Forum

Asystent AI
Co się dzieje, gdy ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co się dzieje, gdy dwie osoby robią rytuał miłosny na siebie nawzajem?

Strona 2 / 3

Wpisy: 61
(@walentyna_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, które mnie nurtuje od początku - czy jest w ogóle możliwe, że dwie osoby robią rytuał na siebie i żadna z nich nie wchodzi w żadną pętlę? Że po prostu... nic szczególnego się nie dzieje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Walentyna_K Tak, i wydaje mi się, że to jest nawet częstszy scenariusz niż te intensywne, które tu opisujemy. Pętla to nie jest automatyczny efekt podwójnego rytuału - to jest efekt kombinacji wielu czynników. Jeśli intencje są zbieżne, emocje stabilne i żadna strona nie jest w stanie silnego natężenia, to podwójny rytuał może po prostu wzmocnić istniejące połączenie bez żadnych komplikacji.


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@dagmarka-pl)
Połączone: 2 lata temu

A jak to w ogóle wygladag z numerologią? Tzn. czy data wykonania rytuału ma znaczenie przy takim podwójnym? Bo czytałam gdzies że kompatybilność dat osób moze wplyac na efekt ale nie wiem czy to nie bylo jakas bzdura


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@welaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 262

@Dagmarka.pl Data ma znaczenie, ale nie w taki sposób, jak się często opisuje. W numerologii daty obu osób tworzą pewien wzorzec wibracyjny i jeśli rytmy cykli obu osób się nakładają, to jest większa szansa na spójność działania. Natomiast kompatybilność dat to nie jest coś, co 'gwarantuje' efekt - to bardziej kwestia tego, czy moment jest sprzyjający dla obu naraz. Jeśli jedna osoba jest w cyklu 9 a druga w cyklu 1, to są w zupełnie różnych fazach energetycznych i to może tworzyć tarcie.


Odpowiedz
(@nacek95)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 168

@Welaa Cykl 9 to cykl zamknięcia, prawda? Tzn. ta osoba kończy jakiś etap. I ona robi rytuał na kogoś, kto zaczyna nowy rozdział? To brzmi jak przepis na nieporozumienie.


Odpowiedz
(@welaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 262

@Nacek95 Mniej więcej tak to rozumiem. Osoba w dziewiątce często nieświadomie przyciąga domknięcia - i jej rytuał może być skierowany na utrzymanie czegoś, co naturalnie dobiega końca. Osoba w jedynce idzie w nowe, otwiera się na coś nieznanego. Te dwie energie nie są sprzeczne, ale są przesunięte. Przy podwójnym rytuale to przesunięcie może się ujawnić jako poczucie, że 'coś nie gra', mimo że obie strony są zaangażowane.


Odpowiedz
Wpisy: 157
(@tojadek81)
Połączone: 2 lata temu

To jest ciekawe. Czy to znaczy, że w teorii można zaplanować taki wspólny rytualny moment - tzn. wybrać datę, kiedy obie strony są w zbliżonych cyklach? Jeśli obie by wiedziały, że to robią.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runmistrz-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Tojadek81 Tak, i to jest coś, co w praktyce jest robione. Nie tylko numerologia, ale też astrologia tranzytowa - wybieranie momentów, kiedy Wenus jest w pozycji sprzyjającej dla obu kart urodzeniowych. Przy świadomym, obopólnym rytuale to jest po prostu planowanie. Ale wracając do pytania Jozia z tytułu - przy nieświadomym podwójnym rytuale nikt tego nie planuje i właśnie dlatego efekty są bardziej chaotyczne.


