Forum

Asystent AI
Rytuały miłosne a j...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały miłosne a już istniejące uczucia - czy wzmacniają czy wymuszają

Strona 1 / 2

Wpisy: 71
Rozpoczynający temat
(@ewelina81)
Połączone: 3 tygodnie temu

Mam taki dylemat, że jestem z kimś od kilku lat, uczucia są, ale ostatnio jakby coś przygasło. Myślałam o rytuale na wzmocnienie więzi, ale zaczęłam się zastanawiać, czy to nie jest trochę oszukiwanie samej siebie. Bo jak coś jest, to powinno samo się ogarnąć, nie? A jak nie ma, to żaden rytuał tego nie zbuduje od zera. Ktoś miał podobnie?


Odpowiedz
161 odpowiedzi
Wpisy: 620
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja sceptycznie patrzę na takie rzeczy, ale czytałam kiedyś, że jest różnica między rytuałem na konkretną osobę a rytuałem na siebie, na otwarcie serca. Może problem nie w tym, czy rytuał działa, tylko po co go robisz? Jeśli chcesz coś wymusić, bo masz lęk, że odejdzie, to chyba zły moment.


Odpowiedz
Wpisy: 797
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

to co opisujesz, to nie jest jeszcze sygnał, że trzeba odpalać rytuały. Każda relacja po jakimś czasie wchodzi w fazę, w której nie ma już tej iskry z początku. Pytanie, czy próbowaliście zwykłych rzeczy - rozmowa, wyjazd we dwoje, terapia par. Magia nie jest skrótem, kiedy zwyczajnie się rozjeżdżacie w codzienności.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@apolonia99)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 276

@Kornelia93 a co jeśli druga osoba w ogóle nie chce gadać o tym, że coś jest nie tak? Bo u mnie tak było - facet mówił, że wszystko ok, a ja czułam, że nie. Robiłam wtedy świece i jakoś mi to dało spokój, ale on potem i tak odszedł. Więc nie wiem, czy mi pomogło, czy tylko odsunęło to w czasie.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Apolonia99 i to jest dokładnie ten moment, w którym ludzie się gubią. Spokój, który ci dała świeca, to nie był efekt magii na niego, tylko na ciebie. Większość tzw. rytuałów miłosnych działa głównie na osobę, która je odprawia, bo porządkuje emocje. Problem zaczyna się, gdy ktoś bierze to za dowód, że zmienił drugą osobę.


Odpowiedz
(@teodozja_w)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 233

@Zaklinacz czyli twoim zdaniem rytuał na wzmocnienie relacji w ogóle nie działa na partnera, tylko na mnie? Bo ja zawsze tak to czytałam, że obie strony są w to jakoś włączone.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1372

@Teodozja_W to nie jest takie zero-jedynkowe. Jest różnica między rytuałem, który ma kogoś przyciągnąć wbrew jego woli, a takim, który ma stworzyć przestrzeń, w której coś już istniejącego ma szansę się odbudować. To drugie jest sensowne, jeśli faktycznie obie strony chcą. Pierwsze prędzej czy później wraca jako problem - i to nie metafizyczny, tylko emocjonalny.


Odpowiedz
Wpisy: 71
Rozpoczynający temat
(@ewelina81)
Połączone: 3 tygodnie temu

Ale jak rozpoznać, że to już jest trzymanie się z przyzwyczajenia, a nie realne uczucie, które po prostu śpi? Bo to chyba jest sedno mojego pytania. Bo gdyby to była tylko inercja, to żaden rytuał mi nie pomoże, tylko przedłuży agonię.


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@dalia)
Połączone: 7 miesięcy temu

ja bym ci powiedziała, sprawdz to najpierw na kartach, zanim cokolwiek odpalisz. Nie żeby kazać sobie z karet odpowiedz, czy zostać, tylko żeby zobaczyć, co tak naprawde czujesz. Bo czesto wychodzi, że osoba juz dawno wie, tylko nie chce sobie powiedziec.


Odpowiedz
Wpisy: 1086
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Ja kiedyś robiłam taki rytuał z dwoma świecami, które się do siebie przysuwało, i powiem szczerze - nic się nie zmieniło. Może źle robiłam, ale potem doszłam do wniosku, że jak coś się rozpada, to się rozpada.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 654

@Kolczasta no właśnie, ten rytuał z dwoma świecami to dosyć podstawowy schemat, ale tam liczy się intencja i to, kiedy go robisz. Faza księżyca, dzień tygodnia, to wszystko ma znaczenie. Pewnie dlatego ci nie wyszło.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Tomir nie. Nie dlatego jej nie wyszło. Nie wyszło, bo magia nie naprawia relacji, w której jedna strona już mentalnie wyszła. Możesz robić to w pełnię, w nów, w piątek o trzeciej nad ranem - jeśli nie ma materiału do pracy, to nie ma. I dokładnie o tym jest ten wątek - kiedy odpuścić.


Odpowiedz
(@mistral)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 328

@Zaklinacz a jak ty to rozróżniasz w praktyce? Bo z poziomu osoby zakochanej trudno samej ocenić, czy to przyzwyczajenie, czy uśpione uczucie. Sam patrzę często na tranzyty u par i tam się dużo da zobaczyć, ale ludzie potrafią interpretować to, jak chcą.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Mistral najprostszy test, jaki podaję - wyobraź sobie, że druga osoba mówi, że odchodzi i jest jej dobrze. Jeśli czujesz ulgę zmieszaną ze smutkiem, to koniec. Jeśli czujesz panikę, że stracisz wygodę i znajomy układ, ale gdzieś w środku spokój - to też koniec. Jeśli czujesz, że tracisz część siebie, to jest jeszcze coś żywego.


Odpowiedz
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 620

@Zaklinacz to brzmi sensownie, ale chyba większość ludzi na takie pytanie odpowie sobie tak, jak chce sobie odpowiedzieć. Człowiek się oszukuje, zwłaszcza jak boi się samotności.


Odpowiedz
(@apolonia99)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 276

@Ruta no i to jest właśnie to. Ja sobie wmawiałam długo, że go kocham, a tak naprawdę bałam się, że nikogo lepszego nie znajdę. I dopiero jak odszedł, zobaczyłam, że mi ulżyło. Ale w trakcie byłam pewna, że to miłość mojego życia.


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@bolek50)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam was i zastanawiam się, czy w takim razie jest w ogóle sens robić rytuały miłosne na osobę, z którą się jest. Bo jeśli są tylko po to, żeby uspokoić siebie, to chyba prościej iść do terapeuty.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1372

@Bolek50 jedno nie wyklucza drugiego. Rytuał ma sens, jeśli traktujesz go jako formę uważności na to, co czujesz. To trochę jak medytacja z konkretnym tematem. Problem jest wtedy, gdy ktoś robi rytuał zamiast rozmowy, zamiast zmiany zachowania, zamiast wzięcia odpowiedzialności. Wtedy to jest ucieczka.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 797

@Cohen dobrze to ujęłeś. U mnie zadziałało dopiero wtedy, kiedy przestałam traktować rytuały jako sposób na naprawę partnera, a zaczęłam jako sposób na sprawdzenie własnej intencji. Czasem siadałam ze świecą i po prostu pytałam siebie, czego chcę. Odpowiedzi bywały niewygodne.


Odpowiedz
Wpisy: 71
Rozpoczynający temat
(@ewelina81)
Połączone: 3 tygodnie temu

A jakie sygnały według was mówią, że to już jest moment, żeby odpuścić i nie kombinować z żadną magią? Bo z waszych wypowiedzi wynika, że jest taki próg, po którym nie ma sensu nic robić.


Odpowiedz
Wpisy: 639
(@zaklinacz)
Połączone: 1 miesiąc temu

dla mnie pierwszy sygnał to jest moment, w którym myślisz o tej osobie i czujesz głównie zmęczenie. Nie złość, nie tęsknotę, nie żal - zmęczenie. Złość oznacza, że jeszcze ci zależy. Żal oznacza, że coś żyje. Zmęczenie to już zwijanie obozu. Drugi sygnał - kiedy planujesz przyszłość i automatycznie wycinasz z niej tę osobę, nawet o tym nie myśląc. I trzeci - kiedy rytuał, który robisz, traktujesz jako obowiązek, a nie jako coś, co chcesz zrobić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@apolonia99)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 276

@Zaklinacz to z tym zmęczeniem to celne. U mnie dokładnie tak było. Ja się nawet nie kłóciłam z nim pod koniec, bo mi się nie chciało. I to chyba było gorsze niż awantury.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@teodozja_w)
Połączone: 3 miesiące temu

A jeśli ktoś jest po prostu zmęczony życiem ogólnie, pracą, dzieciakami, a nie konkretnie relacją? Bo czasem to się trudno rozdziela. Mam koleżankę, która była przekonana, że nie kocha męża, a okazało się, że ma niedoczynność tarczycy i depresję.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1372

@Teodozja_W to jest dobra uwaga i dlatego nie polecam nikomu podejmować decyzji o związku w momencie, kiedy ma się rozwalone podstawy - sen, hormony, zdrowie. Najpierw się ogarnia siebie, potem patrzy się na relację. Inaczej można spalić coś, co dało się uratować.


Odpowiedz
Wpisy: 328
(@mistral)
Połączone: 4 dni temu

U mnie w obserwacjach jest tak, że ludzie mylą tranzyt Saturna z końcem uczucia. Saturn przez siódmy dom potrafi zrobić takie ciężary w relacji, że człowiek myśli, że już nie ma czego ratować, a to po prostu czas próby. Po dwóch latach często wszystko wraca, tylko już bez iluzji. Ale to się musi rozróżnić.


Odpowiedz
Wpisy: 71
Rozpoczynający temat
(@ewelina81)
Połączone: 3 tygodnie temu

Ciekawe co mówisz o Saturnie, bo ja mam teraz coś takiego w karcie podobno. Sprawdzałam u jednej osoby. Ale jak odróżnić ten ciężar od realnego końca?


Odpowiedz
Wpisy: 328
(@mistral)
Połączone: 4 dni temu

Saturn boli, ale uczy. Jeśli z tego ciężaru wychodzą rozmowy, których wcześniej nie było, jeśli oboje mimo wszystko siadacie i próbujecie - to jest praca. Jeśli jedna osoba się wycofuje całkowicie i nie ma w niej żadnej chęci ruszenia tematu, to Saturn tylko uwidacznia to, co już było martwe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 797

@Mistral i tu się zgadzam. Ja patrzę na to bardziej praktycznie - jeśli po awanturze albo trudnej rozmowie jest jakakolwiek próba zbliżenia, choćby niezdarna, to jest materiał. Jeśli jest tylko cisza i każdy idzie w swoją stronę telefonu, to nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 1086
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

A ja się zastanawiam, czy ktoś z was robił rytuał i potem żałował. Bo ja czasem czytam o ludziach, którzy ściągali kogoś z powrotem i potem nie wiedzieli, co z tym zrobić.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zaklinacz)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Kolczasta to jest klasyka. Ktoś odprawia coś na powrót byłego, były wraca, a po trzech miesiącach człowiek sobie przypomina, dlaczego on w ogóle odszedł. I wtedy zaczyna się szukać sposobów, jak go z powrotem odesłać. Stąd moje gadanie, że najpierw się sprawdza, czego naprawdę chcesz, a potem dopiero cokolwiek robisz.


Odpowiedz
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 620

@Zaklinacz a skąd ta pewność, że to wraca przez rytuał, a nie przez to, że ten ktoś sam by wrócił? Bo dla mnie to zawsze było pytanie - co tu jest przyczyną.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1372

@Ruta nie ma na to twardej odpowiedzi i każdy uczciwy ci to powie. Część rzeczy się wydarza i tak, część przyspiesza intencja, część w ogóle się nie wydarza, mimo że robiłeś wszystko jak należy. Dlatego ja zawsze odradzam patrzenie na rytuał jak na przycisk.


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@bolek50)
Połączone: 3 miesiące temu

A jak to jest w ogóle z tym, że ktoś robi rytuał, a partner nic nie wie? Bo to mi się zawsze wydawało dziwne etycznie. Jeśli już mamy razem coś budować, to chyba oboje powinni o tym wiedzieć?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 654

@Bolek50 no ale jak powiesz partnerowi, że palisz świece na waszą relację, to większość facetów ucieknie. To jest temat, którego się nie gada. Każdy coś tam robi po cichu, ja znam kobiety, które się modlą o męża i to to samo co rytuał, tylko inaczej opakowane.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Tomir nie to samo. Modlitwa o czyjeś dobro to nie jest to samo co intencja kierowana na konkretną zmianę w drugiej osobie. Ale rozumiem, do czego zmierzasz. Granica jest tam, gdzie zaczynasz chcieć kogoś zmienić wbrew niemu, a nie tam, gdzie chcesz dla niego dobrze.


Odpowiedz
(@apolonia99)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 276

@Zaklinacz a co jeśli ja sama nie wiem, czy chcę dla siebie czy dla niego? Bo te intencje się tak strasznie miksują, że człowiek nie wie, gdzie kończy się jego potrzeba, a gdzie zaczyna troska o tę drugą osobę.


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Apolonia99 dlatego mówię, żeby sięgać po karty zanim się cokolwiek odprawi. Nie po to żeby pytać "czy on wróci", tylko "co ja tak naprawde czuję". Karty potrafią pokazać to, czego sobie nie chcesz przyznać. U mnie raz wyszła Trójka Mieczy w pozycji "czego unikam" i to mi otworzyło oczy bardziej niż rok terapii.


Odpowiedz
Wpisy: 71
Rozpoczynający temat
(@ewelina81)
Połączone: 3 tygodnie temu

A jeśli karty pokazują coś, co mi się nie podoba, to co wtedy? Bo ja się boję, że jak siądę i zobaczę odpowiedź, której nie chcę zobaczyć, to i tak będę próbować to obejść.


Odpowiedz
Wpisy: 797
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

I to jest właśnie ten moment, o którym mówiłam wcześniej. Jeśli już z góry wiesz, że odpowiedź ci się nie spodoba i będziesz ją obchodzić, to znaczy, że gdzieś w środku już ją znasz. Karty tu są tylko lustrem. Pytanie nie brzmi "co pokażą", tylko "czy będziesz gotowa to przyjąć".


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@teodozja_w)
Połączone: 3 miesiące temu

Czyli wychodzi na to, że żaden rytuał nie zadziała, jeśli sama nie wiem, czego chcę. A jak człowiek już wie, czego chce, to może w ogóle nie potrzebuje rytuału, bo wtedy zaczyna działać konkretnie. Tylko że ta świadomość to jest najtrudniejsza część i tu chyba większość ludzi się zatrzymuje.


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@apolonia99)
Połączone: 4 miesiące temu

I to mnie właśnie zatrzymuje. Bo ja wiem, czego chcę na poziomie emocji - chcę, żeby było jak kiedyś. Tylko że to "jak kiedyś" już nie wróci, nawet jakbym odprawiła nie wiem co. To nie ten sam człowiek i nie ta sama ja.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1372

@Apolonia99 i to jest sedno problemu z rytuałami na "wzmocnienie istniejącego uczucia". Ludzie często nie chcą wzmocnić tego, co jest, tylko reanimować to, co było. A to są dwie zupełnie inne intencje i druga z nich praktycznie nigdy nie wychodzi tak, jak człowiek sobie wyobraża.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Cohen czekaj, czyli mówisz, że jak ktoś tęskni za początkiem związku i chce to odzyskać, to nie ma co próbować? Bo to chyba większość ludzi po kilku latach tak ma.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1372

@Kolczasta nie mówię, że nie ma co próbować, tylko że trzeba sobie nazwać, o co naprawdę chodzi. Tęsknota za motylami z początku to tęsknota za swoim stanem, nie za tamtym człowiekiem. Tamten człowiek dawno się zmienił, ty też. Rytuał na "powrót do tamtego" to rytuał w próżnię.


Odpowiedz
Wpisy: 620
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 3 miesiące temu

A da się w ogóle zrobić coś na to, żeby polubić od nowa osobę, którą się już zna na pamięć? Bo to chyba inny mechanizm niż wzmacnianie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zaklinacz)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Ruta da się pracować nad sobą tak, żeby zobaczyć drugą osobę świeżym okiem, ale to nie jest rytuał na partnera, tylko na siebie. I tu jest paradoks - większość tak zwanych rytuałów na związek powinna być w gruncie rzeczy pracą nad własną percepcją, a nie nad drugą stroną.


Odpowiedz
(@teodozja_w)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 233

@Zaklinacz a jak taka praca nad percepcją wygląda w praktyce? Bo brzmi ładnie, ale nie wiem, co konkretnie miałabym robić poza tym, że sobie powiem "spojrzę na niego inaczej".


Odpowiedz
Wpisy: 797
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja u siebie robiłam coś takiego z lustrem i świecą - siadałam i wymieniałam na głos rzeczy, które w nim widziałam jako pierwsze, kiedy się poznaliśmy. Nie po to, żeby go wywołać, tylko żeby sobie przypomnieć, że ten człowiek to nie tylko stos pretensji i rachunków. Po dwóch tygodniach faktycznie zaczęłam inaczej reagować na jego obecność.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Kornelia93 to mi się podoba, bo to nie ingeruje w drugą osobę, tylko porządkuje twoją głowę. Ja mam podobnie z kartami - czasem rozkładam nie po to, żeby coś zobaczyć, tylko żeby się wyciszyć i zobaczyć, co mi samej w głowie chodzi po relacji.


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@bolek50)
Połączone: 3 miesiące temu

A ja się dalej nie mogę pozbyć tej myśli, że jeśli muszę cokolwiek robić, świecę palić, intencję ustawiać, to znaczy, że coś jest nie tak. Bo jak jest dobrze, to nie ma takiej potrzeby.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 654

@Bolek50 to trochę jak powiedzieć, że jak ktoś chodzi na siłownię, to znaczy że ma słabe ciało. Przecież dba o nie właśnie po to, żeby było mocniejsze. Relacja to to samo - jak nie dbasz, to się rozłazi, bez względu na to, czy używasz świec, czy randek raz w tygodniu.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Tomir tu akurat się zgadzam, ale z zastrzeżeniem - jest różnica między dbaniem a podtrzymywaniem czegoś, co już umarło. Trening ma sens, jak masz mięśnie do rozbudowania. Jak nie masz, to żaden trening cię nie wskrzesi.


Odpowiedz
Wpisy: 328
(@mistral)
Połączone: 4 dni temu

U mnie obserwacja jest taka, że ludzie sięgają po rytuały najczęściej w dwóch momentach - albo na samym początku, kiedy chcą przyspieszyć coś, co dopiero kiełkuje, albo w fazie kompletnego rozpadu. W środku, kiedy jest stabilnie, mało kto czuje potrzebę. A tymczasem ta praca w środku ma sens największy.


Odpowiedz
Wpisy: 71
Rozpoczynający temat
(@ewelina81)
Połączone: 3 tygodnie temu

To trochę pasuje do mojej sytuacji, bo ja właśnie jestem gdzieś w tym środku i nie wiem, czy mi się wydaje, że stoję w miejscu, czy faktycznie stoję. I nie wiem, czy robić cokolwiek, czy zostawić.


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@apolonia99)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam to samo. I jeszcze ten lęk, że jak nic nie zrobię, to się obudzę za rok w tym samym miejscu i będę żałować. A jak zrobię, to się obudzę za rok i też będę żałować, tylko z innego powodu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1372

@Apolonia99 ten lęk przed żalem to często gorszy doradca niż sama sytuacja. Decyzje podjęte po to, żeby uniknąć żalu, prawie zawsze prowadzą do większego żalu. Rytuał z takiej intencji to dolewanie oliwy do ognia.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Cohen a co byś zaproponował komuś, kto czuje, że stoi i nie wie, w którą stronę? Bo samo siedzenie w niepewności też nie jest rozwiązaniem.


Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 666

@Kolczasta z mojej strony - rozkład na trzy karty bez konkretnego pytania o partnera, tylko o siebie w tej relacji. Jedna karta - co we mnie podtrzymuje to, że zostaję. Druga - co podtrzymuje to, że wątpię. Trzecia - czego nie widzę. To częściej daje odpowiedź niż pytanie "czy on mnie kocha".


Odpowiedz
Wpisy: 492
(@wiktor)
Połączone: 4 miesiące temu

A ja słyszałem, że jak wątpisz dłużej niż pół roku, to już masz odpowiedź, tylko jej nie chcesz przyjąć. Nie wiem, na ile to prawda, ale coś w tym chyba jest.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 797

@Wiktor takie ramy czasowe to bym sobie odpuściła, bo u jednych pół roku to dużo, u innych mało. Znam pary, które wątpiły latami i wyszły z tego silniejsze, i takie, które po dwóch miesiącach wiedziały, że to koniec. Termin nie jest dowodem, termin jest tylko liczbą.


Odpowiedz
(@apolonia99)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 276

@Wiktor u mnie te wątpliwości chodzą falami - czasem przez miesiąc nic, a potem nagle wraca i wali z taką siłą, że nie wiem, co o sobie myśleć. Więc jakbym miała liczyć, to nawet nie wiem od kiedy.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Apolonia99 to akurat dość typowe i tu rytuał na związek nic nie da, dopóki nie zobaczysz, co te fale wywołuje. U większości osób, które obserwowałem, te nawroty mają konkretny wyzwalacz - rocznica, spotkanie z kimś z przeszłości, rozmowa z matką. Jak to namierzysz, masz konkret do pracy, a nie mgłę.


Odpowiedz
Wpisy: 620
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 3 miesiące temu

A czy to nie jest tak, że jak się siądzie i zacznie analizować każdy taki wyzwalacz, to można sobie wmówić, że problem jest w tobie, a nie w relacji? Bo znam osoby, które tak długo grzebały w sobie, aż przegapiły moment, że partner po prostu był do bani.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1372

@Ruta dobre spostrzeżenie i to częsta pułapka. Praca nad sobą nie oznacza zwalniania drugiej osoby z odpowiedzialności. Jak ktoś cię systematycznie traktuje źle, żaden rytuał ani autorefleksja tego nie naprawi, bo problem nie jest w twojej percepcji, tylko w faktach.


Odpowiedz
(@teodozja_w)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 233

@Cohen a jak odróżnić, czy partner faktycznie traktuje źle, czy ja mam zniekształconą percepcję? Bo z mojej strony zawsze wygląda na to, że to on, a z jego pewnie zawsze, że to ja.


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Teodozja_W u mnie pomogło zapisywanie konkretnych sytuacji przez jakiś czas, bez interpretacji, tylko fakty - co się stało, co kto powiedział. Po miesiącu jak się to czyta na chłodno, to często widać schemat, którego się nie widziało na bieżąco. To nie rytuał, ale dla mnie zadziałało lepiej niż niejedna świeca.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: