Zastanawiam się ostatnio, czy runy mogą rzeczywiście ostrzec przed osobą, która ma wobec nas złe intencje. Pytam, bo miałam sytuację, gdzie losowałam runy przed spotkaniem z pewnym znajomym i wyszła mi Hagalaz oraz Naudiz jedna po drugiej. Byłam na tyle ciekawa, że spotkanie i tak się odbyło, i faktycznie skończyło się nieprzyjemnie - ta osoba próbowała mną manipulować w dość oczywisty sposób. Zbieg okoliczności? Może. Ale teraz zaczynam myśleć, że runy mogą wskazywać na energię konkretnych sytuacji albo ludzi, zanim jeszcze doświadczymy jej na własnej skórze. Czy ktoś miał podobne doświadczenia? Jak wy interpretujecie takie odczyty dotyczące relacji z konkretnymi osobami?
To nie jest zbieg okoliczności, przynajmniej moim zdaniem. Hagalaz i Naudiz razem to dość jednoznaczny sygnał - chaos wynikający z przymusu albo zewnętrznego nacisku. Pytanie tylko, jak pytałaś runy? Bo to ma ogromne znaczenie dla interpretacji. Jeśli pytasz ogólnie 'jak będzie to spotkanie', to odpowiedź dotyczy energii całej sytuacji, a niekoniecznie samej osoby. Mnie interesuje właśnie ten niuans - czy runy opisują człowieka, czy raczej energię, którą przynosi w danym momencie?
Terenia zadała kluczowe pytanie i chciałbym je rozwinąć, bo to naprawdę zmienia wszystko. W tradycji germańskiej runy nie były rozumiane jako 'detektor kłamstw' czy rodzaj skanera osobowości. Opisują stany i przepływy sił, nie etykietują ludzi jako dobrych czy złych. Hagalaz to zakłócenie, które bywa konieczne, żeby coś się zmieniło, a Naudiz to napięcie wynikające z niezaspokojonych potrzeb - może twoich, może tej drugiej osoby. Nie twierdzę, że twoja interpretacja była błędna, bo skończyło się tak jak skończyło, ale zastanawiam się, czy runy ostrzegały przed tą osobą, czy raczej przed dynamiką, w którą wchodzisz. Czy przed spotkaniem miałaś jakieś własne wątpliwości co do tego człowieka?
To co napisałaś jest bardzo bliskie temu, jak ja to rozumiem. Miałam podobnie z Pertho i Isa przy pytaniu o pewną relację - siostra mówiła, że 'no to runa tajemnicy i zatrzymania, może ta osoba coś ukrywa'. I faktycznie, wyszło potem, że ukrywała. Ale Arnold ma rację, że nie wiem, czy runy to mi pokazały, czy po prostu wywołały we mnie refleksję, której wcześniej unikałam. Mam jedno pytanie do bardziej doświadczonych - czy istnieje jakiś konkretny układ, sposób formułowania pytania, który lepiej sprawdza się do czytania energii osoby, a nie sytuacji?
Ja zawsze przy takich odczytach robię trójkę: pierwsza runa to energia osoby, druga to jej intencje wobec mnie, trzecia to czego mogę się spodziewać. Działa całkiem dobrze i nie raz mnie ostrzegło. Wyszła mi raz Thurisaz na środkowej pozycji i ta osoba faktycznie próbowała mnie wciągnąć w jakiś konflikt.
Mam to zanotowane u siebie i porównywałem różne systemy - w kilku źródłach skandynawskich praktyk wróżebnych układ trzech run jest rzeczywiście stosowany do odczytu osoby, ale znaczenie pozycji zależy od intencji czytelnika przed losowaniem, nie od jakiegoś stałego schematu. Laurka, skąd ten konkretny podział pozycji? Bo nie spotkałem takiego przypisania w żadnym ze swoich źródeł.
No właśnie to jest ciekawy problem - czy można po prostu sobie wymyślić znaczenie pozycji i to 'działa', czy jest jakiś tradycyjny fundament, do którego warto sięgać? Pytam szczerze, bo w tarota też mam podobne dylematy z układami. Tylko tam jest więcej skodyfikowanych spreadów. A przy runach mam wrażenie, że każdy robi trochę co chce i to może być zarówno siłą, jak i słabością tej praktyki.
Przepraszam, że się wtrącam, bo dopiero zaczynam, ale mam pytanie do tego co Arnold napisał. Jeśli sama ustalę znaczenie pozycji przed rzutem, to czy to nie znaczy, że ja sama 'programuję' odpowiedź? Trochę się gubię w tym, czy runy coś mi mówią, czy ja mówię przez runy.
A ja powiem wprost - jeśli chcesz sprawdzić czy ktoś tobą manipuluje, to najlepsza jest Dagaz i Othala w odwróconej pozycji. Dagaz odwrócona to zamknięcie, ukryte działania, a Othala odwrócona to wykluczenie ciebie z czegoś, co cię dotyczy. Te dwie razem przy pytaniu o osobę dają dość jasny obraz.
Słyszę tutaj kilka różnych rozmów naraz i chcę trochę zebrać wątki. Kwestia merkstave to faktycznie temat sporny i nie ma sensu go definitywnie rozstrzygać, bo zależy od systemu. Ale wróćmy do sedna tematu, bo to mnie bardziej ciekawi. Czy runy mogą ostrzec przed manipulacją - moim zdaniem tak, ale nie jako 'alarm' wskazujący na złą osobę, tylko jako sygnał do tego, żeby się zatrzymać i wsłuchać we własne odczucia. Miałam raz sytuację, gdzie przy pytaniu o kogoś wyszła mi Isa i przez kilka dni nic z tego nie rozumiałam. A potem zrozumiałam - ta osoba po prostu stała w miejscu i nic z tego co mówiła, nie miało się wydarzyć. To nie była manipulacja jako taka, ale też nie była to szczerość.
To ciekawe co Kornelia opisuje, bo ja bym to inaczej zinterpretowała przez pryzmat swojego doświadczenia. Isa dla mnie to blokada, zamrożenie, i często gdy wyciągam ją przy pytaniu o relację, to znaczy, że ta relacja jest po prostu wstrzymana z jakiegoś powodu - niekoniecznie zła intencja, ale może obawa czy niemożność. Ale wracając do tematu - czy ktoś próbował pytać runy nie o osobę, tylko o to, jak się zachować, żeby nie dać się wciągnąć w manipulację? Bo może lepiej pytać o siebie niż o innych?
To co Melanijka napisała ma dla mnie dużo sensu. Ja z numerologią mam podobnie - zamiast pytać 'jaka ta osoba jest', lepiej pytać 'co ja w tej relacji wnoszę i czego mi brakuje'. Może z runami też tak jest skuteczniej? Chociaż nie mam jeszcze dużego doświadczenia z runami, więc pytam raczej z ciekawości.
Czytam ten wątek od początku i mam podstawowe pytanie, bo nie jestem pewien czy dobrze rozumiem. Czy wy losujecie runy fizycznie, z woreczka, i to ma być ta losowość, która przynosi odpowiedź? Bo nie rozumiem mechanizmu. Jak kawałek drewna z wyrytym znakiem może coś wiedzieć o człowieku?
No dobra, ale serio, ktoś mi może wytłumaczyć ten mechanizm? Rozumiem że pytacie o to czy runy 'ostrzegają' przed manipulacją, ale jeśli to tylko kawałki drewna z wyrytymi symbolami, to skąd ma płynąć ta ostrzeżenie? Pytam szczerze, bo próbuję zrozumieć, a nie podważyć.
Ale właśnie tutaj mam wątpliwość. Czy 'zaskoczenie' runami może być po prostu tym, że losowość trafiła w coś, o czym podświadomie wiedziałaś? Bo jeśli wrócimy do tematu manipulacji, to mnie niepokoi, czy runa rzeczywiście wskazuje na manipulatora, czy może po prostu wyciąga twoje własne, nieuświadomione lęki? I czy to nie jest problem przy ocenianiu innych ludzi za pomocą wróżby?
Ale wiesz co, Terenia, jeśli ktoś pracuje z danym skojarzeniem i to dla niego ma sens w praktyce, to czy naprawdę tak ważne jest to co 'oryginalnie' znaczy? Mam na myśli że runy nie mają jednego ustalonego słownika i każde źródło trochę inaczej to opisuje.
To co Arnold pisze pokrywa się z moim doświadczeniem. Kiedy pytałam o relację z koleżanką i wyciągnęłam Nauthiz, to nie pomyślałam od razu 'ona mnie manipuluje'. Pomyślałam, że w tej relacji jest jakiś opór, konieczność, coś co mnie ogranicza. I dopiero z tego punktu zaczęłam się zastanawiać co to może być. Może o to chodzi w tych ostrzeżeniach?
To jest coś, co słyszę tu z kilku stron i mam wrażenie że to jest odpowiedź na moje pierwotne pytanie, tylko nie taka prosta jak chciałam. Runy nie wskażą palcem na manipulatora, ale mogą wywołać refleksję, która do tego prowadzi. Tylko teraz mam nowe pytanie: czy to nie jest zbyt powolne, gdy coś dzieje się tu i teraz i potrzebujemy szybkiej odpowiedzi?
No właśnie, to mnie trochę frustuje w tej rozmowie. Wszyscy mówią 'refleksja', 'proces', 'z perspektywy czasu'. A co jeśli ta osoba aktywnie mi teraz robi krzywdę i ja potrzebuję znać odpowiedź dziś, nie po tygodniu przemyśleń?
Przepraszam że się dopytam, bo to moje pierwsze zetknięcie z tematem run przy relacjach, ale czy jest jakaś konkretna runa albo układ, który twórcy różnych systemów wskazują jako 'sygnał ostrzegawczy'? Czy każdy odczyt musi być tak bardzo interpretacyjny?
Dobra, to rozumiem że Thurisaz, Hagalaz i Nauthiz to jakieś sygnały ostrzegawcze, ale Wladek napisał że to opisy stanów, nie ludzi. To jak w takim razie w ogóle sformułować pytanie, żeby runa odpowiedziała na coś konkretnego o relacji? Czy pytanie ma brzmieć 'co ta osoba mi robi' czy 'co czuję w tej relacji'?
To jest kluczowe rozróżnienie i dobrze że o to pytasz. Pytanie skierowane na osobę, czyli 'co ona robi', zakłada że runa ma dostęp do czyjejś intencji. Pytanie skierowane na ciebie, czyli 'co czuję' albo 'co ta relacja we mnie wywołuje', jest znacznie bardziej spójne z tym czym runy faktycznie mogą być. Różnica wydaje się drobna, ale zmienia całkowicie to co robisz z wynikiem.
Ale przepraszam, to trochę wygląda jakbyśmy cały czas kręcili w kółko. Czyli zamiast dostać odpowiedź, dostajemy pytanie z powrotem do siebie. Okej, rozumiem, że runy nie są wyrocznią, ale czy naprawdę są zupełnie bezużyteczne jeśli ktoś aktywnie chce sprawdzić czy jest manipulowany?
Ale czy nikt tu nie miał sytuacji kiedy runa wskazała coś o osobie trzeciej i to się potem potwierdziło? Bo z moich doświadczeń wyciągałam Pertho w kontekście znajomego i okazało się że coś przed mną ukrywał. Przypadek? Może. Ale miałam kilka takich zbieżności.
Wchodzę tu z innej strony, bo mam pytanie do Hortensji. Napisałaś wcześniej że masz nowe pytanie po tym jak zebrałaś te wątki. Jakie dokładnie? Bo czytam całą tę dyskusję i mam wrażenie że rozmawiamy o tym czy runy mogą wskazać manipulatora, a może powinniśmy zapytać co zrobić po tym jak odczyt coś w nas uruchomi.
Dokładnie o to mi chodzi. Zebrałam, że runy uruchamiają refleksję, nie dają wyroku. Ale moje nowe pytanie jest takie: co jeśli refleksja, którą wywołuje odczyt, sama w sobie staje się zniekształcona, bo jestem zbyt zaangażowana emocjonalnie? Jak odróżnić wgląd od samookłamywania się?
O, to jest chyba najtrudniejsze pytanie tej rozmowy. Ja sobie z tym radziłam tak, że odczyt notowałam i do niego wracałam po czasie, nie próbowałam interpretować od razu do końca. Bo jak byłam w emocji, to każda runa potwierdzała co chciałam zobaczyć. Dystans czasowy naprawdę zmieniał interpretację.
