A czy w ogóle trzeba coś z nimi robić? Mogą po prostu leżeć w szufladzie jako pamiątka. Przepraszam że takie proste pytanie, ale wydaje mi się że zakopywanie i spalanie to dużo zachodu jeśli mają to być tylko drewniane tabliczki.
Tak, dokładnie to. Gdyby to była stara książka to bym ją oddał do Goodwilla i tyle. Ale czuję że po kilku latach pracy jest między mną a tym zestawem jakaś historia i że po prostu zostawienie ich w szufladzie byłoby trochę bez sensu. Nie umiem powiedzieć czego bym się tam spodziewał po tym zostawieniu.
To może być właśnie klucz. Czego się boisz jeśli zostawisz je w szufladzie bez żadnego rytuału? Bo jeśli to tylko 'bez sensu' to nie ma powodu robić nic. Ale jeśli czujesz że to naraża ciebie albo runy na coś nieprzyjemnego, to to jest zupełnie inna rozmowa.
Słucham tego wątku z ciekawością, bo sama nie pracuję z runami, ale mam tarot i rozumiem poczucie przywiązania do zestawu. Mam jednak pytanie które może brzmieć sceptycznie, nie złośliwie, czy to przywiązanie nie jest po prostu ludzką tendencją do antropomorfizowania przedmiotów? I czy to złe że tak jest?
To nie brzmi głupio. To brzmi jak żal za stratą. Nawet jeśli sam zdecydujesz że coś kończycie, poczucie że coś jest niewystarczające bywa bolesne. Mam pytanie, czy nowy zestaw już masz, czy dopiero planujesz kupić?
To jest chyba najlepszy opis sytuacji w całym wątku. I teraz rozumiem o co naprawdę chodzi. To nie jest kwestia rytuału czy jego formy, tylko tego że współistnienie obu zestawów jest dla ciebie niekomfortowe. Czy tak?
Nie przepraszaj, bo właśnie dlatego są takie rozmowy. Ale skoro tak, to pytanie o rytuał staje się prostsze. Chodzi o to żeby stary zestaw był fizycznie gdzie indziej, z jakimś świadomym gestem który to potwierdza. Czy w tym świetle jakieś z wcześniejszych opcji, zakopanie, oddanie, schowanie w innym miejscu, wydaje ci się teraz bardziej naturalne?
Ja się dopytam bo nie rozumiem jednej rzeczy. Jeśli nowy zestaw leży obok starego i już pracujesz nowym, to czy stary nie jest już po prostu nieaktywny? Znaczy, skąd wiadomo że ta 'obecność' starego zestawu w pokoju to coś znaczy a nie jest tylko w głowie?
To co napisałeś na końcu jest bardzo ważne i myślę że właśnie tutaj jest klucz do całej tej rozmowy. Chcesz żeby tamten czas był uhonorowany. To nie jest kwestia pozbycia się starego zestawu, to jest kwestia przyznania że coś z nim zrobiłeś. Czy możesz powiedzieć co konkretnie z nim robiłeś przez te kilka lat? Bo myślę że zanim wymyślimy formę, warto wiedzieć co ma być uhonorowane.
Jak to przeczytałam to od razu pomyślałam że ten trudny moment jest sercem całej sprawy. Czy mam rację że właśnie dlatego tak trudno odłożyć ten zestaw, bo jest powiązany z czymś co było naprawdę ważne?
To jest moment kiedy forma rytuału zaczyna mieć sens nie jako magia tylko jako coś bardzo osobistego. Jak chcesz uhonorować coś co było przy tobie w trudnym momencie, to nie potrzebujesz ani świadka ani skomplikowanej formy. Potrzebujesz gestu który dla ciebie znaczy. Mam pytanie, czy jest coś co robisz kiedy chcesz zamknąć ważny rozdział, cokolwiek, nie musi być związane z runami?
Szczerze to nie wiem czy wierzę w to że runy 'pamiętają'. Chyba raczej myślę o tym że ja pamiętam i te runy są takim fizycznym punktem zaczepiania tych wspomnień. Jak je schowam bez żadnego gestu to trochę jakbym wsadził do szuflady coś ważnego bez słowa.
To co właśnie napisałeś to jest chyba najprostsze i najbardziej ludzkie wytłumaczenie całej sytuacji. I nie potrzebuje żadnego ezoterycznego uzasadnienia żeby mieć sens. Czy w takim razie rytuał może być czymś bardzo prostym, na przykład po prostu powiedzeniem głośno tego co to znaczyło?
Czytam i myślę o tym że kiedy mówisz o zamknięciu trudnego rozdziału przez przedmiot, to brzmi bardzo podobnie do tego jak niektórzy chowają listy albo fotografie. Nie magicznie, po prostu symbolicznie. I nikt nie pyta czy listy pamiętają.
Nie brzmi śmiesznie. Naprawdę. Mam pytanie, czy kiedy wyobrażasz sobie że to mówisz, to czujesz że to powinno być powiedziane tylko tobie czy też na zewnątrz, głośno, nawet jeśli tylko w pustym pokoju?
To już wiesz bardzo dużo o tym co potrzebujesz. Jeśli masz miejsce, wiesz co chcesz powiedzieć, i wiesz że chcesz powiedzieć to głośno, to rytuał już prawie jest gotowy, nie? Pytam serio, co jeszcze czujesz że brakuje?
Ja bym też zapytała czy po tym mówieniu głośno jest jakiś gest który wyobrażasz sobie naturalnie. Odłożenie, owinięcie, przekazanie, wystawienie na okno. Nie sugeruję co to ma być, ale myślę że jak już wiesz słowa to gest pojawia się sam.
Chyba wiem też co z gestem. Jak to wszystko piszę i myślę, to widzę że chcę je po prostu owinąć w coś. Mam kawałek starego lnianego płótna, szarego, nieładnego specjalnie. Nie wiem skąd mi to przyszło ale to chyba to.
Len ma swoją symbolikę w wielu tradycjach, ale to nie jest teraz ważne. Ważne że to przyszło samo a nie że ktoś ci powiedział żebyś tak zrobił. To jest ta różnica.
Spokój to chyba ważny sygnał. Mam pytanie, czy ten spokój jest od razu jak o tym myślisz, czy dopiero po chwili kiedy się oswoiłeś z tą myślą?
Powiem szczerze, ta rozmowa poszła w bardzo piękne miejsce i trochę mi trudno teraz zadawać merytoryczne pytania. Ale chcę zapytać jedno, czy po tym rytuale, po tym pożegnaniu, wiesz już co z nowym zestawem? Czy on już na ciebie czeka czy to jest jeszcze otwarte?
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam pytanie które może znowu będzie naiwne. Czy jest jakiś czas który powinien minąć między pożegnaniem starego zestawu a wzięciem nowego? Czy to jest jak jakiś okres żałoby, czy raczej nie ma reguł?
Z tradycji nordyckiej to jest tak że nowy zestaw powinieneś zrobić samodzielnie albo dostać w darze, nie kupować. Kupowanie run to trochę kontrowersyjny temat bo niektóre szkoły uważają że wówczas relacja z zestawem jest od początku zaburzona przez transakcję handlową. Mówię to bo może to wpłynąć na to jak długo czekasz.
Właśnie się nad tym zastanawiam. Nie wiem jak mam to rozpoznać szczerze. Poprzedni zestaw dostałem od kogoś bliskiego i to był ten moment. Nie szukałem. Nie wiem jak to będzie teraz.
To jest może naiwne z mojej strony bo nie znam się na runach tak jak wy, ale czy ta niepewność, to nie wiedzenie jak rozpoznasz, jest może częścią pożegnania? Że jak się zamkniesz ze starym zestawem, to ta odpowiedź może stać się jaśniejsza sama, bez planowania?
Chcę się upewnić że dobrze rozumiem całą sytuację, bo jestem tu od początku ale trochę zgubiłam wątek. Masz już właściwie wszystko: słowa które chcesz powiedzieć, wiesz że głośno, masz płótno, masz poczucie spokoju z tym gestem. Co w takim razie teraz Cię powstrzymuje przed zrobieniem tego?
To co napisałeś na końcu, że musiałeś to tutaj przepisać żeby zobaczyć, to jest chyba najważniejsze zdanie w tym całym wątku. Czy masz wrażenie że forum zadziałało tu jak jakieś lustro, czy raczej że rozmowa z nami coś dała ci czego sam sobie nie mógłeś dać?
