoś z was naprawdę ma jakieś własne obserwacje co do tego jak to wpływa na skuteczność rytuałów? Bo wszystko co czytam to albo 'tradycja mówi tak', albo 'tradycja mówi inaczej'. A co z praktycznym doświadczeniem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@apolonia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 338

@Obsydiana Ja próbowałam porównywać, robiłam podobne rytuały w różnym czasie cyklu. Szczerze? Nie jestem w stanie stwierdzić że konkretna faza robiła różnicę w efekcie. Natomiast w czasie menstruacji byłam mniej skupiona, co pewnie na coś wpływa - bo intencja to podstawa. Więc może nie chodzi o samą fazę, tylko o stan umysłu.


Odpowiedz
Wpisy: 496
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

To co mówi Apolonia ma sens energetycznie. Cykl miesiączkowy odpowiada z grubsza fazom księżyca i to nie jest przypadkowa analogia - menstruacja zazwyczaj koreluje z nowiem lub pełnią w zależności od osoby i cyklu. Nów kojarzony jest z wycofaniem, introspekcją, nie z inicjowaniem nowych działań. Jeśli ktoś pracuje z energią księżycową, to raczej nie zaczynałby rytuału przyciągania w nowiu, bez względu na menstruację czy nie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 246

@Reginka Ale czy to nie jest zakładanie z góry że menstruacja zawsze odpowiada nowiowi? Bo rozumiem że istnieje taka teoria, ale przecież każda kobieta ma inny cykl i różnie to wychodzi. Nie jest to trochę zbyt uproszczone?


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 496

@Pankracy Masz rację, to uproszczenie. Są kobiety z 'czerwonym księżycem', gdzie menstruacja wypada na pełnię - i w tej symbolice to akurat wiązało się z rolą uzdrowicielki lub czarownicy, nie z wycofaniem. Więc tak naprawdę to zależy od konkretnej osoby i jej cyklu. Nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich.


Odpowiedz
Wpisy: 1011
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

A co z tym co słyszałam, że rytuały miłosne zrobione w tym czasie mają być mocniejsze właśnie dlatego że krew menstruacyjna wzmacnia intencję? Skąd to pochodzi, bo widziałam to w kilku miejscach w internecie i nie wiem ile z tego jest prawdy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2173

@Larkis Część to rzeczywiście echo tradycji hoodoo i cunning folk - idea że krew jako substancja biologiczna zawiera esencję osoby, jej życie i siłę. Magia sympatyczna opiera się na podobnym założeniu: używasz czegoś swojego żeby połączyć się z intencją. Krew menstruacyjna w tym ujęciu to po prostu bardzo osobista substancja, silna ze względu na swoją unikalność i ładunek biologiczny. Ale ile z tego internetu to autentyczne źródło, a ile myślenia życzeniowego - trudno powiedzieć bez sprawdzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@bronek54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam tę dyskusję i mam wrażenie że kluczowe pytanie z tytułu nadal wisi w powietrzu - zakaz czy przesąd? Bo z tego co tu piszecie wynika że zależy od której strony patrzeć, ale czy ktoś ma jakieś konkretne stanowisko?


Odpowiedz
Wpisy: 764
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Dla mnie to klasyczny przykład przesądu opartego na konkretnym źródle kulturowym, który z czasem urósł do rangi zasady. Zakaz istnieje w tradycjach, które miały powód żeby go wprowadzić - najczęściej religijno-społeczny, nie magiczny. W praktykach, gdzie tego kontekstu nie ma, nie ma też zakazu. Więc odpowiedź brzmi: zakaz dla jednych, przesąd dla innych, i to zależy od tego z jakiej tradycji się wywodzisz albo z którą pracujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@franciszka)
Połączone: 1 rok temu

To co napisał Zenek75 to chyba najbliższe temu, co sama myślę. Zakaz w sensie absolutnym - nie istnieje. To zawsze był zakaz w obrębie jakiegoś systemu, z jakiegoś powodu, dla jakiegoś celu. Wyrwany z kontekstu zamienia się w przesąd, który krąży w internecie oderwany od źródła.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1011

@Franciszka Ale to znaczy że jeśli nie jestem w żadnej konkretnej tradycji, to po prostu mogę robić co chcę i nie ma żadnych reguł?


Odpowiedz
(@franciszka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 310

@Larkis Nie, nie tak to działa. Mówię że nie ma jednego zakazu dla wszystkich. Nie znaczy to że w ogóle nie ma żadnych wskazań. Nadal masz ciało, cykl, energię - i to jak się czujesz w danym momencie ma znaczenie niezależnie od tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 275
(@obsydiana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie to mnie ciekawi - to ciało, energetyka. Skoro w pierwszym dniu okresu część kobiet ledwo wstaje z kanapy, to czy rytuał ma w ogóle sens? Pytam serio, bo nie wiem jak to interpretować z czysto praktycznej strony.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@apolonia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 338

@Obsydiana Dokładnie to miałam na myśli wcześniej. U mnie pierwszy i drugi dzień to kompletna niezdolność do skupienia. Niekoniecznie złe samopoczucie, ale jestem gdzieś indziej myślami. Nie wiem czy rytuał zrobiony wtedy jest słabszy, ale na pewno jest inny.


Odpowiedz
Wpisy: 334
(@runiarka)
Połączone: 9 miesięcy temu

A to 'inny' to już coś konkretnego. Bo można by zapytać - czy rytuał musi być zrobiony z pełnym skupieniem i intencją skierowaną na zewnątrz, czy może być właśnie zakorzeniony w tej głębszej, bardziej do wewnątrz skierowanej energii menstruacji?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 246

@Runiarka Ale czy rytuał miłosny to nie jest z definicji coś skierowanego na zewnątrz, na drugą osobę? Więc jeśli menstruacja kieruje energię do wewnątrz, to te dwie rzeczy sobie przeczą?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2173

@Pankracy To interesujące pytanie, ale zakłada że rytuał miłosny zawsze dotyczy konkretnej innej osoby. A co z rytuałami przyciągającymi miłość w ogóle, bez wskazywania na kogoś konkretnego? Tam intencja jest bardziej otwarta, nie tyle 'wycelowana'.


Odpowiedz
Wpisy: 216
Rozpoczynający temat
(@polcia93)
Połączone: 4 miesiące temu

Właśnie, bo ja nie myślę o konkretnej osobie - raczej o tym żeby w ogóle otworzyć się na relację. Czy to zmienia coś jeśli chodzi o ten okres?


Odpowiedz
Wpisy: 496
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

To zmienia całkiem dużo, bo praca nad otwarciem się na relację jest w dużej mierze pracą nad sobą. A to akurat dobrze koresponduje z tym co menstruacja energetycznie ze sobą niesie - introspektywnością, zdolnością do wglądu, oczyszczeniem. To nawet ma pewną logikę.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@bronek54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słuchajcie, trochę się gubię - bo z jednej strony mówicie że menstruacja sprzyja skupieniu na sobie, z drugiej że krew w hoodoo służy do wiązania kogoś. Jak te dwie rzeczy mają ze sobą cokolwiek wspólnego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 764

@Bronek54 Właśnie nie muszą mieć. Hoodoo i praca energetyczna to dwa różne systemy z różnymi założeniami. W hoodoo krew jest substancją materialną ze znaczeniem symbolicznym. W pracy energetycznej mówimy o stanie wewnętrznym i przepływie. Mylenie ich to najczęstszy błąd w tych dyskusjach.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@leonek)
Połączone: 1 rok temu

I jeszcze jedno - to że coś pochodzi z tradycji nie znaczy że jest bezpieczne ani etyczne. Zenek dobrze zauważył że hoodoo z krwią to czynność bez wiedzy drugiej osoby. Ja bym jednak nie przechodził nad tym do porządku dziennego tylko dlatego że 'tak robiły baby na wsi sto lat temu'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ewunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 257

@Leonek To rozumiem, ale czy jest jakaś forma użycia tej krwi w rytuale, która nie dotyczy innej osoby? Tzn. coś wyłącznie dla siebie?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2173

@Ewunia Tak, są takie praktyki. Używanie krwi menstruacyjnej do namaszczania przedmiotów powiązanych z własną intencją, jak świece, talizmany czy ziemia pod rośliną - to nie wymaga żadnej drugiej osoby. Jest w tym jakaś osobista sygnatura, ślad własnej esencji.


