Ale czy to nie jest po prostu argument za tym, żeby robić odczyty we wszystkich pokojach o tej samej porze tego samego dnia? Wiem, że to brzmi jak przeprowadzka własnej praktyki po mieszkaniu, ale przynajmniej warunki byłyby spójne. Albo jest w tym jakiś problem który ja nie widzę?
To prawda co mowi Karolciaa, bo ja kiedys probowalam zrobic 3 odczyty pod rzad i po trzecim byłam juz tak rozbita ze nic nie mialo sensu. Glowa prosta nie pracuje jak jest przeciążona intencją. Freja, ile masz pokoi w tym mieszkaniu w sumie?
Poczekaj, a dlaczego kuchnia miałaby być tranzytowa? To chyba jedno z najintensywniej używanych miejsc w mieszkaniu, tam się gotuje, je, czasem siedzi - to chyba dużo energii kumuluje. Zastanawiam się czy przypadkiem nie omijasz czegoś ważnego.
Freja, wróćmy na chwilę do sedna. Napisałaś że masz 'poczucie' że z mieszkaniem coś nie gra - ale skąd to poczucie? Bo jeśli to konkretny pokój albo konkretna sytuacja, to może odpowiedź na to gdzie ciągnąć runę jest już w tym.
A czy próbowałaś siedzieć w salonie i nie ciągnąć żadnej runy, tylko być? Bez intencji, bez pytania, po prostu zobaczyć co przyciągnie uwagę? Bo czasem zanim w ogóle weźmiemy się za runy, warto wiedzieć co czujemy w tym miejscu bez narzucania mu struktury.
O, to ciekawy pomysł Feliksa73. Ja tak robiłem z pokojami w nowym mieszkaniu zanim jeszcze pomyślałem o jakichkolwiek odczytach - po prostu siadałem i słuchałem. Niekoniecznie słyszałem cokolwiek konkretnego, ale przynajmniej wiedziałem co czuję. Freja, miałaś takie momenty z salonem?
Miałam i właśnie to mnie niepokoi - w salonie czuję się nieswojo bez konkretnego powodu. Nic złego się tam nie wydarzyło, mieszkam tu kilka lat. To nie jest nowe uczucie, ale ostatnio jakby się nasiliło. Stąd właśnie pomysł z runami.
A nie jest tak że to nasilenie mogło przyjść razem ze zmianą pory roku? Pytam bo sama zauważam że zimą mam inne 'poczucie' przestrzeni niż latem, inne światło, inaczej siedzę, inaczej się poruszam. Może salon się nie zmienił, tylko ty inaczej go teraz używasz.
Czytam ten wątek od początku i ciągle wracam do jednego - czy runy w ogóle są właściwym sposobem na 'badanie' przestrzeni, czy może do tego lepiej nadaje się coś innego? Pytam z ciekawości, bo może jest jakaś praktyka która jest do tego bardziej stworzona i Freja niepotrzebnie dopasowuje coś co dobrze zna do problemu który wymaga innego podejścia.
I to jest właśnie powód dla którego nie ma jednej odpowiedzi na pytanie o częstotliwość z tytułu tego wątku. Bo częstotliwość to nie jest kwestia zasady, tylko kwestia tego co chcesz zrobić i czym się posługujesz. Freja wie swoje sposób, niech je dostosuje do przestrzeni, nie odwrotnie.
Dobra, podsumowując to co wyciągam z tej dyskusji - chyba najpierw posiedzę w salonie bez run, żeby w ogóle wiedzieć co tam czuję. Potem jedno ciągnienie, wieczorem, tylko tam, bez porównywania z innymi pokojami na razie. I zobaczymy co wyjdzie. Dzięki wszystkim, choć mam wrażenie że odkryłam w tym wątku więcej pytań niż odpowiedzi - ale może tak miało być.
Freja, to brzmi jak bardzo rozsądny plan. Cieszę się że ta dyskusja dała ci jakiś konkret do działania. Ale mam jedno pytanie - jak długo planujesz siedzieć w tym salonie przed ciągniętiem? Bo to też chyba ma znaczenie, prawda?
Szczerze? Nie wiem. Myślałam o kwadransie może. Bez zegarka, po prostu do momentu kiedy poczuję że jestem gotowa. Chyba nie ma sensu narzucać sobie czasu?
Kwadrans to dobry punkt wyjścia, ale uważaj żeby to 'siedzenie' nie zamieniło się w analizowanie. Bo możesz siedzieć piętnaście minut i przez cały czas myśleć 'no to co ja tu czuję, może to to, a może tamto' - i wtedy naprawdę nic nie usłyszysz. Czy masz jakiś sposób żeby się przed tym uchronić?
Ale czy da się wejść do miejsca które cię niepokoi i nie mieć żadnej intencji diagnostycznej? Sama już sama nazwa 'siedzę i sprawdzam' chyba coś wnosisz, nie?
Wróćmy na chwilę do Freji, bo dyskusja trochę odeszła od sedna. Freja, powiedziałaś że to uczucie nieswojości nasiliło się ostatnio - czy nastąpiło coś w tym czasie? Jakaś zmiana w układzie mebli, nowe rzeczy, cokolwiek?
O, to ciekawe! Ktoś mi kiedyś mówił że przestawienie mebli może zaburzyć przepływ energii w pokoju, ale nie wiem czy to prawda czy nie. Freja, a jak stała kanapa wcześniej?
To co mówi Mirek84 akurat brzmi sensownie w kontekście feng shui, ale to zupełnie inny system niż runy. Nie wiem czy warto mieszać.
Jeśli uczucie masz od lat i tylko teraz się nasiliło, to może jedno ciągnienie runiczne nie wystarczy żeby to objąć. Nie mówię żebyś robiła dziesięć odczytów, ale może warto to potraktować jako proces, a nie jednorazowy sondaż? I wrócić do pytania z tytułu wątku - jak często ma sens w takim przypadku?
Mam pytanie do Feliks73 bo chcę zrozumieć - mowisz o procesie, ale ile czasu miedzy odczytami jest sensowne kiedy badasz przestrzen a nie sytuacje osobista? Bo to chyba jednak inna logika niz przy codziennej runie dla siebie.
A może tu chodzi nie o to żeby przestrzeń zdążyła się zmienić, tylko żeby ty zdążyłaś przetrawić poprzedni odczyt? Bo jak zbyt szybko ciągniesz kolejną runę, to chyba nie wiesz jeszcze co zrobiłaś z poprzednią informacją, nie?
To co właśnie napisałaś jest chyba najważniejszą rzeczą w tym wątku. I to jest dokładna odpowiedź na pytanie o granice częstotliwości - granica jest wtedy kiedy kolejne ciągnienie staje się ucieczką, a nie kontynuacją.
Tylko że 'czuję że jest kompletna' też może być oszukiwaniem się, nie? Możesz czuć że masz całość właśnie dlatego że twój umysł już zamknął temat żeby nie musieć drążyć głębiej. Jak odróżnić prawdziwe poczucie całości od udawanego?
To co Goryczka napisała o zamykaniu tematu żeby nie drążyć - to dokładnie mój mechanizm. Chyba że runa jest wyraźnie pozytywna, bo wtedy też szybko zamykam i jestem zadowolona. Czyli obydwie strony są podejrzane.
Ale czy to nie jest trochę pułapka bez wyjścia? Jeśli zakończenie na pozytywnej też jest podejrzane, to kiedy w ogóle możesz zaufać że odczyt jest gotowy? Bo tak można wątpić w nieskończoność.
Myślę że kluczem nie jest treść runy, tylko twój stan przed ciągnieciém. Jeśli wchodzisz w to z niepokojem i potrzebą uzyskania konkretnej odpowiedzi, to każdy wynik będzie podejrzany - albo zbyt dobry albo zbyt zły. Pytanie do Frei: czy masz w ogóle jakiś moment kiedy siadasz do run bez tej potrzeby?
To jest bardzo ważne co mówisz. Napięcie podczas ciągnienia zaburza odczyt, bo ty dosłownie narzucasz energię zanim runa cokolwiek powie. Może zamiast pytać o salon wprost, powinnaś najpierw zapytać runę o siebie - o swój stan względem tego miejsca. To zupełnie inne pytanie.
