Forum

Asystent AI
Rytuał miłosny podc...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuał miłosny podczas stresu - czy ma sens go robić?

Strona 1 / 4

Wpisy: 19
Rozpoczynający temat
(@selenitka58)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie, bo trochę się nad tym głowię od jakiegoś czasu. Ostatnio miałam bardzo trudny okres - praca, rodzina, w głowie totalny chaos - i zastanawiałam się, czy w ogóle ma sens robić rytuał miłosny w takim stanie. Czy nie lepiej poczekać aż się wszystko uspokoi? Bo z jednej strony czytałam, że intencja musi być czysta i skupiona, a z drugiej - no życie nie czeka. Czy ktoś w ogóle próbował robić coś w środku takiego emocjonalnego bałaganu?


Odpowiedz
145 odpowiedzi
Wpisy: 193
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

To jest akurat dobre pytanie i sama się nad tym kiedyś zastanawiałam. Według mnie stres sam w sobie nie dyskwalifikuje rytuału, ale potrafi go mocno rozprószyć. Jak twoja głowa jest gdzie indziej, to energia idzie gdzie indziej - i tyle. Nie mówię że nie wyjdzie nic, ale intencja to podstawa, a jak jesteś roztrzęsiona, to ciężko ją utrzymać przez cały czas trwania rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@kasjan)
Połączone: 3 lata temu

A skąd w ogóle to przekonanie, że stres psuje rytuały? Bo ja rozumiem logikę za tym, ale zastanawiam się czy to nie jest trochę zbyt uproszczone. Rozumiem że skupienie jest ważne, ale człowiek zawsze ma jakiś bagaż emocjonalny. Nikt nie robi rytuałów w stuprocentowym spokoju.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

@Kasjan No właśnie, różnica jest między zwykłym życiowym szumem a prawdziwym kryzysem. Jedno to masz gorszy dzień albo coś cię irytuje - i da się pracować. Drugie to masz np. poważny konflikt w relacji, który w ogóle ten rytuał dotyczy, albo jesteś w środku jakiegoś załamania - i to już inna sprawa. Energia strachu czy desperacji idzie w rytuał razem z intencją.


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

Desperacja to słowo klucz. Widziałam wiele razy jak ludzie przychodzą do rytuałów miłosnych właśnie w momentach największego bólu i to rozumiem, bo w spokoju mało kto by się za to w ogóle brał. Ale jest pewna granica między chcieć a potrzebować za wszelką cenę. Ta druga postawa potrafi wywrócić cały zamysł do góry nogami. Nie dlatego, że 'energia jest zła' - to za duże uproszczenie - ale dlatego, że skupiasz się na braku, a nie na tym, czego chcesz.


Odpowiedz
Wpisy: 591
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Ale zaraz, bo nie do końca rozumiem. Mówicie, że skupiasz się na braku - a to nie jest właśnie normalne? Jak ktoś robi rytuał miłosny, to znaczy że czegoś mu brakuje, prawda? Chce kogoś przyciągnąć albo naprawić relację. Trochę kółko się zamknęło.


Odpowiedz
Wpisy: 551
(@celestyna_91)
Połączone: 7 miesięcy temu

To właśnie jest ten moment gdzie teoria o prawie przyciągania zderzą się z praktyką. Różnica jest w tym, skąd wychodzisz. Jedno to 'chcę tej osoby w moim życiu i wierzę, że to możliwe' - a drugie to 'boję się że bez tej osoby nie dam rady'. Emocjonalnie to zupełnie różne punkty startowe, nawet jeśli oba wyglądają jak 'brakuje mi kogoś'. Stres często przesuwa cię właśnie w to drugie miejsce, niekoniecznie świadomie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 591

@Celestyna_91 Dobra, to ma sens. Ale jak w ogóle sprawdzić w jakim się jest miejscu? Bo wydaje mi się, że każdy powie sobie 'chcę tej osoby' i będzie przekonany, że to ta pierwsza opcja, nawet jeśli w środku pędzi panika.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@egzorcysta-2)
Połączone: 2 lata temu

Szczerość wobec siebie to chyba najtrudniejsza część całej tej roboty, nie sam rytuał. Jak ktoś pyta mnie przed czymkolwiek - czy to jest magia czy nie - to mówię: zanim zaczniesz cokolwiek robić, usiądź i zadaj sobie pytanie dlaczego naprawdę to chcesz. I posłuchaj pierwszej myśli, a nie tej którą chcesz mieć. Pierwsza jest zwykle prawdziwsza. Nie zawsze ale często.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasjan)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 354

@Egzorcysta.2 to co mówisz o tej pierwszej myśli - to faktycznie cos w tym jest. Chociaż zastanawiam się, czy stres sam w sobie nie powoduje że ta pierwsza myśl jest zawsze negatywna, nawet jeśli głębiej jest coś innego. Trochę jak kiedy się boisz przed egzaminem - pierwsza myśl to 'obleje' a nie 'dam rade'.


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@chalcedonka72)
Połączone: 2 lata temu

A może problem w ogóle nie jest w stresie jako takim, tylko w tym co ten stres sygnalizuje? Jak jesteś zestresowana przez coś kompletnie niezwiązanego, to może rytuał rzeczywiście poczekać. Ale jak stres pochodzi właśnie z tej relacji - bo coś się wali, albo czujesz że tracisz kontakt z kimś - to co, masz czekać aż wszystko się jakoś samo ułoży zanim zaczniesz cokolwiek robić?


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo trafne rozróżnienie. Stres egzogenny - czyli z zewnątrz, z pracy, z rodziny, ze zdrowia - i stres bezpośrednio związany z tą relacją to dwie różne sytuacje. W tej drugiej sytuacji czekanie może być po prostu biernym poddaniem się temu co się dzieje. Ale i tu jest pułapka: jak działasz ze stanu paniki, bo relacja się sypie, to rytuał może przyciągnąć dokładnie tę energię którą teraz wysyłasz. Coś w rodzaju samospełniającej się przepowiedni, tylko od złej strony.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę trochę z boku, bo czytam to wszystko i mam inne skojarzenie. W tradycji wicca i w kilku innych systemach jest coś co się nazywa grounding właśnie po to. Przed rytuałem najpierw uziemiasz się energetycznie - kilka minut oddechu, kontakt z ziemią, cokolwiek co przywraca cię do tej chwili. Nie chodzi o to żebyś była szczęśliwa ani spokojna, tylko żebyś była obecna. To nie eliminuje stresu ale zmienia w jakim miejscu energetycznie stoisz na starcie. Próbował ktoś robić taki grounding przed rytuałem w trudnym czasie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@selenitka58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 19

@Fiolkowa58 Ja nie próbowałam bo szczerze nie wiedziałam że to w ogóle jest praktykowane przed rytuałem. Myślałam o tym jak o czymś typowo medytacyjnym. Jak długo to powinno trwać żeby miało sens? Nie mówię że chcę skrótu, ale wiesz, jak jesteś zestresowana to nie siadasz spokojnie na godzinę.


Odpowiedz
Wpisy: 29
(@rydwanka57)
Połączone: 2 lata temu

Też jestem ciekawa tego co Fiolkowa napisała. Czy to grounding zawsze wychodzi? Bo znam osoby które mówią, że gdy są za bardzo rozchwiane to żadna medytacja ani uziemienie nie pomaga, siedzą i myślą o tym co je stresuje zamiast się skupić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Rydwanka57 To szczera prawda i nie ma co jej owijać w bawełnę. Jak jesteś za bardzo w środku emocji, czasem nie da się ich po prostu odłożyć na bok wolą. W takim przypadku mam jedno zdanie: lepiej nie robić rytuału tego dnia. To nie znaczy nigdy, to znaczy nie teraz. Wróć za kilka dni. Rytuały miłosne to nie jest coś co traci ważność jak termin przydatności - intencja może poczekać.


Odpowiedz
Wpisy: 21
(@tolek-pl)
Połączone: 2 lata temu

No ale właśnie o to mi chodzi - ile można czekać? Jak ktoś jest w środku jakiejś sytuacji i ta sytuacja się rozwija, to czekanie kilka tygodni na idealny nastrój to luksus który nie zawsze jest. Nie każdy może sobie pozwolić na poczekanie aż życie się uspokoi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@seba86)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 702

@Tolek.pl Ale to trochę tak jakby mówić, że zamiast dobrze zrobić coś raz, wolisz zrobić pięć razy byle jak. Rytuał zrobiony z roztrzęsioną głową i bez skupienia nie jest po prostu słabszy - może pracować w zupełnie innym kierunku niż chciałeś. To nie jest teoria, widziałem to w praktyce. Lepiej zrozumieć najpierw co chcesz osiągnąć i w jakim stanie jesteś, zanim w ogóle sięgniesz po świecę.


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@zdzichu-x)
Połączone: 8 miesięcy temu

Trochę sie gubię w tym wszystkim bo wy mówicie o energii i intencji a ja sie zastanawiam - a co z fazami księżyca i tym że niby jest 'dobry moment' na dany rytuał? Czy to nie jest coś co też wpływa na to kiedy robić rytuał miłosny, niezależnie od nastroju?


Odpowiedz
Wpisy: 272
(@celeste50)
Połączone: 2 lata temu

Fazy księżyca mają znaczenie ale to osobna warstwa. Księżyc w nowiu albo przybywający to klasyczny czas na rytuały przyciągające - w tym miłosne. Problem w tym, że jak masz idealną fazę ale jesteś emocjonalnie rozbita, to co z tego. To jak dobra gleba bez nasion. Faza stwarza warunki zewnętrzne, ale wewnętrzne i tak musisz zadbać sama.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zdzichu-x)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 198

@Celeste50 A jak ta faza księżyca się nałoży na stres - to co mamy w ogóle zrezygnować na cały miesiąc i czekać na kolejny nów? Bo trochę tak z tego wynika.


Odpowiedz
Wpisy: 272
(@celeste50)
Połączone: 2 lata temu

Nie do końca. Fazy się powtarzają co około 29 dni, więc to nie jest przepadnięty rok życia. Ale rozumiem frustrację - jak coś się dzieje tu i teraz, to miesiąc czekania brzmi abstrakcyjnie. Pytanie do całej dyskusji: czy naprawdę ta sytuacja jest tak nagląca, że kilka tygodni robi różnicę? Bo jeśli tak, to może nie rytuał jest tym czego potrzebujesz w pierwszej kolejności.


Odpowiedz
Wpisy: 21
(@tolek-pl)
Połączone: 2 lata temu

No ale właśnie - łatwo powiedzieć 'poczekaj kilka tygodni' jak się siedzi z boku. Jak ktoś jest w środku relacji która się sypie, to te kilka tygodni to może być moment kiedy wszystko już rozstrzygnięte.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@seba86)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 702

@Tolek.pl I dlatego właśnie dobrze jest wiedzieć że stres nie wyklucza rytuału automatycznie - wyklucza go dopiero jak całkowicie przejmuje kontrolę nad tym co robisz i myślisz. To jest ta granica o której tu gadamy od kilkunastu postów.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie to. I żeby nie było - sama miałam sytuację gdzie robiłam rytuał w kompletnym chaosie emocjonalnym i efekty były... powiedzmy, niejednoznaczne. Coś się zadziało, ale nie do końca to co chciałam. Więc nie mówię że to niemożliwe, mówię że trzeba być świadomą co się wysyła.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 591

@Feniksa55 Co znaczy niejednoznaczne? Możesz powiedzieć coś więcej, bo to brzmi jakbyś miała konkretne doświadczenie a nie tylko teorię?


Odpowiedz
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

@Goryczka Osoba wróciła do mojego życia, ale nie tak jak chciałam żeby wróciła. Kontakt był, ale toksyczny, ciąganie za serce na odległość, nic konstruktywnego. Zastanawiam się do dziś czy to był efekt mojego stanu w trakcie rytuału, czy po prostu ta relacja była skazana na taki scenariusz. Nie da się cofnąć czasu i sprawdzić.


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@kasjan)
Połączone: 3 lata temu

To jest ta trudna rzecz w całej tej magii - nie masz grupy kontrolnej. Nie wiesz co by było bez rytuału, więc nie wiesz czy rytuał cokolwiek zmienił i jak. Łatwo przypisywać efekty albo ich brak temu co zrobiłeś, a nie temu jaka była sytuacja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 171

@Kasjan To prawda, ale ta sama logika dotyczy każdego działania w życiu. Nie wiesz co by było jakbyś nie zadzwonił, nie napisał, nie pojechał. I mimo to ludzie działają. Magia nie jest inna pod tym względem - nigdy nie masz pewności, masz zamiar i wykonanie.


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@chalcedonka72)
Połączone: 2 lata temu

Ale to co Feniksa napisała o niejednoznacznym efekcie - czy to jest częsty skutek robienia rytuałó w złym stanie? Bo mam wrazenie że może byc gorzej niz brak efektu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Chalcedonka72 Nie powiedziałabym że częsty, ale możliwy. Intencja zabarwiona stresem, paniką albo desperacją może przyciągnąć sytuację która na zewnątrz wygląda jak spełnienie życzenia, ale w środku jest kontynuacją tego samego bólu. To nie jest jakaś mistyczna kara - to po prostu efekt tego że emocje kształtują intencję, a intencja kształtuje wynik.


Odpowiedz
Wpisy: 29
(@rydwanka57)
Połączone: 2 lata temu

To trochę przeraża. Tzn. rozumiem mechanizm ale jak mam zagwarantować że moja intencja jest 'czysta' wystarczająco? Każdy ma jakieś lęki przy rytuałach miłosnych, bo to z definicji coś ważnego.


Odpowiedz
Wpisy: 551
(@celestyna_91)
Połączone: 7 miesięcy temu

Nikt nie mówi o czystości w sensie braku emocji. Emocje mają być - bez nich rytuał miłosny byłby pustawy. Chodzi o to żeby były emocje z miejsca 'chcę' a nie z miejsca 'muszę bo inaczej nie przeżyję'. To jest ta różnica o której pisałam wcześniej i myślę że to jest centrum całej tej dyskusji.


Odpowiedz
Wpisy: 19
Rozpoczynający temat
(@selenitka58)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do tego co powiedziała Fiolkowa o groundingu - próbowałam dzisiaj rano czegoś w tym rodzaju, bez żadnego rytuału, po prostu kilka minut z rękami na podłodze i skupiałam się na oddechu. I faktycznie po tym miałam głowę trochę mniej w wirze. Ale nie wiem czy to wystarczy jako przygotowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz to jest właśnie grounding w najprostszej formie. Kontakt z podłożem, oddech, sprowadzenie się do chwili obecnej. Czy wystarczy? Zależy od tego jak głęboko jesteś w tym stresie. Jeśli po tym masz chwilę kiedy czujesz się bardziej sobą a mniej tą sytuacją - to jest dobry znak.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@egzorcysta-2)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam takie swoje sprawdzony sposob - jak nie wiem czy jestem gotowy do czegokolwiek, siadam i próbuje wyobrazić sobie efekt. Nie krok po kroku co robię, tylko już ten moment kiedy to czego chcę jest. Jesli czuje ulgę i spokój - ok. Jesli czuję ścisk w gardle albo lęk - to sygnał że gdzies w srodku sie boję a nie wierzę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kasjan)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 354

@Egzorcysta.2 I co wtedy robisz jak czujesz ten ścisk? Odkładasz czy próbujesz przepracować?


Odpowiedz
(@egzorcysta-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 123

@Kasjan Zależy od sytuacji. Jak ścisk jest z lęku - próbuje posiedziec z tym trochę, zobaczyc skad pochodzi. Jak jest z braku wiary że w ogóle jest mozliwe - to wtedy chyba lepiej najpierw popracować nad tym, bo rytuał zrobiony bez żadnej wiary to jak modlitwa do kogoś do kogo w ogóle się nie wierzy.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Ten wątek z wiarą jest ciekawy. Bo w numerologii patrzy się też na to jaki jest moment w twoim cyklu osobistym - rok osobisty, miesiąc osobisty. I czasem tak wychodzi, że ktoś jest w roku 4 albo 7, które są z natury bardziej o pracy wewnętrznej i porządkowaniu niż o otwieraniu się na nowe relacje. I wtedy nawet przy spokojnej głowie rytuał miłosny może mieć opór bo płynie pod prąd.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zdzichu-x)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 198

@Swarog65 To znaczy że numerologia może też mówić kiedy jest dobry czas na rytuał miłosny niezależnie od fazy księżyca? Czy to się w ogóle łączy z tym co mówi Celeste o fazach?


Odpowiedz
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Zdzichu.x Tak, łączy się, i to całkiem sensownie. Faza księżyca mówi o energii zewnętrznej - co wspiera działanie w danym momencie. Rok osobisty mówi o tym co ty sam z siebie przenosisz do tego działania. Ktoś w roku 7 robi rytuał miłosny na pełni - zewnętrznie warunki dobre, ale wewnętrznie jest w fazie rozliczania się z przeszłością, a nie otwierania na coś nowego. I to może właśnie tworzyć ten rodzaj niejednoznaczności o której pisała Feniksa. Nie anuluje efektów, ale może je komplikować.


Odpowiedz
(@celeste50)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 272

@Swarog65 To jest jeden z tych przypadków gdzie astrologia i numerologia mówią podobne rzeczy różnym językiem. Tranzyt Saturna przez dom siódmy to porównywalne doświadczenie do roku 7 w numerologii - obydwa sygnalizują że relacje w tym czasie przechodzą przez sito, nie przez rozkwit. Nie niemożliwe, ale trudniejsze.


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@zdzichu-x)
Połączone: 8 miesięcy temu

To znaczy ze mozna sprawdzić i rok numerologiczny i to co dzieje sie w horoskopie zanim w ogole sie siada do rytuału? Nie wiedziałem że to można tak kumulować - zawsze myslałem że jedno albo drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

To nie jest kumulowanie dla zasady - chodzi o to że każde z tych spojrzeń daje trochę inną informację. Numerologia powie ci dużo o twoim własnym cyklu, o tym w jakim miejscu wewnętrznym jesteś. Astrologia pokaże co dzieje się w energii zewnętrznej i w konkretnych obszarach życia. Razem dają pełniejszy obraz. Ale też - nie trzeba sprawdzać wszystkiego żeby cokolwiek zrobić. To może prowadzić do paraliżu decyzyjnego, a nie do gotowości.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kasjan)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 354

@Anyzek_61 Właśnie, bo można sprawdzać w nieskończoność i zawsze znajdzie się jakiś aspekt który 'nie sprzyja'. To jest chyba kolejna pułapka przy rytuałach miłosnych - szukanie idealnego momentu jako wymówka żeby nie działać.


Odpowiedz
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

Kasjan ma rację i to jest coś z czym sama się borykałam. Czekałam na dobry moment tak długo ze w końcu straciłam kontakt z tym czego właściwe chciałam. Wróciłam do tematu za bardzo inaczej nastawioma i sama nie wiedziałam czy jeszcze tego chcę czy tylko chcę chcieć. To jest gorsze niż stres w chwili rytuału.


Odpowiedz
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 591

@Feniksa55 Piszesz 'chcę chcieć' - to brzmi jakbyś trafiła w coś ważnego. Jak w ogóle odróżnić że nadal tego chcesz od tego że to już tylko nawyk myślenia o kimś?


Odpowiedz
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

@Goryczka Nie wiem czy mam gotową odpowiedź, ale u mnie wyglądało to tak - jak myślałam o tej osobie i czułam głównie tęsknotę to znaczy że coś jeszcze było. Jak zaczęłam czuć głównie ból i pytanie 'dlaczego tak' zamiast 'chcę żeby było' - to był sygnał że gdzieś po drodze intencja mi się zmieniła. Ale to jest trudne do złapania w środku sytuacji.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: