Ten wątek o zestawach jest super praktyczny i dziękuję, ale zastanawiam się nad jedną rzeczą, którą Stefcia04 rzuciła wcześniej. Mówisz, że wieczorna runa komentuje dzień, poranna otwiera dzień. A co z wróżbą w środku dnia, kiedy jest jakiś konkretny problem do rozwiązania? Czy wtedy pora w ogóle ma znaczenie, czy liczy się tylko sam stan i intencja?
Przy wróżbie intencyjnej w ciągu dnia oświetlenie przestaje być kwestią nastroju, a staje się czysto praktyczną. Masz dobre światło, dobrze widzisz runę, masz skupienie na pytaniu. To wszystko, czego potrzeba. Cały ten wątek o porze dnia moim zdaniem właśnie do tego zmierza - że pytanie 'kiedy' jest w gruncie rzeczy pytaniem 'w jakich warunkach'.
Nie upraszczam, tylko rozróżniam. Wieczorny spokój i poranna otwartość to realne rzeczy, ale one są pochodną twojego stanu, a nie godziny na zegarze. Jeśli ktoś jest spokojny o drugiej po południu, to jest spokojny. Pora dnia jest tylko statystyczną wskazówką co do tego, jak większość ludzi się zazwyczaj czuje o danej godzinie. Nie regułą.
Właściwie to Marzenka i Stefcia04 mówią to samo, tylko innymi słowami. Stan > pora dnia. Warunki > rytuał. Ale mam pytanie do obu: czy nie ma czegoś wartościowego w samym rytuale jako takim? Nawet jeśli wieczorny spokój to nawyk, a nie magia godziny, to nawyk też coś robi. Czy likwidując przywiązanie do pory, nie likwidujemy też kotwicy, która ten spokój wywołuje?
No i właśnie wróciłyśmy do meritum. Przez chwilę myślałam, że temat odpłynął w filozofię, ale to jest dokładnie odpowiedź na pytanie Goryczki. Nie ma jednej dobrej godziny na czytanie run. Jest twoja dobra godzina, i to może się zmieniać.
To może wróćmy do tego co konkretne. Goryczka, powiedz mi jedno: czy ty masz przy sobie runy wieczorem w naturalnym słabszym świetle, czy pytasz teoretycznie? Bo jeśli masz i możesz sprawdzić teraz, to sprawdź i opisz co widzisz. To będzie lepsza odpowiedź niż cała nasza dyskusja razem wzięta.
A ja mam pytanie praktyczne które mi siedzi w głowie od kilku postów: mówiliście o świecy i kącie padania światła. Ale co z latarką? Kąt boczny można ustawić latarką, i to precyzyjnie. Czy ktoś próbował? Bo świeca się rusza i cień też się rusza, a latarka stoi spokojnie.
Przy tej dyskusji o latarce przypomniało mi się, że kiedyś użyłam małej lampki z elastycznym ramieniem i ustawiłam ją bardzo nisko przy blacie. Efekt zbliżony do świecy, ale bez migotania. Może to kompromis między klimaltem a precyzją o którym mówi Sprawiedliwa?
Słucham tej rozmowy o kątach i lampkach i mam wrażenie, że rozwiązujemy problem, który można by rozwiązać prościej. Czy ktoś próbował po prostu trzymać runę w ręce i obracać ją względem źródła światła, zamiast przestawiać lampkę? Runę łatwiej obrócić niż lamp.
Wróćmy na chwilę do tego obrotu runą w ręce, bo to chyba ważna rzecz. Goryczka, jak to robisz przy losowaniu? Ciągniesz z woreczka i już wiesz, która strona jest przodem, czy orientujesz runę dopiero po wyciągnięciu?
Ciągnę z woreczka i staram się nie odwracać, żeby zachować ewentualną odwróconą pozycję. Ale przy samym odczytaniu, jeśli światło jest słabe, to właśnie ta technika Walai może być odpowiedzią, bo mogę lekko zmienić kąt nie niszcząc orientacji runy.
Tu jest subtelna kwestia techniczna. Obrót runy w płaszczyźnie pionowej, żeby złapać lepszy kąt światła, to nie to samo co obrót góra-dół, który zmienia merkstave. Jeśli trzymasz runę stabilnie i tylko przechylasz ją bliżej lub dalej od źródła światła, pozycja odwróconej zostaje zachowana. Tylko nie kręć nią jak bączkiem.
Ej, ale merkstave to jest w ogóle kwestia sporna, nie? Bo niektórzy w ogóle nie czytają run odwróconych. Więc dla tej grupy obrót w dowolnym kierunku nie robi różnicy przy samym czytaniu?
A wracając do oświetlenia, bo trochę nam umknęło, to czy ktoś próbował specjalnie dobierać runy pod kątem tego, jak są wykonane? Rozumiem, że głębsze grawerowanie to łatwiejsze czytanie przy słabym świetle. Goryczka, z czego są twoje runy i jak głęboko są wyryte?
Płytkie grawerowanie na drewnie to akurat najtrudniejszy wariant przy słabym oświetleniu, bo drewno pochłania światło inaczej niż kamień czy kość. Czy na runach jest jakiś barwnik w rowkach, czy czyste drewno? Czasem twórcy wypełniają rowki farbą i to bardzo pomaga.
Barwnik w rowkach to naprawdę duża różnica. Tradycyjnie runy były zabarwiane, więc to nie jest żaden nowoczesny dodatek dla estetyki. Jeśli masz ochotę, możesz własnoręcznie wpuścić do rowków czerwoną farbę lub czerwony wosk. To wróci i do tradycji, i do czytelności przy każdym oświetleniu.
Czytam tę dyskusję od jakiegoś czasu i zastanawiam mnie jedna rzecz. Mówicie o czytelności jako o problemie technicznym do rozwiązania. Ale czy nie jest tak, że runy, których nie możesz wyraźnie zobaczyć przy słabym świetle, są właśnie tymi, przy których powinieneś bardziej polegać na dotyku i pamięci? Pytam, bo sam nie wiem, tylko tak mi przyszło do głowy.
Wątek o dotyku jest dobry, ale Goryczka pierwotnie pytała o to, czy wieczorem w ogóle można czytać. I wydaje mi się, że po tych stu i kilku postach odpowiedź jest taka: można, ale trzeba albo zadbać o oświetlenie, albo zmienić runy na lepiej czytelne, albo nauczyć się je na tyle, żeby nie polegać tylko na oczach. Trzy różne ścieżki do tego samego miejsca.
Więź z runami buduje się przez kontakt i intencję, nie przez to, że pozostawiasz je w takim stanie, w jakim je dostałaś. Tradycyjnie właściciel sam barwił swoje runy, więc ten gest był częścią procesu przywłaszczania ich sobie. Pytanie raczej brzmi: co czujesz, kiedy je trzymasz teraz, a co chciałabyś czuć?
Ja też kupowałam gotowe i szczerze powiedziawszy, nie czułam żadnej potrzeby barwienia. Ale z drugiej strony nigdy nie porównywałam ich z barwionymi, więc może nie wiem, czego mi brakuje. Goryczka, a czy wieczorem, kiedy masz problem z czytaniem, próbowałaś chociaż ich dotknąć i zgadnąć runę? Żeby sprawdzić, czy głębokość rowka wystarczy do rozpoznania dotykiem?
To zapamiętanie kształtów i rozpoznawanie dotykiem to właściwie to samo w praktyce, ale jedno brzmi mechanicznie, a drugie brzmi jak umiejętność. Romek wspominał wcześniej o dotyku jako uzupełnieniu wzroku. Goryczka, czy to rozpoznawanie było raczej pewne, czy raczej domyślałaś się i trafiałaś?
Właśnie o to mi chodziło. Nie zamiast, ale obok. Jeśli Goryczka już to robi intuicyjnie, to może kwestia słabego oświetlenia wieczorem jest mniej problemem niż myślała na początku.
Ale hej, wracając do praktyki, bo trochę zeszliśmy na filozofię. Goryczka, czy próbowałaś już tej lampki z bliska, o której wcześniej mówiono? Czy to był tylko pomysł teoretyczny? Bo jeśli nie próbowałaś, to może zrób to dziś wieczór i po prostu napisz, czy pomogło.
Światło boczne to naprawdę klucz przy płytkim grawerowaniu. Na tarot mam podobnie z kartami, gdzie tłoczenie jest ledwo widoczne, i jedyne co pomaga, to lampa z boku pod niskim kątem. Przy runach wyobrażam sobie, że efekt jest podobny. Goryczka, czy twoja lampka w ogóle daje się ustawić pod kątem, czy to stała pozycja?
Mam w notatkach, że wypróbowałam kiedyś dwie lampki na raz, jedną z przodu i jedną z boku, i to paradoksalnie było gorsze niż jedna boczna, bo światła się neutralizowały. Jedna lampa boczna naprawdę robi robotę. Goryczka, jak przetestujesz, napisz, bo jestem ciekawa, czy przy drewnie wynik będzie podobny jak przy kamieniu, który ja miałam.
To znaczy że właściwie jak sie ma świeczki na stole podczas wróżenia z run to są lepsze niż lampka biurkowa bo są niżej i kąt jest inny? Czy to zależy gdzie się świeczkę postawi?
To co Marzenka mówi o tradycyjnym ustawieniu ognia warto wziąć w nawias, bo naprawdę nikt z nas nie wie, jak wyglądało codzienne użytkowanie run w praktyce, nie w rytuale. Nie wiem, czy mamy źródła, które opisują techniczne warunki wróżenia, a nie tylko treść run samą w sobie.
