Mam pytanie, które może wydawać się głupie, ale serio mnie nurtuje. Czy czytanie run wieczorem, przy słabym świetle, w ogóle ma sens? Chodzi mi o to, że symbolika run jest dość subtelna, niektóre znaki są do siebie podobne - Isa i Nauthiz na przykład można pomylić przy złym oświetleniu. Czy oświetlenie w ogóle ma jakieś znaczenie dla samego odczytu, czy to tylko kwestia praktyczna, żeby po prostu widzieć co się trzyma w ręce?
To wcale nie jest głupie pytanie. Oświetlenie ma znaczenie na dwóch poziomach - praktycznym i, nazwijmy to, rytualnym. Praktycznie: tak, Isa, Nauthiz, Hagalaz - przy słabej żarówce to jest przepis na błąd. Ale z drugiej strony wieczór i przyciemnione światło to tradycyjnie czas wyciszenia, kiedy łatwiej się skupić. Pytanie jest takie - co ważniejsze, żebyś dobrze widziała runę, czy żebyś była w odpowiednim stanie skupienia?
Świeca. Serio, jedna dobra świeca i problem znika. To nie jest przypadek, że dawniej runy czytano właśnie przy świecy, nie przy słońcu. Ciepłe światło świecy jest zupełnie inne niż żarówka i nie powoduje tego samego zmęczenia oczu. Próbowałaś kiedyś przy świecy, Tajemniczka?
Ale tu jest jeszcze jedna kwestia - same runy, ich materiał. Mam drewniane i kamienne i przy słabym świetle zupełnie inaczej je widać. Na kamieniu grawerowane znaki są głębsze, wyraźniejsze. Na drewnie, szczególnie niemalowanym, przy świecy to już może być wyzwanie. Czy ktoś ma runy malowane, np. czerwone znaki? Ciekawi mnie czy to pomaga.
To jest fundamentalne pytanie i chcę wiedzieć, co wy rozumiecie przez 'co wychodzi'. Mówicie o tym, które runy losujecie, czy o interpretacji tych, które są? Bo to są dwie różne rzeczy i często ludzie je mieszają.
Przepraszam, że wchodzę, ale nie bardzo rozumiem tej różnicy. Czyli - czy pora dnia wpływa na to, jaka runa wpadnie w rękę, czy na to, co nam ta runa 'mówi'? To naprawdę może być inne?
Dobra, ale praktycznie - czy jest jakaś konkretna rada co do oświetlenia? Bo czytam ten wątek i wychodzi, że świeca tak, żarówka nie, ale co z takim ciepłym światłem LED? Mam lampkę z ciepłą barwą, 2700K. Czy to różni się jakoś od świecy?
Zapisuję w notatkach bo to ciekawy wątek. Mam pytanie do Marzenka - skąd pochodzi ta tradycja czytania run przy świecy? Mówisz, że to nie przypadek, ale czy jest jakieś konkretne źródło historyczne, czy to raczej współczesna praktyka ezoteryczna? Pytam poważnie, bo lubię wiedzieć co jest starą tradycją, a co rekonstrukcją.
Dobrze, że to powiedziałaś wprost, bo widziałam na innych forach, że ludzie twierdzą 'tak robili Wikingowie' i to jest po prostu nieprawda w odniesieniu do szczegółów rytualnych. Ale z drugiej strony - czy ta historyczna niepewność naprawdę zmienia wartość praktyki dla ciebie osobiście?
Wracając trochę do początku - czy ktoś próbował czytać runy w nocy, przy pełni księżyca, bez sztucznego światła w ogóle? Słyszałam że niektórzy tak robią i że to daje bardzo intensywne odczucia. Ale to by znaczyło, że oświetlenie jest wtedy praktycznie zerowe.
Ja próbwałem raz takie co i wyszlo mi słabo, bo nie odróżniłem Gebo od Ingwaz i cała interpretacja mi się posypała. Więc może jednak jakieś światło jest potrzebne 🙂 Ale odczucie samo było inne niż w dzień, to prawda.
A może to jest właśnie klucz do tego tematu - że różni ludzie mają różną wrażliwość wzrokową i różne runy? Ktoś z dobrze wygrawerowanymi runami na ciemnym kamieniu będzie miał inny problem niż ktoś z płasko wyciśniętymi na jasnym drewnie. Zamiast szukać jednej odpowiedzi, może każdy powinien po prostu przetestować swój własny zestaw o różnych porach?
Właśnie się zastanawiam - czy poza kwestią praktyczną widzenia, jest jakiś powód dla którego dzień albo noc byłby 'lepszy' energetycznie dla run? Czy to w ogóle jest jakaś tradycja czy tylko osobiste preferencje?
Ale ja się tu trochę nie zgadzam, bo mam wrażenie że wieczór ma coś w sobie poza zwykłym wyciszeniem. Nie chodzi mi tylko o to, że jestem spokojniejsza. Chodzi o to, że jakby... świat jest mniej głośny? Energetycznie, nie dosłownie. Czy ktoś rozumie, co mam na myśli, czy to brzmi zbyt mgliście?
Rozumiem, co masz na myśli, i nie brzmi to mgliście - tak to po prostu działa dla wielu osób. Ale i tu wróciłabym do kwestii oświetlenia, bo właśnie wieczór plus złe światło to przepis na pomyłkę wizualną. Goryczka, powiedz mi - jak długo pracujesz z runami? Bo to ma znaczenie dla tego, jak szybko rozpoznajesz znaki automatycznie, bez analizowania.
Myślę, że to jest klucz do całego twojego problemu. Przy niecałym roku praktyki mózg jeszcze nie ma tych wzorców utrwalonych tak, żeby działać w słabym świetle. Ja przez pierwsze dwa lata musiałam mieć dobre oświetlenie, bo inaczej się gubiłam. Teraz rozpoznaję runy prawie dotykiem, bez patrzenia. Czy masz może runy drewniane czy kamienne?
No właśnie - to przychodzi samo, po czasie. Nie ćwiczyłam specjalnie. Po prostu w pewnym momencie stwierdziłam, że zanim wylosowaną runę zobaczę, już 'czuję' co to jest. Choć przyznam, że przy Hagalaz i Nauthiz nadal muszę patrzeć, bo mam egzemplarz gdzie są do siebie podobne kształtem rowka.
No i właśnie, Hagalaz i Nauthiz to mój koszmar przy słabym świetle. Zupelnie nie rozumiem jak można je poczuć dotykiem, bo u mnie są prawie tak samo głęboke. Czy to moze zalezeć od zestawu - że jedne są robione lepiej a inne gorzej?
No to teraz mam pytanie, bo to jest bardzo praktyczne - jak rozpoznać 'dobry' zestaw run przed kupnem? Czy jest coś, co można sprawdzić od razu? Nie znam się na tym, ale szukam własnych run i wolę wiedzieć, na co patrzeć.
Przepraszam że się wciskam z głupim pytaniem, ale właściwie po co ta głębokość grawerowania, skoro i tak patrzy się na kształt? Czy to naprawdę robi aż taką różnicę, czy to raczej kwestia estetyki?
Dobra, ale czy możemy wrócić do głównego pytania tego wątku? Bo trochę odeszliśmy. Pytanie było o wieczór versus dzień - i czy ktoś ma konkretną odpowiedź? Bo czytam i nie wiem, czy wieczorem można czy nie można. Potrzebuję jakiegoś podsumowania.
No dobra, to ja może sam spróbuję podsumować, bo mi głowa pęka od czytania. Wieczorem można, ale tylko jeśli: masz dobre oświetlenie lub dobrze wygrawerowany zestaw, ewentualnie znasz runy na tyle, że nie musisz wczytywać się w kształt. Czyli dla Goryczki, po niecałym roku praktyki - raczej lepiej mieć przyzwoite światło. Czy to jest mniej więcej właściwa synteza?
Ale właśnie w tym tkwi sedno - ja pytałam o oświetlenie, ale wyszło mi coś więcej. I zastanawiam się teraz, czy może powinnam przestać szukać 'właściwej pory' w ogóle, a zamiast tego bardziej słuchać siebie danego dnia. Tylko że to trochę rozmywa całe pytanie, które zadałam.
A czy ktoś w ogóle próbował robić to samo losowanie rano i wieczorem przez jakiś czas i porównywać wyniki? Nie mówię o treści wróżby, bo to bez sensu porównywać, ale o tym, czy lepiej rozpoznaje się runy, czy czuje się pewniej przy interpretacji?
Myślę że Nikita trafia w punkt, ale jest jeden argument za wieczorem, który jest czysto fizyczny i nie ma nic wspólnego z energią ani rytuałem. Wieczorem zazwyczaj mamy za sobą cały dzień i mamy materiał do interpretacji. Runa wylosowana rano przepowiada coś w próżni, runa wieczorna komentuje coś, co już się dzieje lub działo. Czy to zmienia odczyt? Moim zdaniem tak, i dlatego wolę wieczór.
Przepraszam, że znowu wracam do zestawów, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Powiedziano tu, że przy głębszym grawerowaniu świeca tworzy cień w rowku. Czy to znaczy, że przy świecy właściwie LEPIEJ widać runy niż przy zwykłej lampce biurkowej? Bo to by było dla mnie trochę zaskakujące.
No to ja jestem w tej gorszej sytuacji - mój zestaw z targu i słabe grawerowanie. Ale mam pytanie bo mnie to nurtuje: czy moge jakoś poprawic ten zestaw? Na przyklad farba, albo flamaster, coś żeby kontrast był wyraźniejszy?
