Forum

Asystent AI
Co się dzieje, gdy ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co się dzieje, gdy dwie osoby robią rytuał miłosny na siebie nawzajem?

Strona 3 / 3

Wpisy: 200
(@henio)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania Jozia o dwie nieświadome strony - z perspektywy energetycznej taki układ tworzy sprzężenie, które nie ma moderatora. Przy jednej stronie aktywnej jest jakiś kierunek przepływu. Przy dwóch wzajemnych, ale bez świadomości - jest obieg zamknięty. Energia krąży między nimi, ale nigdzie nie odpływa i nic nie wchodzi z zewnątrz. To może tworzyć bardzo silne poczucie więzi, które nie przekłada się na żaden realny ruch w relacji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 92

@Henio I to byłoby właśnie tłumaczenie, dlaczego niektóre relacje czuje się jako bardzo intensywne, ale stoją w miejscu? Bo z zewnątrz wygląda to jak coś bardzo realnego, ale żadna ze stron nie robi kroku naprzód?


Odpowiedz
(@ewunia79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 165

@Natalka82 Właśnie tak to rozumiem. Taki układ wygląda bardzo intensywnie z zewnątrz, bo oba pola są aktywne, ale bez żadnego punktu przełamania. Żadne z nich nie robi czegoś, co ruszyłoby relację do przodu - oboje kręcą się we własnych głowach i to się nakłada. Stagnacja przy jednoczesnym bardzo wyraźnym odczuwaniu siebie nawzajem.


Odpowiedz
Wpisy: 159
(@nacek95)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak ktoś z zewnątrz miałby w ogóle rozpoznać, że to jest właśnie ten scenariusz, a nie po prostu dwie osoby, które się lubią i nic z tym nie robią? Bo z opisu wynika, że objawy są podobne do normalnej silnej chemii.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 913

@Nacek95 To właśnie jest najtrudniejsze do odróżnienia. Normalną chemię da się jakoś rozładować przez kontakt, rozmowę, zbliżenie. To, o czym mówimy - nie rozładowuje się. Kontakt niczego nie zmienia, bo pole nadal pracuje niezależnie od tego, co się dzieje między osobami w rzeczywistości. Raczej narasta.


Odpowiedz
Wpisy: 31
Rozpoczynający temat
(@jozio)
Połączone: 2 lata temu

A co jeśli te dwie osoby w końcu wchodzą w relację? Tzn. rytuały były, potem się ze sobą związały - to te pola w jakiś sposób wygasają, czy nadal działają równolegle do normalnej relacji?


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@halineczkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest pytanie, które naprawdę ma kilka odpowiedzi w zależności od tego, co rozumiemy przez 'wygasanie'. Jeśli intencja była utrzymywana aktywnie - np. ktoś regularnie wracał do rytuału, odświeżał go - to bez świadomego zamknięcia zostaje w tle. Relacja 'realna' nałoży się na to, co było budowane rytualnie, i nie zawsze te dwie warstwy będą ze sobą spójne. Czasem ludzie opisują, że coś w ich związku jest jakby podwójne - jedno powierzchniowe, drugie głębsze, trudne do nazwania.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tojadek81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 134

@Halineczkaa Mam wrażenie, że właśnie to chodzi w takich sytuacjach, gdy ktoś mówi, że 'czuje do kogoś coś więcej, niż powinna'. Tzn. obiektywnie związek jest normalny, nic dramatycznego, ale poczucie przywiązania jest nieproporcjonalne do czasu i doświadczeń. Jakby emocjonalne zakotwiczenie było zbudowane wcześniej niż relacja.


Odpowiedz
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 92

@Tojadek81 to co mówisz brzmi jak coś, co słyszałam od kilku osób - że zakochanie było natychmiastowe, nie budowało się stopniowo. Czy to może być właśnie ten efekt? Że rytuał zbudował gotowość do połączenia zanim osoby się naprawdę poznały?


Odpowiedz
(@runmistrz-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 51

@Natalka82 To możliwe, ale bym nie mieszał natychmiastowej chemii z efektem rytualnym automatycznie. Natychmiastowe poczucie połączenia zdarza się też bez żadnego rytualnego kontekstu - są różne tłumaczenia tego zjawiska, nie tylko magiczne. To, co mogłoby wskazywać na rytualny kontekst, to raczej brak możliwości odejścia mimo braku realnych podstaw do trwania - tzn. gdy obiektywnie relacja nie działa, ale ktoś jest jak przyklejony.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale skąd wiadomo, że to nie jest po prostu zależność emocjonalna bez żadnego kontekstu rytualnego? Tzn. dużo osób tak ma i nikt nie robił żadnych rytuałów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 165

@Albitka I to jest zupełnie słuszna uwaga. Nie każde silne przywiązanie ma rytualny kontekst, i byłoby dużym błędem tłumaczyć każdą trudną relację magią. Różnica, o której tu mówimy, dotyczy sytuacji, gdy ktoś wiedział, że robił coś rytualnie - i wtedy pyta, co z tego wynika. Nie stawiamy tezy, że każde nieproporcjonalne uczucie to efekt rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 192
(@geomantka)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania Jozia o dwie aktywne strony - chcę zapytać o coś konkretnego. Jeśli oboje robią rytuał na siebie, ale jeden robi to w tradycji, powiedzmy, hoodoo, a drugi zupełnie inaczej - jakiś synkretyczny zestaw bez wyraźnej tradycji - to te dwa pola w ogóle się znajdą? Czy będą działać niezależnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 405

@Geomantka Intuicyjnie powiedziałabym, że znajdą się - bo oboje pracują na konkretnym obiekcie, czyli na sobie nawzajem. To jest ten wspólny mianownik. Tradycja może wpłynąć na sposób działania, na 'jakość' przepływu, ale sam fakt skierowania intencji na tę samą osobę powinien tworzyć połączenie niezależnie od systemu. Choć szczerze - nie mam na to żadnego dowodu, to bardziej moje odczucie z praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@henio)
Połączone: 1 rok temu

Z perspektywy pracy z polem energetycznym powiedziałbym, że dwie różne tradycje to dwie różne częstotliwości. Pytanie, czy się zsumują, czy będą ze sobą w dysonansie. Widziałem przypadki, gdzie bardzo różne podejścia energetycznie 'szumiały' zamiast ze sobą współgrać. Ale to przy pracy grupowej - przy wzajemnym rytuale między dwiema osobami mechanizm może być inny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 913

@Henio To co mówisz o dyssonansie jest ciekawe w kontekście par, które mają bardzo różne 'energetyczne style' pracy. Tzn. jedna osoba jest bardzo ziemska, konkretna, druga bardziej eteryczna w podejściu. Jeśli oboje robią coś rytualnie na siebie, to czy efektem może być właśnie takie tarcie, które czuć w relacji - nie jako zła chemia, ale jako jakiś fundamentalny brak wspólnego rytmu?


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@tojadek81)
Połączone: 2 lata temu

Czy ktoś miał w snach cokolwiek, co można by powiązać z takim wzajemnym oddziaływaniem? Pytam, bo w kontekście rytualnym sny są dla mnie jednym z pierwszych sygnałów, że coś 'wchodzi' w pole - i zastanawiam się, czy przy dwóch aktywnych stronach sny byłyby bardziej intensywne, czy bardziej chaotyczne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hematytka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 44

@Tojadek81 Ja coś takiego chyba przeżyłam, choć nie miałam wtedy żadnego rytuału - tylko bardzo silne skupienie na pewnej osobie przez dłuższy czas. Sny były intensywne, ale nie miały sensu narracyjnego. To znaczy - ta osoba była w snach, ale nic się nie działo, jakby sam fakt jej obecności tam był celem. Nie wiem, czy to pasuje do tego, o czym mówisz.


Odpowiedz
(@tojadek81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 134

@Hematytka Właśnie o to mi chodziło. Obecność bez akcji - to mi się zgadza z tym, co obserwuję. Gdy oddziaływanie jest dwustronne i żadne nie dominuje, sny nie mają 'skryptu', bo nie ma jednego nadawcy. To jakby czyjeś pole po prostu 'siada' w przestrzeni snu, ale nie ma siły, żeby coś z tym zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 59
(@walentyna_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

A jak długo coś takiego może trwać? Tzn. jeśli żadna ze stron nie przerwie ani nie zamknie tego świadomie, to ile czasu takie wzajemne oddziaływanie utrzymuje się samo z siebie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runmistrz-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 51

@Walentyna_K Nie ma jednej odpowiedzi, bo to zależy od tego, jak silna była wyjściowa intencja i czy była podtrzymywana. Jednorazowy rytuał bez odświeżania słabnie - zazwyczaj w ciągu kilku tygodni do kilku miesięcy. Jeśli jednak ktoś regularnie wracał myślami do tej osoby w sposób intensywny, nawet nie rytualnie, to podtrzymywał pole bez świadomości. W takich przypadkach efekt może trwać znacznie dłużej, bo emocja działa jak zasilanie.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

I tu się zamykamy chyba w kółku - bo jeśli sama silna emocja podtrzymuje pole, to czy w ogóle możemy mówić o rytuałach jako czymś oddzielnym od intensywnego przeżywania kogoś? Tzn. gdzie jest granica między 'zrobiłam rytuał' a 'myślałam o kimś intensywnie przez miesiąc'?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@runmistrz-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 51

@Natalka82 poruszyłaś coś, co mnie też od dawna siedzi. Bo jeśli intensywne myślenie o kimś przez miesiące ma podobny efekt jak rytuał - to rytuał jest tylko formą nadania temu struktury, nie czymś magicznie odrębnym. Pytanie, czy ta struktura cokolwiek zmienia w działaniu, czy tylko sprawia, że robiący ma poczucie kontroli nad czymś, co i tak by się zadziało.


Odpowiedz
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 92

@Runmistrz.2 Właśnie to mnie niepokoi w tej całej dyskusji. Bo jeśli granica jest płynna, to skąd wiadomo, czy para, która bardzo szybko się ze sobą związała i oboje mieli silne emocje - czy to była chemia, rytuał, który zrobił jedno z nich, czy coś wzajemnego bez żadnego rytuału? Jak w ogóle można to odróżnić z zewnątrz albo nawet od środka?


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@halineczkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest pytanie, które mnie też nie opuszcza przy takich rozmowach. I szczerze - nie sądzę, żeby dało się to odróżnić z zewnątrz. Od środka, jeśli ktoś wie, że robił rytuał, ma pewien punkt odniesienia. Ale sama intensywność emocji nie jest dowodem na nic konkretnego. Widziałam pary, które miały błyskawiczne połączenie bez żadnego kontekstu rytualnego, i pary, gdzie ktoś pracował rytualnie miesiącami, a efektu nie było żadnego.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@geomantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 192

@Halineczkaa A w tych przypadkach, gdzie ktoś pracował rytualnie i nie było efektu - masz jakieś poczucie, dlaczego? Tzn. czy to była kwestia techniki, intencji, czy może po prostu osoba, na którą był skierowany rytuał, miała na tyle silną własną energię, że to po prostu nie weszło?


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 310

@Geomantka Najtrudniej mi odpowiedzieć na 'dlaczego', bo to zawsze jest zestaw czynników. Ale to, co widzę najczęściej - to rozbieżność między deklarowaną intencją a rzeczywistym stanem emocjonalnym osoby robiącej rytuał. Tzn. ktoś mówi 'chcę, żeby ta osoba była przy mnie', ale energetycznie jest w miejscu pełnym lęku i przekonania, że na to nie zasługuje. Pole zbiera to, co jest naprawdę, nie to, co jest powiedziane głośno.


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 405

@Halineczkaa to co opisujesz to jest chyba najczęstsza przyczyna, że rytuały miłosne w ogóle nie działają tak, jak ktoś planował - i to niezależnie od tego, czy jest jedna strona, czy dwie. Intencja wyrażona a intencja rzeczywista to potrafią być dwie zupełnie różne rzeczy. Zastanawiam się tylko, czy gdy oboje robią na siebie i oboje mają tę samą rozbieżność - tzn. oboje chcą połączenia, ale oboje się go boją - to pole wzmacnia ten lęk czy raczej zawiesza się gdzieś pośrodku?


