Hej, mam takie pytanie bo od jakiegoś czasu mnie to gryzie. Mam 24 lata i teoretycznie powinienem się nie przejmować starzeniem, ale ostatnio coraz bardziej mnie to dręczy. Takie myśli że czas leci, że za 10 lat będę miał ponad 30, za 20 ponad 40... i jakoś tak to na mnie działa przygnębiająco. Słyszałem że runy mogą pokazać pewne rzeczy których sami nie widzimy, jakieś głębsze spojrzenie na sytuację. Czy ktoś tutaj kiedyś robił rzut w sprawie lęku przed starzeniem? Które runy mogłyby w ogóle wskazać na drogę do akceptacji? Bo logika logika ale emocje swoje robią
To ciekawe pytanie i nie takie banalne jak mogłoby sie wydawac. Runy w kontekście starzenia, przemijania to przede wszystkim Hagalaz, Isa i Jera. Każda z nich opowiada inną część tej samej historii. Hagalaz to zakłócenie, rozpad starego porządku, ale żeby coś nowego mogło przyjść. Isa to chwilowy zastój, lód, zamrożenie w jednym punkcie i właśnie ten lęk przed starzeniem często ma w sobie coś z Isy - człowiek chce zatrzymać czas, zamarznąć. A Jera to już ruch, cykl, rok obracający się naturalnie. Żadna z tych run nie mówi że starzenie jest złe, raczej że opór przed nim jest źródłem cierpienia bardziej niż samo starzenie
Dodam jeszcze Ehwaz do tego zestawu. Koń, ruch, podróż. Starzenie to też podróż, nie koniec drogi. Ale zanim zaczniemy mówić o konkretnych runach, chciałabym zapytać - bo to naprawdę ważne przy takim rzucie - co dokładnie ten lęk obejmuje? Czy to strach przed śmiercią, przed utratą urody, sprawności, znaczenia? Bo to są zupełnie różne energie i runy odpowiadają na różne pytania
Pytanie do wszystkich - czy runy naprawdę mogą cos odpowiedzieć na takie pytania emocjonalne? Znaczy nie podważam, po prostu jestem ciekawa jak to działa. Bo rozumiem jak pytasz o konkretną sytuację życiową - czy zmienić pracę, czy ten związek ma przyszłość. Ale jak pytasz o coś tak... wewnętrznego jak akceptacja własnego starzenia, to runy co, pokazują stan ducha? Jakiś potencjał?
Nie żebym podważała sens rozmowy, ale ta 'projekcja podświadomości' to mogłoby być też karty tarota, plamy tuszu na papierze czy losowo otwarta książka. Mechanizm jest ten sam. Pytam szczerze: co jest w runach konkretnie, co ich nie można zastąpić inną metodą przy takim pytaniu? Bo Wioletka opisała to dość ogólnie
No dobra to jest argument, spójna symbolika - to coś znaczy. Ale dalej uwazam ze ta 'tysiące lat historii' to trochę mit, bo znaczenia run były zapisywane i kompilowane w różnych źródłach i różnie się różnią. Nie ma jednego kanonicznego znaczenia Hagalaz czy Isy. To nie jest zarzut do praktyki, po prostu uczciwie
Cesia ma rację i to ważne zastrzeżenie. Starsze Futhark, Młodsze Futhark, Anglo-Saskie - to różne systemy z różnymi zestawami run i różnymi znaczeniami. Większość współczesnych ksiazek runicznych opiera sie na XIX-wiecznych rekonstrukcjach, czego czytelnicy często nie wiedza. Nie znaczy to ze system jest bezużyteczny, ale warto miec swiadomosc ze 'tradycja' run w wróżeniu jest znacznie młodsza niż sie powszechnie sądzi. To nie umniejsza praktyce, po prostu stawia ją w uczciwym świetle
okej to ciekawa dyskusja ale trochę odpływamy 😉 mnie bardziej interesuje praktyczna strona. Załóżmy że robię rzut trzema runami - jakie pytanie powinienem sobie postawić żeby wyjść z tego z czymś użytecznym? Czy zadaje pytanie wprost 'co stoi za moim lękiem' czy raczej 'co mi runy chcą pokazać' czy coś jeszcze innego?
Pytanie intencji to podstawa i dobrze że pytasz. Pytanie 'co stoi za moim lękiem' jest za wąskie i może zamknąć odczyt. 'Co mi runy chcą pokazać' jest za otwarte i często wychodzą z tego bardzo ogólne odpowiedzi. Lepiej postawić pytanie jak: 'co powinienem zrozumieć żeby pogodzić się z upływem czasu' albo 'jakie przekonanie mnie blokuje'. Pytanie ma wskazywać kierunek, nie szukać potwierdzenia. I ważne - powinieneś sam sformulować to pytanie, własnymi słowami, bo wtedy ono jest twoje energetycznie
Mnie się zawsze wydawało że przy takich pytaniach egzystencjalnych lepiej sprawdza sie układ 3 run w sensie: przeszłość-teraźniejszość-przyszłość, ale ostatnio zaczęłam myśleć że układ 'przyczyna-istota-droga wyjścia' jest trafniejszy przy lękach. Ktoś tu pracuje na takim układzie?
Mam trochę inne spostrzeżenie do tego co się tutaj toczy. Zaczynacie od razu od techniki rzutu, układu, pytania. Ale może najpierw warto zapytać - czy ten lęk w ogóle da się 'rozwiązać' przez wróżbę? Bo ja na przykład prowadziłam notatki przez kilka miesięcy i wychodziło mi że runy świetnie wskazują co widzieć, ale nie zastępują prawdziwej pracy z tym co zobaczysz. Co z tego że runa powie ci 'masz w sobie Isę - zamrożenie' jeśli nie robisz nic żeby to odmarznąć
Malachitka trafnie to stawia. Wróżba jako sposób wglądu, nie jako recepta - to klucz. Zresztą dokładnie to samo działa z czakrami. Możesz zobaczyć ze masz blokadę w czakrze słonecznego splotu, czyli dokładnie tam gdzie siedzi lęk przed utratą kontroli i tożsamości. Ale samo zobaczenie nie odblokowuje. Runy mogą ci pokazać co jest, ale kierunek pracy to już ty
I tu jest pies pogrzebany moim zdaniem. Dużo osób przychodzi do wróżby z nadzieją że runy, tarot, cokolwiek da im gotową odpowiedź albo że sam rzut jakoś magicznie zmieni stan ducha. A to jest raczej jak lusterko. Widzisz w nim siebie dokładniej, ale samo patrzenie w lustro nie zmieni tego co widzisz. Musiałam to sama przerobić przy jednym bardzo trudnym pytaniu parę lat temu
ojej to jest taki mądry wątek, cieszę się że go znalazłam! Chciałam zapytać bo sama się czasem bojie ze starzeje i mam tylko 17 lat haha ale serio - czy jest jakaś jedna runa którą można trzymać przy sobie albo medytować na jej obrazem żeby trochę ten lęk uśmierzyć? Nie rzut, nie układ, tylko jedna runa do noszenia może?
A w kwestii tego co mówił Felicjan o XIX-wiecznych rekonstrukcjach - to rzeczywiście trochę zmienia perspektywę. Ale mam takie pytanie do niego albo do Wioletki: czy to znaczy że te współczesne znaczenia są 'fałszywe' czy po prostu są nową warstwą tradycji? Bo jeśli system działa konsekwentnie i spójnie, to czy wiek jego źródeł naprawdę jest najważniejszy?
Wracajac do oryginalnego pytania - bo ciekawy jestem czy to jest takie powszechne. Ja się tez boję starzenia i troche mi wstyd bo nie wiem czy to temat 'na run' czy raczej do psychologa haha. Ale serio - jak robiłam kiedyś rzut dotyczacy siebie to wypadla mi Naudhiz i w opisie było cos o ograniczeniach które narzucamy sobie sami. Moze to nie przypadek? Albo moze to akurat na mnie tak podziałało bo chcilam to zobaczyc. Nie weim jak to odroznic
no wiec wypadla mi Nauthiz i zastanawiam sie co z tym zrobic. Znaczy rozumiem ze to runa potrzeby, ograniczenia, ze cos jest zablokowane - ale jak to sie ma do leku przed starzeniem? Czy ktos moze mi powiedziec jak to interpretowac w tym kontekscie? Bo troche siedze nad tym i nic mi do glowy nie przychodzi sensownego
to jest ciekawe bo właśnie o tym trochę pisał Wajdelota na początku - że nie chodzi mu o strach przed śmiercią ale o poczucie ze coś go ominie. to może Nauthiz trafia w sam srodek tego? taka niezaspokojona potrzeba bycia, przeżycia czegoś zanim...
dokładnie to miałem na myśli! i teraz trochę mi się rozjaśnia. Jak mówisz Wioletko że chodzi o nazwanie tej potrzeby - to może właśnie na tym polega praca z runą? Żeby nie szukać odpowiedzi 'co mnie czeka' tylko 'czego mi tak naprawdę potrzeba'?
właśnie. i tu jest różnica między wróżbą a pracą z runą. bo jak siedzisz nad Nauthiz i pytasz siebie czego mi brakuje - to nie jest wróżenie. to jest coś innego, bliżej medytacji. Fajnie że to do siebie dociera ale warto to wyraźnie oddzielić żeby nie mylić co robimy
zgadzam sie z Malachitka - to rozróżnienie jest kluczowe. widziałam dużo osób które rzucały runy, dostawały Nauthiz albo Isa, i czekały aż 'samo przejdzie'. no nie przejdzie. runa ci pokazuje mapę terenu, ale iść musisz ty. i przy lęku przed starzeniem szczególnie - bo to nie jest coś co można 'odpowiedzieć' raz i mieć spokój
a mnie zastanawia inna rzecz - czy ktoś z was robił rzut wielokrotnie na ten sam temat i dostawał za każdym razem coś innego? Bo ja przy podobnym pytaniu raz wyszła mi Isa (zatrzymanie, stagnacja), a innym razem Sowilo (słońce, witalność). Nie wiem co z tym zrobić, bo jeśli każdy rzut jest inny to co to właściwie znaczy?
okej ale z tym 'niefalsyfikowalnym' - to nie jest jakiś nowy zarzut wobec ezoteryki generalnie? znaczy ja nie obrażam się na sceptycyzm, ale mam wrażenie że ta rozmowa kręci się w kółko. czy nie możemy przyjąć że runy działają na poziomie psychologicznym, nie przepowiedniowym, i po prostu iść dalej?
a może właśnie to jest sedno tej rozmowy? bo tytuł mówi 'czy mogą wskazać jak zaakceptować' - nie 'czy przepowiedzą'. i chyba odpowiedź jest: tak, mogą wskazać, ale przez pracę z symbolem, nie przez magię
jest coś w tej rozmowie co chcę dodać bo siedzę nad tym od chwili. Mówicie dużo o mechanizmie i o tym czy działa - a ja chcę zapytać o coś innego. Czy ktoś z was naprawdę siedział z runą przez dłuższy czas? Nie rzucał, nie interpretował od razu - tylko brał jedną runę i z nią siedział, wracał do niej przez tydzień, dwa. Bo to jest zupełnie inne doświadczenie niż jednorazowy rzut
to brzmi jak coś wartego spróbowania szczerze. może właśnie brakuje mi cierpliwości - robię rzut, patrzę, myślę chwilę i odkładam. a może powinno być inaczej. która runa by wam się skojarzyła z takim lękiem przed 'niewystarczającym życiem' - bo tak to chyba lepiej nazywam niż lęk przed starzeniem
'niewystarczające życie' - to piękne i trafne określenie, i chyba klucz do całego twojego pytania. Przy takim lęku skojarzyłabym przede wszystkim Kenaz - runa płomienia, kreatywności, ujawniania potencjału. Ona wskazuje że masz w sobie coś co chce być wyrażone. Lęk że życie będzie niewystarczające często bierze się właśnie z niewyrażonego potencjału, nie z samego upływu czasu
