Mam pytanie, które mnie od jakiegoś czasu nurtuje. Zbierałem drewno po tym, jak wicher powalił u mnie w ogrodzie starą jabłoń. Pomyślałem, że to idealne do wyrzeźbienia run. Ale teraz zastanawiam się - czy drzewo, które zginęło wskutek wypadku, nie niesie ze sobą jakiegoś negatywnego ładunku? Jabłoń rosła może z trzydzieści lat, była zdrowa, a tu nagle koniec. Czy takie drewno w ogóle nadaje się do run, czy raczej szukać czegoś innego?
To zależy od tego, jak na to patrzeć. Wiele tradycji nordyckich mówi, że drzewo powalione przez żywioł - właśnie przez burzę, wiatr - jest wyjątkowo silnym materiałem, bo dotknął go sam żywioł. To nie jest drewno z tartaku, nie zostało ścięte ludzką ręką. Jabłoń to w dodatku drzewo Frei, więc masz tu naprawdę ciekawy materiał. Raczej bym nie mówił o negatywnym ładunku. Ale powiedz mi - czy ta jabłoń miała jakąś historię, czy coś się przy niej działo? To może mieć znaczenie.
Ja czytałam kiedyś, że jabłoń w tradycji nordyckiej rzeczywiście była drzewem powiązanym z kobiecością i płodnością, ale nie pamiętam dokładnie czy to Freja czy może Idun i jej jabłka nieśmiertelności. Edek_60, możesz to rozwinąć? Bo sama nie chciałabym podawać złych informacji.
Dołączę się, bo to bardzo ciekawy wątek. Pracuję z różnymi materiałami i z mojego doświadczenia wynika, że drewno po naturalnej śmierci drzewa - czy to po burzy, czy po uschnięciu - ma inną jakość energetyczną niż drewno ścięte. Nie twierdzę, że lepszą albo gorszą, po prostu inną. Drzewo, które samo zakończyło cykl, zamknęło pewien krąg. Ale tu pojawia się pytanie do Dobrusia_60 - czy planuje sam wyrzeźbić runy, czy tylko oprawić gotowe? Bo to robi różnicę.
Szczerze to jestem sceptyczna wobec całego pomysłu 'mierzenia energii' drewna, ale rozumiem o co chodzi w dyskusji. Chciałam zapytać - a czy w ogóle starożytni Germanie mieli jakieś zasady co do tego, jakie drzewo wybierać? Czy to nie jest może coś, co zostało 'dorobione' przez współczesnych ezoterykow?
Ja miałam podobną sytuację - dostałam kawałek wiązu po tym, jak drzewo zostało uszkodzone przez piorun. Sąsiad chciał je wyciąć, ja wzięłam gałąź. Zrobiłam z tego kilka przedmiotów i przyznam, że coś w tym drewnie było wyraźnie inne w dotyku, inna tekstura, inna temperatura nawet. Czy to energia czy po prostu efekt uderzenia pioruna na strukturę drewna - nie wiem, ale różnica była namacalna. Dobrusia_60, jaką masz jabłoń - miękką czy twardą odmianę? Bo to też wpływa na rzeźbienie.
Wracając do pytania o negatywny ładunek - myślę, że tu kluczowe jest rozróżnienie między 'drzewo zginęło nagle' a 'drzewo niosło jakieś zło'. Jabłoń, która rosła spokojnie przez trzydzieści lat i dała owoce, a potem padła w burzy, raczej nie jest obciążona czymś złym. To inaczej niż gdyby drzewo rosło np. przy miejscu, gdzie działy się złe rzeczy. Czy Dobrusia_60 miał jakieś poczucie niepokoju trzymając to drewno w rękach?
Własne odczucie jest ważne, nie bagatelizowałabym go. Ale rozumiem wątpliwość. Można zrobić prosty test - potrzymaj drewno chwilę w ciszy, bez myślenia o jabłoniach z dzieciństwa, po prostu skup się na materiale. Co wtedy czujesz? Nie chodzi o jakiś rytuał, po prostu o obserwację.
Chciałam zapytać o coś innego, ale powiązanego - czy przy wyborze drewna na runy ma znaczenie pora roku, kiedy drzewo upadło? Czy to, że jabłoń spadła teraz, latem albo jesienią, coś zmienia? Gdzieś czytałam, że sezon ma wpływ na energię roślin, ale nie wiem jak to się ma do martwego drewna.
Ja robiłam kiedyś runy z drewna brzozowego, które znalazłam po tym jak gałąź sama odpadła od żywego drzewa. Nikomu nie ścięta, po prostu leżała. Długo zastanawiałam się czy to właściwe, żeby ją wziąć. Ostatecznie wzięłam i pracuje mi z tymi runami do dziś bardzo dobrze. Może kluczem jest właśnie to, że drewno zostało 'dane' a nie wzięte?
To chyba kwestia intencji i podejścia, nie tylko okoliczności. Można wziąć drewno z prawdziwym szacunkiem albo podejść do tego jak po zakup deseczki w markecie. I nie mówię, że gotowe runy są złe - tylko że relacja z materiałem jest inna gdy sam go zbierasz i obrabiasz.
Przepraszam że wchodzę w środek, ale chciałam zapytać - Dobrusia_60 wspomniał wcześniej gdzieś o biometrze do pomiaru energii. Czy ktoś tu korzystał z czegoś takiego przy pracy z runami? Zastanawiam się, czy takie urządzenie w ogóle daje sensowne wskazania przy drewnie czy kamieniach, czy to raczej do badania ludzkiego pola energetycznego?
Wróćmy chwilę do samego drewna, bo chciałem dopytać Edek_60 o jedno - wspominała o Thorssonie i sezonowaniu drewna. Moje jabłoniowe kawałki leżą od kilku tygodni w cieniu i w miarę suche miejsce. Czy jest jakaś ogólna zasada ile drewno powinno sezonować zanim zacznie się w ogóle myśleć o ryciu run?
Nie ma jednej reguły, szczerze. Drewno jabłoni jest dość twarde i gęste, więc kilka tygodni to raczej za mało na pełne sezonowanie jeśli kawałki są grubsze niż palec. Ale do celów rytualnych to inny temat - tu nie chodzi o to, żeby drewno nie pękło przy obróbce, choć to też ważne. Powiedz mi - jaką masz grubość tych kawałków?
Trochę wychodzę z innej strony tego tematu - mówimy dużo o sezonowaniu i energii, ale zastanawiam się, czy ktoś z was w ogóle konsekrował drewno przed rycie run? I czy konsekracja to w tradycji nordyckiej w ogóle właściwe słowo, czy to bardziej naleciałość z innych systemów?
A przepraszam, że wchodzę z czymś bocznym - Edek_60 wspomniała Havamál. Ja próbowałam to czytać i trochę gubiłam się w tłumaczeniach. Czy jest jakieś polskie tłumaczenie, które polecacie? Bo znalazłam kilka wersji online i różnią się dosyć mocno.
Wracam do biometru, bo to mnie nadal nurtuje. Edek_60 napisała wcześniej, że nie ma rzetelnych danych o powtarzalności wyników. Ale skoro tak, to czemu w ogóle ludzie tego używają? Czy to nie jest po prostu autosugestia zestandaryzowana w urządzenie?
Chcę wrócić do wątku o jabłoni Dobrusia_60, bo myślę, że trochę się zagubiliśmy w dygresji o urządzeniach. Padło wcześniej pytanie o to, czy własne odczucie jest wiarygodne. Mam takie zdanie - przy runach powiązanie z runistą jest właściwie fundamentalne, więc to, że drewno kojarzy się z dzieciństwem, nie jest przeszkodą, tylko może być atutem. Ale chciałam zapytać: Dobrusia_60, czy wiesz, jak stara była ta jabłoń mniej więcej?
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam pytanie może trochę z innej beczki - czy ktoś porównywał kiedyś runy z różnych materiałów tego samego zestawu? Tzn. miał np. runy z drewna jabłoni i runy z innego drewna i faktycznie zauważył różnicę w odczytach, nie tylko w odczuciu dotyku?
Wchodzę tutaj bo przeczytałam ostatnie posty i mam pytanie do Klimci - pisałaś o ślepej próbie z drewnem bez kontekstu. Czy próbowałaś to kiedyś z kamieniami runicznymi? Ciekawi mnie czy przy kamieniu efekt jest inny niż przy drewnie, bo kamień nie ma takiej historii wzrostu.
Wracam do twojego pytania o kamienie, bo nie odpowiedziałam wprost. Tak, pracuję z kamieniami runicznymi - mam zestaw z jaspisu i jeden z obsydianu. I powiem szczerze, że odczyt jest inny, ale nie powiedziałabym że gorszy. Jest... bardziej chłodny? Mniej płynny. Drewno ma jakąś miękkość w przekazie, kamień daje mi wrażenie bardziej zdecydowanej odpowiedzi, bez niuansów. Ale to naprawdę subiektywne.
Słucham tej rozmowy o porównywaniu zestawów i mam pytanie, które mnie nurtuje od początku tego wątku - czy w takim razie moja jabłoń, bo to drzewo z którym miałem osobistą historię, daje mi od razu pewną przewagę nad zestawem kupionym w sklepie, który ktoś inny zrobił z anonimowego drewna? Wydaje mi się, że to powinno mieć znaczenie, ale nie chcę zakładać z góry.
Na twoje pytanie odpowiem pytaniem - co rozumiesz przez 'przewagę'? Bo jeśli chodzi o precyzję odczytu dla ciebie konkretnie, to bym powiedziała tak. Jeśli chodzi o obiektywną moc run jako znaków, to to zupełnie inna sprawa i tu nie ma prostej odpowiedzi. Ale mam wrażenie, że w przypadku tej jabłoni chodzi ci o coś więcej niż skuteczność - chodzi o sens osobisty, prawda?
A może to nie jest dychotomia? Sentyment i znaczenie energetyczne mogą być tym samym. Przedmioty, które mają historię emocjonalną, mają też historię energetyczną - to nie są dwie osobne rzeczy. Przynajmniej w tym jak ja rozumiem pracę z materiałem. Ale Klimcia, ty chyba masz inne zdanie na ten temat?
Słucham i mam pytanie, które może być naiwne - skoro emocja może zniekształcać odczyt, to czy w ogóle ma sens robienie run dla siebie samego? Wydaje mi się, że chyba każdy odczyt dla siebie jest jakoś zabarwiony tym, czego się oczekuje. Czy to nie jest podstawowy problem?
Właściwie to samo dotyczy wahadełka, o którym pisałam wcześniej. Jak pytam o coś, na czym mi bardzo zależy, to wynik jest inny niż gdy pytam o coś mi obojętne. Chyba każdy kto używał wahadełka dłużej to wie. Więc chyba to jest problem ogólny w tej pracy, nie tylko runiczny.
Mam pytanie trochę z boku, ale związane z materiałem - czy ktoś z was ryje runy ręcznie nożem, czy używa jakichś narzędzi elektrycznych? Bo zaczęłam myśleć o własnym zestawie i nie bardzo wiem, od czego zacząć jeśli chodzi o samo rycie. I czy to ma znaczenie, jakim sposóbm?
