Ojej, 'odcisk svadhisthany zakłóca obraz przy sprawach relacyjnych', serio? Nie wiem, brzmi dla mnie jak trochę za duże straszenie. Miałam kamienie po kimś innym i nigdy nie miałam wrażenia że 'dają przekrzywione wyniki'. Może dlatego że nie wierzę że przedmiot na tyle retencjonuje energię żeby wpływać na trafność odczytu?
Ok, to rozumiem - subiektywne odczucie to zupełnie inna sprawa niż twierdzenie że runy 'dają przekrzywione wyniki'. To drugie brzmi jak fakt a jest interpretacją. Lubię jak to jest jasno rozróżnione 🙂
Dobrochna ma rację w tym rozróżnieniu i to jest w sumie serce całej dyskusji. Czy mówimy o realnym wpływie energetycznym który daje mierzalne efekty (przekrzywione wróżby), czy o subiektywnym odczuciu praktykującego które wpływa na jego skupienie i intencję? Bo te dwie rzeczy mają bardzo różne konsekwencje.
No właśnie to co napisała Izoldka69 na końcu jest dla mnie kluczowe - bo jak to jest z tym subiektywnym odczuciem? Bo ja na przykład jak wzięłam do rąk kamień po mamie to od razu czułam że jest 'zajęty', nie mój. I to nie było wmówienie sobie, to było fizyczne, jakby opór. Więc to chyba nie jest tylko kwestia przekonania?
Trochę się wtrącę bo widzę że rozmowa poszła w stronę czakr i aromatów a zgubiła gdzieś meritum - mamy runy, które były używane konkretnie przy pracy z svadhisthaną. To nie jest to samo co kamień leżący na półce. Runa podczas rytuału przy czakrze aktywnie 'pracuje', przepływ przez nią jest inny. Więc pytanie Basieńki jest jak najbardziej zasadne i odpowiedź jest prosta - tak, oczyszczenie przed oddaniem ma sens, szczególnie tu.
No właśnie, to mnie też ciekawi. Czy runy przy rytuałach czakrowych są czymś w ogóle tradycyjnym, czy to jest takie współczesne mieszanie systemów? Bo runy to germańska tradycja, czakry to coś zupełnie innego kulturowo. Nie mówię że to źle, tylko że może ta 'praca z svadhisthaną' to jest coś nowego i nie ma dla tego wypracowanych zasad jak dla klasycznej runoznawczości.
Hej, ja mam trochę inny kąt na to. Dostałem kiedyś w prezencie kompas runiczny od kolegi który z niego korzystał i szczerze mówiąc pierwsze kilka rzutów dawało mi wyniki które kompletnie nie pasowały do sytuacji. Potem zrobiłem proste oczyszczenie dymem i jakoś się 'ułożył'. Może to zbieg okoliczności ale subiektywnie poczułem różnicę. Więc popieram oczyszczenie przy wymianie.
Bo jedno jest procesem uczenia się i budowania własnej relacji z przedmiotem, a drugie zakłada że energia poprzedniego użytkownika fizycznie w nim siedzi i trzeba ją usunąć. To nie jest ten sam model, tylko podobny wynik. Mnie to rozróżnienie jest potrzebne żeby wiedzieć CO robię i dlaczego, ale rozumiem że dla innych niekoniecznie.
Wracając do Basieńki i jej konkretnego pytania, bo trochę się gubimy - koleżanka zaczyna od zera, ma dostać zestaw który był używany przy pracy z konkretnym ośrodkiem. Nawet jeśli zostawimy całą dyskusję o tym czy energie 'siedzą' w runach, jest jeszcze kwestia psychologiczna. Koleżanka zaczyna swoją własną praktykę. Powinna zacząć od czegoś co czuje jako swoje, nie jako odziedziczone po kimś. Oczyszczenie to też gest symboliczny który to umożliwia.
Hilek dobrze to ujął. To jest trochę jak z ubraniami po poprzednim lokatorze - możesz je zostawić jak są albo wyprać. Też piszę w sensie symbolicznym. Nawet jeśli energetycznie nic tam nie ma, ten gest dla koleżanki ma znaczenie żeby zacząć od czystej karty.
No właśnie o to mi chodzi, chcę żeby koleżanka miała dobre wejście w temat a nie zaciągała jakiś mój bagaż. Tym bardziej że moje prace przy svadhisthanie to nie był czas szczególnie lekki dla mnie, jakieś stare sprawy wychodziły. Więc tym bardziej chyba warto posprzątać zanim to do niej trafi?
Basieńka, to co napisałaś jest ważne i właściwie samo w sobie odpowiada na pytanie. Jeśli pracowałaś z tym zestawem przy wydobywaniu trudnych spraw, tym bardziej zadbaj o oczyszczenie. Nie dlatego że to 'zaraźliwe', ale dlatego że runy były świadkami konkretnego procesu i symboliczne zamknięcie tego przed oddaniem to dobra praktyka. Dla ciebie tak samo jak dla koleżanki.
To ciekawe co mówisz Basieńka, że to był trudny czas. Właśnie druga czakra to dużo emocjonalnego bagażu, seksualność, relacje, stare wzorce. Zastanawiam się czy może warto żebyś ty też zrobiła jakiś własny rytuał zamknięcia zanim oddasz? Takie symboliczne 'skończyłam ten etap'? Nie tylko dla koleżanki ale dla siebie?
Ewelinka trafiła w sedno. Oczyszczenie przed oddaniem może być podwójnym rytuałem - dla koleżanki czyste wejście, dla Basieńki zamknięcie rozdziału. Takie rzeczy warto robić świadomie, nie tylko 'bo tak trzeba'. Może warto siąść z każdą runą osobno, podziękować jej za pracę i intencjonalnie puścić?
A jak długo coś takiego powinno trwać? Bo jak mówisz 'z każdą runą osobno' to przy pełnym futharku to jest 24 runy, czy robisz to jednym ciągiem czy można sobie rozłożyć na kilka dni?
Hej, ja się dopiero uczę tych rzeczy i mam takie może głupie pytanie - a skąd w ogóle wiadomo że oczyszczenie 'zadziałało'? Czy jest jakiś objaw, coś co powinno się poczuć albo zobaczyć? Bo jak to jest czysto subiektywne to nie za bardzo wiem jak stwierdzić że już gotowe.
No dobra, ale wracając do tego znaku że się skończyło - to trochę jak z medytacją kiedy zaczynasz i nie wiesz czy siedzisz dość długo, prawda? Zawsze jest ten moment 'no może jeszcze chwila' i nigdy nie wiesz kiedy jest dobrze. Rozumiem że to intuicyjne ale dla kogoś kto dopiero zaczyna to trochę nieużyteczna wskazówka.
To co Hilek opisał to nie jest żadna tajemna wiedza - po prostu jak kończysz rytuał to kończysz go świadomą decyzją, nie czekasz na znak. Intencja robi całą robotę. Jeśli siedzisz i myślisz 'czy już?' to znaczy że jesteś w głowie a nie w praktyce. Wyjdź z tego, weź oddech i po prostu powiedz że koniec.
Nie no poczekajcie, drewniane pudełko to nie jest to samo co właściwe przechowywanie. Runy powinny leżeć na naturalnym materiale, idealnie na kawałku skóry albo lnianej tkaninie. Drewno absorbuje energię i możecie potem mieć przekłamania przy odczycie. Czytałam o tym w kilku miejscach.
Ostrozenka, 'logiczne' nie znaczy 'prawdziwe'. Częstotliwości materiałów to jedno, ale żeby twierdzić że drewniane pudełko przekłamuje odczyt runiczny to już jest duże przeskoczenie. Mam kamienie przechowywane od lat w drewnianych szufladkach i nie zauważyłam żadnego 'przekłamania'. Może to nie jest najgorszy problem z naszymi odczytami 😉
Wracając do Basieńki i tego rytuału zamknięcia - powiedziałaś że zaczęłaś o tym myśleć, ale jak konkretnie chcesz to zrobić? Bo jest kilka opcji i zastanawiam się czy np. praca z wodą nie byłaby dobra właśnie przy svadhisthanie, bo ta czakra ma żywioł wody. Jakby takie tematyczne domknięcie.
Nie musisz ich moczyć dosłownie. Możesz postawić miskę z wodą obok i pracować z tą energią symbolicznie - albo potrzymać każdą runę nad parą z ciepłej wody. Delikatnie, żeby nie niszczyć materiału. Para to nadal woda, tylko inaczej.
Para to ciekawy pomysł ale uważaj na drewniane runy - wilgoć im nie służy długoterminowo. Jeśli masz kamienne albo żywiczne to ok, drewniane bym omijała.
Mam akurat z drewna, więc chyba zrezygnuję z pary. Ale sama idea żywioły wody mi się podoba. Może po prostu medytacja przy wodzie zanim zacznę rytuał zamknięcia?
To brzmi dobrze Basieńka. Ja robiłam coś podobnego kiedy kończyłam pracę z jednym zestawem kart - poszłam nad rzekę, tam to wszystko przepracowałam wewnętrznie i dopiero potem wróciłam i pożegnałam karty w domu. Te dwa kroki osobno dały mi więcej niż gdybym zrobiła wszystko na raz. Polecam taki podział.
Hej a mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy ta praca z konkretną czakrą przy runach to jest jakaś ustalona metoda, czy każdy sobie wymyśla co chce? Bo Basieńka mówiła o svadhisthanie i runach razem i zastanawiam się czy to jest jakiś konkretny system czy po prostu jej własna praktyka. Nie zarzucam nic, po prostu chcę wiedzieć z czym mam do czynienia.
A możecie mi powiedzieć czy to ma znaczenie że ta koleżanka Basieńki jest chyba zupełnie nową osobą w runach? Bo jeśli dostanie zestaw który był pracowany przy czymś tak konkretnym jak czakra, to czy ona w ogóle będzie wiedziała co z nim robić czy to nie jest za duże wejście od razu?
