Moja reaguje dokładnie tym 'okej'. I to nie jest złośliwe, ona po prostu nie ma odniesienia. Dla niej to jest jak gdybym powiedział że kamień powiedział mi coś o naszej relacji. Akceptuje to, ale nie wchodzi w to. I zastanawiam się czy to jest ok czy jednak coś nas rozdziela.
To jest dokładnie to. U mnie to nie jest tylko sfera zainteresowania, to jest sposób w jaki rozumiem siebie i swoje decyzje. Jeśli on tego nie zna, to nie zna tej części mnie. I nie wiem czy to jest ok czy nie.
Ale chwilę - czy to nie jest trochę za dużo oczekiwać że partner będzie rozumiał każdą część nas? Mój nie rozumie dlaczego godzinami czytam o magii i jest z tym dobrze. Rozumie za to że to dla mnie ważne. Czy to nie wystarczy?
Czytam to i zastanawiam się czy to co mówi Jaromir nie dotyczy w ogóle wielu rzeczy w związkach. Medytacja też jest wewnętrznym procesem, a jednak wiele par medytuje razem albo przynajmniej rozmawiają o tym co się dzieje w środku. Może z runami też tak można?
U mnie zareagował śmiechem. Nie złośliwym, ale takim 'no dobra, twoje hobby'. I to bolało bardziej niż gdyby był przeciwko. Bo hobby to coś co robisz żeby się oderwać, a nie coś co jest częscią tego jak myślisz o sobie i swoim życiu.
Nie. I właśnie to jest ten temat który zaczęła Ksiezycnaa. Nie powiedziałam mu że mnie zabolało, bo żeby to wyjaśnić, musiałabym tłumaczyć czym runy są dla mnie naprawdę. A to jest rozmowa na którą nigdy nie byłam gotowa.
To jest jakieś błędne koło. Nie mówimy bo nie jesteśmy gotowe, a nie jesteśmy gotowe bo nigdy nie próbowałyśmy. I z każdym rokiem ta sfera staje się bardziej zamknięta, coraz trudniej otworzyć.
Właśnie. I to jest moje pytanie do siebie odkąd zaczęłam ten wątek. Czy dalej się nie odzywam, bo wiem że nie zrozumie, czy dlatego że to błędne koło już tak długo działa że nie wiem jak je zatrzymać. I nie wiem czy runy mi w tym pomogą, czy tylko dają mi kolejny powód żeby czekać.
Ksiezycnaa napisała coś co mnie zatrzymało. To błędne koło - nie mówię bo nie jestem gotowa, nie jestem gotowa bo nigdy nie próbowałam. Ale jak w ogóle człowiek wie że jest gotowy? Czeka na jakiś sygnał?
Gotowość w tym kontekście to moim zdaniem mit. Albo mówisz, albo nie mówisz. Nie ma stanu pośredniego 'jestem wystarczająco gotowa'. Pytanie jest raczej inne - co masz do stracenia jeśli powiesz i partner zareaguje tak jak Kryska57 opisała?
Blanka_D stawia tu coś co mnie trochę niepokoi. Bo to brzmi jakby ezoteryka miała być testem na partnera. Albo rozumie, albo do widzenia. Czy naprawdę tak to powinno działać?
Zastanawiam się czy moja 'okej' nie jest jednak lepsza od śmiechu który opisywała Kryska57. Przynajmniej jest spokój i szanuje to że mam swoje sprawy. Czy brak zainteresowania to naprawdę gorzej niż aktywny opór?
A czy ktoś z was próbował kiedyś zaproponować partnerowi wspólne ciągnięcie runy? Nie jako wróżbę, ale po prostu jako ciekawostkę, coś co robimy razem przez pięć minut? Ciekawi mnie czy to w ogóle ma sens jako punkt wejścia do rozmowy.
