Forum

Asystent AI
Runy a zaufanie do ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Runy a zaufanie do siebie - mogą wzmacniać naszą wiarę w siebie

Strona 1 / 3

Wpisy: 287
Rozpoczynający temat
(@serafinka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ostatnio dużo myślę o tym, jak runy wpłynęły na moje podejście do własnych decyzji. Zaczęłam je ciągnąć regularnie jakieś dwa lata temu i zauważyłam coś, czego się nie spodziewałam - przestałam tak bardzo szukać potwierdzenia u innych ludzi. Nie wiem, czy to sama praktyka, czy po prostu zmusiłam się do słuchania siebie, ale jest jakaś różnica. Zastanawiam się, czy ktoś inny to czuł. Czy runy mogą naprawdę coś takiego zrobić, czy to tylko efekt uboczny jakiejkolwiek regularnej praktyki?


Odpowiedz
135 odpowiedzi
Wpisy: 383
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

To bardzo ciekawe pytanie i sama długo się nad tym zastanawiałam. Myślę, że mechanizm jest dość konkretny - kiedy regularnie ciągniemy runę i musimy ją odnieść do własnej sytuacji, to zmuszamy się do autorefleksji, której normalnie unikamy. Nie sama runa buduje zaufanie do siebie, ale proces interpretacji. Ty musisz zdecydować, co dana runa znaczy w kontekście twojego życia. Nikt ci tego nie powie. I właśnie w tym miejscu zaczyna się coś ważnego - uczysz się ufać własnej interpretacji. Hagalaz dla jednej osoby to kryzys, dla drugiej oczyszczenie. Ta decyzja interpretacyjna to już jest akt zaufania do siebie. Ale powiedz mi - czy ty wcześniej miałaś problem z tym zaufaniem, czy to bardziej ogólna obserwacja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@serafinka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Wioletka_Z Tak, zdecydowanie miałam z tym problem. Zawsze dopytywałam wszystkich wokół zanim podjęłam jakąkolwiek decyzję. I to co mówisz o interpretacji ma sens, bo pamiętam jak na początku szukałam w książkach 'jedynej prawdziwej' odpowiedzi. A z czasem zaczęłam rozumieć, że ta sama Isa u mnie w danym momencie może znaczyć coś innego niż u kogoś innego. Tylko nie wiem, czy to nie jest przypadkiem pułapka - bo skoro interpretuję jak chcę, to czy nie projektuję tylko tego, co sama chcę zobaczyć?


Odpowiedz
Wpisy: 109
(@akwamaryna66)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to mnie zawsze hamowało przed runami - myślałam, że jak każdy interpretuje po swojemu, to po co w ogóle jakikolwiek system. Czy jest coś, co określa granice tej interpretacji? Bo jak dla mnie Isa mogłaby znaczyć cokolwiek i co to wtedy za wróżba.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Akwamaryna66 Granice wyznacza znaczenie archetypu danej runy - Isa to zatrzymanie, stagnacja, lód, zamrożenie. Nie możesz interpretować jej jako płodność albo sukces finansowy, bo to po prostu nie leży w jej symbolice. Ale w ramach tego archetypu masz przestrzeń - czy to zatrzymanie jest dla ciebie lekcją cierpliwości, czy ostrzeżeniem, czy może potrzebnym odpoczynkiem - to już zależy od kontekstu twojego życia. To jak słowo w języku - 'dom' znaczy dom, ale dla każdego niesie inne skojarzenia. Czy to ma sens?


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i myślę, że podobny mechanizm działa w numerologii i tarocie. Ale wracając do głównego tematu - Serafinka, zapytałaś czy to nie jest projekcja. Mnie też to pytanie dopadało. W tarocie jest podobnie. I doszłam do wniosku, że nawet jeśli częściowo projektujesz, to samo wychwycenie tego, w co chcesz wierzyć, jest informacją o tobie. Może właśnie o to chodzi?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 105

@Ilonka65 Ale czy to nie jest trochę okrężna droga? Zamiast po prostu przesiąść się i pomyśleć, wyciągamy kamyki i patrzymy co nam 'mówią'. Pytam serio, nie złośliwie - bo sama używam rytuałów i wiem, że coś w tym jest, ale czasem zastanawiam się po co ten pośrednik.


