Przepraszam, że się wtracam, bo ja naprawdę nie znam się na runach - ale to co opisujecie brzmi dokładnie tak samo jak z kamieniami. Kupujesz ładny kamień, a sprzedawca mówi ci, że 'ametyst to spokój', bez żadnego wyjaśnienia, skąd to pochodzi. Czy to jest podobna sytuacja?
Słuchałam tej rozmowy od początku i mam wrażenie, że wyciągnęłam z niej więcej niż z kilku książek razem wziętych. Mam jedno pytanie do bardziej doświadczonych - jeśli ktoś chce kupić swój pierwszy zestaw runiczny i już wie o tych poziomach, które Bard85 wymienił, to gdzie konkretnie powinien szukać informacji o autorze opracowania? Czy jest jakaś baza, porównanie?
To jest właśnie sedno tego wątku i nikt go jeszcze nie rozwinął wprost. Tak, są różnice. Tradycja skandynawska i to, co wywodzi się z kręgów niemiecojęzycznych, to nie to samo. W Niemczech i Austrii masz silny wpływ Guido von Lista i jego armańskich reklasyfikacji, które zmieniają nie tylko znaczenia, ale i sam układ futhark. W tradycji nordyckiej masz inną kolejność priorytetów przy interpretacji.
Słuchajcie, a jak to sprawdzić dla zestawu, który już się ma? Znaczy - jest jakiś konkretny sposób, żeby zobaczyć, z której tradycji pochodzi opracowanie, bez studiowania runologii przez rok?
Z mojego doświadczenia to mieszanina, ale z wyraźną dominantą. Anglosaskie opracowania często idą przez Edred Thorsson albo przez Freye Aswynn, a to są autorzy, którzy mają swoje bardzo konkretne szkołyz i poglądy. Thorsson to Rune-Gild i całe to ceremonialnomagiczne podejście, Aswynn to już inny kąt. Kupując zestaw made in UK z angielskim opracowaniem, zwykle masz jednego z nich gdzieś w tle, czasem niewymienionych.
A czy ktoś wie, jak to wygląda z zestawami z Islandii? Bo mam wrażenie, że Islandczycy mają ciągłość kulturową, której inni nie mają, ale nigdy nie widziałem zestawu z tamtąd w polskim sklepie. Czy to w ogóle dociera na nasz rynek?
To jest w ogóle fundamentalne napięcie w całej runologii praktycznej. Masz albo historyczną wierność, która nie mówi ci jak wróżyć, bo mało wiemy o tym jak to robiono, albo masz żywą tradycję wróżebną, która jest w dużej mierze nowoczesną rekonstrukcją. Nie ma trzeciej opcji. Każdy wybiera, gdzie stoi - tylko trzeba wiedzieć, że się wybiera.
Przepraszam, że się wtrącam z tak podstawowym pytaniem, ale czy to znaczy, że nie ma czegoś takiego jak 'właściwa' interpretacja runy? Że każdy zestaw jest po prostu czyimś wyborem i nie ma znaczenia, który kupisz?
Dziękuję, że to tak rozłożyliście. Mam jeszcze jedno pytanie, bo chciałbym kiedyś wybrać jeden zestaw i się przy nim zatrzymać - czy jest jakaś tradycja, którą polecacie jako punkt startowy dla kogoś, kto nie chce się zagłębiać w całą historię akademicką, ale chce żeby to było spójne?
Słucham tej dyskusji i chcę dopytać o coś praktycznego, bo ona mi się w głowie układa w pewien wzorzec. Wychodzi na to, że kupując zestaw, de facto kupujesz czyjąś interpretację tradycji, a nie samą tradycję. Czy to znaczy, że dwie osoby z różnymi zestawami Elder Futhark mogą dostać zupełnie różny odczyt dla tej samej układanki, i obie mają rację w ramach swojego systemu?
Tak, i to jest dokładnie ten problem, który sprawia, że porównywanie odczytów między różnymi praktykami jest trudne. Masz rację. To nie jest błąd systemu, to jest jego natura. Runy nie mają jednego kanonicznego słownika znaczeń.
Bardzo dziękuję za tę odpowiedź, Gienia, to mi naprawdę wiele wyjaśniło. Mam jeszcze jedno pytanie, bo cały czas wraca do mnie kwestia zestawów fizycznych. Czy są jakieś tradycje dotyczące materiału, z którego robimy runy? Czytałem gdzieś, że powinny być drewniane i wyrzeźbione samodzielnie, ale nie wiem, czy to jest coś historycznego, czy znowu czyjaś nowoczesna reguła.
Sam materiał zestawu to osobna rozmowa, ale nawiąże, bo jest związek z tematem. Różne tradycje mają różne zdania na ten temat i to też jest marker. W opracowaniach mocno ceremonialnych (czyli tych z akcentami GD czy Thorssona) często pojawi się nacisk na własnoręczne wykonanie i konkretny materiał jako element inicjacyjny. W tradycjach bardziej ludowych tego nie ma. To jeden z sygnałów, z którą szkołą masz do czynienia.
Przepraszam, że zmieniam trochę temat, ale chcę się upewnić, że dobrze to wszystko interpretuję. Czy mogę spytać, jak to wygląda z polskim rynkiem zestawów konkretnie? Bo tu dużo mówiliście o opracowaniach angielskich, niemieckich, islandzkich - ale co tak naprawdę kupuje się w polskich sklepach ezoterycznych, z jakiej to jest tradycji?
Twilighta, to jest dokładnie to, co mnie uderzyło przy wyborze. Pamiętam, że jeden zestaw który oglądałem miał 25 kamieni, i dopiero po tej dyskusji rozumiem, że ta 25. runa to jest wynalazek Ralpha Bluma bez historycznego oparcia. Czy ktoś wie, jak duże jest nasycenie polskiego rynku akurat tą tradycją Blumowską? Bo mam wrażenie, że to może być dominujące.
Blum jest niestety bardzo powszechny w popularnych zestawach, bo jego podejście jest przystępne i nie wymaga żadnego kontekstu historycznego. Jego 'Book of Runes' miała kilkanaście wydań i jest tłumaczona na wiele języków. Zestawy z 25 kamieniami sprzedają się dobrze, bo są ładne i proste. To nie znaczy, że nie można z nich pracować, ale trzeba wiedzieć, czym są.
Mam takie pytanie do tego, co mówi Zielarz. Skoro każdy zestaw to czyjś wybór interpretacyjny, to czy kupując zestaw od polskiego rzemieślnika - mam na myśli kogoś, kto robi je ręcznie i sprzedaje na targach - dostajemy coś innego niż przy zestawie z Niemiec albo UK? Czy ten rzemieślnik ma jakiś system za sobą, czy to jest raczej czysto estetyczna robota bez zaplecza?
To co mówi Twilighta potwierdza mój problem z wyborem. Ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem mechanizm. Czy to znaczy, że jeśli kupię zestaw bez informacji o opracowaniu, powinienem sam wybrać opracowanie i go się trzymać - niezależnie od tego, co producent miał na myśli? Że de facto rozdzielam fizyczny zestaw od systemu interpretacyjnego?
Przepraszam, że się tu wtrącę z boku, bo nie jestem głęboko w runach - ale słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że wymagania są dość wysokie dla kogoś, kto po prostu chce zacząć. Czy jest jakaś sensowna droga dla kogoś, kto nie czyta po angielsku i chce mimo wszystko pracować z runami bez wchodzenia w akademickie detale?
To co mówi Szaman o okrągłych zestawach bardzo mnie uderzyło, bo nie przyszło mi do głowy, że kształt fizycznego przedmiotu może być informatywny o systemie. Czy są inne takie nieoczywiste markery w fizycznym zestawie, które mogą powiedzieć coś o jego tradycji zanim w ogóle przeczytamy jakikolwiek opis?
Sprawdziłem tę książkę i moje przeczucia się potwierdziły. Hagalaz jako 'oczyszczająca burza prowadząca do odnowy'. Żadnego słowa o zniszczeniu, chaosie, nieuchronności. Czyli klasyczny Blum-pochodny optymizm. Ale wracam do tego, co Opalinka pisała o liczbie run - bo to naprawdę proste kryterium, które można sprawdzić jeszcze przed zakupem. Czy jest jakaś lista zestawów dostępnych w polskich sklepach, gdzie ktoś już to zrobił za nas?
Nie znam żadnej zbiorczej listy, ale powiem ci, co sama robię. Jak patrzę na zestaw online, zanim sprawdzę cenę, liczę runy na zdjęciu albo szukam tej informacji w opisie produktu. Sprzedawcy, którzy wiedzą co sprzedają, zazwyczaj piszą 'Elder Futhark, 24 runy'. Ci, którzy nie wiedzą, piszą 'kompletny zestaw run' albo po prostu nic. I już wiem, gdzie jestem.
To jest naprawdę pomocna rozmowa, dziękuję wszystkim za te konkretne wskazówki. Mam pytanie może trochę z innej strony - rozmawiamy dużo o tym, jak odróżnić systemy przy zakupie, ale czy sam materiał zestawu - kamień, drewno, kość - wpływa jakoś na to, jak wygodnie się z nim pracuje? Pytam, bo widziałem zestawy ceramiczne i nie wiem, czy to nie jest jakiś nowy trend bez tradycji.
A ja mam zestawy z różnych materiałów i powiem szczerze, że dla mnie różnica jest bardzo odczuwalna przy losowaniu. Z drewnem inaczej trzyma się rękę, inaczej sięga do woreczka. Nie wiem, czy to ma znaczenie 'magiczne', ale na poziomie skupienia - owszem. Może to głupie spostrzeżenie jak na ten poziom rozmowy.
Pytanie o kraj rzemieślnika to trochę romantyzowanie. Szwed, który wycina runy pod Ikea po godzinach, nie ma głębszej więzi z tradycją niż Polak, który spędził dziesięć lat na studiowaniu źródeł. Kraj produkcji to marketing, nie tradycja. Tradycja to wiedza i świadomość, nie geografia.
To co mówi Szaman o grupach rekonstrukcyjnych bardzo mnie interesuje, bo to nowy kontekst w tej rozmowie. Czy takie zestawy są w ogóle dostępne dla kogoś z zewnątrz? Czy to musi być kontakt bezpośredni, przez jakąś społeczność? I czy to w ogóle ma znaczenie dla samej praktyki wróżebnej, czy raczej dla rytuałów szerzej?
Dostępne są, głównie przez targi i eventy rekonstrukcyjne - w Polsce też się zdarzają. Pytanie, które zadaje Ezoteryk, jest dobre, bo dotyka czegoś ważnego: czy chcesz sposób do wróżenia, czy chcesz być częścią szerszego kontekstu kulturowego. To dwie różne potrzeby i nie każdy musi łączyć obie.