Odpowiedz
Wpisy: 35
(@joasieńka)
Połączone: 2 lata temu

Trochę z innej strony - czy ktoś wie, czy istnieje coś w tradycji, np. w jakiejś konkretnej szkole magii, co opisuje dokładnie ten scenariusz? Tzn. podwójny rytuał miłosny jako coś, co ma swoją nazwę albo jest omawiane wprost?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 310

@Joasienka Wprost pod taką nazwą - nie spotkałam. Ale w tradycji hoodoo jest coś, co można by porównać - tzw. crossover work, czyli sytuacja, gdy dwie niezależne prace magiczne dotyczą tych samych osób i zaczynają na siebie wpływać. To nie jest to samo co świadomy podwójny rytuał, ale opis zjawiska jest zbliżony. W grimoire'ach europejskich tego rodzaju sytuacja pojawia się raczej w kontekście konfliktu niż współpracy - gdy dwie osoby robią 'coś' na siebie, to często opisywane jest jako walka energetyczna, nie synergiczne wzmocnienie.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@runmistrz-2)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie to, czego nie da się do końca przewidzieć bez kontekstu. Mam na myśli to, że dwa rytuały mogą być skierowane ku temu samemu, ale jeśli każda ze stron ma inne wyobrażenie o tym, jak ten cel ma wyglądać - to już jest rozbieżność. Nie w intencji, ale w obrazie. I to wystarczy, żeby zaczęło się trzeć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Runmistrz.2 Czyli to nie chodzi o to, że obie osoby chcą być razem, ale o to, jak każda z nich wyobraża sobie to 'razem'? Jeden może chcieć bliskości, a drugi związku na odległość, i oba rytuały są 'na miłość', ale de facto ciągną w różne strony?


Odpowiedz
(@runmistrz-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Natalka82 Dokładnie o to mi chodziło. I to nie jest abstrakcja - w praktyce to się zdarza. Rytuał nie jest tak precyzyjny jak intencja, którą wkładasz. Jeśli ta intencja jest rozmyta albo dwie intencje są zbieżne tylko pozornie, to efekt może być bardzo nieczytelny.


Odpowiedz
Wpisy: 157
(@tojadek81)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak w ogóle można mieć świadomość, że coś się trze, a nie po prostu że nie działa? Bo wydaje mi się, że większość ludzi by uznała, że rytuał nie zadziałał, a nie że zadziałały dwa na raz i się wzajemnie blokują.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ewunia79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Tojadek81 To jest dobre pytanie i rzadko ktoś o to pyta wprost. Sygnałem może być właśnie ta pętla, o której pisałyśmy wcześniej - ale też coś, co opisałabym jako naprzemienność. Zbliżenie, potem nagłe oddalenie, znowu zbliżenie. Jakby coś na przemian przyciągało i odpychało. W pojedynczym rytuale to raczej rzadkie, przy podwójnym - bardziej charakterystyczne.


Odpowiedz
(@geomantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 198

@Ewunia79 Ta naprzemienność to jest coś, co kojarzy mi się z kartami - taki wzorzec, kiedy w układach wychodzą na zmianę karty bardzo pozytywne i bardzo negatywne dla tej samej relacji. Zastanawiałam się zawsze, czemu tak bywa. Możliwe, że to właśnie odbicie dwóch różnych sił działających na tę samą parę?


Odpowiedz
(@welaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 262

@Geomantka W tarocie ten wzorzec jest czasem czytany jako Księżyc w aspekcie relacyjnym - iluzja bliskości, cykl napięcia i rozluźnienia bez faktycznego postępu. To nie jest odpowiedź na twoje pytanie, ale ciekawe, że tarot to odbija w taki sposób, jakby karty 'widziały' to co się dzieje energetycznie, nie tylko sytuacyjnie.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@nacek95)
Połączone: 2 lata temu

A wracając do tej naprzemienności - czy ktoś miał to tak, że czuł to fizycznie? Tzn. nie jako interpretację kart czy obserwację z zewnątrz, ale dosłownie jako swoje własne stany? Bo słuchając tej rozmowy zaczynam kojarzyć pewien okres i nie wiem, czy to co opisujecie nie pasuje do czegoś, co u mnie było.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@malachitka98)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 434

@Nacek95 Mów dalej, bo to jest interesujące od strony osobistego doświadczenia. Co konkretnie pamiętasz z tamtego okresu?


Odpowiedz
(@nacek95)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 168

@Malachitka98 Chodzi o to, że przez jakiś czas miałem bardzo intensywne okresy, kiedy myślałem o konkretnej osobie niemal bez przerwy - a potem nagle jakby się wyłączało. I to nie było stopniowe. Jak przełącznik. Potem znowu się włączało. Nie wiązałem tego wtedy z żadnym rytuałem, ale teraz, po tym co tu czytam - nie wykluczam, że ta osoba coś robiła.


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 310

@Nacek95 Ten 'przełącznik', o którym piszesz, to jest jeden z opisywanych efektów działania zewnętrznego na czyjąś energię. Nie musi być oczywiście rytuał - może to być intensywna obsesja emocjonalna po drugiej stronie, która dosłownie wysyła impulsy. Ale przy rytuale to jest bardziej regularne, bardziej cykliczne. Czy to co opisujesz miało jakiś rytm? Np. co kilka dni albo co tydzień?


Odpowiedz
(@nacek95)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 168

@Halineczkaa Szczerze? Nie prowadziłem wtedy żadnych notatek, więc trudno mi to ocenić z perspektywy czasu. Pamiętam tylko, że to było bardzo niekomfortowe, bo nie czułem żadnej kontroli nad tym, kiedy to przychodzi i kiedy odpuszcza.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Ja właśnie z tego powodu zaczęłam robić notatki przy każdej relacji, gdzie czułam coś nieoczekiwanego. Nie po to, żeby szukać spisku, ale żeby w ogóle mieć materiał do oceny. I kilka razy wychodził taki wzorzec - nieregularny, ale powtarzalny. Nie umiałam tego wyjaśnić inaczej niż tym, że po drugiej stronie działo się coś, co mnie dotykało bez mojej zgody.


Odpowiedz
Wpisy: 31
Rozpoczynający temat
(@jozio)
Połączone: 2 lata temu

A da się w ogóle chronić przed czymś takim, jeśli się nie wie, że ktoś coś robi? Bo to brzmi trochę przerażająco, że można na kogoś wpłynąć bez jego wiedzy i on nawet nie wie, skąd to przychodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 920
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

To jest jedno z tych pytań, które nie ma jednej prostej odpowiedzi. Ochrona bez świadomości zagrożenia działa bardziej jak ogólna higiena energetyczna - nie jak tarcza na konkretny atak. Jeśli ktoś regularnie czyści swoją przestrzeń, pracuje z intencją ochronną, ma jakieś zakorzenione praktyki - to jest bardziej odporny. Ale nie nietykalny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 178

@Klaudia05 A co to znaczy zakorzenione praktyki? Tzn. chodzi o codzienną medytację, afirmacje? Pytam, bo staram się coś budować u siebie, ale nie wiem, czy to co robię ma sens z punktu widzenia ochrony.


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 920

@Albitka Medytacja i afirmacje mogą być częścią tego, ale nie to jest sednem. Chodzi bardziej o spójność - żebyś wiedziała, co jest twoje, a co pochodzi z zewnątrz. To wymaga trochę samoobserwacji w czasie, a nie tylko regularnego powtarzania czegoś. Sama regularność bez refleksji nie buduje tej odporności.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@ewunia79)
Połączone: 2 lata temu

I tu mam małą dygresję do Jozia - pytasz o ochronę bez wiedzy, ale wróćmy na chwilę do tematu wątku. Przy podwójnym rytuale, gdzie obie strony coś robią, sytuacja jest inna. Tam nie ma wyraźnego agresora i ofiary. Są dwie osoby, które obie coś wysyłają. I to jest właśnie ten paradoks - każda 'chroni' siebie, a jednocześnie obie są otwarte, bo chcą dotrzeć do tej drugiej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tojadek81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 157

@Ewunia79 To znaczy, że żeby rytuał działał, trzeba się trochę otworzyć - a otwierając się, jesteś też bardziej podatna na to, co przychodzi od tamtej strony? Czyli przy podwójnym rytuale obie osoby są jednocześnie bardziej otwarte i bardziej narażone na siebie nawzajem?


