Szczerze? Na początku kupowałem co pod rękę. I wyszło różnie. Nie twierdzę że każdy musi od razu mieć dostęp do perfekcyjnych składników, bo to jest absurd. Ale z czasem zacząłem zauważać różnice i zaczęło mi zależeć na tym żeby wiedzieć co mam w rękach. To nie przyszło z dnia na dzień tylko z doświadczeniem. Więc moja rada - zacznij, ale jednocześnie ucz się jak odróżniać jakość, bo to idzie równolegle.
Ja mam pytanko bo troche nie nadazam - mowiliscie ze przy olejkach jest ten test z papierem. Czy jest jakis podobny prosty test dla kamieni ktory moge sama zrobic w domu bez laboratorium? Bo to z tym acetonem przy turkusie bylo ciekawe ale co z innymi?
No wiec ten test z kamieniami w domu - pytalam o to bo naprawde nie wiem od czego zaczac. Mam tu kilka kamieni kupionych w roznych miejscach i nie mam pojecia czy sa ok.
Kilka rzeczy można sprawdzić samemu, ale od razu mówię - to nie zastąpi prawdziwej weryfikacji, tylko da wstępne wskazówki. Przy różowym kwarcu sprawdź temperaturę - prawdziwy kamień jest chłodny w dotyku nawet po trzymaniu w dłoni przez chwilę. Szklana imitacja szybko się nagrzewa. Kolejna rzecz to jednorodność koloru - naturalne kamienie mają nieregularne rozłożenie barwy, często jaśniejsze i ciemniejsze strefy. Jak różowy kwarc wygląda jak równomiernie zabarwiony po całości, to już jest podejrzane. Przy ametyście podobnie - sprawdź czy kolor jest intensywniejszy przy wierzchołkach kryształów, tak jak w naturze.
Jest jeszcze test twardości, który można zrobić w domu. Kwarc ma twardość 7 w skali Mohsa, więc nie da się go zarysować stalowym nożem ani szkłem - można spróbować odwrotnie, czyli kwarcem zarysować szklaną powierzchnię. Ostrożnie, bo można coś zniszczyć, ale działa. Jeśli 'kamień' daje się łatwo zarysować metalowym kluczem, to prawie na pewno szkło lub plastik.
Dobra, ale wróćmy do meritum bo trochę zgubiłam wątek - mówimy o tym gdzie kupować, nie tylko jak testować po zakupie. Czy ktoś ma jakieś konkretne miejsca w Polsce które poleca przy rytuałach miłosnych? Bo wszystko co do tej pory padło to dobre wskazówki ogólne, ale ja potrzebuję wiedzieć skąd wziąć konkretnie różowy kwarc, płatki róży, może jakieś olejki.
Przy płatkach róży sprawa jest o tyle prosta że można je kupić w zielarniach albo wysuszyć samemu - i to drugie jest moim zdaniem najlepszą opcją jeśli masz dostęp do świeżych. Suche płatki z zielarni bywają stare i pozbawione tego co je interesujące robi. Przy olejku różanym jest gorzej, bo prawdziwy olej z Róży damasceńskiej kosztuje majątek i to co jest w 90% sklepów ezoterycznych to syntetyk albo olejek z dzikiej róży sprzedawany jako damasceńska.
Dzięki za tę wskazówkę z suszeniem, nie wiedziałem o tym z cieniem. A ta kwestia olejku różanego - to rozumiem że chodzi o Rosa damascena, tak? Czy są inne odmiany które mają znaczenie w kontekście rytuałów miłosnych, bo nie do końca rozumiem te rozróżnienia.
To właściwie jak mam rozumieć cenę jako wskaźnik? Bo z jednej strony wysoka cena nie gwarantuje jakości, z drugiej niska prawie na pewno oznacza że coś jest nie tak. Gdzieś jest jakiś punkt orientacyjny?
Dobra, to znaczy że jakikolwiek sensowny rytuał z olejkiem różanym jest drogi? Rozumiem że nie musi się używać dużo, ale jednak to nie jest coś co można mieć w podstawowym zestawie za małe pieniądze.
Dobra, to mam pytanie które chyba leży u podstaw tej rozmowy - czy naprawdę te materiały muszą być takie konkretne i jakościowe żeby cokolwiek zadziałało, czy to już jest kwestia przekonań? Dadzbog pisał że na początku kupował co pod rękę i wyszło różnie. Co przez to rozumiesz - że efekty były inne czy że po prostu czułeś że coś jest nie tak?
Dobre pytanie. Nie chodzi mi o to że ze złym olejkiem nic się nie stanie - to byłoby zbyt proste. Raczej o to że jak pracujesz regularnie z materiałami, to zaczyna mieć znaczenie spójność tego co robisz. Jeśli raz masz prawdziwy olejek, raz syntetyk, raz coś z plastiku - trudno wyciągać wnioski z tego co robisz. Dla mnie to była kwestia praktyczności, nie dogmatu.
Myślę że jest tu jeszcze jeden wymiar o którym się nie mówiło - intencja a substancja. W wielu tradycjach magicznych substancja działa przez swoją 'naturę', czyli właściwości które są w niej ze względu na to czym jest. Syntetyczny różany zapach i prawdziwy olejek to dwie różne rzeczy nie tylko chemicznie. Jak ktoś pracuje w paradygmacie gdzie materia ma znaczenie sama w sobie, to jakość składników jest logicznym następstwem, nie fanatyzmem. Ale to jest wybór systemu, nie obiektywny fakt.
To znaczy że jak ktoś nie wierzy w tę 'historię' substancji, to i tak może pracować z syntetykami i nic się nie zmieni? Czy chodzi o coś bardziej obiektywnego, niezależnego od tego w co wierzę?
Skrzypowa zadaje dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Część tradycji mówi że substancja działa niezależnie od operatora - to bardziej alchemiczne podejście. Inne tradycje mówią że intencja jest wszystkim. Praktycznie obserwuję że efekty są lepsze gdy obie rzeczy idą razem - i dobry materiał, i jasna intencja. Ale nie wiem czy to korelacja czy przyczyna.
A ja mam inne doświadczenie i nie ukrywam. Kilka lat temu pracowałam z bardzo przeciętnym zestawem materiałów i rezultaty były całkiem dobre. Potem zainwestowałam w lepsze jakościowo rzeczy i nie poczułam dużej różnicy. Może to kwestia konkretnego rytuału, może osoby. Nie chcę mówić że jakość nie ma znaczenia, bo pewnie ma, ale nie zrobiłabym z tego absolutnej zasady.
Dobra, to może powróćmy do kupowania bo to jest tytuł wątku 🙂 Mam pytanie praktyczne - czy herbaciarnie albo sklepy ze zdrową żywnością są dobrym miejscem na zioła do rytuałów? Kupowałam tam różne rzeczy i wydawały się świeże i dobre.
Ze sklepów ezo to zależy bardzo konkretnie od sklepu. Są takie gdzie zioła są przyzwoite, ale też takie gdzie widziałem rzeczy z datą przydatności dawno miniętą albo błędnie opisane gatunki. Herbaciarnia ma zazwyczaj szybszy obrót towaru i to już samo w sobie coś mówi o świeżości.
Przy ziołach obrót to naprawdę klucz. Byłam kiedyś w sklepie ezoterycznym gdzie róża była dosłownie bez zapachu - taka sucha słoma. I wiadomo że za takim czymś nie stoi wiele. A w dobrej herbaciarni ten sam produkt miał wyraźny, intensywny aromat. Różnica była natychmiastowa.
A co z kadziałami - mowie o kadzidełkach na patyku vs żywice sypane na węgielek? Bo widziałam że dużo osób wspomina żywice ale sa drogie i nie wiem czy do rytuałow miłosnych mają takie znaczenie jak do innych.
Mam pytanie z boku - czy coś takiego jak kadzidła kupione w kościelnym sklepie mogą być użyte do rytuałów? Mam na myśli tę grecką mirę albo kadzidło arabskie, które się sprzedaje w sklepach z dewocjonaliami. Zawsze mi się wydawało że to jakiś dobry produkt, ale nie wiedziałam czy to ma sens poza kontekstem religijnym.
A czy ktoś kupował materiały za granicą, np. przez internet z zagranicznych sklepów? Bo widziałam że na przykład w Anglii jest sporo sklepów wicca i hekscraft z całkiem dobrym asortymentem, ale zastanawiam się czy to ma sens logistycznie i czy jakość jest lepsza.
Dobra, ale wróćmy do tego co mówiła Ewunia - że nie czuła dużej różnicy po przejściu na lepsze materiały. To trochę zmienia obraz. Czy ktoś ma inną historię, że wyraźnie coś się zmieniło po tym jak zaczął dbać o jakość? Pytam szczerze, bo to jest kluczowe do decyzji ile warto wydawać.
No i właśnie to mnie zastanawia, bo Ewunia mówiła że nie czuła różnicy, a ja słyszałam od różnych osób zupełnie odwrotne rzeczy. Czy ktoś może opisać konkretnie co się zmieniło? Nie ogólnie 'lepiej działało', tylko co dokładnie?
U mnie była konkretna sytuacja - pracowałem z olejkiem różanym syntetycznym przez długi czas, potem dostałem w prezencie mały flakonik absolutu różanego, prawdziwego, bułgarskiego. Różnica w zapachu była tak drastyczna że dosłownie zacząłem inaczej budować nastrój podczas pracy. Czy to był efekt samego materiału czy tej zmiany atmosfery - nie wiem. Ale coś się przestawiło.
Mnie bardziej interesuje strona praktyczna tego wątku bo trochę odpłynęliśmy od tytułu. Gdzie kupować i jakiej jakości - to jest pytanie. I chciałam dodać jedno praktyczne spostrzeżenie: przy olejkach eterycznych do rytuałów miłosnych absolutnie sprawdzam skład metodą GC-MS jeśli to możliwe. Niektórzy dostawcy publikują te wyniki w internecie. To jedyna obiektywna weryfikacja czystości olejku jaką mam.
Dodam że przy olejkach do rytuałów miłosnych ta weryfikacja jest szczególnie ważna przy ylang-ylang, jaśminie i neroli, bo to są jedne z droższych i częściej fałszowanych. Ylang-ylang bywa rozcieńczany frakcjami cananga, które są tańsze i mają inny profil aromatyczny - mniej złożony. Neroli to już wyższa liga fałszerstw, często zamiast tego dostaje się petitgrain lub mieszankę syntetyków.