Ninka opisuje dokładnie to co chciałabym osiągnąć. Nie żeby on nagle zaczął wierzyć w runy, ale żeby runy były mostem do rozmowy. Tylko zastanawiam się - czy to uczciwe? Czy używam wróżby żeby wyciągnąć z niego emocje?
a dlaczego miałoby być nieuczciwe? Rozmowy zaczynamy od czegoś - od artykułu, od filmu, od snu który miałaś. Runa może być takim samym początkiem. To co z tym robimy dalej jest już szczere albo nie.
Mnie bardziej zastanawia co się dzieje kiedy czytanie dotyczy konkretnie relacji i wychodzi coś trudnego. Wtedy nie ma tej przyjemnej rozmowy o symbolu. Jak wy to robicie - mówicie partnerowi czy zachowujecie dla siebie?
Czytam tę dyskusję od jakiegoś czasu i mam takie pytanie do wszystkich naraz - czy wy w ogóle chcecie żeby partnerzy rozumieli runy jako system, czy tylko chcecie żeby wiedzieli że to dla was ważne? Bo to są dwie zupełnie różne potrzeby i rozmowy.
Niezapominajka_68 trafiła w coś ważnego. Przez całą tę rozmowę myślałam że chodzi mi o pierwsze - żeby rozumiał runy. Ale może naprawdę chodzi o drugie. Żeby wiedział że istnieje ta część mnie. I że jest dla niej miejsce w naszej rozmowie.
i właśnie tu leży sedno. Bo jeśli chodzi o drugą potrzebę - żeby wiedział że ta część ciebie istnieje - to nie potrzebujesz do tego w ogóle tłumaczyć czym jest Fehu albo Isa. Wystarczy powiedzieć 'mam swój sposób na myślenie o trudnych rzeczach'. Pytanie czy to wystarczy tobie?
a czy mówiłaś mu kiedykolwiek właśnie to? Tak dosłownie - że to jest system, że ma strukturę, że nie improwizujesz?
Wydaje mi się że wiele naszych partnerow myli to co robimy z jakims ogolnikowym 'wierzeniem w horoskopy'. I to jest ten problem komunikacyjny, nie runy same w sobie. Moj mąż przez długi czas myślał że czytam gazete i zaznaczam co mi sie podoba.
Ale czy wy nie macie wrażenia że ta cała rozmowa kręci się wokół tego jak przekonać albo wytłumaczyć partnerowi? A może powinniśmy też zapytać - co jeśli partner po prostu nie chce wiedzieć i to jest jego prawo?
Właśnie wróciłam do wątku po przerwie i uderzyło mnie to co napisała Niezapominajka_68 o dwóch różnych potrzebach. Bo ja przez lata myślałam że chcę żeby mąż rozumiał tarot. Ale teraz widzę że tak naprawdę chciałam żeby nie śmiał się kiedy wychodzę z tarotu z jakimś wnioskiem. To jest zupełnie inne.
Słuchając tego wszystkiego myślę że u mnie ten szacunek jest, ale jest taki... bierny. Nie śmieje się. Nie komentuje. Po prostu nie reaguje. I zastanawiam się czy brak reakcji to jest forma szacunku czy forma ignorowania.
Mam pytanie które może być trochę z innej beczki, ale zostaje przy temacie - czy ktoś robił czytanie dla relacji i wyszło coś na tyle złego że zastanawiał się czy w ogóle mówić partnerowi? Nie żeby go straszyć, ale z poczucia że coś ważnego wyszło?
Numerolożka99 tak i to jest chyba najtrudniejsza sytuacja z wszystkich które tu opisywałyśmy. Bo wtedy do dylematu 'czy mówić' dochodzi dodatkowe 'co jeśli partner uzna że to powód do niepokoju który wymaga działania, a ja jestem tylko na etapie obserwowania'.
To co Blanka_D napisała brzmi mocno ale chyba prawdziwie. Czy ktoś był w takiej sytuacji że nie powiedział partnerowi właśnie dlatego - żeby nie 'urealniać'? Nie oceniam, po prostu jestem ciekawa czy tak to działa.
