To jest ciekawe podejście i szczerze mówiąc nigdy tak nie myślałem o tym. Ale czy przy runach w ogóle można rozróżnić pytanie o przestrzeń od pytania o siebie? Bo runa nie wie że pytasz o salon a nie o siebie, prawda?
No ale to jest problem kazdego systemu wrozebnego chyba? Przy kartach jest tak samo, przy horoskopach tez masz ten sam dylemat - co wynika z polozenia planet a co z twojej interpretacji. Freja, mam pytanie do ciebie - ciagnelas juz w tej sprawie cos wiecej niz jedna rune?
A co wychodziło? Nie musisz podawać szczegółów jeśli nie chcesz, ale ciekawi mnie czy to były spójne runy czy za każdym razem coś zupełnie innego.
To jest naprawdę spójna trójka i szczerze mówię - to nie wygląda jak przypadek. Hagalaz, Isa, Nauthiz to nie są losowe symbole które ze sobą nie rozmawiają. Ale zauważ że żadna z nich nie wskazuje na coś zewnętrznego - to raczej zestaw który mówi o wewnętrznym zamrożeniu albo oporze. Nie o złej energii salonu.
Nauthiz to akurat runa którą łatwo zamknąć właśnie dlatego, że jej znaczenie wydaje się oczywiste - 'brak', 'blokada' i gotowe. Ale czy zastanawiałaś się co konkretnie jest zablokowane w tym kontekście? Bo Nauthiz nie mówi tylko że czegoś nie ma - ona mówi o napięciu między tym czego potrzebujesz a tym co masz. To jest dość inne niż samo 'blokada'.
Ale to wraca do tego co Obsydianna mówiła wcześniej - że może nie da się oddzielić siebie od przestrzeni przy takim pytaniu. Freja, mam wrażenie że te trzy runy łącznie jakby opisywały kogoś kto jest w impasie i czeka. Czy to pasuje do tego jak się czujesz w tym mieszkaniu?
To jest dokładnie ten problem z którym każdy się mierzy przy wróżeniu o miejscach. Przestrzeń nie pyta - pyta człowiek. I wynik zawsze będzie przez niego filtrowany. Ale powiedz mi - czy robiąc te trzy odczyty byłaś w tym salonie, czy w innym pomieszczeniu?
To ciekawe. Bo jeśli Hagalaz wyszła kiedy siedziałaś w salonie, a Isa kiedy byłaś w sypialni - to może nie pytałaś o to samo, nawet jeśli ci się wydawało że pytasz o to samo. Miejsce ciągnienia może wpływać na to z jakiej energii czerpiesz w danej chwili.
Nigdy o tym nie myslalam ze miejsce siedzenia przy ciagnieciu moze cos zmienic. Czy to jest jakos potwierdzone praktykami, czy to bardziej twoja hipoteza, Karolciaa? Bo brzmi logicznie ale chce wiedziec skad to.
Właśnie o to mi chodzi. Ciągnienie raz dziennie przez wiele dni z rzędu w tym samym temacie to jest inaczej obciążające niż pięć razy w ciągu godziny - ale obydwa mają swoją cenę. Czy pomiędzy sesjami robiłaś cokolwiek z tym co wyszło, czy czekałaś tylko na następną?
To jest bardzo częsty schemat - ciągniesz, dostajesz odpowiedź, nie wiesz co z nią zrobić, więc ciągniesz znowu żeby dostać klarowniejszą. Ale klarowność nie przyjdzie z kolejnego ciągnienia jeśli najpierw nie przepracujesz tego co już masz. Hagalaz, Isa, Nauthiz leżą u ciebie od jakiegoś czasu i czekają na działanie.
A co to znaczy 'przepracować' w kontekście run? Mam na myśli - czy to jest medytacja z runą, czy zapisywanie przemyśleń, czy coś innego? Bo to słowo pojawia się często ale nigdy nie wiem dokładnie co z tym zrobić i chciałem zapytać.
Ale może Nauthiz nie mówi o tym czego brakuje w salonie, tylko o tym czego brakuje tobie żeby w ogóle zrozumieć tę sytuację? Np. brakuje ci spokoju żeby usiąść z tym bez szukania kolejnej runy?
To jest dobre pytanie Balbinka. I wracając do tytułu wątku - może odpowiedź na to ile razy ciągniemy nie leży w żadnej regule, tylko właśnie w tym - czy mamy spokój żeby zostać z jedną runą? Bo jak go nie ma, to i jedna i dziesięć nic nie da.
