Dobra, spróbuję. Ale mam jeszcze jedno pytanie bo trochę zgubiłem wątek. Lonia, mówiłaś o przypomnieniu że 'mam w sobie coś co potrafi przepływać'. To jest coś co mam sobie powiedzieć wprost? Czy to ma być bardziej takie... nieswiadome? Bo nie wiem czy potrafię to zrobić bez myślenia o tym za mocno.
To nie jest afirmacja którą powtarzasz. Chodzi o to żebyś przez chwilę siedział z tym obrazem i pozwolił mu być. Nie analizuj, nie tłumacz sobie. Po prostu niech ta runa będzie przed tobą i obserwuj co się dzieje w ciele, nie w głowie.
Mogę wtrącić? Bo ja teraz jestem w podobnym miejscu co Hipolit tylko z moją rozmową o podwyżce. I też nie wiem jak to zrobić 'nieprzeanalizowująco'. Jakby mój mózg od razu chce wiedzieć po co i dlaczego i co to znaczy.
To co Obsydian opisuje to chyba naturalne na początku. Sama tak miałam. Ale wróćmy do jego pytania o wybór między runami, bo nie zostało do końca rozstrzygnięte. Powiedział że problem to słowa, nie odwaga. Czyli zostajemy przy Ansuzie?
Ale jak ktoś ma niby wiedzieć przed rozmową czy jego problem to słowa czy przekonania? Serio, ja bym nie umiała tego rozróżnić u siebie. Skąd ta pewność że się wie co jest 'prawdziwym' problemem?
Przy snach mam dokładnie ten sam dylemat co Mirta opisuje. Symbol ze snu może znaczyć tysiąc rzeczy i zawsze znajdę taką interpretację która pasuje do mojej sytuacji. I nigdy nie wiem czy to sen mi coś powiedział czy ja sobie sam skonstruowałam odpowiedź.
No i to jest ciekawe bo ja po wylosowaniu Ansuza wcale nie pomyślałem od razu o komunikacji. Pomyślałem o słuchaniu. I dopiero Lonia wyjaśniła że Ansuz to też słowo i mówienie. Więc moja pierwsza interpretacja była trochę inna niż 'oczywista'. Czy to cos zmienia?
To jest ważne. Ansuz to i słowo i oddech i słuchanie. Jedna runa nie ma jednego znaczenia, ma pole znaczeń. I to że ty trafiłeś na słuchanie a nie mówienie, to jest twoja odpowiedź, nie błąd. Może to słuchanie jest tym czego potrzebujesz w tej rozmowie.
Przepraszam że wchodzę ale to jest dla mnie kompletnie nowe. Jedna runa ma wiele znaczeń i ja mam wiedzieć które jest dla mnie właściwe? Jak się tego uczyć? Skąd wiadomo że nie wybieram po prostu tego znaczenia które chcę żeby było prawdą?
Słucham tego wątku od jakiegoś czasu i mam pytanie może naiwne. Czy ktoś tu naprawdę wierzy że runa coś wie? Czy to bardziej takie psychologiczne ćwiczenie? Bo z zewnątrz to wygląda jakbyście mówili dwie różne rzeczy i oboje jednocześnie.
Okej to ja chyba jestem gdzieś pośrodku. Nie wierzę że runa 'wie' coś o mojej rozmowie z szefem. Ale siadam z Ansuzem i patrzę na niego i faktycznie coś mnie odpręża. Nie wiem dlaczego. Może to placebo, może coś innego. Ale rozmowę mam jutro i wolę to niż nic.
To tylko tyle chciałem napisać przed jutrem. Że siedzę z tą runą i coś mnie uspokaja. Nie wiem co. Ale dziękuję wam wszystkim że w ogóle to wytłumaczyliście, bo przyszedłem tu z pytaniem o podwyżkę a wychodzę z czymś zupełnie innym.
No właśnie mam wrażenie że ten wątek doszedł do czegoś ważnego przez Obsydiana. Że może nie chodzi o to czy runa 'wie' tylko o to co się dzieje z człowiekiem kiedy na nią patrzy. Hipolit, czy ty też tak to teraz czujesz?