Odpowiedz
(@tojadek81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 134

@Malachitka98 Myślisz, że to w ogóle możliwe, że dwie osoby równocześnie mają tę samą sprzeczność wewnętrzną wobec siebie? Tzn. chcą, ale się boją - i oboje? Bo to brzmi jak przepis na relację, która nigdy nie wychodzi z fazy 'prawie'.


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 405

@Tojadek81 Bardzo możliwe. I co więcej - wzajemny rytuał mógłby akurat tę dynamikę jeszcze zakonserwować. Tzn. zamiast popychać do połączenia, utrzymuje obie osoby w stanie ciągłego napięcia między przyciąganiem a unikaniem. Nie mam na to twardych danych, ale coś takiego obserwowałam.


Odpowiedz
(@ewunia79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 165

Wrócę do pytania Jozia, które gdzieś się zgubiło - czy jak dwie osoby wchodzą w relację po tym, jak oboje robili na siebie rytuały, to te pola działają dalej czy wygasają. Halineczkaa coś o tym mówiła, ale mam wrażenie, że nie dotknęłyśmy kwestii: co się dzieje z polem, gdy intencja zostaje spełniona? Tzn. rytuał był o połączeniu, połączenie nastąpiło - czy pole 'wie', że wykonało zadanie?


Odpowiedz
(@runmistrz-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 51

@Ewunia79 Dobre pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. W mojej praktyce widziałem oba warianty - pola, które po spełnieniu intencji naturalnie się rozpraszały, i takie, które nadal działały, bo były zbyt ogólnie sformułowane. 'Chcę być z tą osobą' jest inne niż 'chcę, żeby ta osoba zadzwoniła do mnie w ten weekend'. Im bardziej konkretna intencja, tym wyraźniejsze zamknięcie po spełnieniu.


Odpowiedz
Wpisy: 31
Rozpoczynający temat
(@jozio)
Połączone: 2 lata temu

To sprawia, że zastanawiam się, czy ludzie w ogóle formułują intencje w rytuałach miłosnych konkretnie. Bo jak słyszę od innych, jak to robili - to zazwyczaj jest właśnie to ogólne 'chcę być z kimś' albo 'chcę, żeby ta osoba mnie kochała'. Rzadko kto pisze sobie scenariusz.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@welaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 258

@Jozio trafiłeś w coś ważnego. I tu jest też kwestia tego, że ogólna intencja daje pole dużo więcej przestrzeni do interpretacji - dosłownie. Jeśli mówisz 'chcę, żeby ta osoba była przy mnie', to pole może to zrealizować na wiele sposobów, niekoniecznie w tym, o który ci chodziło. Widziałam sytuacje, gdy intencja się niby spełniła, ale zupełnie inaczej niż zakładała osoba - i nikomu to nie przyniosło satysfakcji.


Odpowiedz
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 92

@Welaa A jeśli oboje robią ogólne intencje na siebie - to te dwa 'ogólne pola' mogą się w jakiś sposób doprecyzować nawzajem? Tzn. jedno pole czyta drugie i razem tworzą coś bardziej konkretnego niż każde z osobna?


Odpowiedz
(@welaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 258

@Natalka82 Ciekawa hipoteza. W numerologii mam analogię - dwa niedomknięte cykle potrafia się wzajemnie uzupełnić i zamknąć razem, choć żaden z osobna do tego nie dążył. Czy to działa tak samo na poziomie intencji rytualnej - nie wiem. Ale logika jest podobna.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Słuchajcie, gubiłam się trochę w tej dyskusji, ale jedno mnie zastanawia praktycznie. Powiedzmy, że ktoś nie wie, że druga osoba też robiła rytuał. Czy w ogóle można to jakoś wyczuć? Czy jest jakiś moment, sygnał, że 'tu działa coś z obu stron'?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 913

@Albitka To jest pytanie, przy którym muszę być ostrożna, bo nie chcę dawać listy objawów, które każdy dopasuje do swojej sytuacji. Ale z mojego doświadczenia - jest coś takiego jak poczucie, że relacja ma 'ciężar', który nie odpowiada jej faktycznej historii. Tzn. za mało wspólnego czasu, za mało zdarzeń - a jest między ludźmi coś, co sprawia wrażenie, jakby się znali od zawsze albo jakby coś między nimi wisiało od dawna. Czy to dowód na dwustronny rytuał? Niekoniecznie. Ale bywa sygnałem, że warto się przyjrzeć.


Odpowiedz
(@hematytka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 44

@Klaudia05 to co opisujesz - ten 'ciężar' - to miałam i to bez żadnego rytuału z żadnej strony, o ile wiem. Chociaż oczywiście nie mam pewności co do drugiej osoby. I właśnie to jest w tym wszystkim trudne, że nawet jak się coś czuje, to nie ma jak sprawdzić skąd to pochodzi.


Odpowiedz
(@tojadek81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 134

@Hematytka A ten ciężar - czy z czasem rósł czy raczej był od razu i potem się nie zmieniał? Pytam, bo zastanawiam się, czy to ma znaczenie dla rozróżnienia: naturalnie budujące się przywiązanie kontra coś, co zostało nałożone z zewnątrz, czyli przez rytuał.


Odpowiedz
(@hematytka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 44

@Tojadek81 Był od razu, właściwie od pierwszego kontaktu. I to mnie właśnie dziwiło - bo normalnie przywiązanie buduje się przez czas i zdarzenia. Tu było od początku pełne i nie zmieniało się, tylko trwało.


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@dagmarka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że się wtrącę - czytam ten watek od jakiegoś czasu i mam pytanie troche z boku. Czy ktoś wie, czy przy rytuałach miłosnych wzajemnych może dojść do sytuacji, że oboje zaczynają śnić sie sobie nawzajem ale żadne nie wie, że to obustronene? Tzn. oba mają sny o tej drugiej osobie ale nikt nikomu nie mówi?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tojadek81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 134

@Dagmarka.pl O, to jest pytanie, które mnie bardzo interesuje, bo sny to moja działka. Wzajemne śnienie się jest udokumentowane anegdotycznie w literaturze o snach telepatycznych, szczególnie w kontekście silnych więzi emocjonalnych. Carl Jung pisał o synchroniczności właśnie w takich przypadkach - dwa psyche, które są ze sobą powiązane, mogą przetwarzać tę relację w snach równocześnie, bez żadnego rytuału. Pytanie, czy rytuał coś tutaj zmienia, czy tylko wzmacnia coś, co i tak by się pojawiło.


Odpowiedz
(@runmistrz-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 51

@Dagmarka.pl Słyszałem o takich przypadkach. Nie wiem, czy 'obustronne' sny są specyficzne dla rytuałów wzajemnych, bo podobne rzeczy zdarzają się też przy bardzo silnym, nieodwzajemnionym przywiązaniu. Ale intuicyjnie - jeśli oba pola działają jednocześnie, a sen jest przestrzenią, gdzie kontrola świadoma odpada, to jest logiczne, że właśnie tam te pola mogą się ujawnić najwyraźniej.


Odpowiedz
(@dagmarka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 48

@Runmistrz.2 Ale skąd wtedy wiadomo że to rytuał a nie po prostu że dużo o tej osobie myślisz przed snem? Bo ja jak intensywnie myślę o kimś to też śnię i nie robię żadnych rytuałow


Odpowiedz
Wpisy: 44
(@hematytka)
Połączone: 3 lata temu

To właśnie jest to, co mówiłam wcześniej o niemożności weryfikacji. Nie da się od środka odróżnić snu wywołanego przez intensywne myśli od snu, który jest czymś więcej. Chyba że w tym śnie jest coś konkretnego - szczegół, który nie mógłeś wiedzieć z własnego umysłu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tojadek81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 134

@Hematytka I to jest akurat coś, o co zawsze pytam jak ktoś mówi o śnie telepaticznym - czy był w nim jakiś szczegół weryfikowalny. Tzn. czy śniłaś coś o tej osobie, co potem okazało się prawdą, a czego nie mogłaś wcześniej wiedzieć? Bo bez takiego elementu to jest po prostu intensywny sen o kimś bliskim i nie ma tu czego specjalnie szukać.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do pytania Dagmarki - mam w notatkach jeden przypadek, który opisywała mi znajoma. Oboje śnili się sobie tej samej nocy, żadne nie wiedziało o rytuałach drugiego, a sny miały podobny motyw - spotkanie w jakimś miejscu, którego żadne z nich nigdy nie widziało, ale opisali je potem bardzo podobnie. Nie mam jak tego zweryfikować inaczej niż przez ich słowa, ale to był dla mnie jeden z tych przypadków, przy których trudno machać ręką.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 913

@Natalka82 To jest akurat ciekawsze niż standardowe 'śniłam o nim'. Podobny motyw miejsca, którego żadne nie zna - to jest element, który wykracza poza zwykłe projekcje. Tylko że takie przypadki są prawie niemożliwe do zbadania, bo zawsze można powiedzieć, że opisy zostały nieświadomie dopasowane po fakcie podczas rozmowy. Ludzka pamięć jest bardzo plastyczna.


Odpowiedz
Wpisy: 165
(@ewunia79)
Połączone: 2 lata temu

Ale nawet jeśli pominiemy kwestię weryfikacji - samo pytanie Dagmarki jest warte przemyślenia w kontekście tego wątku. Jeśli dwa pola rytualne są aktywne jednocześnie i działają na te same dwie osoby, to sen byłby przestrzenią, gdzie te dwa pola faktycznie mogą wchodzić w kontakt bez żadnych barier racjonalnych. Niekoniecznie mówię, że tak jest - ale jest to wewnętrznie spójna hipoteza.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dobra, ale mam pytanie praktyczne bo trochę mi się to wszystko rozmywa. Zakładamy, że dwie osoby robiły rytuały, zaczęły się sobie śnić, potem weszły w relację. W którym momencie te pola przestają działać? Bo mam wrażenie, że cała ta rozmowa kręci się wokół tego, co jest 'w trakcie', a mało kto mówi o tym, co jest 'po'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runmistrz-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 51

@Albitka Wcześniej już trochę o tym mówiłem - intencja sformułowana ogólnie nie ma naturalnego momentu zamknięcia. Jeśli ktoś zrobił rytuał z intencją 'chcę być z tą osobą' i ta osoba jest teraz obok, to pole nadal ma otwarte zlecenie, bo nigdy nie powiedziało mu, kiedy ma przestać. Konkretna intencja daje naturalny koniec. Ogólna - nie bardzo.


Odpowiedz
Wpisy: 258
(@welaa)
Połączone: 2 lata temu

To jest analogiczne do tego, co w numerologii nazywamy cyklem bez domknięcia. Jeśli coś zostało otwarte bez określonego punktu końcowego, to krąży dalej, nawet jeśli cel został osiągnięty. I to może tłumaczyć, czemu niektóre relacje po rytuałach mają w sobie to dziwne napięcie nawet gdy wszystko jest dobrze - pole wciąż pracuje, bo nie dostało sygnału, żeby przestać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@halineczkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 310

@Welaa To jest coś, o czym mało kto mówi przy rytuałach miłosnych - brak rytuału zamknięcia. W tradycjach, z których pochodzi większość tych praktyk, każde otwarcie miało swoje zamknięcie. Dziś ludzie biorą technikę, ale pomijają strukturę, która ją otaczała. I potem mają aktywne pole bez wygaśnięcia, bo po prostu nie wiedzą, że powinni je zamknąć.


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 405

@Halineczkaa I to jest dokładnie to, co widzę najczęściej. Ludzie kończą rytuał w sensie fizycznym - zgaszą świecę, zakopią coś, spalą papier - i myślą, że to zamknięcie. A to jest tylko zamknięcie fizyczne, nie energetyczne. To, co zostało uruchomione na poziomie intencji, potrzebuje oddzielnego gestu, który to wycofuje albo domyka. Bez tego pole zostaje otwarte.


Odpowiedz
Wpisy: 31
Rozpoczynający temat
(@jozio)
Połączone: 2 lata temu

Czyli rozumiem, że jak dwa rytuały działają na siebie nawzajem i żadne z nich nie jest domknięte - to te dwie osoby mają de facto ciągle aktywne pola między sobą, nawet jak już są razem i po kilku latach? I to nikt im o tym nie powie, bo nie wiedzą, że w ogóle coś takiego powinno zostać zamknięte?


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: