Hej, mam pytanie bo troche mnie to nurtuje. Mam runy (kamienne, kupione rok temu) i trzymam je na tej samej polce co tarot, kilka kryształów i świeczkę do medytacji. Ostatnio robiłem ciągnienie i jakoś mi nie szło, wychodzily dziwne kombinacje których nie umiałem połączyć w sensowną całość. Zastanawiam się czy to przez to że leżą razem. Czy ktoś ma doświadczenie z tym że różne przedmioty się wzajemnie zakłucają? I drugie pytanie - odkryłem że przez moją sypialnię przebiega żyła wodna. Czy to może wpływać na odczyty? Bo polka z runami jest właśnie w sypialini.
To ciekawe zagadnienie bo sama się kiedyś nad tym zastanawiałam. Mam runy oddzielnie od tarota i kryształów, ale nie dlatego że wiem na pewno że się zakłócają - bardziej intuicyjnie tak to poczułam. Ale ta żyła wodna to już inna sprawa. Skąd wiesz że tam przebiega? Robiłeś badanie różdżką, radiestezyją czy ktoś ci powiedział?
Żyła wodna i zakłócenia to dwa osobne tematy, nie wrzucajmy ich do jednego worka bo możemy namieszać. Co do trzymania różnych przedmiotów razem - sama trzymam runy osobno i robię to celowo, ale nie dlatego że tarot je 'zatruwa' albo coś takiego. Chodzi o skupienie intencji. Jak masz pięć systemów wróżebnych na jednej półce, to mentalnie trudniej ci wejść w jeden konkretny. To bardziej psychologiczne niż energetyczne, choć oczywiście jedno z drugim się łączy.
Ale czy naprawdę nie ma żadnego energetycznego wpływu? Bo ja czytałam że kryształy potrafią 'nadpisywać' energię innych przedmiotów, szczególnie jeśli są naładowane. Mam ametyst leżący obok moich run i teraz się zastanawiam czy to dobry pomysł...
Wracając do pytania o żyłę wodną - to jest naprawdę ważny wątek. Sama miałam sytuację gdzie moje rytuały w jednym pokoju wychodziły zdecydowanie gorzej niż w drugim i dopiero po czasie ktoś mi powiedział żeby sprawdzić geomantycznie całe mieszkanie. Okazało się że w tym gorszym pokoju jest jakaś anomalia. Nie twierdzę że to zawsze żyła wodna, ale warto to zbadać rzetelnie, nie tylko różdżką.
Hej, ja mam pytanie bo może jestem nie na temat, ale czy ta żyła wodna to w ogóle da się 'zneutralizować' jakoś nie przeprowadzając się? Bo przeprowadzka to jednak poważna sprawa i brzmi jak bardzo radykalne rozwiązanie.
Pytanie o przeprowadzkę mnie trochę zaskoczyło - nikt chyba nie mówił że musisz się przeprowadzić, prawda? Żyła wodna w sypialni to nie jest od razu katastrofa. Znam kilka osób które świadomie śpią nad żyłami wodnymi i twierdzą że mają intensywniejsze sny. Problem zaczyna się kiedy ktoś jest na to wrażliwy i zaczyna mieć problemy ze snem, wyczerpanie i tak dalej. A co do run - czy te dziwne kombinacje pojawiły się raz czy to jest regularny problem?
Trzy tygodnie to ciekawy okres, bo numerologicznie trójka to liczba komunikacji i ekspresji - może problem nie lezy w runach ani w żyle tylko w tym że coś próbujesz powiedzieć samemu sobie a nie chcesz tego słuchać? Piszę to nie żeby odciągac od tematu, ale czasem warto spojrzeć szerzej. Choć oczywiście fizyczne zakłucenia też mają znaczenie.
Przepraszam że się wtrącam, bo jestem tu raczej od czytania. Ale mam pytanie do tych co wiedzą więcej - czy żyła wodna może zakłócać konkretnie runy bardziej niż inne systemy? Tzn. czy jest coś specyficznego w runach co sprawia że są bardziej podatne?
A czy ktoś może mi wyjaśnić od podstaw - co to znaczy że żyła wodna zakłóca? Tzn. jaki jest mechanizm? Bo słyszałam że to coś z promieniowaniem czy polem elektromagnetycznym, ale nie wiem czy to ma związek z ezoteryką czy to jest bardziej naukowe.
Czytam ten wątek i jestem szczerze mówiąc trochę zagubiona. Rozumiem że żyła wodna to woda pod ziemią, ale dlaczego woda pod podłogą miałaby wpływać na wróżenie kamykami na półce? Nie rozumiem fizycznie tego połączenia. Może ktoś to prościej wytłumaczyć?
Mam notatki z kilku podobnych dyskusji które śledziłam i właściwie za każdym razem temat się rozchodził na dwa obozy - jedni mówią o polach geopatycznych i promieniowaniu Hartmanna, inni mówią że to kwestia psychosomatyczna. Co do oryginalnego pytania o przechowywanie run z innymi przedmiotami - nikt jeszcze nie zapytał o to jak wyglada ta półka dokładniej. Bo kilka kryształów to jedno, ale czy tam są też inne runy, Czy jakieś symbole, może coś naładowanego intencją do konkretnego rytuału? Bo to mogłoby mieć znaczenie.
Ja myśle że trochę mieszamy jabłka z gruszkami. Żyła wodna to fizykalnie woda pod ziemią, a pole geopatyczne to szersze pojęcie obejmujące różne zakłucenia. Mogą sie nakładać ale to nie jest to samo. Leszek - czy twój sąsiad mówił konkretnie o żyle czy o jakimś szerszym zakłuceniu? Bo to zmienia trochę co robić dalej.
Zanim pójdziemy dalej w kierunku geopatycznym - chciałem wrócić do pytania Bogusa z wcześniej, bo myślę że zostało trochę pominięte. Nie ma niczego w tradycji runnicznej co by sugerowało szczególną podatność run na zakłócenia wodne czy geomantyczne. To ważne zastrzeżenie, żebyśmy nie budowali na tym zbyt wiele.
Ale czy naprawdę nie ma żadnego sposobu żeby sprawdzić który z tych czynników to robi? Bo jak mam zrozumieć czy mój ametyst obok run jest problemem czy nie, jeśli nie da się tego oddzielić? Pytam szczerze, bo nie wiem jak podejść do testowania czegoś takiego.
Właśnie to izolowanie zmiennych jest takie trudne w praktyce, bo robimy odczyty w różnych nastrojach, o różnych porach, przy różnych problemach życiowych - i ciężko powiedzieć że warunki są porównywalne. Ja próbowałam prowadzić notatki przez kilka tygodni właśnie po tym jak odkryłam zakłucenia w mieszkaniu i szczerze mówiąc dane były niejednoznaczne.
To co Klimcia opisuje jest moim zdaniem kluczowe. Poczucie bezpieczeństwa i spokoju w miejscu praktyki ma realny wpływ na jakość odczytu, niezależnie od tego co myślimy o żyłach wodnych. Leszek, pytanie do ciebie - czy w tym miejscu gdzie masz swoją półkę z runami czujesz się spokojnie? Czy to miejscem które lubisz czy raczej przypadkowe?
Szczerze mówiąc to trochę przypadkowe miejsce, bo tam była wolna półka. Nigdy nie myślałem żeby to wybierać świadomie. Może to głupie pytanie ale - czy to ma znaczenie?
To wcale nie jest głupie pytanie. Sama przez długi czas trzymałam swoje przybory zupełnie losowo i dopiero jak je przeniosłam w jedno konkretne miejsce które potraktwałam jako 'swoje' to coś się zmieniło w moim podejściu do praktyki. Trudno mi powiedzieć czy to energia czy po prostu psychologia, ale zmiana była odczuwalna.
A może zamiast szukać problemu w miejscu czy w zakłóceniach zewnętrznych, warto zapytać czy runy w ogóle można przechowywać blisko przedmiotów z innych systemów wróżebnych? Bo oryginalny temat wątku dotyczył właśnie tego - czy różne systemy magiczne wzajemnie na siebie oddziałują jeśli leżą obok siebie.
Dobra ale żeby nie siedzieć w teorii - czy ktoś z was miał konkretną sytuację gdzie przestawił runy albo inne przedmioty i coś realnie się zmieniło? Bo chcę wiedzieć czy to w ogóle daje jakieś efekty czy to tylko reorganizacja szafki.
Słucham tego wątku od dłuższego czasu i zastanawiam się - bo mam runy leżące blisko moich świec do rytułów miłosnych i nigdy nie pomyślałam żeby je rozdzielić. Teraz trochę mi to siedzi w głowie. Czy naprawdę powinnam to przemyśleć czy to może być nadmierne szukanie problemów tam gdzie ich nie ma?
Wracając do pytania Leszka z wcześniej, bo myślę że ono jest ważniejsze niż się wydaje - to że miejsce przechowywania było przypadkowe nie znaczy od razu że jest złe. Ale to że nigdy nie był wybrany świadomie może wpływać na to jak sam do niego podchodzisz. Czy masz w ogóle jakieś rytuały związane z tą półką, czy po prostu tam leżą?
Żadnych rytuałów. Położyłem woreczek z runami i tak zostało. Myślałem że to niepotrzebne, że runy same w sobie są naładowane. Ale teraz jak o tym piszę to brzmi trochę dziwnie.
To nie brzmi dziwnie, to brzmi jak coś do przemyślenia. Miejsce które nie ma żadnej intencji to trochę jak przestrzeń niczyja - ani dobre ani złe, po prostu neutralne. Pytanie czy to neutralność ci odpowiada czy wolałbyś coś bardziej określonego.
Mam może głupie pytanie ale - co to znaczy naładować miejsce intencją? Jak to się robi? Słyszę to dość często w tym wątku i nie do końca rozumiem o czym mówicie.
Ale czy to naprawdę robi różnicę czy tylko nam się wydaje że robi? Bo trochę kręcimy się w kółko - raz mówimy że intencja jest ważna, raz że stan psychiczny, raz że miejsce. Jak mam to rozróżnić?