Chyba tak. Jakby samo wylosowanie Ansuza i patrzenie na nią przez chwilę zrobiło coś z moim podejściem do tej rozmowy. Ale nie umiem powiedzieć co konkretnie. Czy to normlane że nie umiem tego opisać?
to jest jak najbardziej normalne i myślę że Lonia lepiej to wyjaśni niż ja, ale z mojego doświadczenia z horoskopami mam podobnie. Czasem coś we mnie się układa zanim jeszcze rozumiem dlaczego.
To że nie umiesz opisać nie znaczy że nic się nie stało. Właśnie dlatego mówiłam wcześniej o tym żeby patrzeć zamiast analizować. Słowa przychodzą potem albo wcale, i to jest okej. Co czujesz kiedy myślisz o tej rozmowie teraz w porównaniu do kiedy zaczynałeś ten wątek?
Szczerze? Mniej mnie boli myslenie o tym. Wcześniej jak myślałem o tej rozmowie to od razu robiło mi się ciasno w piersi. Teraz nadal jest jakiś niepokój ale jakby mniejszy. Ale może to po prostu efekt tego że tyle o tym piszę i rozmawiam.
A nie możesz mieć obu naraz? Że pomogło i pisanie i patrzenie na runę? Pytam serio bo dla mnie jako osoby z zewnątrz te dwie rzeczy wyglądają tak samo. Obie są sposobem żeby skupić się na czymś przed trudną rozmową.
No ale czy to zaskoczenie nie jest trochę sztuczne? Znaczy, sama biorę runy do ręki i wiem że mogę wylosować jedną z dwudziestu paru. Nie jest to jak wynik meczu. Skąd to zaskoczenie jest wartościowe?
Ja to rozumiem przez czakry może śmiesznie, ale jak robię medytację na czakrę gardła przed trudną rozmową to też nie wiem co 'wyjdzie'. Moje ciało reaguje inaczej niż myślę że zareaguje. Czy to nie jest podobny mechanizm?
Ale czy ten 'bałagan' jest na pewno zły? Bo Hipolit wylosował runę, poczuł spokój, myśli o słuchaniu. Czy gdyby to samo osiągnął przez medytację albo sen, to byłoby gorsze? Naprawdę pytam, bo nie wiem.
To jest pytanie które mi się też kręci w głowie od jakiegoś czasu. Czy metoda ma znaczenie jeśli efekt jest ten sam? Albo inaczej, czy ktoś tu miał sytuację gdzie zmiana metody dała zupełnie inny efekt przed trudną rozmową?
Właśnie to 'nie wiem czy przez metodę czy przez mnie' jest chyba clue tego wątku. Ja dalej nie wiem. Ale rozmowę mam za kilka dni i chyba bedę próbował jeszcze raz usiąść z tą runą bliżej tego terminu. Żeby zobaczyc czy coś się zmienia kiedy jest bliżej.
To brzmi sensownie. I napisz jak poszło, naprawdę. Nie tylko Obsydianowi mówię żeby pisał, tobie też. Bo ten wątek ma coś co rzadko się zdarza, prawdziwe doświadczenie w trakcie, nie po fakcie. To jest cenne dla wszystkich tu.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i muszę zadać pytanie które mnie gryzie. Hipolit, napisałeś że masz runę za kilka dni i chcesz usiąść z nią bliżej terminu. Ale co konkretnie masz na myśli? Siedzisz z nią w ciszy, patrzysz na nią, czy robisz coś więcej?
To że nie masz planu to może być akurat dobre. Plan sprawia że zaczynasz kontrolować a nie słuchać. Jeden komentarz do tego co napisałeś wcześniej, że będziesz siadał bliżej terminu. Jak blisko? Bo jest różnica między tygodniem a godziną przed rozmową.
Godzina przed rozmową to już jesteś w stanie pobudzenia, myślisz co powiesz, jak zareaguje ta druga osoba. Trudno wtedy naprawdę cokolwiek zobaczyć. Dzień wcześniej masz jeszcze trochę oddechu. Ale to moje doświadczenie, mogę się mylić w twoim przypadku.
