Dobrusia, wróćmy do kwestii technicznej którą urwałam wcześniej - powiedziałeś że masz dłuta i pilę i robiłeś rzeźby. Ale jabłoń to twarde drewno i suche jest jeszcze twardsze. Masz dłuta do twardych gatunków czy takie ogólne? Bo to może mieć znaczenie praktyczne zanim dojdzie do pytania o rytuał cięcia.
Poprzecznie do słojów - tzn. krojysz pień w plastry jak chleb i masz tarczki ze słojami w kółko. Runy wyrzeźbione na takiej powierzchni mają dobrze widoczną strukturę drewna. Wzdłuż słojów też możesz, ale wtedy masz deski i to jest bardziej do tabliczek niż do zestawu rzucanych run. Który format cię bardziej ciągnie?
Ciekawe że wyszło pytanie o rozmiary, bo nigdy o tym nie myślałam - czy to jest wymóg praktyczny czy estetyczny? Tzn. czy runy różnych rozmiarów w jednym zestawie 'działają' inaczej, czy po prostu wygląda nierówno?
Przepraszam że wracam do wcześniejszego - czy ktoś w ogóle praktykuje odczyt przez ułożenie przestrzenne po rzucie? Zawsze widziałam że wyciąga się jedną runę albo trzy. Nie wiedziałam że istnieje taki sposób.
Dobrusia, jedna runa na początek to dobry pomysł. Ale zanim zaczniesz - masz już jakiś pomysł na to, jak będziesz 'czytać' to co wyciągniesz? Tzn. czy uczysz się znaczeń ze źródeł pisanych, czy wolisz najpierw poczuć, a potem sprawdzić co tradycja mówi?
To co Dobrusia opisuje - żeby nie przyklejać etykiet zanim poczujesz materiał - to mi się zdarzyło na odwrót i żałuję. Nauczyłam się najpierw co kamień 'powinien' robić, i potem nie byłam w stanie odczytać tego co czuję bez filtra. Więc może Dobrusia ma rację mimo że to intuicyjne.
Właściwie to mnie to zastanawia - czy ktoś tutaj zaczynał od intuicji, bez teorii, i potem porównywał co wyszło ze źródłami? Co z tego wyszło? Bo rozmowa mnie wciągnęła i ciekawa jestem czy te dwa podejścia w ogóle gdzieś się spotykają.
Wracając do tej jabłoni - czy drewno jabłoni ma w ogóle jakieś konkretne przypisanie w tradycji run? Bo słyszałam że różne gatunki drewna są do różnych rzeczy, ale nie wiem czy to jest historyczne czy już współczesna ezoteryka.
To jest ciekawe pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Miałam różdżkę z drewna które 'nie pasowało' do celu według jednego systemu, a w innym systemie było idealne. Myślę że tu ważniejsze jest twoje przekonanie o materiale niż tabela przypisań z książki.
Ale czy to nie jest też ryzyko? Że przykładamy już po fakcie pozytywne znaczenie do materiału bo nam 'dobrze leży', a nie dlatego że naprawdę jest odpowiedni? Trochę tak jak z horoskopem - czytasz i wydaje ci się że pasuje, bo szukasz potwierdzeń.
Może głupie pytanie, ale wróćmy do fizycznego etapu, bo dalej mam te kłody w ogrodzie. Edek mówiła wcześniej o plasterkach, Ludwinia pytała o dłuta. Mam teraz zimę, drewno leży. Czy jest jakiś konkretny znak że drewno jest gotowe do cięcia, poza tym że 'wygląda sucho'?
