Ostatnio mam dziwne sny w których pojawiają się runy. Nie widzę ich wyraźnie, raczej takie zarysowania, jakby ktoś je kreślił w powietrzu albo na ziemi przede mną. Budzę się z poczuciem że coś ważnego mi powiedziano, ale nie pamiętam co. Czy to w ogóle ma sens ezoteryczny, znaczy czy runy mogą do kogoś 'mówić' przez sen, nawet jeśli ta osoba nie pracuje z nimi na co dzień? Bo ja z runami mam kontakt raczej sporadyczny, czytałam trochę, ale nigdy nie robiłam głębszych praktyk.
To ciekawe pytanie, bo odpowiedź zależy mocno od tego, z jakiej perspektywy patrzysz. W tradycji nordyckiej sny były traktowane poważnie jako kanał przekazu, mieli nawet specjalistów od ich interpretacji zwanych maðr draumspakr. Runy w snach to jednak coś, o czym źródła historyczne milczą wprost. Pytanie do Ciebie: czy te znaki które widzisz, próbujesz potem identyfikować? Czy chociaż jeden rozpoznałaś?
Też miałam coś podobnego, raz przez kilka nocy z rzędu śniła mi się ta sama runa, wyglądała jak Isa, taka prosta pionowa kreska. Nie miałam wtedy pojęcia co to znaczy, ale okres był bardzo trudny i zastoinowy w życiu. Jak potem sprawdziłam znaczenie Isy, to aż mi ciarki przeszły. Ale nie wiem czy to była 'wiadomość' czy mój mózg sam dobrał symbol do stanu w jakim byłam. Jak wy to rozróżniacie?
No właśnie, to jest sedno sprawy. Skąd wiadomo że to 'wyższe siły' a nie po prostu mózg, który przetwarza to czym się interesujemy? Jeśli ktoś codziennie myśli o runach, to raczej naturalne że mu się śnią, nie? Trochę jak śnienie o pracy jak za dużo pracujesz.
W pracy ze snami generalnie ważna jest ta 'temperatura' snu, znaczy czy budzisz się z poczuciem że coś się wydarzyło, czy po prostu pamiętasz obrazy. Zwykłe przetwarzanie przez mózg często jest płaskie, takie kino. A sny które coś komunikują, przynajmniej z mojego doświadczenia, mają inną jakość, zostają z tobą długo. Majka, jak opisałaś to poczucie 'że coś ci powiedziano', to brzmi właśnie jak ten drugi typ.
A może to tak działa że runy jako symbole mają w sobie coś zakodowanego, jakąś pierwotną energię, i dlatego nawet jak ktoś ich nie zna świadomie, to podświadomość na nie reaguje? Trochę jak archetypy Junga. Bo rozumiem sceptyczne podejście, ale te symbole były używane przez setki lat i może zostawiły jakiś ślad.
Dobra ale praktycznie, co robić jak się śni runa? Zapisać, zapalić świecę, medytować nad nią? Szukam konkretów bo ostatnio też mi się coś takiego przytrafiło i nie wiem od czego zacząć.
Przy Gebo te linie są symetryczne, jak X. Jeśli były wypustki to może Eihwaz albo Algiz, ale bez rysunku ciężko powiedzieć. Guslarz, na Twoim miejscu to zanim zaczniesz szukać znaczeń to naucz się rozróżniać przynajmniej Elder Futhark wizualnie, bo inaczej cała interpretacja będzie na glinianych nogach.
Ja chciałam zapytać, bo jestem tu nowa w temacie run, czy te sny o runach to coś co przytrafia się tylko tym którzy już pracują z runami, czy też osobom które nigdy ich nie dotykały? Bo z waszej rozmowy wynika że Majka miała sporadyczny kontakt, Zina też chyba nie jest super zaawansowana, a to się dzieje. Zastanawiam się czy to jest jakiś 'sygnał' że powinno się zacząć pracę z nimi?
Słuchajcie, ja to widzę trochę inaczej. Może zamiast pytać 'mózg czy wyższe siły' lepiej zapytać co ten sen daje danej osobie. Jeśli sen z runą daje ci wskazówkę która pomaga, to czy naprawdę ważne jest skąd pochodzi? Pracuję numerologią i tam też mam takie dylematy, symbol to symbol, liczy się co z nim zrobisz.
To trochę jak z placebo, nie? Działa, ale źródło działania jest inne niż myślisz. Nie mówię złośliwie, serio zastanawiam się czy mechanizm ma znaczenie, bo może nie ma, ale jednak chciałbym wiedzieć.
A wracając do mojego pytania, bo trochę temat uciekł, czy ktoś mi może powiedzieć co z tym moim snem zrobić? Hubert pisał żebym się nauczył rozróżniać runy, okej, ale to potrwa. Czy jest coś co mogę zrobić teraz, zanim to ogarnę?
U mnie tak samo było jak miałam ten mocny sen, ta runa była ze mną przez kilka dni jakby. I wiesz co, jak narysowałam ją na kartce i położyłam na stoliku, to jakby trochę spokojniej. Nie wiem czy to ma sens, ale pomogło. Moze Igorek ma rację z tym oswajaniem obrazu.
Ale jeśli dobrze rozumiem to co Brygida mówiła o 'temperaturze' snu, to właśnie ta intensywność i to że zostaje z tobą, ma być tym wskaźnikiem? Czyli nie chodzi o treść tylko o to jak bardzo sen w ciebie wchodzi?
To pasuje do tej Isy którą śniłam. Nie było tam żadnego dramatu, żadnych efektów specjalnych. Jedna kreska. I zostało. Teraz jak sobie przypomnę tamten sen, to jakby go miałam poprzedniego tygodnia, a minęło już sporo czasu.
Chcę tu trochę przyhamować bo zaczyna mi się tu rysować pewien schemat, który warto sprawdzić. Ile osób w tym wątku pamięta sny z runami, gdzie 'trafienie' znaczenia było słabe albo żadne? Bo rozmawiamy głównie o przypadkach gdzie się zgadzało. Polelum miał rację z tym confirmation bias, i to jest poważny zarzut, nie można go po prostu przejść.
A jeśli ktoś jak ja nie pracuje z runami i śni mi się coś co wygląda jak runa, to skąd mam w ogóle wiedzieć że to runa a nie jakiś inny symbol? Bo może nasze mózgi tworzą kształty które po prostu przypominają runy, a my je za runy uznajemy?
I właśnie o to mi chodziło, żeby to sprawdzić. Bo jeśli mamy tylko selekcję trafionych przypadków, to nie wiadomo czy cokolwiek tu działa. Nie mówię że nie działa, mówię że nie wiemy. I to jest ważna różnica, szczególnie kiedy ktoś jak Guslarz zaczyna zastanawiać się co z tym 'robić'.
Ale to co Hubert napisał w poprzednim poście, że runy są graficznie proste i łatwo je dopasować, to mnie trochę uderzyło. Bo jeśli to prawda, to jak w ogóle ktoś może mieć pewność że śniła mu się właśnie runa, a nie na przykład jakaś przypadkowa linia?
U mnie było właśnie to drugie co Hubert opisuje. Nie szukałam pasującego kształtu, tylko zapisałam co widziałam i potem trafiłam na Isę. Ale rozumiem sceptycyzm Almandynki, bo nie mogę wykluczyć że mój mózg po prostu produkuje proste linie i szuka dla nich etykietek.
Patrycelka ma rację w tym sensie że pamięć snu ulega modyfikacji bardzo szybko. Dlatego zawsze mówię żeby zapisywać zaraz po przebudzeniu, i to nie interpretację tylko surowe wrażenie. Co widziałam, co czułam, jakie kolory, jakie kształty. Zanim mózg zacznie porządkować.
A jak to wygląda jak są elementem czegoś większego? Bo mam wrazenie że u mnie to był właśnie izolowany symbol, sama runa, nic wokół. Zastanawiam się czy to ma znaczenie czy to jednakowe.
na przykład widziałem runę wygrawerowaną w kamieniu, albo ktoś ją rysował. Był kontekst, były inne postacie. Przy takim śnie nie wiesz czy runa jest komunikatem, czy po prostu elementem scenografii. Izolowany symbol jak u ciebie jest pod tym względem czytelniejszy, choć oczywiście to też nie rozstrzyga pytania z tytułu wątku.
Wracam do tego co Almandynka powiedziała o selekcji przypadków, bo myślę że to jest najważniejsza rzecz w całej tej dyskusji i trochę nam znika. Czy ktoś miał sen gdzie runa się pojawiła i potem absolutnie nic z tego nie wynikło, żadne trafienie, żaden rezonans ze znaczeniem?
Ale tu jest jeszcze inna możliwość, którą chcę rzucić. Co jeśli sen z Tiwaz który 'nie pasował' pasuje do czegoś czego Zina jeszcze nie rozpoznała? Czyli może znaczenie ujawni się później? Pytam serio, bo w tarot podobno bywa tak z niektórymi kartami.
Myślę że Cecylka i Hubert mają rację co do pułapki. Ale to nie unieważnia całej dyskusji o snach, tylko pokazuje gdzie trzeba być ostrożnym. Pytanie z tytułu wątku, rozmowa ze sobą czy komunikat z wyższych sił, może nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich przypadków. Może to zależy od snu.
Czyli de facto nadal nie wiem co z moim snem zrobić i skąd on był. Rozumiem że nie ma pewności, ale czy jest jakaś praktyczna wskazówka dla kogoś kto nie wie czy wierzyć w to jako komunikat, czy traktować jako własną psychikę?
