Mam pytanie do osób, które prowadzą dziennik run - czy zapisujecie jakieś słowo kluczowe przy każdej runie, którą ciągniecie? Ostatnio zastanawiam się, czy to ma sens, bo różne źródła podają bardzo różne słowa dla tej samej runy. Hagalaz u jednych to 'zniszczenie', u innych 'oczyszczenie', u jeszcze innych 'zmiana przez kryzys'. I co z tym robić? Jeśli zapiszę jedno słowo, to chyba bardziej blokuję interpretację niż ją otwieram?
Ja zawsze zapisuję po trzy słowa dla każdej runy i to w zupełności wystarcza. Jeden wyraz to za mało, pięć to już chaos. Trójka daje ci rdzeń znaczenia i nic nie blokuje. Sprawdzone.
Ja podchodzę do tego inaczej - nie zapisuję słów kluczowych przy runie jako takiej, tylko przy konkretnym losowaniu. Bo Fehu wylosowana przy pytaniu o pracę to coś zupełnie innego niż Fehu przy pytaniu o związek. Słowo kluczowe wtedy traci sens, bo i tak nadpisujesz je kontekstem.
Mam notatnik, ale zapisuję tam konkretne sesje, nie definicje. Coś w stylu: data, pytanie, runa, co mi to powiedziało w tej chwili. Po jakimś czasie widać wzorce. Isa np. zawsze mi wypadała przy sytuacjach, gdzie po prostu musiałem poczekać, chociaż różne książki piszą o niej różnie.
Ale czy nie jest tak, że jeśli nie masz żadnego punktu wyjścia, to każdą runę możesz sobie zinterpretować jak chcesz i wtedy to już nie jest wróżba, tylko projekcja własnych myśli?
Słowa kluczowe działają jak koła treningowe - przydatne na początku, potem mogą przeszkadzać. Problem zaczyna się, kiedy ktoś po pięciu latach nadal nie interpretuje runy, tylko szuka jej w liście słów. Ale to nie znaczy, że na starcie są złe.
Przepraszam, że wchodzę z podstawowym pytaniem - ale jak w ogóle powinien wyglądać taki dziennik run na początku? Bo czytam, że jedni piszą słowa, inni całe sesje, a ja nawet nie wiem od czego zacząć. Czy jest jakaś struktura, którą polecacie?
A da się to w ogóle posortować sensownie w zeszycie, czy lepiej jakiś plik? Bo jak się ma 24 runy i do każdej kilka sesji, to szybko robi się nieczytelnie.
Struktura nośnika to szczegół. Ważniejsze pytanie brzmi: co ma być w środku. Wracając do tematu - słowo kluczowe ma sens tylko jeśli je sam wypracowałeś, a nie przepisałeś z jakiegoś podręcznika. Bo cudze słowo to cudza interpretacja.
Ja robiłam tak przez rok i mogę powiedzieć, że własne skojarzenia bywają czasem bliższe starym znaczeniom niż się spodziewasz. Ansuz mi dała od razu skojarzenie z mową, z kimś kto przemawia - i to akurat zgadza się z większością przekazów. Ale Nauthiz? Miałam obraz drutów kolczastych, co według mnie też pasuje do potrzeby i ograniczenia, choć to nie jest klasyczne słowo kluczowe.
Słuchajcie, a to w ogóle działa bez żadnego wprowadzenia? Bo trochę sceptycznie podchodzę do całej tej runowej wróżby, ale ciekawi mnie - jeśli ktoś kompletnie nie zna znaczeń, to co tak naprawdę losuje? Losowe kawałki drewna?
To jest ciekawe, bo ja właśnie na tym utknąłem. Mam kilka opracowań i każde podaje inne słowa kluczowe dla tej samej runy. I teraz nie wiem, czy szukać jednego słowa które mi pasuje, czy budować coś własnego. Jak wy sobie z tym radziliście?
Sprzeczności między opracowaniami to sygnał, żeby przestać szukać w opracowaniach. Serio. Jeśli trzy źródła dają ci trzy różne słowa do tej samej runy, to znaczy, że żadne z nich nie jest ostateczne. I dobrze.
To nie są wzajemnie wykluczające się cele, ale mogą czasem ciągnąć w różne strony. Kanon daje ci punkt odniesienia, użyteczność daje sens praktyczny. Słowo kluczowe może spełniać obie funkcje, jeśli je świadomie wybrałeś, a nie przepisałeś mechanicznie.
To jest właśnie ten paradoks w nauce run. Kontekst zdobywasz przez pracę z runą, ale żeby zacząć pracować, potrzebujesz jakiegoś kontekstu. Ktoś musi dać ci ten pierwszy impuls. Pytanie tylko, czy tym impulsem musi być gotowe słowo kluczowe.
Dobra, ale wróćmy do konkretu - czy zapisywać słowo przy każdej runie, czy nie? Bo ta rozmowa robi się coraz bardziej filozoficzna, a ja nadal nie wiem, co wpisać do swojego notatnika.
Hej, dobry punkt. Mam wrażenie, że z tej dyskusji wychodzi kilka różnych modeli - słowo kluczowe jako punkt startowy, potem rozbudowanie przez własne sesje, i na końcu może odejście od tego słowa w ogóle. Czy ktoś to robił w takiej sekwencji i jak to wyglądało w praktyce?
Ja tak mniej więcej robiłam i powiem szczerze, że te pierwsze słowa kluczowe zostały ze mną trochę za długo. Ciężko się od nich oderwać, jak się je raz zakoduje. Może lepiej od razu zapisywać kilka słów zamiast jednego, żeby nie utknąć przy jakimś zbyt wąskim skojarzeniu?
Ale to brzmi jakbyś miała przy każdej runie akapit tekstu zamiast słowa. Jak ty w ogóle szybko coś odczytujesz, jak masz do przejrzenia tyle notatek?
Może to nie jest pytanie o liczbę słów, ale o ich charakter. Słowo, które samo opisuje runę - 'blokada', 'bogactwo' - to coś innego niż słowo, które opisuje twoje skojarzenie z runą. Te drugie są twoje, nawet jeśli nie masz jeszcze doświadczenia. Czy próbowałeś kiedyś zapisać coś własnego zamiast przepisywać z opracowania?
Próbowałem przy kilku runach i jedno skojarzenie wyszło mi zupełnie inne niż we wszystkich książkach. Trochę się bałem, że robię błąd.
A czy to skojarzenie sprawdziło się potem w praktyce? Bo to jest jedyne co ma znaczenie na tym etapie.
To jest uczciwe podejście - wątpić we własne interpretacje. Pytanie tylko, czy ten sam sceptycyzm stosujesz do słów z opracowań. Bo one też mogą ci 'pasować' z podobnego powodu.
Ale czy nie jest tak, że jak prowadzisz notatki i sam je sprawdzasz, to możesz nieświadomie interpretować wyniki tak, żeby pasowały? Chyba każdy chce mieć rację.
Właśnie, bo większość moich odczytów też tak wygląda. I jak mam wtedy zapisać w notatniku 'to się sprawdziło albo nie', skoro chodzi o coś w środku?
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i chcę zapytać praktycznie - jak konkretnie wygląda taki notatnik z runami, który by miał sens? Czy to jest jedna strona na runę, coś krótszego, czy bardziej dziennik sesji? Bo dużo tu mówiliście o tym, żeby zapisywać, ale nie bardzo wiem jak to zorganizować.
Czytam tę rozmowę od początku i ciągle gubiłam się w tym samym miejscu - mówicie o notatniku, ale nikt nie powiedział jak on konkretnie wygląda. Czy to jest jeden zeszyt gdzie masz stronę na każdą runę i dopisujesz do niej kolejne skojarzenia? Czy raczej codzienny dziennik sesji, gdzie zapisujesz co ciągnęłaś i co z tego wynikło? Bo to są chyba dwie różne rzeczy.