Odpowiedz
Wpisy: 1011
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Nigdy nie słyszałam o namaszczaniu ziemi pod rośliną. To z jakiejś konkretnej tradycji czy ktoś to po prostu wymyślił?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2173

@Larkis Trudno tu mówić o jednym źródle - podobne praktyki pojawiają się w cunning folk, ale też w różnych tradycjach agrarnych. Krew jako coś co użyźnia, co daje życie. Rośliny rosły przez wieki przy domach i nie było w tym nic 'rytualnego' w dzisiejszym rozumieniu - po prostu tak robiono.


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@jaroslawa)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie że dużo tu mówimy o krwi, a mało o samym pytaniu z tytułu - czy w ogóle robić rytuały miłosne w tym czasie. Te dwie kwestie chyba nie są tym samym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 496

@Jaroslawa Masz rację, trochę to się pozaplątało. Choć z drugiej strony jedno wynika z drugiego - bo jeśli ktoś pyta czy robić rytuał miłosny w czasie okresu, to pytanie o krwi prędzej czy później się pojawia.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@aldona05)
Połączone: 2 miesiące temu

A powróćmy może do tego co Polcia napisała o otwieraniu się na relację. Bo ja też o to pytam się od dawna - czy jest jakiś konkretny czas w cyklu, który jest lepszy do takiego rytuału, jeśli nie chodzi o konkretną osobę, tylko o przyciągnięcie miłości w ogóle?


Odpowiedz
Wpisy: 496
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Aldona05 zadała dobre pytanie i trochę szkoda że zeszłyśmy z tego na temat krwi. Jeśli chodzi o konkretny czas w cyklu pod kątem przyciągania miłości, to wiele tradycji wskazuje na czas owulacji - środek cyklu, gdy energia jest najbardziej ekspansywna i skierowana na zewnątrz. Ale zaraz doprecyzuję: to nie znaczy, że menstruacja jest 'do niczego'. To są po prostu inne energie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@aldona05)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 68

@Reginka No właśnie o to mi chodzi - co to w praktyce znaczy, że energia jest ekspansywna? Bo słyszę to często, ale nie rozumiem jak to przełożyć na to co faktycznie robię podczas rytuału. Czy to chodzi o intensywność skupienia, o nastrój, o coś innego?


Odpowiedz
(@runiarka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 334

@Aldona05 Myślę że chodzi o to, że w połowie cyklu łatwiej ci wyjść poza siebie - jesteś bardziej otwarta na kontakt, na innych, masz więcej energii do działania. W czasie menstruacji jest odwrotnie, jesteś raczej zamknięta. I to samo może przekładać się na intencję w rytuale - jedną łatwiej wysłać 'w świat', drugą zostawia się dla siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 216
Rozpoczynający temat
(@polcia93)
Połączone: 4 miesiące temu

To brzmi logicznie, ale jak to właściwie sprawdzić? Tzn. czy ktoś próbował robić podobne rytuały w różnych momentach cyklu i porównywał? Bo to by było ciekawe doświadczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@apolonia)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja nie porównywałam świadomie, ale jak teraz myślę o tym co robiłam w różnych momentach, to faktycznie były różnice w tym jak się przy tym czułam. Raz miałam poczucie że wszystko 'płynie', innym razem siedziałam i myślałam, że nic z tego. Nie wiem czy to był cykl, nastrój czy coś innego, ale ta zmienność istnieje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2173

@apolonia Właśnie to jest ciekawa obserwacja, bo w praktyce rytualnej stan wykonawcy ma znaczenie. Nie tylko intencja, ale też to czy jesteś w trybie skupienia czy rozproszenia. Cykl może być jednym z czynników, ale nie jedynym.


Odpowiedz
Wpisy: 764
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie do Seid - bo prowadzę notatki z różnych praktyk i zastanawiam się: czy jest jakiś sposób żeby to w ogóle obiektywnie zweryfikować? Bo jeśli w trakcie owulacji jesteś bardziej otwarta i robisz rytuał, a potem coś się dzieje, to skąd wiadomo że to nie po prostu kwestia twojego zachowania wobec ludzi w tym czasie, a nie samego rytuału?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2173

@Zenek75 Nie ma. I to jest uczciwa odpowiedź. Nie da się tego oddzielić. Dlatego wolę patrzeć na cykl nie jako na 'wzmacniacz rytuału', tylko jako kontekst, w którym jesteś określoną wersją siebie. Czy ta wersja dobrze wpasowuje się w to co chcesz zrobić - to już osobna kwestia.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: