Zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy jest jakaś niepisana zasada co do częstotliwości wyciągania run. Bo widziałam różne podejścia - jedni mówią, że raz dziennie to maksimum, inni wyciągają po kilka razy i twierdzą, że to nie problem. Skąd w ogóle wzięło się to przekonanie, że trzeba czekać całą dobę? Czy ktoś próbował robić to częściej i miał wrażenie, że runy po prostu przestają 'mówić'? Pytam bo chcę sprawdzić energetykę swojego mieszkania i zastanawiam się, czy mogę robić kilka odczytów w ciągu dnia, dla różnych pomieszczeń albo aspektów.
To zależy co chcesz osiągnąć. Jak wyciągam jedną runę z rana jako 'runę dnia', to traktuję to jako wskazówkę na cały dzień i nie wracam do tematu. Ale robiłem osobne sesje wieczorem przy konkretnych pytaniach i nie czułem, żeby to przeszkadzało. Myślę że problem zaczyna się, gdy pytasz wiele razy o TO SAMO, bo wtedy runy zaczynają dawać niespójne odpowiedzi i sam się kręcisz w kółko. A sprawdzanie energetyki pomieszczeń to jednak inne pytanie każdorazowo, więc może nie ma tu konfliktu.
No właśnie, to rozróżnienie na to samo pytanie kontra różne pytania wydaje mi się kluczowe. Sama pracuję głównie z tarotem, ale znam osoby, które robią kilka rzutów run dziennie bez żadnego problemu. Freja, a jak planujesz podejść do tego sprawdzania mieszkania? Masz jakiś konkretny rozkład, który stosujesz, czy pytasz ogólnie 'co tu siedzi'?
Przy pracy z przestrzenią to ja bym w ogóle nie używała run, tylko wahadła albo bezdymne oczyszczanie. Runy to alfabet przeznaczony raczej do pytań osobistych, egzystencjalnych. Wyciąganie ich do diagnozowania mieszkania może po prostu nie zadziałać, bo to nie jest ich 'język'. Choć rozumiem eksperymentowanie.
To ciekawy spór, ale chyba trochę odchodzimy od pytania. Freja pytała o częstotliwość, nie o to czy runy nadają się do przestrzeni. Co do częstotliwości - nie ma żadnej obiektywnej reguły. Pytanie raz dziennie vs kilka razy to kwestia tego, czy zachowujesz skupienie i intencję przy każdym rzucie. Jeśli tak, ilość nie powinna mieć znaczenia. Problem zaczyna się gdy traktujesz to jak maszynę do losowania.
Dokładnie. Jak czyste jest Twoje skupienie przy każdym rzucie, tak czytelna jest odpowiedź. Sama robię czasem trzy, cztery sesje w ciągu dnia przy intensywnej pracy i nie mam poczucia, że runy 'milkną'. Choć przyznam, że przy czwartej sesji z rzędu czuję zmęczenie i wtedy sama rezygnuję. Może to jest właśnie naturalna granica - nie godzinowa, ale energetyczna.
Ojej, nie wiedziałem że to tak skomplikowane. Myślałem, że wyciągasz runę, patrzysz co znaczy i gotowe 🙂 Słyszałem kiedyś, że nie powinno się wyciągać więcej niż trzy razy dziennie, ale nie wiem skąd to się wzięło. Freja, a jak w ogóle zaczęłaś pracę z runami przy badaniu przestrzeni? Bo mnie to interesuje, bo też chciałbym sprawdzić swoje otoczenie.
Ale czy to nie jest tak, że jak pytasz run o coś konkretnego i dostaniesz odpowiedź, to dalsze pytania tego samego dnia mogą tę odpowiedź zakłócić albo nadpisać? Mam wrażenie, że energia się miesza. Chociaż nie wiem czy to dotyczy różnych tematów czy tylko tego samego.
Moim zdaniem tez ważne jest to ile czasu miedzy sesjami. Jak robisz jedną po drugiej z przerwa 5 minut to raczej nie ma sensu. Ale jak rano jedno pytanie, po obiedzie inne, wieczorem trzecie - i wszystkie różne - to nie widze problemu. Sam czas działa troche jak reset, nie? A przy mieszkaniu to bym i tak zaczęła od jakiegoś ogólnego rzutu, żeby zobaczyć czy w ogóle jest co szukać, a potem szła w szczegóły.
Szczerze mówiąc, nie jestem przekonana że runy w ogóle mogą cokolwiek powiedzieć o energii mieszkania, bo energia to coś co mierzy się innymi metodami - no nie wiem, czujnik czy coś. Ale z ciekawości pytam - jak już ktoś robi taki odczyt przestrzeni runami, to jak interpretuje wynik? Bo np. co znaczy Hagalaz w kontekście salonu? Żeby naprawiać podłogę?
Bardzo dziękuję za ten wątek, dużo się uczę. Ale mam pytanie do tych, co robią kilka sesji dziennie - czy macie jakiś rytuał żeby oddzielić jedną sesję od drugiej? Czy po prostu odkładacie runy i bierzecie po jakimś czasie? Bo zastanawiam się czy nie powinno być jakiegoś zamknięcia.
Ja przy oczyszczaniu przestrzeni używam wahadła, ale słyszałam że runy da się łączyć z innymi metodami. Czy ktoś próbował np. najpierw zrobić odczyt runiczny żeby zobaczyć gdzie jest problem, a potem osobno zająć się oczyszczaniem? Ciekawi mnie czy to miało sens w praktyce.
Właśnie nad tym siedzę od ostatnioszego wieczoru. Myślałam o tym, żeby pytania były bardziej operacyjne - nie 'jaka jest energia?' tylko coś w stylu 'co dominuje w tej przestrzeni', 'co wymaga uwagi', 'co blokuje'. Ale nie wiem czy to nie jest za bardzo nakierowywanie odpowiedzi.
A to jest dokładnie ten problem, który mam z wieloma metodami wróżebnymi przy diagnozowaniu przestrzeni. Pytanie kształtuje odpowiedź. Jak pytasz 'co blokuje', to zakładasz, że coś blokuje. Może nic nie blokuje i wtedy co - ciągniesz Isa i myślisz, że masz potwierdzenie, a to może być odpowiedź na zupełnie inne pytanie?
Ale czy to nie jest problem z każdym rodzajem wróżenia? Jak pytasz tarot o coś ogólnego, też możesz dopasować kartę do czegokolwiek. Może po prostu trzeba być bardziej uważnym przy interpretacji, a nie rezygnować z metody?
Wróćmy może do tego, co Freja pierwotnie pytała, bo trochę się rozeszliśmy. Pytanie było o częstotliwość. Jeśli planujesz diagnozować kilka pomieszczeń osobno, to czy to liczyć jako jedną sesję czy kilka? Bo to ma znaczenie dla całej tej dyskusji o 'ile razy dziennie'.
Mnie sie wydaje ze to zalezy od przerw. Jak chodzisz z pokoju do pokoju bez zatrzymania to to jest jedna sesja. Jak pomiedzy nimi masz dluzsza przerwe, schowas runy, przewietrzysz głowe - to juz osobna sesja. Czas i intencja robia roznice, nie tylko liczba pytan.
Też chciałem zapytać o to samo! Nie wiedziałem jak to ocenić. Zawsze mi się wydawało, że jak skończyłem jeden rzut to mogę od razu robić drugi, no bo dlaczego nie. Ale teraz widzę, że to może nie być takie proste...
Żadna liczba minut nie zadziała jako reguła, bo to kwestia stanu, nie czasu. Sam sprawdzam to tak - jak myślę jeszcze o poprzednim rzucie, analizuję, próbuję dopasować - to za wcześnie na kolejny. Jak poprzedni rzut się 'zamknął' w głowie i jestem z nowym pytaniem, to wtedy.
Aktywnie to jakieś dwa lata, ale regularnie może rok. I rozumiem co Feliks62 ma na myśli z tym zamknięciem - znam to uczucie. Chociaż przy badaniu przestrzeni jakoś trudniej mi to będzie zastosować, bo to nie jest coś co na mnie 'działa', tylko coś co obserwuję z zewnątrz.
Przepraszam że się wtrącę, bo dopiero zaczynam się tym interesować i może zadam głupie pytanie, ale - czy to 'zamknięcie' o którym mówicie to jest coś co czujecie fizycznie, w ciele, czy to bardziej mentalny sygnał? Naprawdę nie wiem jak to wygląda w praktyce.
Mam wrażenie że ten temat trochę zszedł w stronę ogólnej pracy z systemami wróżebnymi, co jest ciekawe, ale Freja miała konkretny cel - mieszkanie. Czy ktoś faktycznie próbował robić odczyt runiczny dla przestrzeni i może powiedzieć jak to wyglądało technicznie, ile rzutów zrobił, co pytał?
I co z tego wyszło? Serio pytam z ciekawości, bo jestem sceptyczna, ale wolę wiedzieć co ludzie faktycznie dostają z takich odczytów, a nie tylko słuchać teorii o tym jak to powinno działać.
No właśnie, to jest dokładnie to, co mnie zastanawia w tej całej metodzie. Dostałaś kartę, która kojarzyła ci się z konkretną sytuacją - ale czy to nie jest tak, że zawsze coś nam się z czymś skojarzy? Mózg szuka wzorców. Nie twierdzę, że to bez sensu, ale jak odróżnić prawdziwy odczyt od własnej projekcji?
To jest właściwie dobry trop. Jak myślę o tym po co chcę robić ten odczyt, to chyba właśnie o to mi chodzi - nie tyle o 'obiektywną' energię miejsca, ile o to, żeby wyłowić swoje własne odczucia, które może mam gdzieś z tyłu głowy, ale jeszcze ich nie przepracowałam. Tylko wtedy pytanie o częstotliwość wygląda trochę inaczej, nie?
Właśnie chciałam powiedzieć to samo! Jeśli to ma wyciągać to, co już w nas jest, to przesyt pytań może nie tyle 'zakłócić energię', ile po prostu zmęczyć. Po którymś rzucie z rzędu już nie wyciągasz nic nowego, tylko kręcisz się w kółko wokół tych samych lęków.
Ale chwilę. Zakładacie teraz, że runy to tylko sposób do introspekcji. A co z osobami, które wierzą, że jest tam coś więcej, jakiś zewnętrzny przekaz? Dla nich częstotliwość może znaczyć coś zupełnie innego niż 'ile razy mogę się zapytać siebie samej'.
