Mam pytanie do bardziej doświadczonych: czy zestawy runiczne kupowane w różnych krajach różnią się czymś więcej niż tylko materiałem i wyglądem? Chodzi mi o to, czy np. nordycki zestaw z Islandii będzie inaczej 'działał' niż taki kupiony w Polsce albo zrobiony przez rzemieślnika z Czech. Zaczynam zbierać notatki na ten temat i mam sprzeczne informacje z różnych źródeł. Niektórzy mówią, że to czysty folklor i nic się nie różni, inni twierdzą, że tradycja wytwarzania ma znaczenie. Jak wy to widzicie?
Dobre pytanie, bo sam się nad tym zastanawiałem. Kupiłem kiedyś zestaw z drewna wiśniowego robiony przez kogoś w Polsce i osobno dostałem zestaw z Danii, zrobiony podobno według starszej tradycji. Subiektywnie czuję między nimi różnicę przy rzucaniu, ale nie wiem, czy to kwestia materiału, wykonania czy może po prostu własnej głowy. Ciekawy jestem, czy ktoś tu robił świadome porównania.
Tradycja wytwarzania ma znaczenie, ale nie w taki sposób, jak wielu myśli. Nie chodzi o kraj zakupu, tylko o to, kto i z jaką intencją dane runy wytworzył. Zestaw rzeźbiony przez kogoś, kto zna tradycję i pracuje świadomie, to zupełnie co innego niż masowa produkcja z fabryki w Chinach, nawet jeśli na etykietce stoi 'Skandynawia'. Poza tym warto rozróżnić, o jaki futark mówimy, bo to już daje różnice w samej interpretacji niezależnie od materiału.
No właśnie, Opalinka celnie to ujęła. Ale powiem szczerze: widzę, że to pytanie pojawia się co jakiś czas i zawsze kończy się tym samym - ludzie skupiają się na obiekcie, a nie na pracy z nim. Jaki futark stosujesz, Ezoteryk94? Bo jeśli mieszasz starszy futark z anglosaskim rozszerzeniem, to masz realny problem interpretacyjny, który nie wynika z kraju produkcji, tylko z braku spójnego systemu.
Różnice w opisach pisemnych są faktem i nie ma co udawać inaczej. Wynikają głównie z tego, jakie źródła historyczne autor opracowania uznał za wiodące. Nordyckie podejście często mocniej opiera się na Eddach i skaldickich kenningach, polskie i niemieckie opracowania bywają z kolei mocniej osadzone w XIX-wiecznym romantyzmie, który zresztą trochę namieszał w całej rekonstrukcji. To nie jest kwestia mistyki, tylko historii przekazu.
To akurat znam z własnego doświadczenia. Przy Nauthiz polskie źródła często mówią 'konieczność, potrzeba' i na tym kończą, a Thorsson i podobne podejścia idą w stronę 'ograniczenie, które jest szansą na hartowanie woli'. To zupełnie inne akcenty przy wróżeniu. Opalinka, a ty z jakich źródeł korzystasz przy interpretacji?
Słuchajcie, a czy nie jest tak, że te różnice w interpretacjach między krajami to po prostu kwestia tłumaczeń, a nie jakiejś głębszej tradycji? Bo jak czytam tłumaczenia z angielskiego na polski, to często coś ginie po drodze. Mam wrażenie, że oryginalny angielski tekst jest bardziej precyzyjny.
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale jestem ciekawa jednej rzeczy. Skoro mówicie o różnicach między tradycjami, to czy zestaw runiczny, który sam się wytworzy albo pobłogosławi, niweluje te różnice? Słyszałam, że własnoręcznie robione runy mają inną energię niż kupne, ale nie wiem, czy to wpływa też na interpretację.
Mniej więcej. Dodałabym tylko, że przy robieniu run samemu naturalnie uczysz się każdej z osobna, bo poświęcasz jej czas. To inaczej wchodzi do głowy niż kupienie gotowego zestawu i siadanie z książką. Ale żeby nie odpływać - wracając do tematu: mówiliście o różnicach między tradycjami, a czy ktoś próbował porównać zestawy z różnymi futurkami, nie tylko starszym?
Ja nie, bo świadomie trzymam się starszego futarku żeby nie mieszać systemów. Ale ciekawy jestem, czy ktoś tu pracował i z anglosaskim, i ze starszym. Bo z tego co czytałem, anglosaski ma kilka run, które po prostu nie mają odpowiednika w starszym i wtedy problem interpretacyjny jest poważniejszy niż różnice między krajami.
Boże, jak ja cieszę się z tej rozmowy, tyle się uczę! Mam pytanie może podstawowe, ale nie rozumiem jednego: jeśli interpretacje w różnych opracowaniach się różnią, to jak w ogóle można mieć pewność, że robi się wróżbę 'poprawnie'? Czy to nie jest trochę tak, że każdy tworzy własny system?
No właśnie, Zielarz dobrze mówi. Ja zaczęłam od polskiego opracowania, potem przestawiłam się na angielskie i musiałam przez kilka miesięcy po prostu wybrać jedno i się go trzymać, bo inaczej każda runa miała trzy znaczenia i wróżba nic nie wnosiła. Ezoteryk94, a jak to robisz w praktyce przy notatkach - piszesz osobne kolumny dla różnych tradycji czy próbujesz jakoś uśredniać?
Słucham tej rozmowy od początku i mam wrażenie, że temat jest szerszy niż tytuł sugeruje. Bo mówicie o różnicach w interpretacji, ale też o zestawach fizycznych, intencji wytwórcy, futarkach. Może warto by było ustalić, co nas najbardziej interesuje - czy różnice tekstowe między opracowaniami z różnych krajów, czy coś innego? Bo ja np. bardziej zastanawiam się nad tym, czy materiał run ma wpływ na wróżbę i czy ktoś ma tu konkretne porównanie drewno kontra kamień.
Żeby nie uciekać za daleko od tytułu - może skupmy się na tym, co Leopold powiedział wcześniej o źródłach. Bo jeśli dobrze rozumiem, różnice między zestawami z różnych krajów sprowadzają się w dużej mierze do tego, jaką literaturę podstawową miał pod ręką autor opracowania. Ale czy to znaczy, że np. zestaw kupiony w szwedzkim sklepie z książeczką opartą na Eddach będzie z definicji 'lepszy' niż polski z romantycznym podejściem? Czy to w ogóle ma sens jako kryterium?
To nie jest kwestia lepszości. To kwestia tego, co chcesz robić. Jeśli interesuje cię rekonstrukcja historyczna - tak, źródła nordyckie będą bliżej. Jeśli chcesz pracować intuicyjnie, to i książeczka z polskim poetyckim opisem może wystarczyć. Problem zaczyna się, gdy ktoś miesza oba podejścia nie wiedząc, że to robi.
Bardzo trafne pytanie, i dobrze, że je zadajesz. Znak, że widzisz meta-poziom. Thorsson to nie jest neutral, on ma konkretną filozofię runologiczną, mocno zakorzenioną w Armanen i w ezoterycznej tradycji germańskiej. Jeśli używasz go jako miary dla innych źródeł, to tak, siłą rzeczy wszystko mierzysz jego linijką.
Żaden. I dobrze byłoby to zaakceptować na wstępie, bo to uwalnia od szukania 'czystego' zestawu. Każdy był gdzieś wyprodukowany, przez kogoś opisany, w jakimś czasie. To, co możemy robić, to wiedzieć, czyją filozofię czytamy - i robić to świadomie.
Szczera prawda, Dobrusia. Sama na początku kupiłam zestaw głównie dlatego, że był ładnie zapakowany. Dopiero po kilku miesiącach zaczęłam sprawdzać, co właściwie jest w tej książeczce i skąd to pochodzi. Okazało się, że to był mix kilku tradycji bez żadnego komentarza od autora.
Bardzo wam dziękuję za ten wątek, naprawdę! Mam jedno pytanie do kogokolwiek - czy jeśli ktoś kupił np. zestaw ze Skandynawii, ale uczy się z polskich źródeł, to czy to w ogóle ma sens? Czy fizyczny obiekt i interpretacja muszą pochodzić z jednej tradycji?
To ciekawe, bo to pokazuje, że różnice między zestawami z różnych krajów to nie tylko kwestia opracowania tekstowego, ale też stylu zapisu samych run. Czy ktoś tu porównywał np. jak wyglądają runy w szwedzkich zestawach kontra brytyjskich? Bo mi się wydaje, że tam mogą być różnice w kształtach niektórych znaków.
No i właśnie wyszło, że pytanie o zestawy z różnych krajów jest dużo głębsze niż się wydaje na początku. Bo mamy poziom: fizyczny materiał i wykonanie, poziom graficzny, poziom tekstowy opracowania i poziom filozofii kryjącej się za autorem opracowania. Ezoteryk94, masz poczucie, że twoje notatki to ogarniają, czy dopiero teraz to widzisz?
Osobiście zaczynam od trzeciego, czyli tekstu opracowania - bo to on formuje moje pierwsze rozumienie. Potem cofam się do filozofii autora, żeby rozumieć, czemu tak, a nie inaczej opisuje poszczególne runy. A forma graficzna to zazwyczaj ostatnia rzecz, na którą zwracam uwagę, choć po tej rozmowie chyba zmienię kolejność.
Oboje macie rację, tylko robicie to intuicyjnie. Problem jest wtedy, kiedy ktoś w ogóle nie sprawdza - i nie ma znaczenia, od którego poziomu zaczyna, bo wszystkie czyta bez kontekstu. A to jest właśnie większość kupujących zestawy online.
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam pytanie, które może być trochę z boku - czy jeśli ktoś pracuje z zestawem już jakiś czas i dopiero teraz dowiaduje się, że opracowanie jest mieszaniną tradycji, to czy warto zaczynać od nowa? Czy to, co już 'wbudowałam' w siebie przy tej pracy, jest jakoś niepoprawne?
Zgadzam się z Gienią. Dodałabym tylko, że to 'wbudowanie' o którym mówisz, Tosieczkaa, to nie jest usterka. Każdy ma swój punkt startowy. Pytanie, czy chcesz rozwijać to dalej z większą precyzją, czy zostać przy tym, co działa dla ciebie tu i teraz. Obie odpowiedzi są legitymizowane.
Jest kilka prób, ale większość to rzeczywiście kompilacje lub tłumaczenia ze swobodnymi parafrazami. Oryginalnych, metodologicznie solidnych polskich opracowań jest mało. To nie jest zarzut - to kwestia tego, że polska tradycja akademicka runologii jest wąska, a ezoteryczna dopiero się kształtuje.
A czy ktoś tu miał sytuację, gdzie kupił zestaw z bibliografią i ona była... powiedzmy, kuriozalna? Bo słyszałem o zestawach, gdzie jako źródła podawano strony internetowe albo blogi.