Odpowiedz
(@serafinka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Domicela05 Mnie ten 'pośrednik' bardzo pomaga, i właśnie dlatego to poruszyłam. Bezpośrednie myślenie o problemie to dla mnie często chodzenie w kółko. Runa daje jakiś punkt zaczepienia, zewnętrzny element, który wychodzi poza moje zwykłe schematy myślenia. Może dla kogoś, kto jest bardziej analityczny, to niepotrzebne. Ale dla mnie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@hubert01)
Połączone: 2 miesiące temu

Jestem tu trochę z boku, bo z runami dopiero zaczynam, ale to co piszecie o zaufaniu do siebie - czy to w ogóle możliwe, żeby runy coś takiego zbudowały trwale? Albo to jest efekt tylko na chwilę, gdy ciągnę runę i czuję się pewniej, a potem wracam do normalnego myślenia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Hubert01 To zależy od tego, co z tą informacją robisz. Jeden odczyt nic nie zmieni, podobnie jak jeden dzień na siłowni nie zbuduje mięśni. Ale jeśli regularnie wracasz do swoich wcześniejszych odczytów i obserwujesz, jak często twoja pierwsza interpretacja okazywała się trafna - zaczynasz budować coś w rodzaju dowodów dla siebie samego, że twoja intuicja działa. I tu właśnie pojawia się to zaufanie. Ale powiedz - na jakim etapie jesteś z runami? Uczysz się znaczeń, czy już ciągniesz dla siebie?


Odpowiedz
(@hubert01)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 137

@Wioletka_Z Uczę się znaczeń, mam dopiero kilka tygodni za sobą. Ciągnąłem parę razy, ale nie za bardzo wiedziałem co z tym zrobić. I teraz rozumiem, dlaczego - bo nie mam jeszcze zaplecza, żeby ufać własnej interpretacji, bo tej interpretacji jeszcze nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@roksanka_69)
Połączone: 2 lata temu

Trochę wchodzę w temat, bo uważam, że to co piszecie o interpretacji to może być niebezpieczne dla kogoś, kto zaczyna. Bo jeśli powiesz początkującemu, że może interpretować jak chce, to będzie szukał potwierdzenia dla swoich życzeń zamiast prawdziwego wglądu. Runy mają konkretne tradycyjne znaczenia i to od nich trzeba wychodzić, a nie od własnych przemyśleń na starcie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Roksanka_69 Zgadzam się, że tradycyjne znaczenia to fundament - ale powiedz mi, o jakiej tradycji mówimy? Starszej Futhark, Młodszej, anglosaskiej? Bo te tradycje różnią się między sobą. I każda z nich była żywa, czyli ewoluowała. Nie mówię, że wszystko jest relative, ale twierdzenie, że jest jedna 'właściwa' interpretacja, to trochę uproszczenie.


Odpowiedz
(@akwamaryna66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 109

@Roksanka_69 A czy ty sama miałaś kiedyś sytuację, gdzie tradycyjne znaczenie zupełnie nie pasowało do tego, co się działo w twoim życiu? Bo mnie to zastanawia - skoro jeszcze nie znam run, to jak odróżnię właściwą interpretację od własnej projekcji?


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@pyromanta)
Połączone: 1 rok temu

W numerologii jest podobna dyskusja i zawsze wychodzi to samo - podstawy muszą być solidne, ale aplikacja do życia jest zawsze osobista. Nie możesz zignorować co dana liczba lub runa oznacza, ale kontekst jest twój i tylko twój. Zresztą te stare runy nie były zapisanymi instrukcjami - były żywą tradycją przekazywaną ustnie i przez praktykę.


Odpowiedz
Wpisy: 543
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham wątku z zainteresowaniem, bo choć nie pracuję głównie z runami, to ten mechanizm budowania pewności siebie przez praktykę ezoteryczną widzę też przy kamieniach i czakrach. Często mówię osobom, które zaczynają - zanim zaczniesz pytać co kamień dla ciebie znaczy, naucz się co 'powinien' znaczyć. Dopiero potem możesz świadomie obserwować, gdzie twoje odczucia się pokrywają, a gdzie nie. I ta obserwacja sama w sobie buduje coś ważnego.


Odpowiedz
Wpisy: 86
(@basieńka67)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że się wtrącę, bo to pewnie głupie pytanie, ale właśnie o to chodzi mi od dawna - czy runy to coś w rodzaju afirmacji? Bo jak czytam ten wątek, to wychodzi mi, że ciągniesz runę i mówisz sobie 'okej, zatrzymanie, to ma sens, dziękuję, idę dalej'. I to trochę brzmi jak afirmacja albo rozmowa z samą sobą, tylko z symbolem pośrodku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@serafinka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Basienka67 To nie jest głupie pytanie! I coś w tym jest, chociaż nie do końca. Afirmacja to zwykle coś, co powtarzasz, żeby przekonać siebie do czegoś pozytywnego. Runa może ci powiedzieć coś nieprzyjemnego i właśnie wtedy jest najciekawsza. Jak ciągnę Hagalaz przed ważną rozmową, to nie sprawia że się cieszę - ale zmusza mnie do przemyślenia, czy jestem na nią naprawdę gotowa. To bardziej dialog niż afirmacja.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@wiezowa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Śledzę tę rozmowę i chcę powiedzieć jedną rzecz, bo nieco zaraz odpłyniemy w różne strony. To zaufanie do siebie, o którym mówi Serafinka - ono nie bierze się z tego, że runa 'da ci odpowiedź'. Ono bierze się z tego, że regularnie podejmujesz decyzję, obserwujesz co z niej wynika i z czasem widzisz wzorzec. Runy są tu tylko strukturą, która wymusza tę regularność. Mogłoby to być cokolwiek innego - dziennik, medytacja, cokolwiek. Ale pytanie czy runy są w tym szczególnie skuteczne - to już inna kwestia i chętnie bym usłyszała co na to Wioletka.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Wiezowa Myślę, że runy mają jedną przewagę nad zwykłym dziennikiem - symbole działają na inny poziom myślenia niż słowa. Kiedy piszesz 'czuję się zagubiona', to twój umysł przetwarza to na poziomie językowym, analitycznym. Kiedy patrzysz na Pertho, która mówi o tajemnicy, losie, nieznanym - coś się uruchamia bardziej intuicyjnego. Nie twierdzę, że to magia w dosłownym sensie, ale obrazy i symbole trafiają do innych obszarów. I może właśnie dlatego dla niektórych osób ten 'pośrednik', o którym pisała Domicela, działa skuteczniej niż bezpośrednia analiza.


Odpowiedz
(@basieńka67)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 86

@Wioletka_Z To z tą Pertho mnie ciekawi - mówisz, że symbole działają na inny poziom niż słowa. Ale jak ktoś nie zna dobrze run, to ten symbol nic mu nie powie, prawda? To znaczy - czy żeby to zadziałało, trzeba najpierw przepracować znaczenia, zanim w ogóle poczujesz tę różnicę?


Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Basienka67 Tak, dokładnie. To nie jest magia autosugestii, która działa od razu. Znaczenia muszą wejść głębiej niż tylko poziom 'sprawdziłam w tabeli'. Kiedy widzisz Pertho i czujesz coś, zanim zdążysz pomyśleć, to znak, że symbol naprawdę do ciebie trafił. Wcześniej to jest po prostu nauka słówek.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@hubert01)
Połączone: 2 miesiące temu

A jak długo to zajmuje? Bo mam wrażenie, że ciągam runy i ciągle czuję, że powtarzam wyuczone definicje zamiast czegoś własnego. Czy to w ogóle ma sens to co robię, skoro jeszcze na tym etapie jestem?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@serafinka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Hubert01 Mnie to trwało dość długo, jakieś pół roku zanim przestałam ciągle zaglądać do notatek. Ale pamiętam, że pierwsze 'kliknięcie' miałam przy Algiz - wyciągnęłam ją i zanim zdążyłam sprawdzić, wiedziałam, że chodzi o ochronę czegoś ważnego w moim życiu. I to był moment, kiedy coś drgnęło.


Odpowiedz
(@akwamaryna66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 109

@Serafinka a jak wiedziałaś, że to 'kliknięcie' a nie właśnie ta projekcja, o której wcześniej mówiłaś? Bo z zewnątrz brzmi to tak samo - czuję coś, interpretuję to co chcę zobaczyć.


Odpowiedz
(@serafinka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Akwamaryna66 Szczere pytanie i nie mam na nie pewnej odpowiedzi. Ale chyba to, że przy projekcji zazwyczaj interpretuję tak, żeby się poczuć lepiej albo żeby potwierdzić to, co już myślę. A to 'kliknięcie' z Algiz było inne, bo ta ochrona, którą poczułam, dotyczyła czegoś, o czym wcale nie chciałam myśleć.


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@roksanka_69)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie, i tu jest problem z tym całym 'czuj, nie analizuj'. Bo jak to ocenisz po fakcie? Zawsze możesz sobie powiedzieć, że tamto było prawdziwe, a tamto to była projekcja. To jest narracja, którą sam budujesz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiezowa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 143

@Roksanka_69 Ale ta narracja też coś daje, nie? Nie chodzi o to, żeby każdy odczyt był obiektywnie weryfikowalną prawdą. Chodzi o to, że budujesz spójny obraz siebie i swoich decyzji w czasie. Dziennik run właśnie do tego służy - żeby ta narracja nie była chaotyczna.


Odpowiedz
(@roksanka_69)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 276

@Wiezowa Okej, ale wtedy runy są jak lustro, a nie wyrocznia. A wiele osób, które tu piszą, traktuje je jednak bardziej jako odpowiedź z zewnątrz. I to mnie trochę niepokoi, bo potem przychodzą pytania w stylu 'ciągnęłam runę i ona mi powiedziała, żeby zrezygnować z pracy'.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale to nie jest problem samych run, tylko podejścia. W tarocie to samo - czy karta 'mówi ci' co zrobić, czy raczej pokazuje ci coś, co i tak wiesz? Sama nigdy nie podjęłabym decyzji tylko na podstawie kart. Używam ich do przemyślenia, nie do decydowania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 105

@Ilonka65 A czy zawsze udaje ci się zachować tę granicę? Bo mi się zdarza, że przy rytuałach zaczynam od przemyślenia, a kończy się na tym, że szukam potwierdzenia dla decyzji, którą już podjęłam podświadomie.


Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Domicela05 Szczerze? Nie zawsze. Są momenty, kiedy widzę, że pytam kartę po raz trzeci bo nie podoba mi się odpowiedź. I to jest sygnał, żeby odłożyć talia i zapytać siebie, czego właściwie oczekuję.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@pyromanta)
Połączone: 1 rok temu

W sumie to jest ten rdzeń całej rozmowy, prawda? Kiedy system wróżebny wzmacnia autonomię, a kiedy ją podmywa. I to nie zależy od systemu, tylko od tego, jak go używasz. Znam osoby, które numerologią usprawiedliwiają każdą złą decyzję - 'no bo dziewiątka mówi, że mam kończyć cykle'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Pyromanta I tu wracamy do tego, o co pytał Hubert01 na początku - czy to zaufanie do siebie jest trwałe. Myślę, że trwałe jest tylko wtedy, kiedy zaczynasz zauważać swoje własne wzorce myślenia przez te odczyty. Nie kiedy runa ci mówi co zrobić, ale kiedy widzisz, jak reagujesz na to co wyciągasz.


Odpowiedz
(@hubert01)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 137

@Wioletka_Z To brzmi sensownie, ale mam pytanie praktyczne - jak prowadzić ten dziennik, żeby to nie był tylko zapis 'ciągnąłem X, działo się Y'? Chodzi mi o to, co tam zapisywać żeby po czasie to rzeczywiście cokolwiek znaczyło.


Odpowiedz
Wpisy: 543
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Przy kamieniach i czakrach uczę zapisywania trzech rzeczy: co wybrałam, co mnie zaskoczyło w swojej reakcji na to i co chciałam żeby oznaczało. Ten trzeci punkt jest kluczowy, bo pokazuje gdzie jest twoje przywiązanie. Przy runach pewnie działa podobnie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@serafinka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Reginka Tak, i właśnie ten trzeci punkt mnie nauczył najwięcej. Kiedy zaczęłam zapisywać, czego oczekiwałam od odczytu, zaczęłam widzieć wzorce. Na przykład przez długi czas chciałam ciągnąć runy związane z działaniem i ruchem, a ciągnęłam Isa albo Nauthiz. I zamiast to zobaczyć, kombinowałam jak to podkręcić w stronę ruchu.


Odpowiedz
(@akwamaryna66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 109

@Serafinka i co z tym zrobiłaś? Bo to co opisujesz brzmi jak moment, w którym można albo zacząć naprawdę pracować z tymi runami, albo po prostu przestać je ciągać, bo nie mówią tego co chcesz.


Odpowiedz
(@serafinka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Akwamaryna66 Długo to trwało, ale w końcu zaczęłam pytać siebie, co tak naprawdę mnie zatrzymuje. I to była pierwsza decyzja, którą podjęłam naprawdę sama - nie dlatego, że runa mi kazała, ale dlatego, że nie mogłam jej dłużej ignorować. I to chyba jest właśnie to wzmacnianie wiary w siebie, o którym pisałam na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 86
(@basieńka67)
Połączone: 2 lata temu

To jest chyba najkonkretniejsza odpowiedź na pytanie z tytułu tego wątku, jaką tu znalazłam. Że runy nie budują pewności siebie przez to, że dają dobre odpowiedzi, tylko przez to, że przestajesz je naciągać i zaczynasz słyszeć co naprawdę myślisz. Trochę jak lustro, o którym mówiła Roksanka_69, tylko że nie tylko lustro.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@hubert01)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Basieńka67 napisała na końcu bardzo mnie uderzyło. Bo czytam ten wątek od dłuższego czasu i ciągle gdzieś z tyłu głowy mam to pytanie - kiedy przestaję 'naciągać' runę, a kiedy po prostu jestem zbyt surowy dla siebie i odrzucam interpretację, która mogłaby coś dobrego przynieść? Jak odróżnić uczciwość od samo-sabotażu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Hubert01 To jest naprawdę dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Ale powiem ci jak ja to widzę po latach pracy z runami - naciąganie zazwyczaj idzie w jednym kierunku, konsekwentnie. Jeśli przez kilka tygodni każda trudna runa 'okazuje się' być przejściowa albo 'wymaga tylko odrobiny cierpliwości', to jest sygnał. Samo-sabotaż z kolei działa inaczej - tam zazwyczaj jedna konkretna runa wyzwala bardzo silną reakcję emocjonalną, jakby wewnętrzny sprzeciw. Ale i tak prosiłabym cię o więcej szczegółów - co konkretnie czujesz, gdy odrzucasz interpretację?


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@roksanka_69)
Połączone: 2 lata temu

Tylko że to co Wioletka_Z opisuje, to nadal jest subiektywna obserwacja siebie. Nie kwestionuję, że to może być pomocne, ale mam wrażenie, że im dłużej czytam ten wątek, tym bardziej system run staje się systemem do obserwowania własnego myślenia, a nie żadną wyrocznią. I okej, może tak właśnie powinno być, ale wtedy po co w ogóle runy? Tę samą pracę można zrobić z dowolnym zestawem symboli, kartami, kamieniami, cokolwiek.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiezowa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 143

@Roksanka_69 No właśnie, i co w tym złego? To że można użyć czegoś innego nie znaczy, że runy nie mają swojej specyfiki. Mnie numerologia daje inny rodzaj dystansu do własnych myśli niż karty. Nie dlatego, że numerologia jest 'lepsza', ale dlatego, że system ma swoją logikę i strukturę, która zmusza do innego myślenia. Runy podobnie. Pytanie nie brzmi 'po co runy skoro można cokolwiek', ale 'co ten konkretny system daje tej konkretnej osobie'.


Odpowiedz
Wpisy: 86
(@basieńka67)
Połączone: 2 lata temu

Ja jestem z tych, co niewiele wiedzą, ale chciałam się odnieść do tego co Roksanka_69 napisała, bo mnie też to trochę chodziło po głowie. Jak zaczęłam używać afirmacji, to moja terapeutka powiedziała coś podobnego - że liczy się powtarzalność i zaangażowanie, a nie medium. I chyba rozumiem to co tu piszecie, że runy są jak taki 'hak' na który można zawiesić własne myśli, żeby je zobaczyć z zewnątrz. Ale czy wy naprawdę wierzycie, że jest w tym coś więcej? Szczerze pytam, bo nie wiem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@serafinka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Basienka67 Szczere pytanie i doceniam je. Dla mnie tak - jest coś więcej, ale nie potrafię ci tego udowodnić i nie zamierzam. Kiedy Isa wyskakuje mi pięć razy z rzędu w różnych kontekstach, a w moim życiu rzeczywiście coś stoi w miejscu, to albo niesamowity zbieg okoliczności, albo coś co wykracza poza 'hak na myśli'. Ale rozumiem, że dla kogoś z zewnątrz to brzmi jak potwierdzanie własnych przekonań.


Odpowiedz
(@akwamaryna66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 109

@Serafinka a jak reagujesz, gdy Isa pojawia się i nic w życiu nie stoi w miejscu? Pytam bo mnie to ciekawi od strony praktycznej - czy wtedy szukasz innej warstwy znaczenia, czy po prostu stwierdzasz, że tym razem nie trafiła?


Odpowiedz
(@serafinka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Akwamaryna66 Dobre pytanie, bo tak - zdarzało mi się szukać tej 'innej warstwy'. I to jest właśnie ta chwila, w której mogę wejść w naciąganie. Nauczyłam się, że jeśli muszę zbyt długo szukać, to runa może po prostu nie pasuje z tym momentem. Albo pytanie było źle postawione. Ale wiesz, to też jest cenna informacja - że pytanie było złe.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Ta kwestia złego pytania jest dla mnie kluczowa w ogóle w pracy z systemami wróżebnymi. W tarocie mam to samo - często najlepszy odczyt to taki, który zmusza mnie do przeformułowania pytania. I to właśnie, jak myślę, buduje zaufanie do siebie - nie 'dostałam odpowiedź', ale 'zrozumiałam, że pytałam o niewłaściwą rzecz'. Czy przy runach to działa podobnie, czy jest jakiś aspekt, który jest specyficzny tylko dla run?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Ilonka65 Runy mają coś, czego karty tarota raczej nie mają w takim stopniu - są dźwiękowe. Każda runa ma przypisany dźwięk, galdr, i gdy zaczynam pracę z runami przez galdr, a nie przez ciągnięcie, inaczej wchodzę w kontakt z pytaniem. To nie jest do końca wiedza intelektualna, którą przekazujesz sobie w głowie, ale coś bardziej cielesnego. Czy to sprawia, że runy są 'lepsze' od tarota? Absolutnie nie. Ale to jest coś innego.


Odpowiedz
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 105

@Wioletka_Z Galdr? Nie słyszałam tego terminu. Możesz powiedzieć więcej? Jak to wygląda w praktyce, bo brzmi zupełnie inaczej niż to co kojarzyłam z runami.


Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Domicela05 Galdr to śpiew run - każda runa ma przypisany dźwięk lub ciąg dźwięków, który się śpiewa lub intonuje podczas pracy magicznej. W tradycji nordyckiej to był jeden z podstawowych sposobów aktywowania runy. W praktyce wygląda to różnie - niektórzy po prostu wymawiają nazwę runy z intencją, inni tworzą dłuższe śpiewy. Mnie osobiście to pomaga wyjść z głowy i poczuć runę bardziej całościowo. Ale wracając do tematu zaufania - ta praca przez ciało, przez dźwięk, jest dla mnie ważna właśnie dlatego, że omija racjonalne naciąganie. Trudniej jest manipulować odczuciem w ciele niż interpretacją słowną.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@pyromanta)
Połączone: 1 rok temu

To co Wioletka_Z pisze o ciele brzmi podobnie do tego, co numerolodzy mówią o intuicji liczbowej - że zanim zdążysz pomyśleć, coś w tobie już wie. Ale mam pytanie, bo jestem sceptyczny w stosunku do tej idei 'omijania racjonalnego' - czy praca przez galdr, przez ciało, nie jest po prostu wejściem w stan obniżonej krytyczności? I wtedy sugestia jest silniejsza, ale to nie znaczy, że trafniejsza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Pyromanta Pytasz o coś ważnego i nie będę udawać, że tego ryzyka nie ma. Tak, obniżona krytyczność oznacza większą sugestywność. Dlatego praca przez galdr nie zastępuje refleksji po fakcie, tylko ją poprzedza. Wchodzę przez dźwięk, a potem siadam i analizuję co poczułam. To nie jest albo-albo.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@hubert01)
Połączone: 2 miesiące temu

Okej, ale wróćmy na chwilę do tego dziennika, bo mi to nie dawało spokoju. Serafinka mówiła wcześniej, że zaczęła widzieć wzorce dopiero po czasie. Ile to 'po czasie'? Bo jak mam dziennik od kilku tygodni, to jeszcze nic nie widzę, i zaczynam się zastanawiać czy w ogóle dobrze to prowadzę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Hubert01 Kilka tygodni to za mało. Przy kamienialitoterapii mówię ludziom, że pierwsze wzorce zaczynają być widoczne najwcześniej po trzech miesiącach regularnej pracy. I to pod warunkiem, że zapisujesz systematycznie i uczciwie. Nie chodzi o ilość wpisów, ale o jakość. Czy zapisujesz te trzy rzeczy, o których pisałam wcześniej - co wybrałeś, co cię zaskoczyło we własnej reakcji i czego oczekiwałeś?


Odpowiedz
(@hubert01)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 137

@Reginka Szczerze? Tylko pierwsze dwie. Ten trzeci punkt, czego oczekiwałem, omijałem bo mi się wydawało, że wiem. Ale teraz jak to piszę, to rozumiem, że właśnie tam jest clou. Zacznę to dopisywać do wcześniejszych wpisów z pamięci i zobaczymy co wyjdzie.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@karinka54)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam ten wątek od dawna i rzadko piszę, ale chciałam zapytać o coś co mi siedzi w głowie. Wy wszyscy mówicie o runach jako o pracy z sobą, z własnymi wzorcami. Ale czy ktoś tu po prostu... wierzy? Że jest jakaś siła, energia, cokolwiek, co rzeczywiście odpowiada przez te symbole? Bo mam wrażenie, że ta rozmowa bardzo mocno poszła w stronę psychologiczną i trochę zgubiłam to co mnie do run przyciągnęło na początku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@serafinka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Karinka54 tak, wierzę. I myślę, że większość osób piszących tu wierzy, tylko że to przekonanie nie wyklucza myślenia o projekcji czy wzorcach. Przynajmniej u mnie nie wyklucza. To jak z modlitwą - możesz wierzyć, że coś słyszy, i jednocześnie rozumieć, że sam akt modlitwy zmienia ciebie. Jedno nie neguje drugiego.


Odpowiedz
Wpisy: 109
(@akwamaryna66)
Połączone: 2 lata temu

To co Serafinka napisała o modlitwie bardzo mi pomogło. Bo ja dopiero zaczyna drogę z runami i miałam wrażenie, że albo muszę być 'naukowa' i przyznać, że to tylko psychologia, albo uwierzyć na ślepo. A tu jest jakieś trzecie wyjście. Mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy to trzecie podejście jest stabilne, czy z czasem przechyla się w jedną albo drugą stronę?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Akwamaryna66 To co czujesz jako 'trzecie wyjście' ma swoją nazwę w tradycji - niektórzy mówią o tym animizmie, inni o podejściu symbolicznym, ale żadna etykietka nie oddaje tego dobrze. Praktycznie wygląda to tak, że zaczynasz od zadania pytania i ciągniesz runę, ale zanim zaczniesz interpretować, siedzisz z nią chwilę w ciszy. Nie myślisz jeszcze co oznacza - tylko patrzysz na kształt. I tu mam do ciebie pytanie: czy jak patrzysz na rysunki, zdjęcia, czy jesteś osobą, która od razu szuka znaczenia, czy najpierw po prostu widzi?


Odpowiedz
(@akwamaryna66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 109

@Wioletka_Z Hmm, myślę że raczej szukam znaczenia od razu. Mam taki odruch żeby od razu rozgryźć co coś znaczy. Czy to jest przeszkoda w pracy z runami? Bo teraz się zastanawiam czy nie jestem zbyt 'analityczna' żeby to w ogóle działało.


Odpowiedz
Wpisy: 287
Rozpoczynający temat
(@serafinka)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co Akwamaryna66 opisuje, to ja miałam dokładnie tak samo na początku. I wiesz co mi pomogło? Nie próbowanie bycia mniej analityczną, tylko danie analizie zadania. Zamiast pytać 'co to znaczy', zaczęłam pytać 'co mnie tu zatrzymuje'. Małe przesunięcie, ale zupełnie inny efekt na poziomie zaufania do siebie. Bo nagle analiza jest po mojej stronie, a nie przeszkodą.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@hubert01)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja mam odwrotny problem - jestem zbyt mało analityczny. Ciągnę runę, pierwsze skojarzenie i już działam. Reginka mi ostatnio sugerowała żebym zapisywał oczekiwania przed ciągnięciem, ale mam pytanie do osób bardziej doświadczonych: czy jest jakaś technika dla kogoś kto działa impulsywnie? Bo siedzenie w ciszy to nie jest moja mocna strona.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Hubert01 Zacząłeś zapisywać te oczekiwania? Pytam serio, bo to ważne żeby wiedzieć skąd jesteś, zanim zaproponuję coś innego. Bo dla kogoś impulsywnego mam zupełnie inne ćwiczenie niż dla kogoś kto się blokuje.


Odpowiedz
(@hubert01)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 137

@Reginka Zacząłem, tak. Pierwsze trzy dni. Potem zapomniałem na tydzień, potem znowu zacząłem. Nie jest regularnie, ale coś tam mam. Ciekawe jest to, że kiedy patrzę na te oczekiwania, to widzę że często ciągnę runę kiedy już wiem co chcę usłyszeć. I wtedy jak wychodzi coś innego, to mnie to złości. Czy to normalne?


Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Hubert01 To złoszczenie się jest bardzo normalnym etapem i w tarocie dokładnie tak samo. Ale to co opisujesz - że ciągniesz kiedy wiesz co chcesz usłyszeć - to jest według mnie klucz do całego wątku o zaufaniu. Bo zaufanie do siebie nie buduje się wtedy gdy runa potwierdza co myślisz, tylko właśnie wtedy gdy nie potwierdza i pytasz siebie dlaczego tak bardzo tego chciałeś.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@pyromanta)
Połączone: 1 rok temu

To co Ilonka65 mówi zgadza się z czymś, co obserwuję przy numerologii. Tylko mam wątpliwość: czy to nie jest po prostu mechanizm rozczarowania działający na każde wróżenie? Tzn. czy to jest specyfika run i tarota, czy po prostu każde sposób które daje nam 'odpowiedź' działa tak samo, bo konfrontuje nas z własnym życzeniowym myśleniem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Pyromanta Pewnie masz rację że mechanizm jest podobny. Ale system ma znaczenie jeśli chodzi o to, jak łatwo nagiąć interpretację. W liczbach jest mi trudniej - suma jest sumą. W kartach mam więcej przestrzeni do wymigania się od trudnej odpowiedzi, bo mogę powiedzieć 'ta karta w tej pozycji może też znaczyć coś innego'. Nie wiem jak to jest z runami, bo tu jestem mniej biegła.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: