I tu jest różnica między tym, co wiemy, a tym, co wydaje się spójne. Wróćmy jednak do pytania Goryczki, bo myślę, że już ma odpowiedź na to, co ją blokowało. Barwienie to dopełnienie, lampka boczna to rozwiązanie na teraz. Oba mogą istnieć razem i jedno nie wyklucza drugiego.
Dobra, muszę powiedzieć, że ten wątek naprawdę mi otworzył oczy. Sprawiedliwa ma rację, że już mniej więcej wiem, co mam zrobić. Lampka boczna na dziś, barwienie może kiedyś, jak się zdecyduję. Ale jeszcze jedno mnie nurtuje, bo to wiąże się z tym wieczornym czytaniem. Czy ustawienie samych run na stole przed rzutem ma znaczenie? Mam na myśli to, czy kładę je nadrukiem do dołu i mieszam, czy zostawiam chaos. Przy słabym świetle to może robić różnicę, bo jeśli są bardziej rozrzucone, trudniej mi je potem zbierać bez zaglądania.
To akurat zależy od tego, jak pracujesz. Ja na przykład trzymam swoje w woreczku i ciągnę bez patrzenia, więc oświetlenie w ogóle nie wchodzi w grę na etapie dobierania. Problem z czytaniem pojawia mi się dopiero, kiedy runę wyciągam i kładę na stole. Goryczka, czy ty robisz rzut z rozsypanych, czy ciągniesz z worka?
A czy masz ciemny materiał pod runami, czy jasny? Bo widziałam różne podejścia i zastanawiam się, czy kolor podkładki nie robi tu akurat dużej różnicy. Na jasnym tle ciemne drewno może ginąć, a na ciemnym jasne wygrawerowane linie mogą być w ogóle niewidoczne.
To ciekawe, bo ja przy tarocie zawsze mam ciemną podkładkę i to mi bardzo pomaga z tłoczeniem. Ale przy runach chyba byłoby odwrotnie, no bo jeśli drewno jest jasne, to ciemna podkładka daje kontrast, a nie zabiera. Goryczka, z czego są twoje runy, jaśniejsze czy ciemniejsze drewno?
No to masz idealne warunki do niewidzenia czegokolwiek. Jasne drewno, ciemna tkanina, słabe oświetlenie, płytkie ryty. To się po prostu musi kumulować. Zmiana podkładki na coś jaśniejszego albo szarego powinna zrobić natychmiastową różnicę, jeszcze przed jakimkolwiek barwieniem.
A to sie zmiena podkładke i już? Myślałem że to bardziej skomplikowane. Czy kolor podkłdaki ma też jakaś symbolike czy to czysto prkaktyczne?
To bardzo prawdopodobne. Wiele konwencji używanych dziś przy runach pochodzi z ogólnej kultury praktyk wróżebnych, niekoniecznie ze źródeł germańskich. Czarny jedwab, świece, kadzidło, ołtarzyk, to wszystko jest mniej historyczne, a bardziej współczesna estetyka, która daje poczucie rytuału. Nie mówię, że to złe, ale warto wiedzieć, skąd to pochodzi.
I tu się zgodzę w całości. Z tym zastrzeżeniem, że poczucie rytuału też ma swoją wartość, nawet jeśli nie jest historycznie udokumentowane. Jeśli czarny jedwab pomaga komuś wejść w odpowiedni stan skupienia, to spełnia funkcję, tyle że inną niż historyczna autentyczność. Goryczka, czy ty w ogóle masz jakiś rytuał przed rzutem, coś co robisz za każdym razem?
Minimalistyczna oprawa i praktyczne pytanie, to mi odpowiada bardziej niż dyskusja o jedwabiu. Ale właśnie, Goryczka, to wróćmy do sedna. Spróbowałaś już tej lampki z boku na jasnej podkładce? Chętnie bym wiedział, czy połączenie tych dwóch zmian robi jakąś różnicę.
Też jestem ciekawa. Bo to jest właściwie test, który może zamknąć całą dyskusję albo ją otworzyć na nowo. Jeśli samo przestawienie lampy i zmiana podkładki wystarczy, to barwienie jest opcjonalne. Jeśli nie wystarczy, to znaczy że problem leży gdzie indziej.
No właśnie, bo przez całą tę rozmowę doszliśmy do trzech potencjalnych rozwiązań, lampka boczna, jaśniejsza podkładka, barwienie, ale nie wiemy, które działa, bo Goryczka jeszcze nie testowała. Czy można to wszystko sprawdzić jednocześnie, czy lepiej zmieniać po jednej rzeczy na raz, żeby wiedzieć, co robi różnicę?
Albo najpierw podkładka, bo to zerowy koszt i zerowy wysiłek. Przełożyć runy na inną tkaninę można teraz, nie czekając na wieczór.
Macie rację, że powinnam testować po kolei. Zacznę od podkładki, bo jak Romek mówi, to nic nie kosztuje. Mam jasnoszarą bawełnę gdzieś w szafie. Wieczorem przetestuję z lampką boczną i napiszę, czy kombinacja robi różnicę. Dzięki za to usystematyzowanie, bo sama byłam trochę zagubiona w tych wszystkich pomysłach.
Bardzo dziękuję za cały ten wątek, naprawdę. Sama mam tarot i nigdy nie myślałam o kącie padania światła, a teraz będę inaczej patrzeć na swoje tłoczenia. Mam pytanie trochę z boku, czy to co Marzenka mówiła o Hávamál i barwieniu dotyczy tylko krwi, czy też innych substancji? Nie planowałam barwić run, bo mam tarot, ale ciekawi mnie sama zasada.
Chyba z góry, bo rozsypuję je na tkaninie i siedzę przy stole. Nigdy nie myślałam, żeby patrzeć pod kątem. To znaczy, że powinnam się pochylić i patrzeć bardziej poziomo na runę?
Tak, dokładnie o to chodzi. Jak trzymasz runę i przechylasz lekko w stronę źródła światła, to cień wpada w rowki i nagle widać wszystko. Przy kamieniach z grawerowaniem robię właśnie tak i różnica jest naprawdę wyraźna. Możesz to sprawdzić już teraz przy oknie, jeszcze nie czekając na wieczór.
No ale zaraz, jeśli trzeba runę przechylać i szukać odpowiedniego kąta, to trochę niezdarne przy wróżeniu, nie? Znaczy, masz zamknięte oczy, wyciągasz runę, a potem musisz jeszcze kombinować z kątem i lampką? Jak to wygląda w praktyce, bo mi to trochę burzy wyobrażenie o tej procedurze.
Właśnie, i warto dodać, że ta kwestia kąta to nie jest żaden trik, to po prostu fizyka odbicia światła. Każda teksturowana powierzchnia tak działa. Dziwię się trochę, że przy drewnianych runach ta sprawa nie pojawia się częściej w dyskusjach, bo połowa problemów z odczytem pewnie stąd wynika, a nie z jakości drewna czy głębokości rytu.