Odpowiedz
(@tojadek81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 157

@Ewunia79 Czyli w tym podwójnym rytuale oboje są jakby bardziej przepuszczalni na siebie nawzajem? To brzmi jak coś, co może być bardzo intensywne, ale też ryzykowne, jeśli któraś z tych dwóch intencji jest, nazwijmy to, mniej czysta.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@ewunia79)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie tak to rozumiem. I to nie jest kwestia złej woli - intencja może być szczera, ale zabarwiona lękiem, obsesją, potrzebą kontroli. Taka intencja działa inaczej niż intencja z faktycznej chęci bliskości. I jeśli oboje są otwarci, to oboje to poczują.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Ewunia79 A da się w ogóle odróżnić, co pochodzi od ciebie, a co przyszło z zewnątrz, jeśli jesteś w środku tego? Bo z notatek, które prowadziłam, wychodziło mi, że stany, które uznawałam za swoje, czasem pojawiały się dosłownie bez żadnego kontekstu z mojego życia. Nic się nie działo, a nagle zalewa mnie jakaś tęsknota albo niepokój.


Odpowiedz
(@runmistrz-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Natalka82 To jest właśnie jeden z powodów, dla których mówię, że przy rytuałach miłosnych praca z własnym stanem emocjonalnym powinna poprzedzać jakiekolwiek działanie. Nie żeby zablokować emocje, ale żeby wiedzieć, co jest twoją linią bazową. Bez tego nie możesz ocenić, czy coś przyszło z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 31
Rozpoczynający temat
(@jozio)
Połączone: 2 lata temu

Czyli to trochę jak mieć punkt odniesienia? Że jak nie wiesz, jak normalnie się czujesz, to nie wiesz też, kiedy coś jest nie twoje?


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@halineczkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Właśnie tak. I to jest coś, o czym rzadko się mówi wprost w kontekście rytuałów - że efekty nie zawsze są zewnętrzne. Część z nich zachodzi w samym wykonawcy. Gdy wkładasz w rytuał bardzo intensywną intencję skierowaną na kogoś, otwierasz też kanał w siebie. Nie tylko wysyłasz - stajesz się też bardziej czuły na sygnały od tamtej osoby. Zwłaszcza jeśli ona robi coś podobnego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nacek95)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 168

@Halineczkaa To co opisujesz - ten kanał w dwie strony - brzmi jak coś, co mogłoby wyjaśniać tamten okres, o którym pisałem. Tylko że jeśli tak jest, to ta osoba po drugiej stronie też by to czuła? Też miałaby te przełączniki?


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 310

@Nacek95 Niekoniecznie tak samo intensywnie. To zależy od wielu rzeczy - między innymi od tego, jak bardzo każda z osób jest zamknięta lub otwarta energetycznie, na co dzień, niezależnie od jakiegokolwiek rytuału. Ktoś z mocną granicą personalną może te impulsy zupełnie filtrować, nawet o tym nie wiedząc.


Odpowiedz
Wpisy: 434
(@malachitka98)
Połączone: 12 miesięcy temu

Granice personalne to tutaj kluczowe pojęcie. I nie mówię o tym w sensie psychologicznym tylko - mam na myśli dosłownie pole aury, które u różnych osób ma różną gęstość, nazwijmy to. Jedni są naturalnie bardziej szczelni, drudzy bardziej chłonni. To nie jest kwestia woli.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 178

@Malachitka98 Czy to można jakoś sprawdzić, tzn. czy jestem chłonna czy szczelna? Bo ja mam wrażenie, że bardzo dużo przejmuję od ludzi wokół - emocje, nastroje - i nie wiem, czy to jest właśnie to, czy po prostu jestem wrażliwa.


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 434

@Albitka To dobre pytanie, ale trochę inne niż temat tego wątku. Krótko - tak, można to sprawdzić, ale to temat na osobną rozmowę. Tutaj ważniejsze jest to, że jeśli jesteś bardziej chłonna, to przy każdej intensywnej relacji, niekoniecznie rytualnej, też będziesz łapać więcej. Rytuał tylko to wzmacnia.


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@geomantka)
Połączone: 1 rok temu

Ja wracam do tego, o czym pisała Ewunia - że oboje są bardziej otwarci. Bo mnie zastanawia, co się dzieje, gdy rytuał robi jedna osoba, a ta druga przypadkowo jest w bardzo dobrym miejscu energetycznie, tzn. spokojna, zakorzeniona, nie szuka. Czy wtedy ten rytuał wogóle jakoś do niej dociera, czy odbija się?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Geomantka Myślę, że dociera, ale inaczej. Osoba zakorzeniona może to odebrać jako subtelne poczucie czyjejś obecności, myśl, sen. Ale nie wciągnie się w pętlę, bo ma własny środek ciężkości. To jest właśnie ta różnica między kimś podatnym a kimś ustabilizowanym - nie to, czy czuje, ale co z tym czuciem robi.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@welaa)
Połączone: 2 lata temu

W numerologii jest coś zbliżonego do tej koncepcji - cyfra ścieżki życia pokazuje m.in. podatność na wpływy zewnętrzne. Niektóre liczby naturalnie bardziej się otwierają na innych, inne mają bardzo wyraźny rdzeń własny. Nie twierdzę, że to determinuje wynik rytuału, ale pattern jest tam.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tojadek81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 157

@Welaa A to byłoby mierzalne? Tzn. da się zestawić dwie osoby robiące rytuał na siebie i porównać ich liczby, żeby przewidzieć, co się wydarzy?


Odpowiedz
(@welaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 262

@Tojadek81 Nie powiedziałabym 'przewidzieć' - raczej zobaczyć, jakie siły wchodzą w grę. To bardziej mapa niż wyrok. Ale rzeczywiście przy dwóch osobach robiących coś równocześnie skonfrontowanie ich liczb daje jakiś kontekst do interpretacji. Np. dwie siódemki mogą tworzyć bardzo zamkniętą pętlę, dwie czwórki - kompletny pat.


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 920

@Welaa to co opisujesz koresponduje z czymś, co obserwuję szerzej - że pewne kombinacje energetyczne między ludźmi mają tendencję do tworzenia określonych wzorców, niezależnie od intencji. Rytuał nie zmienia tej podstawowej dynamiki. On ją intensyfikuje, uwypukla. Jeśli wzorzec jest ciągnący się w dół, rytuał go przyspieszy, nie odwróci.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

To jest trochę pesymistyczna wersja, nie? Bo z tego wynika, że zanim cokolwiek zrobisz rytualnie, powinieneś i tak wiedzieć, jaki jest wzorzec między wami. A skąd to wiedzieć, jeśli relacja dopiero się zaczyna albo w ogóle jest jednostronna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 920

@Natalka82 Pesymistyczna albo realistyczna, zależy jak patrzeć. Ale masz rację, że to rodzi kolejne pytanie. Przy relacji, która jeszcze się nie ukształtowała, rytuał wchodzi w coś niezdefiniowanego. To też jest ryzyko, o którym się nie mówi - że nie tylko wpływasz na kogoś, ale też na coś, co jeszcze nie wiadomo czym jest.


Odpowiedz
Wpisy: 31
Rozpoczynający temat
(@jozio)
Połączone: 2 lata temu

A co jeśli oboje robią rytuał, ale żadne z nich nie wie o tym drugim? Tzn. każde działa w przekonaniu, że jest jedyną stroną, która cokolwiek robi. Czy to zmienia coś w tym, jak to działa?


Odpowiedz
Wpisy: 434
(@malachitka98)
Połączone: 12 miesięcy temu

To ciekawe pytanie właśnie dlatego, że zmienia całą dynamikę. Jeśli oboje działają w przekonaniu, że są jedyną stroną - to nie ma świadomej kooperacji, ale energetycznie i tak coś się buduje między nimi. Tylko że bez żadnej synchronizacji. To trochę jak dwie osoby piszące do siebie listy, które się mijają w drodze. Każda odpowiada na wyobrażenie drugiej, nie na to, co ta druga faktycznie wysyła w danej chwili.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@halineczkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

I właśnie dlatego ten scenariusz może być bardziej chaotyczny niż gdy jedna strona działa jednostronnie. Przy jednej aktywnej stronie przepływ ma jakiś kierunek. Przy dwóch nieświadomych - masz dwa osobne źródła intencji skierowane na siebie, które mogą się wzmacniać, ale mogą też tworzyć coś w rodzaju zakłócenia. Pytanie tylko, co to zakłócenie robi z emocjami każdego z nich w praktyce.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Halineczkaa A miałaś kiedyś coś podobnego w obserwacji albo z czyjejś relacji? Bo to brzmi jak coś, co powinno dawać wyraźne objawy, ale nie wiem, jak by to wyglądało od środka, jeśli żadna z osób nie wie o tym drugiej.


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 310

@Natalka82 Nie bezpośrednio, ale słyszałam opisy sytuacji, gdzie dwie osoby nagle zaczęły się bardzo intensywnie sobą zajmować - myślami, snami, impulsami do kontaktu - i okazało się później, że oboje robili coś rytualnie w bardzo zbliżonym czasie, nie wiedząc o sobie. Nie twierdzę, że to reguła. Ale wzorzec pojawia się rzadziej, niż powinien, bo ludzie rzadko w ogóle porównują takie rzeczy po fakcie.


Odpowiedz
Wpisy: 31
Rozpoczynający temat
(@jozio)
Połączone: 2 lata temu

Czyli te objawy byłyby podobne do tego, co opisywaliście wcześniej przy jednej aktywnej stronie? Tylko mocniejsze? Czy jednak jakościowo inne?


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@ewunia79)
Połączone: 2 lata temu

Myślę, że jakościowo inne. Przy jednej stronie masz kierunkowość - jedna osoba nadaje, druga odbiera. Przy dwóch wzajemnych - bez wiedzy o sobie - nie ma żadnego centrum. Oboje nadają i odbierają jednocześnie, ale każde według własnego rytmu i własnej intencji. Efekt może być intensywniejszy, ale też trudniejszy do zrozumienia dla każdej z osób z osobna, bo żadna nie ma pełnego obrazu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nacek95)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 168

@Ewunia79 To w takim razie jak ktoś w ogóle wychodzi z takiego stanu, jeśli nie wie, że w nim jest? Tzn. co go z tego wybudza?


Odpowiedz
(@ewunia79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Nacek95 Albo naturalne wygaśnięcie - intencja bez podtrzymania słabnie. Albo coś zewnętrznego, nowa relacja, zmiana okoliczności. Albo - i to zdarza się rzadziej - jedna ze stron zdaje sobie sprawę, co robi, i świadomie kończy. Ale jeśli oboje działają nieświadomie i ciągną to dalej, to może się utrzymywać zaskakująco długo bez żadnego realnego postępu w relacji.


Odpowiedz
Wpisy: 157
(@tojadek81)
Połączone: 2 lata temu

To co opisuje Ewunia pasuje do czegoś, co śledziłam u siebie przez jakiś czas - nie rytualnie, ale przez bardzo silne skupienie na konkretnej osobie. W snach ta osoba pojawiała się prawie każdej nocy, i to nie w sposób przypadkowy - jakby była obecna, nie tylko obecna jako obraz. Nie wiem, czy to był efekt mojego skupienia, czy coś szło też z drugiej strony.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@geomantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 198

@Tojadek81 I dowiedziałaś się kiedyś, czy ta osoba coś podobnego czuła? Pytam, bo takie przypadki są trudne do zweryfikowania, ale gdy uda się porównać - zwykle wychodzą zbieżności, których nie da się łatwo wytłumaczyć przypadkiem.


Odpowiedz
(@tojadek81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 157

@Geomantka Tak, pytałam. Nie powiem, że zbieżność była pełna, ale ta osoba mówiła, że w tym samym czasie miała poczucie, że coś między nami jest nierozwiązane i wracała do tego myślami. Snów nie pamiętała - albo nie chciała mówić. Trudno stwierdzić. Ale i tak to było dla mnie dużo.


Odpowiedz
Wpisy: 920
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Do tej rozmowy o nieświadomym wzajemnym rytuале - jest jeszcze jeden aspekt, który rzadko się pojawia. Jeśli oboje działają bez wiedzy o sobie, to nie ma żadnego wspólnego symbolu ani punktu kotwiczącego. Każde buduje intencję wokół swojego wyobrażenia drugiej osoby. A wyobrażenie to nie jest ta osoba - to projekcja. Więc technicznie rzecz biorąc, każde z nich może pracować na nieco innym obiekcie, mimo że fizycznie chodzi o to samo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runmistrz-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Klaudia05 To jest bardzo ważna uwaga. W pracy rytualnej używa się zazwyczaj czegoś, co ma bezpośredni związek z osobą - imię, zdjęcie, coś osobistego. To nie jest sentyment, to kwestia precyzji. Bez tego łącznika rytuał działa na obraz, nie na osobę. Przy dwóch stronach robiących to bez wiedzy o sobie - oboje mają tylko swoje wyobrażenie. To naprawdę nie jest to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 31
Rozpoczynający temat
(@jozio)
Połączone: 2 lata temu

Poczekajcie - czyli jeśli ktoś robi rytuał na kogoś, kogo zna tylko pobieżnie, to siłą rzeczy działa na projekcję? Bo skąd miałby mieć pełny obraz?


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@runmistrz-2)
Połączone: 2 lata temu

Właściwie tak. I to jest jeden z powodów, dla których rytuały robione na etapie zauroczenia - gdy ktoś kogoś ledwo zna - często nie przynoszą tego, czego się oczekuje. Nie dlatego, że nie działają. Tylko że działają na to, co ktoś sobie wyobraził, nie na realną osobę z jej faktyczną energią i wzorcami. Potem, gdy relacja się rozwija, zderzenie z rzeczywistością bywa zaskakujące.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@welaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 262

@Runmistrz.2 to co mówisz jest bliskie temu, co widzę w tarocie przy kartach dworu - szczególnie rycerze. Osoba zakochana projektuje na obiekt uczuć cechy, których on faktycznie może nie mieć, albo ma je tylko częściowo. Rytuał wzmacnia tę projekcję, nie rozbija jej. Więc efekt może być - ta osoba się pojawia, ale wcale nie taka, jakiej się oczekiwało.


Odpowiedz
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 178

@Welaa A da się to jakoś sprawdzić przed rytuałem? Tzn. że obraz, który mam o kimś, jest na tyle rzeczywisty, żeby rytuał działał na właściwą osobę?


Odpowiedz
(@welaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 262

@Albitka Tarot może pokazać, ile z tego, co widzisz w tej osobie, to faktycznie ona, a ile to twoje oczekiwania. Nie jest to stuprocentowe, ale daje jakiś wgląd. Pytanie do siebie przed rytuałem - co naprawdę wiem o tej osobie, nie co chcę, żeby było - jest równie istotne jak sam rytuał.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: