Przepraszam że wchodzę z boku, ale to co Paulinka opisuje brzmi bardzo podobnie do tego co robi się w medytacji. Obserwowanie bez oceniania. Czy to jest właściwie to samo, tylko z runą jako punktem skupienia?
No i tu znowu wracamy do tego samego punktu co wcześniej. Jeśli to jest po prostu medytacja z runą jako punktem skupienia, to dlaczego nie medytować bez runy? Szczerze pytam, bo cały czas szukam odpowiedzi na to w tej rozmowie.
Myślę że Lonia już właściwie odpowiedziała na to pytanie jakieś dziesięć postów wcześniej, ale powiem inaczej. Runa daje konkretną symbolikę której zwykła medytacja nie daje. Jak siedzisz z Teiwaz to nie siedzisz z niczym, siedzisz z pojęciem poświęcenia i kierunku. To jest inne niż sama cisza.
Runy mają swoje znaczenia zapisane tradycją, więc nie jest tak że każdy może sobie zdefiniować co chce. Sowilo to słońce i zwycięstwo, Teiwaz to Tyr i sprawiedliwość. To nie jest kwestia osobistej decyzji.
Obie macie rację w różnych warstwach tego pytania. Jest rdzeń historyczny i jest przestrzeń na osobistą rezonancję w ramach tego rdzenia. Ale mam wrażenie że trochę odchodzimy od pytania Hipolita, które było bardzo konkretne. Hipolit, wróćmy do ciebie. Masz tę trudną rozmowę przed sobą. Czy cokolwiek z tej dyskusji ci pomogło ustalić co chcesz zrobić?
Okej, to spróbuję opisać co mam w tej chwili. Dostałem runę Ansuz przy losowaniu. Patrzę na kształt i... no właśnie, co dalej? Czy mam po prostu wpatrywać się w te trzy linie i czekać aż coś 'samo wypłynie'? Bo brzmi to dla mnie nadal dość abstrakcyjnie.
Ansuz to akurat ciekawy traf, biorąc pod uwagę że pytanie dotyczy rozmowy. To runa komunikacji i głosu. Ale nie mów mi na razie co 'wiesz' o jej znaczeniu, tylko powiedz, jaki masz pierwszy odruch kiedy na nią patrzysz. Zanim gdziekolwiek zajrzałeś.
Przepływanie to nie jest głupie, to jest dokładnie to o co chodzi. I fakt że zaraz uznałeś to za głupie jest ważniejszy niż sam obraz. To jest ten moment kiedy analiza wchodzi i gasi coś co dopiero zaczynało się pojawiać.
To trochę jak z czakrą gardła, przepraszam że porównuję, ale Ansuz i czakra gardła mają podobny obszar, komunikacja, wyrażanie siebie. Czy w pracy z runą przed rozmową uwzględnia się to, czego konkretnie boi się ta osoba w tej rozmowie? Czy bardziej ogólnie?
Mogę zapytać z innej strony? Bo mam przed sobą dość konkretną sytuację, rozmowa z szefem o podwyżce, i zastanawiam się czy w ogóle runy nadają się do czegoś tak przyziemnego. Czy to nie jest za bardzo ziemskie żeby angażować w to całą symbolikę?
Rozmowa o podwyżce to nie jest 'za ziemska'. To jest sytuacja gdzie chodzi o twoje granice, twoją wartość, o to czy potrafisz wyrazić co uważasz. To jest dokładnie terytorium Ansuz albo Fehu. Nie wiem skąd ten pomysł że runy są tylko do wielkich egzystencjalnych momentów.
Ja też miałam to przekonanie na początku. Że do tarota sięgam przy wielkich pytaniach, a przy małych jakoś głupio. Potem ktoś mi powiedział że małe pytania są często bardziej szczere niż wielkie, bo nie jesteśmy przy nich na tyle napompowani żeby kłamać samym sobie.
Wróćmy na chwilę do mojego Ansuza bo mam kolejne pytanie. Powiedzmy że siedzę z tym kształtem, coś mi się pojawia, jakieś skojarzenie. I co z tym potem robię? Czy zapisuję? Czy próbuję jakoś użyć tego w rozmowie? Jak to wygląda od strony praktycznej?
Możesz zapisać, ale nie musisz. Ważniejsze jest to żeby zapamiętać uczucie, nie analizę. Jeśli Ansuz dał ci obraz przepływania, to przed rozmową wróć do tego obrazu, nie do słów które o nim napisałeś. I nie planujesz 'użyć' tego w rozmowie. To nie jest instrukcja obsługi, to jest stan w jakim wchodzisz.
To co Lonia mówi o wracaniu do uczucia a nie do słów jest dla mnie bardzo znajome z pracy ze snami. Kiedy próbujesz opisać sen słowami, sen trochę umiera. Zostaje opis, nie doświadczenie. Mam wrażenie że z runą może być dokładnie tak samo, i że Hipolit intuicyjnie trafił w coś ważnego tym 'przepływaniem'.
Nie chcę być złośliwa, ale trochę mnie niepokoją te wszystkie 'uczucia' i 'obrazy'. Runy mają znaczenia. Ansuz to Odyn, to natchnienie, to słowo. Nie każde skojarzenie które przyjdzie do głowy jest trafne. Skąd wiadomo że 'przepływanie' Hipolita to jest cokolwiek więcej niż przypadkowe skojarzenie z kształtem?
Dobra, ale wracając do tego co Dominisia mówiła o weryfikacji po czasie. To trochę mało pomocne przed rozmową z szefem w piątek, nie? Jak mam wiedzieć czy moje 'przepływanie' ma sens, zanim jeszcze do tej rozmowy dojdzie?
To jest właśnie sedno. Weryfikacja po czasie działa przy wróżeniu, ale Ansuz jako przygotowanie to nie jest wróżba. Nie pytasz 'czy rozmowa się uda'. Pytasz coś innego, coś w stylu 'co chcę z siebie zabrać do tej rozmowy'. I to możesz sprawdzić od razu, już przy samym kształcie.
Dokładnie to samo mam ze snami. Granica między 'symbol senny ma znaczenie' a 'mój umysł przetwarza coś przez ten symbol' jest dla mnie praktycznie niewidoczna. I przestałam się tym przejmować, bo i tak to ja muszę żyć z tym co wyjdzie z tej rozmowy, nie symbol.
Mam pytanie do tych co mają więcej doświadczenia. Powiedzmy że siedzę z tymi runami przed tą moją rozmową o podwyżce. Które konkretnie miałyby sens? Bo Jaskier mówiła o Fehu, Lonia o Ansuzu. To są dwie różne rzeczy. Jak wybierać?
To co Obsydian opisuje to jest właśnie ta konkretna praca którą można zrobić z runą. Nie 'pomóż mi w rozmowie ogólnie' tylko 'jak powiedzieć to co mam w głowie bez umniejszania siebie'. Ansuz ma tu sens. Ale Tiwaz też wchodzi w grę jeśli chodzi o sprawiedliwość i zasady.
Ale zaraz, to teraz mamy trzy runy do jednej rozmowy Obsydiana. Ansuz, Fehu, Tiwaz. To się nie kłóci? Jak on ma z tym pracować, siedzieć po kolei z każdą? Pytam serio bo zupełnie nie wiem jak to działa od strony praktycznej.
Mnie to teraz zastanawia. Bo ja nie wybrałem Ansuza świadomie. On mi wyszedł. I teraz czytam że można też wybierać. To dwa zupełnie różne podejścia chyba? Jedno to wróżba a drugie to coś innego?
Ja miałam to samo pytanie kiedy zaczynałam z tarotem. I ktoś mi powiedział żeby nie mieszać tych trybów, bo inaczej nie wiesz co z czym porównujesz. Wylosowana karta to odpowiedź na pytanie. Wybrana świadomie to lustro dla intencji. To nie jest to samo.
Zgadzam się z Sugilitką i to rzadkość bo zwykle mam inne zdanie. Przy przygotowaniu do rozmowy losowanie trochę rozmija się z celem. Jeśli wiem że problem to komunikacja, to biorę Ansuz. Jeśli nie wiem co jest problemem, to może losowanie ma sens żeby to odkryć.
Dobra więc ja wylosowałem Ansuza. I teraz widzę że to akurat pasuje do mojej sytuacji bo moja rozmowa też jest o tym żeby powiedzieć coś trudnego. Więc czy mam z nim teraz pracować tak jak Lonia mówiła, wracać do tego obrazu przepływania?
Tak. I nie musisz tego robić długo. Kilka minut przed rozmową, przywołaj ten obraz, nie analizuj go, po prostu pozwól mu być. To nie jest rytuał, to jest przypomnienie. Że masz w sobie coś co potrafi przepływać, nie blokować.
