Hej, mam taki dylemat i nie wiem za bardzo jak do tego podejść. Pracuję z jednym zestawem run od jakichś siedmiu lat. Drewniane, własnoręcznie wyrzeźbione, każda runa trochę inna jeśli chodzi o grubość i kształt. Przez te lata zżyłem się z nimi mocno, ale ostatnio dostałem w prezencie komplet z rogu jelenia i szczerze mówiąc czuję, że te nowe po prostu... działają inaczej. Mocniej? Wyraźniej? Nie umiem tego nazwać. I teraz siedzę z tym problemem: co z starym zestawem? Odłożyć w szufladę? Zakopać? Spalić? Czy w ogóle trzeba coś robić, czy to ja sobie niepotrzebnie komplikuję?
Stary zestaw zdecydowanie wymaga jakiegoś zamknięcia, nie można tak po prostu odłożyć na półkę. Siedem lat to bardzo długi czas pracy, w runach zostaje energia, intencja, wszystkie pytania jakie zadawałeś. Najlepiej zakopać je w ziemi albo wrzucić do rzeki z podziękowaniem. Zakopywanie to klasyczna metoda zamykania cyklu z przedmiotem magicznym.
Poczekaj chwilę z tym zakopywaniem. Skąd pewność, że stary zestaw w ogóle trzeba "zamykać"? Pytanie do autora tematu: czy te drewniane runy zaczęły ci jakoś nie służyć, dawać mylne odczyty, czy po prostu masz nowy zestaw i zastanawiasz się co dalej? Bo to dwie zupełnie różne sytuacje.
To co opisujesz z tymi nowymi jest ciekawe, ale zanim zaczniesz cokolwiek robić ze starym zestawem, chciałam zapytać: jak długo pracujesz z tymi rogowymi runami? Tydzień, miesiąc? Bo nowe zestawy często wydają się intensywniejsze właśnie przez ten kontrast z czymś znajomym. Po pewnym czasie ta różnica może się wyrównać. Albo nie. Ale warto to obserwować zanim podejmiesz decyzję o pożegnaniu.
Miałam podobną sytuację z zestawem z kamienia, nie z runami, ale zasada chyba podobna. Przez długi czas pracowałam z jednym kompletem, potem dostałam nowy i te nowe rzeczywiście były na początku bardziej wyraziste. Ale po jakimś czasie zorientowałam się, że to głównie moja uwaga była świeższa, bo coś nowego zawsze dostaje więcej skupienia. Stare kamienie dalej działały tak samo, ja tylko słuchałam mniej uważnie.
Mam oba. Stary zestaw trafił do pracy na konkretny jeden temat, taki gdzie potrzebowałam czegoś spokojniejszego. A nowy używam do ogólnych odczytów. Nie planowałam tego specjalnie, samo tak wyszło. Może u ciebie też się znajdzie jakieś miejsce dla drewnianych?
Mam pytanie, bo zawsze mnie to zastanawiało: czy runy wyrzeźbione własnoręcznie nie mają jakiejś przewagi nad kupionymi czy dostanymi? Myślałam że właśnie ten osobisty wkład sprawia że są mocniej połączone z osobą. Jak to się ma do tych z rogu jeleniego, które dostałeś w prezencie?
A mogę zapytać z innej strony? Czy w ogóle trzeba robić jakiś rytuał pożegnalny, czy to jest jakaś reguła czy tylko zwyczaj? Bo słyszałam różne rzeczy i nie wiem co jest prawdą, a co ktoś sobie wymyślił.
Właśnie mnie to zastanawia - a co jeśli ktoś nie chce się rozstawać ze starym zestawem? Czy te dwa zestawy mogą "wchodzić sobie w paradę" jeśli trzyma się je razem?
No właśnie mnie to też chodzi po głowie. Nie chcę się rozstawać ze starymi, bo dużo mają w sobie historii, ale nie wiem czy nie zrobi się chaos jeśli będę trzymał dwa zestawy aktywne. Czy ktoś ma praktyczne doświadczenie z dwoma zestawami jednocześnie?
Nie jestem co prawda specjalistą od run, ale z ciekawości pytam: co to znaczy że runa jest aktywna albo nieaktywna? To jest jakiś stan który można wyczuć, czy to umowne pojęcie? Bo laik jak ja nie bardzo rozumie tego rozróżnienia.
No okej, to chyba mam sporo do przemyślenia zanim cokolwiek zrobię. Ale nadal nie wiem jak to pożegnanie mogłoby wyglądać jeśli jednak zdecyduję się na rozstanie ze starymi. Ktoś robił coś konkretnego w takiej sytuacji?
Spalenie nie wchodzi w grę, to wiem na pewno. Te runy mają dla mnie też wartość sentymentalną, pierwsze były, dużo z nimi przeszłem. Bardziej myślę o jakimś zamknięciu jeśli zdecyduję się je odłożyć, albo alternatywnie o zachowaniu obu. To drugie chyba bardziej realne.
A jeśli zdecydujesz się zachować oba, to jak będziesz wiedział którego zestawu użyć do danego odczytu? Czy to intuicyjne, czy jest jakaś zasada?
Zupełnie z boku, ale mam naiwne pytanie: czy te drewniane runy można by po prostu pożyczyć albo oddać komuś kto zaczyna? Skoro mają dużo historii w sobie, to może to nie jest zły los dla nich?
Ja bym chyba nie chciała dostać czegoś tak mocno naładowanego cudzą pracą. To musi być jak noszenie cudzych butów, jeśli można użyć takiego porównania. Choć może to głupie co mówię.
Mnie ta dyskusja trochę przerasta bo nie jestem filozofem, ale praktycznie: jeśli nawet to jest wszystko w głowie, to dla mnie i tak ma znaczenie jak zamknę ten etap. Czy to nie wystarczy żeby jakiś rytuał miał sens?
Moim zdaniem właśnie o to chodzi i dobra, że to sam powiedziałeś. Niezależnie od tego co kto myśli o energii przedmiotów, intencja i świadome zakończenie etapu mają wartość. I chyba warto to wziąć za punkt wyjścia zamiast rozstrzygać co jest prawdą metafizycznie.
No i tak właśnie to czuję. Dobra, więc zakładamy że jakieś pożegnanie zrobię, niezależnie od nowego zestawu. Ale mam pytanie praktyczne: czy jest jakiś moment który jest lepszy na takie zamknięcie? Rozumiem że pełnia albo nów, ale która i dlaczego akurat runy?
To jest dobre pytanie i rzadko ktoś je zadaje wprost. Logika faz księżyca przy zamknięciu etapu wskazywałaby raczej na nów, bo to czas kończeń i puszczania. Ale przy runach bym się zastanowiła dwa razy, bo nie każda tradycja runiczna w ogóle łączy pracę z cyklami księżycowymi. Skąd pochodzi twój zestaw i czy przy nauce miałeś jakieś wskazówki co do kalendarza?
Bo jeśli miałeś nawyki to one też są częścią relacji z tym zestawem. I może zamknięcie powinno jakoś do nich nawiązywać albo je świadomie zakończyć. Nie wiem, myślę głośno. Ostatnie mycie rąk, ostatnia cisza, ale tym razem z intencją że to koniec wspólnej pracy.
Właściwie to nawiązuje do czegoś o czym myślałam kiedy pytałam o ogień i ziemię wcześniej. Może nie chodzi o to żeby rytuał był spektakularny, tylko żeby był inny niż zwykłe sesje. Coś co jednoznacznie sygnalizuje że to nie jest kolejny odczyt tylko coś innego. Cisza przed, ale inna cisza niż zawsze.
A co z nowym zestawem, czy chcesz go w jakiś sposób wprowadzić osobno? Czy robisz to razem z pożegnaniem starych run?
Rozdzielenie tych dwóch momentów to moim zdaniem dobry instynkt. Daj sobie trochę czasu między zamknięciem a otwarciem. Nie z powodu jakiejś reguły, ale żeby jedno nie przykryło drugiego. Jak długo, to już twoja sprawa. Dla niektórych wystarczy jeden dzień, dla innych tydzień.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale mam takie naiwne pytanie. Kiedy kupujesz nowy zestaw, czy on już coś zawiera, jakąś energię od twórcy albo ze sklepu? Czy to jest po prostu czysta materia dopóki sam nie zaczniesz pracować?
Ja mam trochę inne doświadczenie z tym. Moje kamienie które długo leżały nieużywane, kiedy do nich wracałam, czułam że są jakby uśpione, nie martwe. Ale to kamienie, nie drewno. Ciekawe czy drewniane runy reagują podobnie, bo drewno dla mnie jest inaczej 'żywe' niż kamień.
Nie zdecydowałem i właśnie to mnie kręci w kółko. Bo każda z tych opcji wydaje się dobra i zła jednocześnie. Zakopanie ma sens symboliczny ale mam poczucie że wyrzucam coś co mogłoby komuś służyć. Oddanie komuś ma sens ale wtedy ich 'energia' czy jak to zwać przechodzi na inną osobę wraz z moją historią. Nie wiem czy to fair wobec tej osoby.
