Forum

Asystent AI
Czy rytuały miłosne...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuały miłosne mogą działać na osoby ze skłonnościami aseksualnymi

Strona 2 / 3

Wpisy: 61
Rozpoczynający temat
(@walentyna_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

To dobrze wiedzieć, bo ja też mam małe mieszkanie i myślałam, że bez osobnego kącika nic mi nie wyjdzie. A wychodzi na to, że można to zrobić w pudełku po butach. Jeszcze jedno mnie ciekawi - czy te zioła na bliskość bez popędu zachowują się tak samo, jak się je zasuszy w domu, czy lepiej kupić gotowe?


Odpowiedz
Wpisy: 575
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Domowe zioła zwykle pracują lepiej, bo masz z nimi już jakąś relację. Sama je zerwałaś, ususzyłaś, dotykałaś. Kupne są neutralne, trzeba je sobie najpierw przyswoić, potrzymać w dłoni, posiedzieć z nimi. To dłuższy proces, ale też się da.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@aurelinda)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 265

@Berkana a jeśli ktoś mieszka w mieście i nie ma gdzie zrywać ziół, to skąd je brać sensownie? Bo te z supermarketu wydają mi się trochę martwe energetycznie.


Odpowiedz
(@goplana)
Połączone: 2 dni temu

Wpisy: 586

@Aurelinda zielarnie prowadzone przez konkretne osoby, nie sieciówki. Często można porozmawiać z właścicielem, dowiedzieć się, skąd zioła, kiedy zbierane. To zmienia postać rzeczy. W większych miastach są też bazarki, gdzie starsze panie sprzedają własne susze, i to jest często najbliżej tego, co dałoby się zerwać samemu.


Odpowiedz
(@aurelinda)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 265

@Goplana o, bazarek to dobry trop. Mam taki jeden w okolicy, w soboty rano. Babcie sprzedają tam melisę, lawendę, rumianek. Myślisz, że one nadają się do takich rytuałów na bliskość, czy lepiej szukać czegoś bardziej specyficznego?


Odpowiedz
(@goplana)
Połączone: 2 dni temu

Wpisy: 586

@Aurelinda melisa i lawenda to akurat klasyka pod spokojną bliskość bez napięcia erotycznego. Lawenda uspokaja, melisa otwiera serce, rumianek wycisza emocje. To bardziej pasuje do osoby aseksualnej niż na przykład cynamon czy goździki, które są mocno rozgrzewające i kojarzone z popędem.


Odpowiedz
(@heksagram)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 283

@Goplana czyli dobór ziół zależy od tego, jaką dokładnie bliskość się chce uzyskać? Bo mi się wydawało, że są jakieś uniwersalne miłosne mieszanki i tyle.


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 526

@Heksagram uniwersalne mieszanki to bardziej wynalazek sklepów ezoterycznych niż realna praktyka. Jak się siądzie nad starszymi zielnikami, to widać, że każde zioło miało swoją wąską funkcję. Róża pod jedno, werbena pod drugie, majeranek pod trzecie. Ludzie to mieszali, ale świadomie, nie na zasadzie "wsypię wszystko, niech działa".


Odpowiedz
 Bard
(@bard)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 206

@Reginka a werbena pod co konkretnie szła? Bo to nazwa, którą widzę wszędzie, ale nigdy nie wiem, do czego ją przypisać.


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 526

@Bard werbena była ziołem oczyszczającym i wzmacniającym intencję. Nie ma ona miłosnego charakteru sama w sobie, ale dodawana do mieszanek wzmacniała to, co już tam było. Czyli jeśli robisz coś na spokojną bliskość, werbena podkręca tę spokojną bliskość. Jeśli robisz na popęd, podkręca popęd. To bardziej wzmacniacz niż składnik główny.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Czyli werbena sama z siebie jest neutralna, a działa tym, czym ją się obłoży? To brzmi jak placebo z dodatkowymi krokami, jeśli mam być szczera.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Czeremcha można tak na to spojrzeć, ale wtedy każdy element rytuału można nazwać placebo. Sens jest taki, że werbena ma swoją własną charakterystykę pracy z energią, tylko ta charakterystyka polega na wzmacnianiu, a nie nadawaniu kierunku. Tak jak sól nie smakuje sama z siebie obiadem, ale podkręca smak tego, co już jest.


Odpowiedz
Wpisy: 61
Rozpoczynający temat
(@walentyna_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

A wracając do tych małych mieszkań, bo mnie to dalej nurtuje. Jeśli mam ten woreczek z ziołami i kamień w pudełku po butach, to jak często powinnam go wyciągać? Codziennie, raz w tygodniu, czy tylko kiedy mam ochotę?


Odpowiedz
Wpisy: 526
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Na początku częściej, żeby zbudować relację z całym zestawem. Potem rzadziej, kiedy już sama struktura intencji jest stabilna. Nie ma sztywnej reguły, ale jeśli zupełnie zapominasz o pudełku przez miesiąc, to ono przestaje pracować, bo nie ma czego podtrzymywać.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@malachit77)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 300

@Reginka czyli te przedmioty potrzebują uwagi, żeby trzymać formę? Ja zauważyłem, że kamienie, których nie dotykam, faktycznie jakby gasną. Mam jeden różowy kwarc, który leżał rok w pudełku i kiedy go wyjąłem, czułem, że jest jakby pusty.


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 796

@Malachit77 to nie jest twoja imaginacja. Kamienie pracują w relacji z osobą, która z nimi pracuje. Jak ich nie używasz, nie tyle gasną, co rozłączają się z twoją energią. Można je z powrotem obudzić, ale trzeba poświęcić im czas. U mnie kwarc po dłuższej przerwie wracał do formy po jakichś dwóch tygodniach noszenia przy sobie.


Odpowiedz
(@terenia79)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 158

@Anahata a jak to nosić przy sobie, jeśli się chodzi do pracy i ma się ubranie bez kieszeni? Bo ja mam głównie sukienki i nie wiem, gdzie taki kamień upchać.


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 796

@Terenia79 w torebce, w małym woreczku z materiału. Nie musi być w kieszeni przy ciele, wystarczy, że jest w twojej przestrzeni. Niektórzy noszą jako wisior, ale różowy kwarc surowy ciężko oprawić. Można też kupić mały, oszlifowany i zrobić sobie naszyjnik, jeśli to ma znaczenie pod skórą.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@polcia)
Połączone: 6 miesięcy temu

A jak się różni działanie kamienia w torebce od kamienia trzymanego w dłoni podczas medytacji? Bo to chyba nie to samo, prawda?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 796

@Polcia nie to samo. W torebce pracuje tłem, w dłoni podczas skupienia pracuje punktowo i mocniej. To jak różnica między radiem grającym cicho w drugim pokoju a słuchaniem przez słuchawki. Oba mają sens, tylko inne natężenie.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@krysia_58)
Połączone: 4 tygodnie temu

Mam pytanie trochę z boku. Czytałam, że niektórzy ludzie reagują źle na różowy kwarc, czują się przy nim przygnębieni. Czy to możliwe przy rytuale na bliskość bez popędu, że kamień otworzy coś, czego się nie chce otwierać?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Krysia_58 możliwe i to się zdarza. Różowy kwarc otwiera serce, a jak ktoś ma tam stare nieprzepracowane sprawy, to one wychodzą na wierzch. Nie zawsze przyjemnie. Dlatego niektórzy zalecają najpierw pracę na oczyszczenie, a potem dopiero na otwieranie.


Odpowiedz
(@heksagram)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 283

@Berkana a jak rozpoznać, że to ten kamień wyciąga coś starego, a nie że człowiek po prostu ma gorszy okres w życiu? Bo można sobie zwalić wszystko na różowy kwarc i nie zauważyć, że to inne sprawy.


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Heksagram dobre pytanie i nie zawsze da się to rozdzielić jednoznacznie. Test jest taki, że odkładasz kamień na tydzień i obserwujesz. Jeśli stan się utrzymuje, to nie kamień. Jeśli mija, to prawdopodobnie on. Ale i tak warto przyjrzeć się, co się otworzyło, bo skoro wyszło, to znaczy, że czekało w kolejce.


Odpowiedz
Wpisy: 1235
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam to wszystko i mam wrażenie, że osoba aseksualna, która chce zrobić taki rytuał, ma trochę więcej pracy przygotowawczej niż przeciętny zainteresowany. Bo musi i intencję oczyścić, i kamienie dobrać ostrożnie, i jeszcze uważać, żeby nie obudzić czegoś, czego nie chce. Czy to nie zniechęca ludzi do próbowania?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Lubon dokładnie tak to wygląda. Z tym że ja bym tego nie traktowała jako utrudnienia, tylko jako naturalną konsekwencję pracy z czymś subtelniejszym. Rytuał na zwykłe zauroczenie idzie po linii najmniejszego oporu, bo emocje są wyraziste i kierunek oczywisty. Przy bliskości bez popędu wszystko jest mniej kontrastowe, więc precyzja musi być większa.


Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 919

@Berkana ale czy ta precyzja nie staje się w pewnym momencie pułapką? Bo widzę, jak Walentyna pyta o codzienne drobiazgi i mam wrażenie, że im więcej szczegółów, tym większy stres, czy się wszystko robi dobrze. Czasem nadmiar staranności blokuje to, co ma się wydarzyć.


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Hania_W zgadza się, jest taka granica. Jak człowiek za bardzo kontroluje przebieg, to intencja przestaje płynąć i robi się z tego rytuał wykonywany dla samego rytuału. Ja u siebie obserwuję, że najlepiej działa, kiedy mam strukturę, ale w trakcie nie myślę o niej, tylko o tym, czego naprawdę chcę.


Odpowiedz
Wpisy: 61
Rozpoczynający temat
(@walentyna_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

No właśnie tego się trochę boję. Że tak się zafiksuję na poprawności, że stracę z oczu sens. A z drugiej strony jak nie mam ramy, to czuję się zagubiona. Jak wy to godzicie?


Odpowiedz
Wpisy: 526
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Najprościej tak, że rama jest tylko na początku. Pierwsze kilka powtórzeń robisz dokładnie, krok po kroku, żeby ciało zapamiętało sekwencję. Potem to wchodzi w nawyk i nie musisz już o tym myśleć, bo ręce same wiedzą, co robić. Dopiero wtedy intencja może się swobodnie rozwijać, bo nie pochłania jej technika.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 300

@Reginka u mnie tak było z prostym rytuałem ochronnym, który robię od dawna. Pierwsze miesiące to było odhaczanie checklisty, teraz po prostu siadam i się dzieje. Ale zajęło to chyba ze trzy miesiące codziennej praktyki, żeby tak zaskoczyło.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Trzy miesiące codziennie to dla osoby pracującej i mieszkającej w małym mieszkaniu brzmi jak abstrakcja. Realnie kto ma na to czas i przestrzeń?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@malachit77)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 300

@Czeremcha nie chodzi o godzinę dziennie, tylko o pięć minut. Ja to robię rano przy kawie, dosłownie krótka sekwencja przy oknie. Nie potrzebuję ołtarza ani świec, bo to akurat ten typ pracy, który tego nie wymaga. Mieszkam w kawalerce, więc też wiem, jak to jest.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1235

@Malachit77 a jak to wygląda technicznie, jak masz pięć minut przy oknie? Bo Walentyna chyba szuka czegoś podobnego, tylko że dla swojej intencji.


Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 300

@Lubon u mnie to jest tak, że trzymam kamień w dłoni, patrzę przez chwilę w jeden punkt na zewnątrz, mówię cicho jedno zdanie i odkładam. Cała sprawa trwa może trzy minuty. Ale do tego doszedłem po wielu próbach z dłuższymi formami, które mnie męczyły. Walentyna mogłaby zacząć od czegoś dłuższego i stopniowo skracać do tego, co jej zostaje.


Odpowiedz
 Bard
(@bard)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 206

@Malachit77 a to zdanie sam wymyśliłeś, czy wziąłeś skądś? Bo ja zawsze utykam na tym, że nie wiem, co konkretnie powiedzieć.


Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 300

@Bard sam ułożyłem, po kilku tygodniach prób. Zaczynałem od formułek z książek, ale czułem, że mówię cudzymi słowami. Dopiero jak zacząłem pisać swoje, zaczęło to brzmieć jak coś mojego. Ważne, żeby zdanie było krótkie i jednoznaczne, a nie literacki popis.


Odpowiedz
Wpisy: 61
Rozpoczynający temat
(@walentyna_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

To brzmi sensowniej, niż się spodziewałam. Czyli zamiast szukać gotowca, lepiej posiedzieć i napisać własne zdanie? Tylko jak sprawdzić, czy to zdanie dobrze oddaje intencję, jeśli sama nie do końca wiem, jak ją nazwać?


Odpowiedz
Wpisy: 796
(@anahata)
Połączone: 1 miesiąc temu

Spróbuj napisać kilka wersji, odłóż na kilka dni, wróć i przeczytaj na głos. Te, które ci się zacinają w gardle albo brzmią sztucznie, odrzucasz. Zostaje jedno albo dwa, które płyną gładko i nie wywołują wewnętrznego oporu. To zwykle te właściwe. Intencja nie musi być precyzyjnie nazwana intelektualnie, ciało wie wcześniej niż głowa.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysia_58)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 547

@Anahata ja tak robiłam ostatnio z intencją na spokój w domu i faktycznie zadziałało. Pisałam ze dwadzieścia wersji, większość brzmiała jak z kalendarza ściennego. Została jedna prosta, którą powtarzam i czuję, że to moja.


Odpowiedz
(@heksagram)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 283

@Krysia_58 a ile czasu odkładałaś, zanim wracałaś do tych wersji? Bo ja mam tendencję, żeby wszystko robić na raz i potem żałować.


Odpowiedz
(@krysia_58)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 547

@Heksagram ze trzy dni. Wystarczyło, żeby zapomnieć, co dokładnie napisałam i przeczytać świeżym okiem. Jakbym robiła to tego samego dnia, każda wersja brzmiałaby tak samo dobrze, bo jeszcze jestem w nastroju pisania.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Słuchajcie, a wracając do tego aseksualnego kontekstu, bo trochę się oddalamy. Czy ta praca z intencją w ogóle różni się przy bliskości bez popędu od tej zwykłej, czy to po prostu inny tekst zdania, a reszta identyczna?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Czeremcha różni się tym, że trzeba uważać na słownictwo. Słowa typu pragnienie, pożądanie, ogień same w sobie kierują energię w stronę popędu, nawet jeśli nie tak je rozumiesz świadomie. Przy bliskości bez popędu lepiej operować słowami typu obecność, czułość, spokój, ciepło. To brzmi banalnie, ale dobór słów w zdaniu intencyjnym ma duże znaczenie.


Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 919

@Berkana i tu właśnie widzę problem większości gotowych formuł krążących po sieci. One są pisane pod jeden typ relacji i jak się je weźmie bez przemyślenia, to się dostaje coś, czego się nie chciało. Walentyna ma rację, że pyta o szczegóły, bo akurat w jej przypadku te szczegóły decydują o wszystkim.


Odpowiedz
Wpisy: 61
Rozpoczynający temat
(@walentyna_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

No to teraz mam zagwozdkę, bo większość tekstów, które przeglądałam, jest dokładnie taka, jak mówisz Berkana. Jak ktoś zaczyna pisać własne zdanie, to skąd wie, że nie wpadnie w te same koleiny? Bo te słowa same się cisną na usta, jak się myśli o bliskości.


Odpowiedz
Wpisy: 575
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

cisną się, bo tak nas język ustawił. Jak siadasz pisać, zrób sobie najpierw listę słów, których nie chcesz używać, i miej ją obok kartki. Brzmi prymitywnie, ale działa, bo świadomość, że coś jest na czarnej liście, zmienia sposób, w jaki budujesz zdanie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 919

@Berkana ja bym jeszcze dodała listę słów, które chcesz wprowadzić. Sama negacja nie wystarczy, bo umysł nie znosi pustki i wypełni ją czymś przypadkowym. Jak masz pulę typu: obecność, spokój, blisko, zaufanie, ciepło bez ognia, to masz z czego budować.


Odpowiedz
(@walentyna_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 61

@Berkana Mam jeszcze pytanie do tego, co Berkana napisała wcześniej o słownictwie. Czy te słowa typu obecność, czułość trzeba mówić na głos, czy wystarczy myśleć? Bo na głos w domu odpada u mnie kompletnie.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Ciepło bez ognia brzmi jak oksymoron, ale rozumiem, o co chodzi. Tylko mnie zastanawia jedna rzecz, bo wracam do tej kawalerki. Jak ktoś mieszka z partnerem albo współlokatorem, to gdzie w ogóle się tę intencję ustawia? Bo o samej formule rozmawiamy, a o miejscu jakoś mniej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1235

@Czeremcha u mnie to jest kąt przy biurku, dosłownie półka, na której nic poza tym nie stoi. Reszta mieszkania żyje swoim życiem, ale ten jeden kawałek jest tylko do tego. Nie musi być duży, ważne że stały.


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 526

@Lubon stałość miejsca robi więcej niż jego wielkość. Mózg się uczy, że jak siadasz w tym konkretnym punkcie, to przełączasz się na inny tryb. Jak to skacze po mieszkaniu, każda sesja zaczyna się od zera, bo nie ma kotwicy.


Odpowiedz
Wpisy: 61
Rozpoczynający temat
(@walentyna_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czyli kawałek półki wystarczy? Bo myślałam, że muszę wygospodarować coś większego, a u mnie po prostu nie ma takiej możliwości. Mieszkam z mamą i nie chcę się tłumaczyć z każdej świeczki.


Odpowiedz
Wpisy: 796
(@anahata)
Połączone: 1 miesiąc temu

Półka wystarczy, ale nawet ona nie jest konieczna. U niektórych osób kotwicą jest konkretne krzesło albo widok z okna. Chodzi o to, żeby zmysły rozpoznawały, że jesteś w trybie pracy. Może to być nawet zapach, który włączasz tylko wtedy.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
 Bard
(@bard)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 206

@Anahata a co z zapachem, jeśli ktoś ma alergię i nie może palić kadzideł ani olejków? Bo u mnie w domu odpada, brat dostaje migreny.


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 796

@Bard wtedy postaw na dotyk albo dźwięk. Konkretna tkanina pod ręką, kamień w dłoni, jeden dźwięk z telefonu. Zmysł nie musi być węchowy, ważne żeby był jeden i powtarzalny.


Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 300

@Bard u mnie to jest kamień, o którym wspominałem. On leży w szufladzie i wyciągam go tylko do tej pracy. Jak go biorę w dłoń, ciało już wie, co się dzieje. Nikt poza mną nie wie, do czego on służy, więc nie ma tematu z domownikami.


Odpowiedz
(@heksagram)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 283

@Malachit77 a ten kamień to coś konkretnego musi być, czy dowolny? Bo różnie się czyta, że jedne się nadają do takiej pracy, inne nie.


Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 300

@Heksagram u mnie akurat jest to kawałek, który mi się sam spodobał na spacerze nad rzeką. Książki by powiedziały, że powinien być inny, ale ja mam z nim zbudowaną relację od miesięcy i to się dla mnie liczy bardziej niż tabelka.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@terenia79)
Połączone: 4 miesiące temu

Słuchajcie, a głupie pytanie, ale czy taka praca w ogóle ma sens, jeśli ktoś nie wierzy do końca? Bo ja czytam was i mi się to wszystko podoba, ale nie wiem, czy bym umiała robić coś, czego nie ogarniam.


Odpowiedz
Wpisy: 919
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wiara w sensie ślepej pewności nie jest potrzebna, raczej gotowość, żeby spróbować i zobaczyć, co się dzieje. Jak siadasz z nastawieniem, że to bzdura, to oczywiście nic nie zadziała, bo sama sobie zablokujesz uwagę. Wystarczy ciekawość.


Odpowiedz
Wpisy: 575
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

szeptem też działa, byle ruszały się usta. Sam ruch warg dodaje fizyczności, której sama myśl nie ma. Możesz to robić pod nosem, nikt nie usłyszy, a ciało wie, że mówisz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysia_58)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 547

@Berkana ciekawe, ja zawsze myślałam, że szept to półśrodek. A okazuje się, że ma sens techniczny. To wiele tłumaczy, bo jak próbowałam tylko w myślach, było jakby cieńsze.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

A wracając jeszcze do tej kwestii bliskości bez popędu, bo mi to chodzi po głowie. Czy w ogóle są jakieś gotowe formuły pisane pod takie relacje, czy każdy musi to sobie wymyślać od zera? Bo wygląda na to, że literatura tego nie obsługuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 919

@Czeremcha literatura tego praktycznie nie obsługuje, bo była pisana w czasach, kiedy się o tym nie mówiło. Czasem trafiają się teksty z kręgu praktyk skupionych na przyjaźni albo więzi rodzinnej i z nich można coś pożyczyć, ale trzeba mocno przefiltrować. Walentyna w jakimś sensie pisze ten słownik od nowa, dla siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 61
Rozpoczynający temat
(@walentyna_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czyli w sumie można sobie samej coś takiego napisać, byle filtrować pod siebie? Bo ja się boję, że jak sama ułożę formułę, to wyjdzie z tego coś bez ładu i składu.


Odpowiedz
Wpisy: 575
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

własna formuła zwykle działa lepiej niż przepisana, bo masz w niej swoje słowa i swój rytm. Tylko zrób to na spokojnie, nie pisz w pięć minut. Dobre jest, jak posiedzisz nad tym kilka wieczorów i dopiero wtedy uznasz, że gotowe.


Odpowiedz
Wpisy: 283
(@heksagram)
Połączone: 5 miesięcy temu

A jak długa powinna być taka formuła? Bo czytałem gdzieś, że krótsze działają mocniej, ale nie wiem, czy to nie jest mit.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 526

@Heksagram krótsze są łatwiejsze do utrzymania w uwadze i mniej miejsca zostawiają na rozproszenie. Długie zdania w połowie zaczynasz przeskakiwać i przestajesz czuć, co mówisz. U mnie sprawdza się coś między czterema a ośmioma słowami.


Odpowiedz
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 498

@Reginka cztery do ośmiu słów to naprawdę mało, jak się o tym pomyśli. A jak masz takie zdanie ułożone, to powtarzasz je za jednym posiedzeniem ile razy? Bo to też chyba ma znaczenie.


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 526

@Czeremcha u mnie tyle, ile potrzeba, żebym przestała myśleć o słowach i zaczęła je po prostu czuć. Czasem to dziesięć powtórzeń, czasem czterdzieści. Liczenie psuje mi koncentrację, więc zrezygnowałam z tego dawno temu.


Odpowiedz
Wpisy: 533
(@malgosia_b)
Połączone: 2 miesiące temu

U mnie się sprawdza, jak zamiast liczyć, używam oddechu jako zegara. Powtarzasz na wydechu, na wdechu pauza, i wtedy organizm sam wie, kiedy skończyć. Tylko trzeba mieć w miarę spokojny oddech, bo jak jesteś zdenerwowana, to wszystko się rozjeżdża.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
 Bard
(@bard)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 206

@Malgosia_B a co robisz, jak nie możesz się uspokoić? Bo u mnie czasem siadam do tego po pracy i mam taką gonitwę w głowie, że nawet oddech nie pomaga.


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 796

@Bard wtedy nie zaczynaj od formuły, tylko najpierw posiedź w ciszy z dłonią na klatce piersiowej, aż poczujesz, że oddech ci się wyrównuje. Czasem to trwa kwadrans. Wchodzenie w pracę z roztrzęsioną głową jest gorsze niż odpuszczenie sesji.


Odpowiedz
(@terenia79)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 158

@Anahata a jak ja zauważę, że mi się oddech nie wyrównuje przez pół godziny? Bo ja mam tak, że jak siadam i próbuję się wyciszyć, to mi się natrętne myśli jeszcze bardziej napędzają.


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 796

@Terenia79 to znak, żeby tego dnia odpuścić i zrobić coś innego, na przykład pójść na spacer. Wymuszanie wyciszenia na siłę kończy się tym, że kojarzysz całą praktykę z frustracją i potem ciężko do niej wrócić.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: